Dlaczego Evidence jest tak lubiany w Polsce?
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Obdarzony charakterystycznym, powolnym flow i uchem do równie surowych, jak porywających bitów reprezentant Kalifornii to dla wielu fanów trueschoolowego rapu ostatni sprawiedliwy. W Polsce tych fanów jest ciut więcej niż gdziekolwiek indziej.

Call Evidence, the last line of defense! – to cytat z jednego z pierwszych solowych numerów Michaela Taylora Perretty, opublikowanego na debiutanckim krążku Dilated Peoples The Last Line of Defense. Z perspektywy czasu ten w pełni dojrzały, 18-letni wers nie wydaje się jednak arogancką przechwałką młodego trueschoolowego MC, ale solennym zapewnieniem, którego Mr. Slow Flow nie złamał po dziś dzień ani jednym numerem, ani jednym bitem, ani jednym wersem. I choć pierwsze nielegale Dilated pochodzą jeszcze z lat 90., to ich tour de force po listach podziemnych przebojów, tracklistach mixtape’ów i boom-boxach wszystkich backpacerów początku lat 2000. już wtedy było swoistym powrotem do czasów złotej ery. Powrotem dalekim jednak od odtwórczego zastoju, w którym tkwi większość artystów utożsamianych z prawdziwą szkołą hip-hopu. Nie, to był powrót pewny, szczery i autorski, równie chwytliwy, jak zakorzeniony w undergroundzie. Takie nowe tchnienie wpuszczone pomiędzy te sample, bębny i wersy, w których rozkochało się całe pokolenie fanów rapu. Tych, dla których nowojorski boom-bap do dziś jest niedoścignionym wyznacznikiem stylu i jakości. Wkroczeniem na drogę bez odwrotu.

Evidence i Alchemist (…) nigdy nie stali w pierwszym szeregu amerykańskiej sceny, a dziś, w czasach popularności trapów i cloud rapów, jeszcze mocniej okopani zostali na swoich od lat okupowanych pozycjach; miejscu, które znajduje się gdzieś pomiędzy podziemiem a szerokim obiegiem, między ulicą a trueschoolem, w koronie drzewa wyrastającego z klasycznych wzorców 90sowej „złotej ery”; miejscu, które w sercach polskich hip-hopowców zajmuje wyjątkową przestrzeń. Wprost proporcjonalnie do nazwy klubu, jakieś 1500 osób, których krew tłoczona jest w takt boom-bapowych bębnów, zjawiło się wczoraj na Powiślu, by doprowadzać barmanów do szewskiej pasji, dziewczyny do omdlenia, a „przyrodnich braci” do zachwytu, który „nie przystoi” hardym, morowym MCs. Ludzie wisieli na biegnących pod sufitem rurach, poruszali się jednym, wspólnym ruchem rozbujanej masy i skandowali ksywki zaoceanicznych gości. Surowe, zbasowane produkcje Alchemista wprawiały salę w drżenie, pełne groove’u sample znajdowały swój oddźwięk w okrzykach i piskach, a „Mr. Slow Flow” i Big Boy Al co rusz podmieniali któreś słowo w swojej zwrotce, by przy gremialnym odzewie publiki raz jeszcze zakrzyknąć WARSAW. – blisko 4 lata temu reprezentant naszej redakcji pisał w relacji z koncertu Step Brothers – producencko-raperskiego duetu Evidence’a i Alchemista – w warszawskim klubie 1500m2 do wynajęcia. Wyprzedany do ostatniego miejsca, tłumnie oblegany występ rzeczonych braci przyrodnich nie dość, że dał Alowi okazję, by ten po raz pierwszy w życiu skoczył w tłum, a wszystkim obecnym w lokalu – od tych na scenie, przez tych pod nią, aż po akustyka – ogromną radość, to jeszcze uświadomił nam zupełnie niepowtarzalny, generalski status, jaki Michael Taylor Perretta ma pośród polskich hip-hopowców.

