Nasza relacja z Hip Hop Kemp 2017

Created with Sketch.

RADIO

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Nie jeden, a aż dwójka niuansowych wysłanników wpadła na tegoroczny Hip Hop Kemp. Co najbardziej im się podobało, a co niekoniecznie? Sprawdźcie!

Pierwsza sprawa – tym roku bardzo mocno postawiono na prewencję. Zaimplementowano system elektroniczny, który służył nie tylko do płatności, ale był wykorzystywany także przy wchodzeniu i wychodzeniu na pole namiotowe, gdzie każdorazowo trzeba było donośnym piknięciem zarejestrować swoją obecność. Elektroniczny dozór wspierali ochroniarze i tajniacy, a dorzucając do tego przeszukania na polu, hasło witające na wejściu: Welcome to the Jungle nabrało nowego wydźwięku. Mimo wszystko to było wciąż stare dobre kempowisko, na którym możesz spotkać Minionka i Smoka w piżamach, gdzie co chwilę poznajesz kogoś nowego, a raz na jakiś czas słychać ogłuszające MAAAREK (legenda wciąż jest mocna, chociaż odważnie i dzielnie walczył z nią Barabaszek, postać realna, w przeciwieństwie do mitycznego Marka).

Już w środę na warm-upie do kolejnych dni przygotowywało QueQuality ze swoim showcase’em. Pierwszy grał Paweł Bokun, którego koncert byłby nawet dobry, gdyby… grał inny repertuar. Jego utwory najzwyczajniej w świecie przypominały średni freestyle. Za to następny w kolejce był VBS, który okazał się tym wszystkim, czym chciałby być Bokun. Rap, który można opisać podobnie, ale robiony z dużo większym wyczuciem. Tęsknicie za raperem solarbiałas z czasów trueschoolu jeśli chodzi o teksty, ale bujacie się do bitów Lanka? Voila. Atmosfera też na medal, zresztą podobnie jak w przypadku gigu PlanBe; jego repertuar rozruszał hangar – szkoda tylko, że niezbyt szczelnie wypełniony ludźmi.

Festiwal otwierał Ten Typ Mes z zespołem, który rozpoczął od Czy Ty to Ty?, przeplatając później starsze piosenki z tymi świeższymi. Mes to profesjonalista aż do przesady… niestety na całość rzutuje akcja, gdy Stasiak został trafiony z ostrej amunicji pistoletu na wodę i zażądał od strzelca 7 piw dla ekipy. Mes został wyzwany przez rzeczonego jegomościa na pojedynek fristajlowy, trochę się pokłócił, zszedł ze sceny, by pójść do fana, poobrażał się i wrócił. Wiadomo, że to ich praca i chcą ją wykonywać jak najlepiej, ale kaman – to tylko koncert. Nie ma co kłócić się z jednym delikwentem kosztem dobrej zabawy reszty publiki.

Z muzyki Rejjiego Snowa nie zawsze bije koncertowa energia, przy której możesz bujać się pół nocy, to bardziej przyjemny, niespieszny podkład, pod który Rejjie kładzie swój głęboki głos. Wystarczyło. Już w trakcie drugiego numeru Blakkst Sknn pod sceną rozpoczęło się pierwsze pogo. A potem Crooked Cops, Unborn, Flexxin, Sunny California… Po tym utworze Rejjie orzekł, że trochę się zmęczył i szuka wsparcia. Błyskawicznie na scenie pojawił się długowłosy Australijczyk z widowni, dał świetną zwrotkę, zgarnął owacje od publiki oraz gratulacje od Rejjiego. To właśnie takie chwile podtrzymują legendarną atmosferę Hradec Kralove.

Pierwszy dzień na mainie zamykał Masego, czyli młody raper poruszający się w klimatach jazzu i soulu. Niestety, mimo bardzo fajniej muzyki studyjnej, nie uniósł on ciężaru grania na main stage. Jeszcze nie ten kaliber, za dużo chaosu i – niestety – playbacku. Najmocniejszy moment? Chyba solówka na saksofonie. Nie był to poziom zeszłorocznego Andersona, do którego porównywano młodzieńca w oficjalnej kempowej notce, dlatego trochę dziwi umieszczenie go o tak dobrej porze. Dużo lepiej wykorzystałaby to Little Simz, grająca w piątek o 16.30.

 

What a party last night! Thank you @masego #hhk2017 #letosnakempu

Post udostępniony przez Hip Hop Kemp (@hiphopkemp)

No właśnie, drugi dzień i Little Simz. Tegoroczne nagłośnienie było chyba najlepszym w historii Kempa. Drewniany mur stojący na górce naprzeciwko maina cały drżał, gdy Little Simz rozpoczynała koncert, a znajduje się dobre kilkaset metrów od sceny. Koncert tej drobnej, niepozornej raperki znów sprowokował widownię do pogo, czyli podobało się! I słusznie: pełny profesjonalizm, mnóstwo energii, dokazująca publika i śliczny uśmiech. Szkoda tylko, że Simz nie grała, gdy już się ściemniło. To mogłoby dodatkowo spotęgować i tak już fantastyczne wrażenia. 

A potem Quebonafide. I jak zawsze był stage diving, było pogo, było szalone skakanie całej sceny. Poleciały utwory głównie z nowych wydawnictw a Madagaskar i C’est la vie Quebo zagrał po dwa razy. Tradycyjnie podczas francuskiego numeru Kuba rzucał ciuszki w publikę, zaś koncert kończył w samych majtach!

Koncert Pro8l3mu to ich kolejna wizyta w Hradec. Wieczorowa pora genialne współgrała z wizualizacjami, ponadto Oskar brzmiał tak dobrze, że niektórzy podejrzewali go o playback, ale to po prostu jego doskonała technika. Każdy wers, każde przeciągnięcie, każda zmiana tonu brzmiała identycznie z wersjami płytowymi. Szacunek! I ciężko orzec, kto w tym duecie gra pierwsze skrzypce. Steez to nie tylko doskonały producent, ale także świetny hypeman i showman. Przy tak dużej publice Pro8l3m chyba jeszcze nie grał, ale zdali ten egzamin celująco. Widzieliśmy już kilka występów Oskara i Steeza, ale czy jesteście w stanie wyobrazić sobie kilka tysięcy osób nawijających VHS na raz? Parafrazując dialogi chłopaków między utworami – mamy nadzieję, że ktoś to nagrał. Zaraz po nich na scenę wbiegli Słowacy z Kontrafaktu i musicie nam uwierzyć – Rytmus to chyba najchłodniejszy typ, jakiego widzieliśmy w życiu. Konkretne przewózki na mocnych bitach, a wisienką na torcie było oczywiście JBMT, wykrzyczane przez całą publiczność. 

Dalsza część wieczoru to przemieszczanie się pomiędzy Main Stage a Backspin Hangarem – na Mainie Oddisee z genialnymi Good Compny czilowo bujali publiką, a zaraz po nich wskoczyli weterani – Jedi Mind Tricks. Nam w tym czasie udało się jeszcze zahaczyć o występy Sariusa i W.E.N.Y. Na S.A.L.U.T.U.J i Dziedzicu Korony hangar prawie eksplodował, a do tego Woskul dobiegł z Łodzi. Gratulujemy! Na zakończenie dnia Dwa Sławy zagrały w hangarze Radio Spin koncert – życiówkę. Pełna sala, teksty nawijane od początku do końca przez fanów, do tego Rado i Astek przez cały występ trzymający świetny kontakt z tłumem. To, jak publika poniosła chłopaków do końca hangaru – ta akcja będzie jeszcze dłuuugo wspominana. 

Dzień trzeci zaczęliśmy od kilkugodzinnego pobytu na 10. urodzinach Aloha Entertainment. Biorąc pod uwagę, że to jedna z najbardziej luzackich rodzimych ekip, na koncercie nie mogło być inaczej! Prowadzenie – niezawodny Rufin MC, na scenie między innymi Okoliczny Element, Bleiz, Mada, Emil G i szef – Proceente. Byli też Kuba Knap DJ Lazy One, grając przekrojowo od Mhm do Bejływemyszon. Później ustąpił miejsca Tetrisowi, zamykającemu cały showcase. 

W sobotę wieczorem mieliśmy wielki powrót na Kempa – tak, chodzi o Grammatik. Czego się dowiedzieliśmy po tym koncercie? Że zmienił się nie tylko rap, ale i sposób grania gigów. Fakt, nikt nie spodziewał się tabaki na poziomie Queby czy Pro8l3mu, bo to kompletnie inny repertuar, ale czy Grammatik zagrał źle? Nie. Czy zagrali świetnie? Też nie. Po prostu zagrali. Całość ciągnął Eldo; Juzek niepotrzebnie oczekiwał od publiki nawinięcia jego tekstów, zostawiając im na to chwilę ciszy, która szybko stała się krępującą. Ale wybaczamy, powrót takiej legendy w takie miejsce musi być emocjonalnym przeżyciem. Ponadto Leszek zapowiedział, że wyda tak dobry album, że w końcu będą musieli go zaprosić także solowo. A tak brzmiał finał. Mocno!

Po nich na scenę wjechało francusko-amerykańskie kollabo Alltta. I zdecydowanie nie zawiedli. Allta może startować w konkursie o miano najbardziej klimatycznego zespołu w Europie; inspiracje Wschodem, mistrzowsko cięte sample i, jakby to ująć, obłość bitów sprawiają, że nogi nie oszukasz i musisz się bujać. Dodajmy do tego super wizualizacje i mamy przepis na koncert doskonały. Panowie mają swoje lata i wiedzą, jak przekazać te pozytywne wibracje publice. Aż ciężko uwierzyć, że ten niewysoki J Medeiros (zagrał kawałek o tym, że zawsze chciał być koszykarzem) mieści w sobie tyle mocy!

Z powodu problemów zdrowotnych na festiwal nie dotarł Common, ale nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre – na zastępstwo wpadł sam Yasiin Bey czyli Mos Def! Zamknął program głównej sceny, mieszając stary i nowy repertuar. Tak, Mathematics też było. Wiemy, że jego gig spotkał się z bardzo mieszanymi uczuciami, my też się między sobą posprzeczaliśmy – jedna strona uważała, że chłop straszliwie przynudzał, druga – że było znakomicie. Czyli warto było na nim zostać, bo koncert, o którym nie chce się gadać to koncert niepełny.

Dzięki za wszystko i uvidíme se příští rok, Hip Hop Kemp!

autorzy: Kacper Kolibabski, Adam Marchlewski

fot. archiwum Hip Hop Kemp

#Alltta
#Dwa Sławy
#Grammatik
#Hip Hop Kemp
#Jedi Mind Tricks
#Kontrafakt
#Kuba Knap
#Little Simz
#Masego
#Mos Def
#Oddisee
#Paweł Bokun
#PlanBe
#Pro8l3m
#Proceente
#Quebonafide
#Rejjie Snow
#Sarius
#Ten Typ Mes
#VBS
#W.E.N.A
POKAŻ KOMENTARZE
  • Dawid

    Mogliście coś jeszcze o Mielonie i Małpie napisać bo ponoć było przekozacko

    • Kamil Pezda

      potwierdzam, było mega konkretnie!

  • Martyna Drabarz

    Z ty mesem to nie było tak do końca gościu powiedział do niego dawaj na solo a nie na free to raz a dwa dostał ten cwaniaczek od kogoś pod sceną tak to było dlatego Piotrek już się nie fatygował

  • Witek Markowski

    A Blabbermouf ?

Najnowsze

Do Warsaw Sneaker Store wjechała właśnie świeża dostawa od Nike

Na Chmielnej 20 znajdziecie aktualnie jedne z najszybszych modeli butów, na których pojawiło się legendarne logo Swoosh. Tak, najszybszych.

#Chmielna 20
#Nike
#Sneakers

Prosto z lat 90. przedstawiamy wam Live Squad, czyli 2Pac, Biggie i ten trzeci

Choć psychofani twórczości Shakura nazwę Live Squad mogą pewnie kojarzyć, to fakt, że ten nowojorski zespół nie jest dziś prawdziwą ...

#Live Squad
#popkultura

Za mniej niż miesiąc Rejjie Snow wyda debiutancki album. A potem przyjedzie do Polski

Propsowaliśmy go już w 2016, dlatego nie dziwcie się, że czekamy na ten album jak na pierwszy dzień wiosny. Po nowym singlu wnosimy, ...

#popkultura
#Rejjie Snow

Dobre, bo polskie! Emily Ratajkowski, Kim Kardashian i Kylie Jenner pokochały God Save Queens

Skoro mowa o najgorętszych nazwiskach i ciałach showbiznesu, które noszą polską bieliznę - coś musi być na rzeczy. Jeden z naszych n ...

#Emily Ratajkowski
#Sasha Markina

Młodzi widzowie Netflixa krytykują serial Przyjaciele. Uważamy, że komuś tu sufit spadł na głowę

Nie ma świętych krów i generalnie rozumiemy tych, którym przygody Rossa, Rachel i reszty mogą się po prostu nie podobać. Ale musimy ...

#popkultura
#Przyjaciele

Wkrótce powstanie film na bazie biografii Gucci Mane’a

Historia: Gucci Mane. Reżyseria: Gucci Mane. Zaczynamy się zastanawiać, czy Guwop nie ma jakichś ghostwriterów w kwestii życia, bo normalny człowiek nie byłby w stanie ogarnąć ...

#Gucci Mane
#Harmony Korine

Trzy lata temu zmarł A$AP Yams – bez niego nie byłoby A$AP Mob

A$AP Rocky jest Luke’em Skywalkerem, ja jestem Yodą. To zdanie idealnie oddaje rolę, jaką A$AP Yams odegrał w sukcesie nowojorskiego ...

#A$AP Ferg
#A$AP Mob
#A$AP Yams

10 filmów, które powinniście obejrzeć, jeśli lubicie Black Mirror

Po tym serialu przyszłość widzimy w zdecydowanie czarnych i posępnych barwach. Z drugiej strony - no nijak nie można się od Black Mirror oderwać! A jeśli już to zrobiliście - s ...

#popkultura

Mamy zestawienie Top 100 najlepiej sprzedających się płyt w Polsce za rok 2017. Na szczycie hip hop!

To był kolejny doskonały rok dla polskiego rapu - w pierwszej setce OLiS znalazło się aż ...

#popkultura
#OLiS

Wejdź w nowy rok z buta dzięki nowościom od Street Supply

Czy jest lepszy sposób na zimową chandrę, niż kupno nowej pary butów? Ekipa ze Świętokrzyskiej twierdzi, że najlepszym rozwiązaniem będzie zakup dwóch. I ciężko się z tym nie z ...

#Sneakers
#Street Supply
#Streetwear
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN