Hunter S. Thompson - kim był autor pierwowzoru Las Vegas Parano?
Created with Sketch.
POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Odpowiadamy: był największym pijakiem wśród pisarzy. Bukowski? Błagamy, przy Hunterze Thompsonie to abstynent. O mały włos zabił Billa Murraya, zbratał się z gangiem motocyklistów i był twórcą wybitnym. To tak na marginesie.

Hunter S. Thompson to jeden z tych, którym dragi, alkohol, przemoc, czy szaleństwo oddawały wielką przysługę. Stawały się motorem napędowym jego esejów, reportaży czy powieści – z najlepiej znaną w Polsce książką Thompsona, Lęk i Odraza w Las Vegas. Kojarzoną przede wszystkim dzięki filmowi Las Vegas Parano, niezapomnianej ekranizacji Terry’ego Gilliama z Johnnym Deppem w roli permanentnie ućpanego doktora nauk dziennikarskich Raoula Duke’a. Absolutne must-to-see dla wszystkich fanów psychodelicznego kina. Ale od początku…

Hunter Stockton Thompson przyszedł na świat 18 lipca 1937 w Louisville, Kentucky, a w niecały rok później, w szwajcarskich laboratoriach Sandozu, Albert Hoffman po raz pierwszy zsyntetyzował LSD. Przypadek? Pewnie nie, lecz skupmy się na znacznie mniej kolorowych wspomnieniach z życia młodego Huntera. Jego ojciec Jack opuścił ziemski padół 3 lipca 1952 roku, pozostawiając żonę Virginię wraz z młodym Thompsonem i trójką jego braci. Niedługo potem niepotrafiąca zaadaptować się w nowej sytuacji Virginia zaczyna pić, z czasem coraz bardziej pogrążając się w alkoholowym nałogu. Nowe okoliczności nie pozostają obojętne i samemu Hunterowi, który w 1956 roku odsiaduje 60-dniowy wyrok za kradzież. Udaje mu się jednak opuścić więzienie po miesiącu i zaciągnąć do US Air Force. Skierowany do bazy Eglin na Florydzie wkrótce zaczyna tworzyć kolumnę sportową w The Command Courier. Do jego głównych zajęć należało wtedy relacjonowanie meczów miejscowych Eagles. W cuchnącym potem futbolistów busie wyjeżdżał z drużyną na wyjazdy, przemierzając kraj, do którego mozolnie zbliżało się Lato Miłości. 

San Francisco w połowie lat 60., wyjątkowy czas i miejsce, ale żaden opis, mieszanka słów, muzyki czy wspomnień nie oddadzą uczucia, że byłeś tam i żyłeś w tym zakątku czasu świata, cokolwiek to znaczyło. Obłęd królował wszędzie i o każdej porze, wszędzie mogłeś krzesać iskry. Mieliśmy kosmiczne poczucie sensu naszych działań, czuliśmy, że wygrywamy i to dawało nam siłę – poczucie nieuchronnego zwycięstwa nad siłami zła, nie w sensie militarnym, tego nie chcieliśmy, zatryumfowałaby nasza energia. Mieliśmy wiatr w żaglach, jechaliśmy na grzbiecie wysokiej i pięknej fali, a teraz ledwie pięć lat później, można ze stromego wzgórza w Las Vegas spojrzeć na zachód i przy dobrym wzroku dostrzec linię wodną, miejsce, w którym fala się załamała i cofnęła.

Na parę lat przed wylądowaniem w samym centrum hipisowskiej rewolucji – słynnej dzielnicy Haight-Ashbury (czy jak sam wolał – Hashbury) Hunter wiódł życie pismaka-wagabundy, szwendając się po ojczyźnie i różnych krajach Ameryki Środkowej. Zafascynowany życiem amerykańskich bitników, dodatkowo zmotywowany zwolnieniem za niesubordynację z Time, rozpoczął swój karaibski epizod. W 1960 zamieszkał w portorykańskim San Juan, obejmując posadę redaktora w magazynie El Sportivo. Z tego okresu pochodzi również wydana dopiero w 1998 roku powieść Dziennik rumowy. Choć nie znajdziecie w niej zapisków zwolnionego z jarzma bycia człowiekiem ćpuna, to warto zwrócić uwagę na klasyczne dla twórczości Thompsona wątki hedonizmu, subiektywnych przemyśleń głównego bohatera a propos istnienia czy jego autodestrukcyjnych zapędów. Miejscami przypomina to trochę grecką tragedię, w której alkoholowy ciąg zastąpił rolę fatum. W Dzienniku nie brakuje mocnych baletów, seksu, hektolitrów tytułowego rumu czy bójek z policją, a wszystko to w gorącym, karaibskim klimacie.

