Kuba Knap: to smutne, ale Polska jest pijana
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Jeszcze nigdy na łamach newonce nie opublikowaliśmy tak osobistego wywiadu. Kuba Knap opowiedział nam o swojej ostatniej płycie Bejłocz, zajawce na polską popkulturę, ale i o długiej walce z alkoholizmem.

Przyznaj, często podchodzą do ciebie ludzie i proszą, żebyś walnął z nimi lufę?

Jasne, tak było praktycznie odkąd zacząłem rapować. Teraz mnie to śmieszy, a wtedy cieszyło; u mnie przejście na hip-hopowe zawodowstwo polegało na tym, że przestałem pić za swoje, a zacząłem za darmo (śmiech).

Wizerunek tzw. luźnego rapera z piwem w dłoni robił swoje, ale czy ta luźność nie zaczęła cię drażnić?

Miałem taki moment, że gdzieś to mnie uwierało, ale zawsze nosiłem w sobie przekonanie, że ja sam nawarzyłem sobie tego piwa, o którym mówisz. Zresztą lubię ten bejowski tryb życia, jego zasady, dlatego konsekwentnie kroczę nim od lat. 

Jest w ogóle coś takiego, jak zasady stylu beja?

No pewnie, chodzi o taką zdrową wolność. Ja nienawidzę instytucji, nie cierpię być kontrolowanym, lubię spontan, dlatego zrobiłem sobie życie na rapie, co pozwala mi żyć w zgodzie z samym sobą. To wychodzi z hejtu na materialny świat; ja nie przestanę nosić nagle mojego ulubionego dresu, bo go lubię. I nie kupię obciślaków, bo nimi gardzę, a poza tym są, kurwa, niewygodne.

Ktoś może ci zarzucić, że ten nonszalancki styl to zabieg marketingowy.

Może, bo to jest inne, ale w moim przekonaniu właściwe. Nawet sobie pomyślałem, że kiedyś napiszę numer o tym dresie z dziurą nad prawym pośladem, której z premedytacją nie zaszywam, bo ja w nim, stary, byłem w takich miejscach, gdzie ludzie w garniturach nie zawsze przechodzą selekcję. A ja wchodziłem, bo znam tajne przejścia. To w sumie też bejowskie, niepozorność jest bardzo fajną cechą.

Swoją drogą – czy w rapie jest w ogóle miejsce na kreację?

Ciężko powiedzieć, bo w naszych czasach wizerunek tworzy sobie każdy, głównie dlatego, że każdy ma dostęp właśnie do narzędzi kreacji. Ja jestem z oldschoolowego rzutu, mój image wynika z życia i prawdy, nie przykładam się jakoś do tego, żeby go tworzyć. Nie siedzę godzinami w necie – zresztą, tak szczerze to w ogóle nie siedzę w necie – i nie sprawdzam, czy jestem jeszcze modny, czy już nie. Tu się wkrada polityka, a ja jestem zdecydowanie antypolityczny. Poza tym tak jak z każdym tworzeniem, żeby wykreować wizerunek oryginalny, to musisz być autentyczny – i wtedy jesteś faktycznie jeden na siedem miliardów.

Czyli nie kusiło cię nigdy, żeby lekko podpasować się pod trendy?

U mnie to jest ciekawy temat, bo kiedy miałem trzecie miejsce na OLiS-ie, to piłem, bardzo dużo piłem. Ten wizerunek mi totalnie zwisał, a w zasadzie to nawet trochę lubiłem taki look moczymordy. On się potoczył naturalnym torem, gdzie moją kreację zbudowałem na prawdziwym pijaństwie. I potem ta łatka się za mną ciągnęła, ale tylko ja wiem, że to nie była żadna strategia. Bardziej myślałem o tym, żeby było zabawnie, a nie o tym, jak się sprzeda.

Moim zdaniem na Bejłocz czuć zmianę – nie jesteś już gościem, który pozostaje w wirze wydarzeń, ale raczej przyglądasz się im z dystansu. 

To są psychologiczne zależności, które łatwo sobie wyjaśnić. Poprzednie płyty były terapeutyczne. Czułem mocną potrzebę nawijania o sobie, bo sam czegoś szukałem. Ta płyta jest pewniejsza i ugruntowana w postawie, pomału kończę szukać tego, co wewnątrz, bo już to znalazłem.

Co to takiego?

Ja! (śmiech) Myślę, że ta tendencja opisowa będzie się u mnie utrzymywać. Jest tak, że im człowiek bardziej poskładany wewnątrz, tym lepiej portretuje to, co widać dookoła, bo nie musi definiować sam sobie własnego świata. 

Miałeś feedback od słuchaczy, że to rap człowieka, który coś odnalazł?

Mój najlepszy feedback od słuchaczy jest taki, że wiele osób po krótkiej gadce mówi mi: kurde, ty jesteś taki sam, jak w tekstach. To jest zajebiste, bo zawsze chciałem, żeby tak było.

Na płycie trafiają się numery bardzo refleksyjne, jak Czujesz?, albo Dziękuję, dobranoc. Dorosłeś?

Ja na to patrzę ciut inaczej. Elementy z tych kawałków wplatałem w poprzednią twórczość, ale one są szczerym wyrzuceniem pewnych odczuć w skondensowanej formie. To moje ulubione numery z tej płyty, bo tak naprawdę jestem bardzo czułą mordą. Widzisz, Polska to taki dziwny kraj, gdzie najlepiej akceptowaną emocją jest gniew. Prosty przykład, zobacz, jak rap potrafi otwierać uliczników. Ja szczerze mówiąc uwielbiam to środowisko, jaram się ich wewnętrzną walką, bo każdy jest czasem smutny, czasem popłacze, czasem się boi, a czasem jest niepewny. Polska uczy nas, żeby każdą taką negatywną emocję przekuwać na gniew. Facet nie może pokazać, że się smuci, ale jak już jest wkurwiony, to wszyscy go zrozumieją.

Wrócę na chwilę do dorosłości – czym ona jest dla rapera?

Samo bawienie się w rap jest oznaką pielęgnacji mentalnego dzieciaka, ale tak – jest coś takiego, jak dojrzałość w hip-hopie i dla mnie to bardzo łatwa rzecz do zdefiniowania. Wzorem takiej przepięknej dojrzałości jest dla mnie Włodi. Jak sobie posłuchasz jego pierwszych płyt, np. W albo Jak nowonarodzony, to wyczujesz, że on się nie sili na głośne emocje, nawija to spokojnie i wiesz, że Włodi jako człowiek jest po prostu dobrze skonstruowany, że wie, co mówi i nie musi krzyczeć.

Włodiego na Bejłocz nie ma, są za to, w dodatku we wspólnym kawałku, Numer Raz i O.S.T.R. To takie spełnienie marzenia z młodości?

Tak właśnie jest. Uwielbiam ten numer, to takie koło życia. Zaczyna się od mojego statementu a’propos rzeczywistości, potem wjeżdża Ostry ze swoją szaloną zwrotką, w której nie do końca wiesz, o co chodzi – wiesz, metafora dzisiejszego świata, milion bodźców, które cię atakują – a potem Numer pięknie to puentuje stwierdzeniem: w łeb dostałeś, widzisz gwiazdy.

Płytę nagrałeś z Bonnym Larmesem w Olsztynie…

Nagrywaliśmy w studiu Make Some Noize na pięknej olsztyńskiej starówce.

Celowa ucieczka od Warszawy?

Raczej przymusowa ewakuacja. To była, powiedzmy, emigracja ekonomiczna.

Miała wpływ na treść płyty?

No jasne, mnie się wtedy bardzo mocno zakręciło w życiu. Znalazłem się tam z przymusu, za tym stoi bardzo ciężka historia, zresztą parę pierwszych numerów nagranych na ten album też było ciężkich. Dopiero potem pomyślałem, że tak to nie może wyglądać i zacząłem ją systematycznie odchudzać. Ale Olsztyn piękny, chłopaki pomogli mi się odbudować życiowo. 

To miało związek z twoim alkoholizmem?

Tak.

Na albumie nawijasz o 40. dniu na detoksie…

Właśnie idzie mi piąty miesiąc abstynencji. 

Chodzisz na mityngi dla alkoholików?

Polazłem na terapię, ale bardziej dla kształtowania świadomości. Samo odstawienie alkoholu nic nie daje, trzeba zgarnąć dodatkowo dużo wiedzy. Musiałem poznać siebie i dowiedzieć się, czemu się w to wpędziłem. Ja nawet wytatuowałem sobie na żebrach czołg, nazywa się Wudy 15 – na pamiątkę 15 lat na froncie. Jak poszedłem na terapię i rozkminiłem, że teraz muszę cztery lata nie pić, żeby powiedzieć: piłem pół życia, no to mi się zrobiło trochę przykro. Mam 26 lat, piłem 15.

A co było impulsem do rzucenia?

Właśnie nie było takiego impulsu. Decyzję o pójściu na odwyk prowokowałem dobre dwa lata, aż tu nagle obudziłem się któregoś ranka i stwierdziłem, że jestem spokojny. Pomyślałem – idę na odwyk, bez moralniaka, bez zawalenia spraw. Mam taką odwrotną drogę życia niż przeciętny alkoholik. Naprawiłem masę rzeczy w życiu jeszcze pijąc, a pójście na odwyk było tym ostatnim szczebelkiem, podczas gdy ludzie zwykle od tego zaczynają. 

To ciekawe, bo Bejłocz to płyta bardzo alkoholowa, i to w wesołym aspekcie; taka literatura procentowa, ale bez bagażu nawracającego się pijaka.

Przygodowa literatura alkoholowa.

Właśnie.

Nagrywałem ją pijąc, i to potwornie. Czy na trzeźwo, czy po pijaku – zawsze robisz rzeczy dobre i złe, może co najwyżej po alkoholu trudniej jest je kontrolować. Złe rzeczy są dla mnie, o dobrych mogę opowiadać w kawałkach. Wiesz, ja się nagle nie zamienię w pastora, który namawia do rzucenia picia, bo byłem alkusem i wiem, że tak to nikogo nie przekonasz. To musi dotrzeć do każdego osobiście. Nie będę właził na ambonę i krzyczał, że wóda jest zła.

Miałeś takie poczucie, że bez alkoholu te trzy lata od Lecę, chwila, spadam mogły wyglądać inaczej?

Tak, czuję jakiś żal, ale unikam myślenia o nim. Możesz łatwo wpaść w deprechę, kiedy uświadomisz sobie, ile zjebałeś przez wódę. A ja przeżyłem poza tym masę fajnych momentów. Uważam alkoholizm za pewien rodzaj akcji dywersyjnej, bo okres mojego największego picia zbiegł się z czasem, kiedy byłem modny. W takim trochę punkowym stylu pokazałem światu mordę alkoholika (śmiech).

Czemu Bejłocz jest tak silnie utrzymany w klimacie starej polskiej kultury popularnej?

My ten album planowaliśmy z Bonnym jakiś czas, miał nazywać się Jak to się robi, na cześć filmu naszego ukochanego polskiego reżysera Andrzeja Kondratiuka. Tak się złożyło, że Kondratiuk zmarł chwilę po tym, jak opuściłem Olsztyn, a płyta nazywa się Bejłocz, bo tak po prostu wyszło z życia. Teksty wynikają z naszej wspólnej zajawy na polską kulturę, nie ukrywajmy, mocno alkoholową. Kondratiuk i inni twórcy z jego okresu potrafili zawsze pod warstwą ironii pokazać problemy żywego człowieka. Jak ktoś zna dobrze wódkę to wie, że to nie są wesołe filmy. 

Chciałeś zrobić podobnie?

To nie jest tak, że wóda jest u mnie na pierwszym planie. Jan Nowicki powiedział kiedyś, że wódka jest prawdą, którą zawsze rozumie się za późno, to jest strasznie mądry cytat. Mam zawsze włączony tryb poznawczy i nawet pijąc, analizowałem sobie wiele zależności. Szybko doszedłem do wniosku, że wóda jest potwornym ścierwem, a w dodatku systemowym narzędziem. Ta obserwacja jest podszyta gorzkim żalem, że Polska jest pijana.

A jak wygląda Polska na trzeźwo? 

Tak samo.

fot. Paweł Zanio

#Kuba Knap
POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

adidas Originals przedstawia Nite Jogger – but, który idealnie nadaje się na nocne spacery

W uszach londyński bas, dookoła ciemne bloki, a my ogarniamy szybką przebieżkę przez osiedle. Sceneria jak z grime'owych teledysków? ...

Kanye West razem z chórem gospel zaprezentował nowy utwór, który ma szansę trafić na Yandhi

Dziewiąty solowy album Westa pierwotnie miał ukazać się pod koniec września, ale do tej pory nie ujrzał światła dziennego. To nie zn ...

Cezary Pazura zapowiada, że powstaną Psy 3 i Chłopaki nie płaczą 2!

Miłośnicy polskiego kina lat dziewięćdziesiątych i początku dwutysięcznych będą wniebowzięci! - Mają powstać Psy 3 i Chłopaki nie pł ...

7 kultowych magazynów erotycznych, po które warto sięgnąć

Od kolorowego sortu z lepszego kiosku po akademicką niszę, od gotyckich cycków po artystowską hipsteriadę. I raczej bez perwersji, chyba że za taką uznać wierność papierowi i f ...

#Adult
#C-Heads
#Fluffer

6 powodów, dla których Fisz jest ważniejszym raperem, niż może się wydawać

Fani hip-hopu uwielbiają dyskusję o tym, kto jest najlepszym raperem w historii gatunku. W USA dysputy wokół statusu GOAT nigdy nie ...

Castle Rave wygrali In The House by Desperados. I opowiedzieli nam, jak to zrobili

Za nami finał projektu In The House by Desperados, dzięki któremu poznaliśmy autorów najlepszej domówki w kraju. My nawet poznaliśmy ...

#In The House by Desperados

11 filmów o handlu narkotykami, które powinniście obejrzeć

Swego czasu opublikowaliśmy nasze zestawienie filmów o dragach, które musicie obejrzeć. Ale skoro większość ich bohaterów zajmuje się głównie przyjmowaniem owych substancji, do ...

7 momentów, w których polski hip-hop udanie przecinał się z muzyką alternatywną

Głośno było ostatnio o nietypowym przedsięwzięciu Holaka i Frostiego Rege, którzy na potrzeby albumu Tego nie widać, to słychać przy ...

Dlaczego Brockhampton to tak ważny zespół dla nastolatków z całego świata?

To jedna z największych nazw 2017. I 2018. Czy dobra passa zostanie podtrzymana? I jaka właściwie przyszłość czeka Kevina Abstracta ...

Lil Uzi Vert, Harmony Korine, norwescy metalowcy i inni – przedstawiamy artystów, którzy trzymali z szatanem

Na rapowej scenie przykłady fascynacji okultyzmem bądź elementy satanicznej estetyki moż ...

POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close