Bez względu bowiem na to, czy na warsztat weźmiemy dyskografię Dilated Peoples, serię instrumentalnych tape’ów z produkcjami Evidence’a (Yellow, Red, Purple i Green Tape Instrumentals) czy jego meteorologiczny tryptyk domknięty miesiąc temu albumem Weather or Not – wszystko, co wyszło spod palców i z gardła Michaela Taylora Perretty, jest otaczane w Polsce swoistym kultem, a kult ten wyrasta daleko poza trueschoolowe środowisko. Z czego to wynika? Niech w dużym stopniu wytłumaczy  zdanie cytowane akapit wcześniej – to, że EV zawsze lokował się gdzieś między podziemiem a szerokim obiegiem, między ulicą a trueschoolem, w koronie drzewa wyrastającego z klasycznych wzorców 90sowej „złotej ery”; miejscu, które w sercach polskich hip-hopowców zajmuje wyjątkową przestrzeń. Tego, że jego produkcje – podobnie jak bity Alchemista, z którym łączy go braterska wręcz więź – stanowią swego rodzaju wzór z Sèvres brzmienia niekoniecznie krajowego trueschoolu, ale sporej części rodzimej ulicy. Nie bez kozery bowiem pierwszy Mr. Slow Flow rodzimego środowiska hiphopowego, Włodi, mówi w intro do numeru T&T, że: ten bit to duża część moich hip-hopowych marzeń, a wiecie przecież – bądź możecie się domyślać – kto zrobił ów charakterystycznie brzmiący podkład.

Evidence dał Włodkowi bit w 2013 roku, natomiast 4 lata wcześniej położył szesnastkę na płycie Ostrego O.C.B.. I równie znamienny, jak wprowadzenie reprezentanta Molesty do jego utworu z płyty Wszystko z dymem, wydaje się być refren tegoż ponadoceanicznego duetu, w którym O.S.T.R. nawija: ten hip-hop jest nasz, brat, ten hip-hop to czas / Jak i styl, flow, ty pomyśl, gdzie jest hip-hop i sprawdź nas. Bo nieważne, jak bardzo zmienił się rap przez te ponad 20 już lat bytności Michaela Taylora Perretty na scenie (a na oficjalnym wydawnictwie debiutował on w 1996 roku, tworząc remix dla duetu Ultra, czyli Tim Doga i Kool Keitha) – on wciąż podąża ścieżką, którą obrał u schyłku zeszłego wieku. Zresztą wspólnie z całym pokoleniem kalifornijskich undergroundowców którzy tchnęli wówczas zupełnie nową świeżość w cały ten nie lada już wtedy wyeksploatowany klasyczny hip-hop. Wciąż stoi w pierwszym szeregu owej ostatniej linii obrony, a swoją pewnością siebie, zawadiackim poczuciem humoru i nieustannie szlifowanym, imponującym poziomem umiejętności producenckich i mikrofonowych co rusz dowodzi, że boom-bap not dead. W przeciwieństwie jednak do zatęchłego punk rocka, z którym kojarzy się to hasło, czy przeważającą większością trueschoolowego skansenu, w jakim na własne życzenie zamknęła się większość reprezentantów prawdziwego rapu, EV wciąż pozostaje świeży. Trudno jest jednak jednoznacznie stwierdzić, czemu tak się dzieje. Dlatego też daliśmy sobie kilka tygodni, żeby zweryfikować, czy Weather or Not nie uważamy za krążek świetny jedynie z sentymentu.

I choć wiele wyimków z ostatniej części pogodowego tryptyku – którego koniec zapowiada Evidence w niedawnych wywiadach – przywodzi na myśl wspomnienia z różnych momentów jego kariery, to gdzieś spośród wszystkich tych idealnie skalibrowanych wersów i uderzeń szorstkich, bujających bębnów wciąż przeziera teraźniejszość – nie przeszłość. Mimo że meteorologiczne porównania znamy od pierwszych wejść Perretty na mikrofon, jego wolne, przemyślane flow nie przechodzi żadnych drastycznych zmian, a bity boom-bapowego dream teamu w osobach Premiera, Alchemista, Nottza czy Babu nie zaskakują niczym nowym, to całość jest żywa, rzutka i nagła. W dużym stopniu wynika to na pewno z pozytywnego podejścia Evidence’a, który zamiast utyskiwać na dzisiejszy stan rap gry i obrażać nowofalowych MC’s skupia się na skrzętnym i dokładnym zamiataniu swojego poletka. Po części ma na to wpływ jego szczerość, która pozwala mu opowiadać na bitach o tak osobistych kwestiach, jak choroba matki jego dziecka. Nie bez znaczenia jest również dystans, z jakim podchodzi do siebie i otaczającego go świata. Głównym powodem takiego stanu rzeczy wydaje się to, że EV jest nieustannie coraz mocniejszy, a Weather or Not jest zdecydowanie jego najlepszym albumem. Jak dobry bokser Mr. Slow Flow nieustannie trenuje i niekoniecznie wyraźnie, ale poprawia swoje wyniki. Nie zmienia techniki, nie dokonuje żadnych wolt w swoim planie treningowym, ale wciąż cyzeluje i szlifuje swój warsztat. I może też dlatego ma nad Wisłą tak wielu oddanych fanów. Zawsze przecież mieliśmy słabość do skromnych, acz charyzmatycznych zawodników, którzy systematycznie, miarowo i pewnie idą po swoje.

#Evidence
#muzyka
POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

50 najważniejszych numerów w historii rapu, miejsca 40-31

W czwartej dziesiątce naszego zestawienia będziemy jak porządne linie lotnicze: na szybkości z Francji do Los Angeles, z międzylądowaniami m.in. w Wielkiej Brytanii i Nowym Jor ...

Kolejna dziesiątka zagranicznych wykonawców dołącza do tegorocznego Kempa!

Czechy jeszcze nie były tak mocne - za kilka miesięcy w Hradec Králové spotkacie reprezentantów Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i ...

#Hip Hop Kemp
#Young M.A.

Szopeen założył nowe Timberlandy Flyroam Go i przeszedł się z nami po Tarchominie

Tarcho nie było tak mocne nigdy wcześniej - nawijał Otsochodzi i miał rację, bo na północy Warszawy za chwilę będą działy się rzeczy ...

#Flyroam
#Szopeen
#Timberland

5 nowych modeli butów od Tylera – bez szans na easy cop

Oczywiście chodzi tu o kolekcję Converse x GOLF le FLEUR*. Nasz ulubieniec wjeżdża w kolejny sezon - dosłownie - z buta. Już na dniach będzie można dorwać pięć nowych par tyler ...

#Converse
#Le Fleur
#Tyler The Creator

Netflix zamieni Szybkich i wściekłych w serial animowany

Siadamy głęboko w fotelach i zapinamy pasy… Filmowa seria, która na całym świecie zarobiła już w sumie kilka miliardów dolarów doczeka się wersji animowanej.

#Szybcy i wściekli
#Netflix

50 najważniejszych numerów w historii rapu, miejsca 50-41

Mieliśmy już analogiczne zestawienie płytowe, ale czym jest album, jeśli nie zbiorem piosenek? No to pogrzebaliśmy i wybraliśmy te, które najwięcej - naszym zdaniem - namieszał ...

QueQuality zaprasza na imprezę z okazji… 1 miliona subów na YouTube

Świętować można absolutnie wszystko - na przykład w pierwszy piątek maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tuby. To co się dziwicie, ż ...

#QueQuality

Mass Denim bierze nas w podróż do początków polskiego rapu

No bo kto z nas nie nosił w najtisach czegokolwiek od Massa? Oczywiście wyłączamy tu wszystkich tych, którzy w tamtych czasach ogarniali outfit w Smyku.

#Lookbook
#Mass DNM

Dycha na trzeźwo: Eminem świętuje dziesięć lat alkoholowej abstynencji

Co robiliście 22 kwietnia 2008 roku? Bo na przykład Marshall Mathers golnął wtedy ostatniego drina w życiu. Od tego czasu alkomonoga ...

Supreme składa hołd człowiekowi, którego bali się wszyscy

W latach 80. Hellraiserem straszono niegrzeczne dzieci, trzeba jednak przyznać, że ten zakazany, naszpikowany ryj robił wrażenie na każdym. Teraz Pinhead pojawił się na nowej k ...

#Hellraiser
#Supreme
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN