5 powodów, dla których nie możemy się doczekać finałów NBA
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Dziś w nocy ruszają finały NBA. Golden State Warriors kontra Cleveland Cavaliers. Seria do czterech zwycięstw potrwa dwa tygodnie. 

Drużyny spotykają się trzeci rok pod rząd, więc mamy sportową trylogię. W rolach głównych: LeBron James, Stephen Curry, Kevin Durant, Kyrie Irving… Na parkiet wybiegnie siedmiu All-Stars i trzech zdobywców nagrody MVP. Stawka jest duża, oczekiwania wobec finałów olbrzymie, więc w naturalny sposób zawodnicy, stali się bohaterami setki zabawnych memów, masy intrygujących wątków, sporej liczby idiotycznych teorii i wydumanych oczekiwań, jak i mniej czy bardziej stylowych odniesień w tekstach raperów na czasie. Cavaliers i Golden State po raz kolejny. Czemu warto się jarać? Jest wiele powodów, ale skupmy się na pięciu najważniejszych. 

1. Zemsta 

Nie ma nic lepszego niż rywalizacja z żywą i złożoną historią w tle. Ten moment, kiedy przeciwnicy ponownie się spotykają, a w pamięci pozostaje to, co zaszło w przeszłości. W finałach dwa lata temu LeBron grał po 45 minut w meczu, zaliczając przy tym średnio 35 punktów, ale bez kontuzjowanych kolegów (Kevin Love i Kyrie), nie był w stanie zatrzymać rozpędzonej ekipy z Oakland. Choć jego epickie wysiłki niektórym przypominały spustoszenie, jakie siał smok Khaleesi.

Rok temu Warriors prowadzili w serii 3:1, aby ostatecznie przegrać w siedmiu meczach. Pierwsza drużyna w dziejach finałów, która nie zdołała wygrać z taką przewagą. Fakt, że gracze z Oakland mieli za sobą najlepszy sezon zasadniczy w historii NBA (73:9), tylko napędzał gorycz i dziecinne przytyki ze strony LeBrona i spółki. Zresztą nie tylko z ich strony. Jordan powiedział po przegranych finałach do właściciela Warriors „73 don’t mean shit”, a Nicki Minaj nawijała u Khaleda Every baller tryna score, check them shot clocks/But I hit ’em with them ‚Bron-Iguodala blocks, odnosząc się do ikonicznego bloku LeBrona w meczu nr.7. Przez okrągły rok świat nie dawał zapomnieć GSW o tej porażce. 

Jak zareagują w tych finałach gracze Warriors? Byli zawodnicy NBA są zgodni w opinii, że drużyna z Oakland jest w trakcie misji. Misji, która bardziej przywodzi na myśl Pannę Młodą (Uma Thurman) z „Kill Bill”, niż De Niro wśród  jezuitów. 

2. Lebron James

Zanim zacznę wychwalać pod niebiosa dokonania LeBrona, proszę, wyjaśnimy sobie jedno. Można sobie odpuścić te wszystkie artykuły i programy, które skupiają się na ciągłym dochodzeniu i rozkminianiu czy James już prześcignął Jordana w kategorii najlepszy zawodnik wszech czasów?. Po pierwsze, dopóki trwa kariera sportowca, nie można przewidzieć, jak się skończy i gdzie jego ostateczne osiągnięcia uplasują go w panteonie danej dyscypliny (Tiger Woods coś o tym wie). Po drugie, pomimo tego co wmawia nam popkultura, Jordan naprawdę nie był jedynym wybitnym zawodnikiem w historii NBA. Byli też inni, którzy rządzili w unikalny sposób w lidze. Każdy na swój sposób. James ma jeszcze długą drogę do osiągnięć takich ludzi jak Bill Russell (11 tytułów w latach 60. i 70.),  Magic Johnson (pięć tytułów, motor napędowy ery Showtime Lakers) , Tim Duncan (pięć pierścieni, tytuły zdobywane w trzech różnych dekadach, ponad siedemdziesiąt procent zwycięstw przez całą karierę w NBA!), Kareem Abdul-Jabbar…

Skoro już spokornieliśmy i wiemy, że LBJ ma jeszcze trochę pracy w pościgu za najlepszymi w historii, to teraz można się pozachwycać tym, czego dokonał LeBron w ostatnich latach. Siódme finały z rzędu to wielkie osiągnięcie, nawet przy średnim poziomie na Wschodzie, gdzie od zawsze gra Król. Trzy tytuły (Left hand got three rings/That’s Bron Bron, we up one Quavo u Big Seana), a w tym: pokonanie w finałach San Antonio Popovicha i Duncana, rozbrojenie młodej Oklahomy (Durant, Westbrook, Harden), czy ocalenie w serii z Golden State. W końcu, zaledwie w zeszłym tygodniu, James został najlepszym strzelcem w historii playoffs i symboliczne prześcignął w tej kategorii Jordana.

Eksperci dają większe szansę GSW w finałach, ale LeBron w tym roku ma więcej do zyskania niż stracenia, co może się okazać kluczowe. James spełnił w zeszłym roku obietnicę i zdobył upragniony tytuł dla swojego rodzinnego stanu Ohio. Oczywiście nie oznacza to, że już nie ma motywacji do walki, ale jednak ulotniła się presja związana z wygraniem pierścienia dla Cavaliers. Uspokojony tym faktem LeBron, gra w tych playoffs najlepszą koszykówkę swojego życia (średnia: 32pkt/8 zb/7as) i nie może się doczekać ponownego spotkania z GSW w finale. 

3. Draymond Green

Albo go kochasz albo nienawidzisz. Zawodnik wygadany i bezpośredni, źródło energii i temperamentu drużyny, wiecznie nakręcony i nadpobudliwy. Rok temu ten temperament kosztował go grę w meczu nr 5 (zawieszony za faule), a drużynę Warriors – szansę na zdobycie tytułu. Jednak, aby oddać Greenowi sprawiedliwość, trzeba podkreślić, że gdyby nie on, GSW nie grałoby w trzecim finale z rzędu. Wychowanek Michigan State (i fan nowej płyty Bruno Marsa) to wybitny obrońca i nowoczesny podkoszowy, który jest w stanie szybko zainicjować kontrę, rozegrać akcję, etc. Jego postawa była kluczowa w adaptacji Duranta do drużyny. Green nie jest samolubnym graczem, dlatego w tym sezonie skupił się na dominowaniu w obronie i dystrybuowaniu piłki. A przy tym pozostał barwną osobowością, która nie czuje pokory przed nikim. Wystarczy zapytać LeBrona.

4. Steph Curry i Kyrie Irving

Chris Bosh, goszcząc w ubiegłe lato w usuniętym z anteny HBO programie Billa Simmonsa (Any Given Wendsday), powiedział o Curry’ym: Od początku wiedzieliśmy, że jest to bardzo dobry zawodnik. Jednak w bardzo krótkim okresie czasu stał się graczem legendarnym. Dwa MVP, pierścień zdobyty kosztem LeBrona, poprowadzenie drużyny do 73 zwycięstw, przekroczenie granicy 400 rzuconych trójek w jednym sezonie – to wszystko potwierdza słowa Bosha. Pomimo tych osiągnięć, w wiecznie podważającym  i wątpiącym świecie fanów NBA, Steph Curry ciągle musi mierzyć się z oczekiwaniami środowiska zrzeszonego wokół ligi ze Stanów. Wszystko potoczyłyby się zupełnie inaczej, gdyby Chef Curry trafił rok temu choć jedną trójkę w ostatnich dwóch minutach meczu nr 7. Nie było mu to dane, za to miał okazję obserwować z bliska, jak robi to Kyrie Irving.

Kyrie ma opinie zawodnika o najlepszym dryblingu w lidze, jednak w złotej erze rozgrywających, która swoje żniwa zbierała szczególnie w tym sezonie, Irving ciągle jest wymieniany dopiero po Westbrooku, Hardenie czy Currym. Mówimy tu o zawodniku, który obecnie jest pierwszą opcją swojej drużyny w ostatnich sekundach meczu i LeBron James bez zająknięcia oddaje mu piłkę. To heroiczne wyczyny Irvinga w zeszłorocznych finałach sprawiły, że Cavs byli ciągle w grze. Rick Ross może o tym zaświadczyć.  

5. Kevin Durant i NBA nowej ery

Durant w jednym z tegorocznych wywiadów powiedział, że przez ten rok dużo myślał o słowach Jaya Z, który kiedyś nawinął: First they love me, then they hate me, then they love me again. Większość kibiców odwróciła się od powszechnie lubianego Duranta w momencie, gdy dołączył do ekipy Warriors, która rok temu pokonała jego OKC w finałach konferencji zachodniej. To samo przeżył LeBron, gdy opuścił Cleveland w 2010 na rzecz Miami Heat, rujnując przy okazji gospodarkę stanu Ohio.

Z czasem nienawiść do Jamesa zelżała i, jak emocje opadną, podobnie będzie z Durantem. W tym momencie jednak narracja wokół ligi opiera się postrzeganiu Duranta i Warriors jako nieuczciwie zbudowanego imprerium, które może zdominować ligę na lata. Nikt nie lubi, gdy zamożni się bogacą, a tak właśnie się stało, gdy GSW pozyskało Duranta. Jednak pomimo popularnych pretensji do mało wyrównanego obecnie poziomu ligi, wystarczy spojrzeć wnikliwie na historię NBA, żeby zobaczyć, że dominacja jest wyryta w jej fundamencie. Prawie połowa wszystkich mistrzostw rozdanych od początku istnienia ligi jest w posiadaniu LA Lakers i Boston Celtics (33 z 70). Jordan praktycznie zawłaszczył sobie lata 90. Tim Duncan i Kobe podzieli się schędą po MJ’u, zgarniając po pięć pierścieni każdy. Jedyne, co się zmieniło, to fakt, że obecnie zawodnicy mają o wiele większą wolność w decydowaniu o swojej przyszłości (czyt. gdzie będą grać), ale to temat na inną opowieść. 

Zawodnik wywodzący się z Maryland dołączył do rywalizacji w jej trzecim akcie i jakbyśmy nie patrzyli na jego decyzję, to z perspektywy czysto sportowej – udział kolejnego MVP w finałach jest wyłącznie pozytywem. Trylogia, która z każdym rokiem zyskuje na sile i rozmachu? Nudy nie ma.

#Cleveland Cavaliers
#Golden State Warriors
#NBA
POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

Grafika do artykułu: Poznaj moich niuansów – redakcja zrobiła sobie sesję w newonce.bar i postanowiła trochę o sobie opowiedzieć

Poznaj moich niuansów – redakcja zrobiła sobie sesję w newonce.bar i postanowiła trochę o sobie opowiedzieć

Niewielu rzeczy jesteśmy pewni, ale co do jednego nie mamy żadnych wątpliwości: redakcję ...

#Converse
Grafika do artykułu: Good Kid, m.A.A.d City jest obecnie najdłużej notowanym albumem hip-hopowym w historii listy Billboard 200

Good Kid, m.A.A.d City jest obecnie najdłużej notowanym albumem hip-hopowym w historii listy Billboard 200

Album z 2012 roku znajduje się na liście od 358 tygodni... i właśnie pobił dotychczas ni ...

#good kid maad city
#Kendrick Lamar
Grafika do artykułu: 10 wykonawców, którzy mogą pojawić się w 2020 na festiwalu Open’er

10 wykonawców, którzy mogą pojawić się w 2020 na festiwalu Open’er

Pierwsza karta odsłonięta - headlinerem przyszłorocznego Open'era będzie Taylor Swift. Ale my jak co roku postanowiliśmy powęszyć. K ...

#Open'er 2020
Grafika do artykułu: 6 polskich raperów, którzy naprawdę sporo klną w swoich tekstach

6 polskich raperów, którzy naprawdę sporo klną w swoich tekstach

Hip-hopowcy jak mało którzy artyści lubią sobie wrzucić do kawałka to czy inne przekleństwo. Dziś poznacie tych, którzy z językiem się nie pieszczą, ale robią to faktycznie sty ...

#Bajorson
#Diho
#Eripe
Grafika do artykułu: Wygląda na to, że André 3000 w końcu wyda swój pierwszy solowy album!

Wygląda na to, że André 3000 w końcu wyda swój pierwszy solowy album!

Okazuje się, że krążek od André nie musi być tylko pobożnym życzeniem, a jego premiera może faktycznie się wydarzyć i to w niedaleki ...

#Andre 3000
Grafika do artykułu: Nadchodzą nowe czasy – IKEA po raz pierwszy od 1997 podwyższa cenę hot-dogów. I to o 100%!

Nadchodzą nowe czasy – IKEA po raz pierwszy od 1997 podwyższa cenę hot-dogów. I to o 100%!

Mówisz IKEA, myślisz - hot-dog. Okej, są tam jeszcze jakieś meble. Ale nie ma wypadu do dowolnego sklepu tej sieci bez odstania w ko ...

#IKEA
Grafika do artykułu: Za 10 dolarów zostaniesz bohaterem nowego sezonu Rick and Morty! Jak to zrobić?

Za 10 dolarów zostaniesz bohaterem nowego sezonu Rick and Morty! Jak to zrobić?

Po dwóch latach nerwowego oczekiwania Rick i Morty powrócą w listopadzie z czwartym sezonem. Premierowe odcinki jednego z naszych ul ...

#Rick and Morty
#Rick i Morty
Grafika do artykułu: 27 września będzie najmocniejszym premierowo dniem tego roku w rapie! Dlaczego?

27 września będzie najmocniejszym premierowo dniem tego roku w rapie! Dlaczego?

Pod koniec miesiąca ukaże się kilka wartych przesłuchania albumów, ale uwaga większości słuchaczy będzie skupiona na dwóch premierac ...

#Kanye West
#Pezet
Grafika do artykułu: 6 oldskulowych raperów, których Borixon mógłby wypromować w drugim sezonie chillwagonchallenge

6 oldskulowych raperów, których Borixon mógłby wypromować w drugim sezonie chillwagonchallenge

Trudno powiedzieć o tych gościach, że są niespełnionymi talentami, bo swoje przecież zrobili, ale... wykreowanie hype'u przez kielec ...

#Borixon
#Chillwagon
#Duże Pe
Grafika do artykułu: 40 lat temu wypuszczono Rapper’s Delight – hit, który przetarł szlaki wszystkim numerom hip-hopowym

40 lat temu wypuszczono Rapper’s Delight – hit, który przetarł szlaki wszystkim numerom hip-hopowym

O ile korzenie hip-hopu jako zjawiska muzycznego są dyskusyjne, o tyle jego początki jak ...

#the sugarhill gang
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close