Następnie Thompson przenosi się do Brazylii, a konkretnie do Rio de Janeiro, gdzie po kilku miesiącach dołącza do niego jego wieloletnia dziewczyna, Sandra Conklin. W pierwszej połowie 1963 para przeprowadza się do amerykańskiego Aspen w stanie Kolorado. Wkrótce Hunter rozpoczyna pracę nad swoim pierwszym docenionym dziełem – Hell’s Angels: The Strange and Terrible Saga of the Outlaw Motorcycle Gangs. Na czas pisania książki, która stała się przepustką Huntera S. Thompsona do ekstraklasy amerykańskich literatów, przypada kalifornijski okres działalności pisarza. Mieszkał przy 308 Parnassus Avenue w San Francisco, nieopodal wspomnianej dzielnicy Haight-Ashbury. Wschodu hipisów, dzieci rewolucji, których ta w końcu i tak pozjadała. Z nimi Thompson rozliczył się w bodaj najlepiej znanej w Polsce książce Lęk i odraza w Las Vegas: Szaleńcza podróż do serca amerykańskiego snu, z której pochodzi wcześniej przywołany cytat. 

Hunter krytykował amerykański konsumpcjonizm, papkę serwowaną obywatelom przez media oraz zakłamany obiektywizm środków przekazu. Hipokryzję władz, która wprost z luf karabinów M16 częstowała amerykańską wolnością i demokracją kraje takie jak Wietnam, Kambodża, czy Laos. Całościowo angażując się w temat, opierając wypowiedzi na w pełni subiektywnych przekonaniach, gruntował styl gonzo, którym podążyć miały kolejne pokolenia odzianych w hawajskie koszule, palących szluga przez fifkę pismaków. O co chodzi w gonzo? To rodzaj reportażu, którego autor nie pozostaje biernym obserwatorem opisywanej rzeczywistości, ale sam aktywnie uczestniczy w swoim materiale. Zdaniem jego twórców im mniej prawideł i konwenansów, tym lepszy będzie efekt. To tłumaczy, dlaczego gonzo reportaże często wymykają się normom etycznym w dziennikarstwie. Nikt sobie nie zaprzątał nimi głowy, bo tylko przeszkadzały w jak najwierniejszym ukazaniu prawdy. Swoją drogą o dziennikarstwie Thompson też swoje napisał: 

Dziennikarstwo to nie zawód ani branża. To tylko mizerna szansa na zaistnienie dla popaprańców i odmieńców – fałszywe drzwi na zaplecze prawdziwego życia, obrzydliwa, zaszczana nora zabita dechami przez inspektorów budowlanych, ale dość głęboka, by każdy pijaczek mógł stoczyć się do niej z chodnika, żeby tam walić gruchę jak małpa w zoo.

Tak, Hunter też był dziennikarzem. Zresztą Hell’s Angels, książka o budzącym strach w Stanach gangu motocyklowym Anioły Piekieł powstała właśnie w stylu gonzo; Thompson przez rok jeździł z nimi po całym kraju. O mały włos a skończyłoby się to dla niego tragicznie: kiedy zaprotestował, gdy szef gangu bił swoją dziewczynę, motocykliści w odwecie spuścili mu ciężki łomot, usiłując zabić go kamieniem. Jakimś cudem pisarz przeżył, dokończył książkę i z miejsca stał się literackim celebrytą. Trzeba przyznać, że potrafił dbać o rozgłos. W 1974 roku magazyn Rolling Stone wysłał go do Kinszasy (stolica Zairu), gdzie słynny bokserski promotor Don King zorganizował walkę George’a Foremana z Muhammadem Ali, ochrzczoną przez wielu jako Rumble in the jungle (Mordobicie w dżungli). Zdobycie biletu graniczyło z cudem – to mniej więcej ten sam przypadek, co pojedynek Mayweather – McGregor. Tymczasem Thompson tuż po przyjeździe do Afryki wymienił swój bilet na torbę zioła, ujarał się i ruszył w głąb dżungli szukać Pigmejów oraz słynnego nazistowskiego zbrodniarza Martina Bormanna, który rzekomo się tam ukrywał. Odnaleziono go – Thompsona, nie Bormanna – pływającego nago w hotelowym basenie. Nie widział walki, nie miał też pojęcia, kto ją wygrał. Artykuł do Rolling Stone’a też nie powstał.

Thompson generalnie był luźnym gościem. Kiedyś ustawił pod domem Jacka Nicholsona głośnik, z którego dobiegał nagrany na taśmę przerażający kwik świni zjadanej żywcem przez niedźwiedzie. Niemal utopił Billa Murraya, postrzelił ze strzelby swoją asystentkę, przypadkowo podpalił stojącą w porcie żaglówkę… Jak na człowieka, którego jadłospis wyglądał tak:

…Thompson całkiem dobrze się trzymał. Zresztą nie ma co się dziwić, sok pomarańczowy to samo zdrowie. Nie zabiły go ani dragi, ani alkohol, ani chore zabawy, a on sam – Hunter Thompson zastrzelił się 20 kwietnia 2005 roku na farmie w Woody Creek. Znaleziono przy nim pistolet półautomatyczny Smith & Wesson 645, załadowany amunicją typu 99.45 ACP. W liście pożegnalnym napisał, że sezon futbolowy już się dla niego zakończył. Jego huczny pogrzeb, podczas którego wystrzelono prochy pisarza armatą w kształcie symbolu gonzo (czerwona ręka zaciśnięta na dojrzałym pejotlu) do oceanu, odbył się 20 sierpnia 2005. Ogromne koszty ceremonii pokrył przyjaciel Huntera – Johnny Depp.

Sięgnijcie koniecznie po jego książki – i to nie tylko dlatego, że podobało wam się Las Vegas Parano albo ujął was średnio higieniczny tryb życia ich autora. Choć znalazłoby się co najmniej kilku autorów, którzy w odmęcie paranoi i narkotycznego szału poszukiwali swojej twórczej ścieżki, chyba żaden z nich nie uczynił ze swojego upodlenia tak mocnego środka wyrazu jak właśnie Hunter S. Thompson. To poniekąd też rodzaj stylu gonzo – przeszczepić swoje własne demony na karty książek i sprawić, by czytelnik się z nimi zidentyfikował. Sprawdźcie, czy uda wam się je oswoić.

#Hunter S. Thompson
POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

Czy Drake zamieni Jordan Brand na adidas?

To może być najgłośniejsza zmiana barw klubowych od czasu transferu Neymara do PSG! Wkrótce okaże się czy Drake przejdzie do #teamadidas.

#adidas
#Drake
#Nike

10 rapowych koncertów, na które najbardziej czekamy w 2018 roku

Prosicie nas o podsumowanie tego, co będzie działo się live w najbliższych miesiącach. A my odpowiadamy, że całkiem sporo. I uszeregowaliśmy koncerty pod kątem tego, jak mocno ...

Wiemy wszystko o nowym PRO8L3Mie: znamy tytuł, okładkę, tracklistę, mamy też info o trasie

Enigmatycznie zapowiadaliśmy premierowy materiał Steeza i Oskara, teraz znamy szczegóły. Premiera mixtape’u już 16 marca.

#Pro8l3m

W Street Supply zgarniecie buty Le coq sportif x Sneakerbox inspirowane hummusem. Smacznego!

No dobra, być może was zaskoczymy, ale to nie jest tak, że chodzi o obuwie stworzone ze smakowitej mazi. Zobaczcie, co słynny izrael ...

#Le Coq Sportif
#Street Supply

Jeszcze tylko przez miesiąc możecie kupić drugi numer newonce.paper w Empikach

Spokojnie, magazyn nadal będzie dostępny on-line, ale oldschoolowcy, którzy lubią zgarnąć periodyk z półki w lokalnym salonie prasow ...

#empik
#newonce.paper

Chris Tucker potwierdza: będzie czwarta część Godzin Szczytu!

Co więcej, Jackie Chan też dogadał się z producentami, no ale Godziny Szczytu bez tej dwójki byłyby niczym - cytujemy Borixona - wściekłe psy bez tabaska. Absurd i nonsens.

#Chris Tucker
#Godziny szczytu

Słuchaliśmy już nowej płyty Mesa, a wy sprawdźcie trzy pierwsze klipy

Po co wypuszczać aż trzy teledyski jednego dnia? Od czego uwalnia niewielki sampler na baterie? I najważniejsze - jak będzie brzmieć ...

#Ten Typ Mes

Najwyższy czas na nowy PRO8L3M. Na razie ruszy preorder

Mamy duże plany – pierwszy projekt ujrzy światło dzienne na wiosnę, mówił nam przed dwoma miesiącami Steez i wygląda na to, że słowa dotrzyma. Dzisiaj o 20:00 startuje przedspr ...

#Pro8l3m

13 naszych ulubionych czarnych soundtracków w historii kina

Już prawie dwa tygodnie katujemy ścieżkę dźwiękową do Czarnej Pantery. Wystarczy! Kino przez lata dostarczało nam sporo zajebistej oprawy muzycznej pod nie tak zawsze zajebiste ...

Neen Nah, zuzaOK, Bubblegun i ich wyjątkowa sesja – to są International Girls DJ’s, jakich nie znacie

Rzadko kiedy kolektywy didżejskie mogą pochwalić się własnymi sesjami zdjęciowymi, a tak ...

#International Girls DJ's
#MUS
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN