Spinache: Ortega Cartel przywróciła mi wiarę w rap
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Lavoholicy będą zachwyceni, ponieważ na nowej płycie Spinache ponownie wskrzesza Ortegowy klimat. Chwilę przed premierą Reality rozmawiamy o rapie i równowadze. Czyli o tym, co dla tego albumu jest najważniejsze.

Reality rzeczywiście zaskakuje. Po poprzednim albumie mogło się wydawać, że pójdziesz w światowy, wielkomiejski pop, a jednak wykonujesz stylistyczną woltę i wracasz ze stricte hip-hopową płytą.

Żeby mieć pełny obraz sytuacji, musiałbyś posłuchać materiału, który robiłem wcześniej, ale ostatecznie trafi na półkę i na razie się nie ukaże. Prace nie zostały sfinalizowane. W międzyczasie nagrałem Goldie, a potem – jeszcze zanim wypuściłem Parrota – przyszedł taki moment, że znowu zacząłem dobrze czuć się w rapie. To, że pracowałem nad czymś odmiennym, pozwoliło mi z powrotem odzyskać fun.

Zgodzisz się, że tym longplay’em sprawisz dużą frajdę miłośnikom Lavoramy? Reality ma podobny vibe do Ortegi Cartel.

Na pewno. Szczególnie, jeśli chodzi o numer z Frankiem Nino, wyprodukowany przez Patryka (patr00 – przyp.red.)…

Nie chciałeś, żeby patr00 poza produkcją jeszcze coś zarapował?

Nie, zrobiliśmy to już na poprzedniej płycie. Poza tym, gdyby Patryk nagrał zwrotkę, to by była. W każdej chwili to może się zdarzyć, ale teraz nie było takiej idei.

Z tą płytą w ogóle jest tak, że powstawała bardzo szybko, co wynikało z tego, że robiłem inny materiał. Wiele elementów pojawiało się na niej spontanicznie – czy to jeśli chodzi o muzykę, czy gościnne występy raperów.

Znasz się dobrze z chłopakami, więc nie mogę nie zapytać wprost – będzie nowa Ortega Cartel?

Będzie…

Co ty mówisz!

…taka możliwość (śmiech). Tak naprawdę nie mam pojęcia. Z nimi jest, jak jest – przecież dlatego mnie o to pytasz. Na pewno słyszałeś Silver Gun 2. To właśnie utwór, zapowiadający nowy album.

Nie jest tak, że chłopaki nie robią jakichś tam rzeczy, ale oni zawsze musieli dojść do momentu, w którym decydowali się na wydanie płyty. To zawsze było spontaniczne, anormalne i arynkowe, dlatego miało taki vibe. Stąd ten unikalny klimat, którego nie znajdziesz nigdzie indziej. Decydowała o nim nieprzewidywalność.

Co ci mam więcej powiedzieć – sam czekam.

Będziesz miał tam zwrotkę?

Na razie nie dostałem zaproszenia (śmiech).

Kiedy w ogóle ostatni raz słuchałeś Lavoramy?

Pewnie ze dwa miesiące temu. To ciągle aktualny album – i brzmieniowo, i rapowo. Tam naprawdę możesz znaleźć peaki niektórych artystów. Na przykład Rap Mielzky’ego czy to, co daje Reno. To są ponadczasowe rzeczy, więc słuchasz tego tak samo świeżo, jak wtedy. I nie mówię tak tylko dlatego, że mam ogromny sentyment do tej płyty. 

A kiedy ostatni raz oglądałeś ten piętnastominutowy teledysk do Lavoramy? Odnajdujesz się w nim jeszcze?

To ciągle jestem ja, chociaż miałem parę kilo więcej.

Dosyć ciekawe, że właśnie numer nagrany na Lavoramę sprawił, że odszedłem od decyzji o olaniu rapu. Nie pamiętam już dokładnie miejsca, w którym wtedy byłem, bo zdążyło się to wszystko kilka razy zmienić, ale rzeczywiście był moment zmęczenia materiału. Dzięki zupełnemu odklejeniu od naszego rynku, ta współpraca przywróciła mi wiarę w rap. 

Przed rokiem znalazłeś się w zestawieniu 10 najbardziej niedocenionych raperów w Polsce newonce’a. Co ciekawe, obok m.in. Abla i Wuzeta, którzy są gośćmi na nowej płycie. Jakbyś to skomentował?

Tak naprawdę tego typu zestawienie czy pytanie, które zadajesz już odbieram jako docenienie. Mnie trudno wchodzić w taką percepcję. Słuchaj, mam po prostu wielką przyjemność z tego, że ludzie to czują, rozumieją i rozczytują; że ta muzyka jest dla nich bliska.

Także, gdybyś prześledził moje relacje z odbiorcami w social media, zobaczyłbyś, że one są bardzo żywe i doceniające. Trudno więc, żebym narzekał. Możemy oczywiście wejść w optykę rynkową i analizować, jak to powinno wyglądać, ale przecież nie ma tak, że coś powinno być. Jest tak, jak jest.

Kiedy patrzy się na twoją karierę, aż do albumu Spinache, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że byłeś często odklejony od bieżących trendów w rapie; jakby ostentacyjnie obok mód.

Mam pełną świadomość, że to, co robię jest po prostu inne. W tej inności zakodowane jest też, że nie do końca pokrywa się z aktualnymi trendami. Z drugiej strony bardzo wielu ludzi szuka czegoś, co nie jest mocno osadzone w trendach. Takich słuchaczy jest coraz więcej. Wydaje mi się, że u mnie przede wszystkim dostają autentyczność.

Nie jest tak, że przywiązuję się do konkretnych okresów w swojej twórczości. Nie trzymam się kurczowo szablonu, który powstał w latach dziewięćdziesiątych, ale też nie podążam bezkrytycznie za tym, co dzisiaj jest modne. Chociaż dużo mnie inspiruje w muzyce na świecie. Paradoksalnie, coraz mniej widzę też rozwarstwienia między tym, co modne jest teraz, a co było kiedyś. Brzmieniowo i estetycznie to są ciągłe powroty.

Jestem aktualny na swój własny sposób.

Myślisz o adresacie, kiedy robisz muzykę?

Kiedy w tej chwili rozmawiamy, staram się mówić tak, żebyś dobrze zrozumiał, co mam na myśli. W ten sam sposób myślę o muzyce. Kiedy jakieś tematy są dla mnie ważne i używam muzyki jako platformy do mówienia o nich, adresuję komunikat w pewien sposób i staram się, żeby ten przekaz był adekwatny i czytelny. Jeżeli tak na to popatrzymy, to jest ważny element w procesie twórczym. Gdzieś na końcu zawsze przecież chodzi o dialog.

Słuchacze bardzo się zmienili od czasu, gdy zakładałeś pierwsze zespoły w latach dziewięćdziesiątych?

Dostrzegam tę zmianę pokoleniową. To jest już zresztą kolejna zmiana. Ludzie mają coraz większą otwartość. Na zmiany percepcyjnie wpływa również rozwój technologiczny. To, ile impulsów dostajemy każdego dnia automatycznie powoduje, że inaczej odbieramy muzykę. Ona przestaje być w szerszym wydaniu jakimś wyjątkowym dobrem – zostaje sprowadzona do roli ładnego tła. Słuchaj, ta percepcja musi się zmieniać, skoro odchodzimy od słuchania albumów, a idziemy w słuchanie singli. Dlatego zadbałem o to, żeby zrobić taką płytę, jakiej sam chętnie bym słuchał – krótką i dosyć treściwą. Pod tym względem niewiele zmieniło się dla mnie od czasów Illmatic.

Wiesz, niektórzy artyści wydają dziś dwupłytowe albumy, na których jest po kilkanaście utworów. W takich sytuacjach zadaję pytanie: czemu oczekujesz ode mnie, że ja będę słuchał tych wszystkich twoich piosenek?

W numerze zamykającym Reality rzucasz wers o tym, że Dziś rozpycha się dzieciarnia. To jest taka weterańska postawa?

Ten wers można traktować wielowymiarowo. Tak naprawdę chciałem zasygnalizować, że w tej tendencji do bycia aktualnym na siłę, gubi się indywidualność. Słuchasz setki topowych pozycji z ostatniego półrocza i duża część zlewa się w jedną całość – te same rytmy, frazowanie. Rzadko mam tak, że ktoś jest w stanie mnie zainteresować. Teraz w zasadzie artyści różnią się często tylko wizerunkiem. Oto ma chodzić? To trochę mało.

No więc w tym środowisku następuje ciągłe przepychanie się, ale mnie to nie dotyczy. Stawiam się w tym miejscu, w jakim chcę być.

Wiesz, co jeszcze zaskoczyło mnie na Reality? Ten materiał jest bardzo zadziorny. Jakbyś szukał beefu.

Zadziorny? To ciekawe. Słuchaj, ja mówię o rzeczywistości, która mnie otacza. Jej elementami są też raperzy, muzycy, mechanizmy rynkowe. Dlatego pozwalam sobie na komentarz. Gdybym szukał beefu, to mówiłbym po imieniu. Ale nie odnoszę się do konkretnych osób, tylko do zachowań i generalnych postaw. Czasem mówię w tych tekstach o rapie, ale możesz je przełożyć na każdą inną dziedzinę życia.

Tylko, że też nie ma w tym wiele irytacji. Wbrew pozorom, dużo na tej płycie autoironii. Śmieję się również z siebie, więc można to czytać na różne sposoby.

Te teksty na pewno są bardziej jaskrawe i intensywne niż na poprzedniej płycie – bardziej nasycone, a jednocześnie prostsze. Jest to więc dosyć specyficzny koktajl i jeżeli ktoś przywiązał się za bardzo do estetyki z wcześniejszego albumu, może mieć problem.

Stęskniłeś się trochę za klasycznym rapem?

Nie, bo on cały czas był obecny.

Po prostu nagranie drugiego takiego albumu jak Spinache byłoby dla mnie nieporozumieniem i porażką. Szukałem nowych narzędzi i udało mi się je znaleźć. Być może dlatego dostrzegasz na Reality aspekty zbliżone do Lavoramy, bo pozwoliłem sobie na flow, które miewaliśmy na jamach lavoholicznych. Takie spotkania odbywają się raz na jakiś czas w zależności od tego, kto akurat jest w Polsce. Nie jest tak, że nie mamy kontaktu. Widujemy się czasem choćby na jeden dzień, jeśli z jakiegoś powodu patr00 się tu pojawia. Lądujemy gdzieś, stawiamy majka i robimy jam.

Taki sposób pracy pozwoliłem sobie przyjąć w pracy nad tym materiałem. Łaziłem po ulicach, siadałem w restauracji, na przykład z Piterem (Piter Pits z Ortegi Cartel – przyp.red.), mieliśmy szamę i notowałem sobie poszczególne wersy. W tym notowaniu rzeczywiście coś jest. Dużo można wyciągnąć z patrzenia na ludzi, słuchania pewnych fraz, które znam z życia, ale nigdy nie przełożyłem ich na twórczość.

Poprzednia płyta była intensywną podróżą wewnętrzną. To było spójne z moim życiem w tamtym czasie. Teraz mam tak, że dużo rzeczy przepracowałem i po prostu patrzę sobie na świat. Na zewnątrz.

Bardzo się zmieniłeś w ciągu ostatnich lat?

Z większym spokojem przyjmuję ekstremalne sytuacje, ale jednocześnie daję sobie możliwość ich przeżywania. Mam poczucie, że wcześniej tego unikałem. Na różne sposoby, ale chodziło mi o to, żeby kamuflować trudne momenty. Dziś wiem, że fajnie jest przeżywać w pełni też te gorsze chwile. To otwiera możliwość przeżywania na sto procent tych pozytywnych i ekstatycznych. Jedno wspiera drugie.

Album Spinache nagrywałem w bardzo trudnym dla siebie okresie, ale później wszystko się rozluźniło. Umówmy się, że naprawdę wymagało dużego odpięcia i luzu, żeby porzucić bardzo sprecyzowany plan stworzenia nowego materiału i powiedzieć sobie: okej, dwa lata pracy zawijamy w papier, niech sobie poleży, a idziemy w inną stronę. Kiedy patrzę na młodych artystów, często widzę ogromną napinkę, a czasami po prostu lepiej odpuścić.

Złapanie równowagi to kwestia pracy nad sobą, doświadczenia, wieku?

Dobrze jest być w kontakcie ze sobą. Tak naprawdę najwięcej balansu i spokoju przynosi zaakceptowanie siebie. Ważna jest też świadomość, że cokolwiek by się w twoim życiu nie działo – to ty jesteś za to odpowiedzialny (śmiech)… Wiesz co, Jakóbiak mi się przypomniał. To, co on zrobił było karykaturalne, ale rzeczywiście jest tak, że przyciągasz to, na czym się skupiasz.

fot. Dawid Błaszczyk

#Spinache
POKAŻ KOMENTARZE
  • Parlito Gorleone

    za za zamknij dziób papugo!

Najnowsze

Grafika do artykułu: Tyler, The Creator nie przejął się zniszczeniem jego sklepu podczas zamieszek w Los Angeles

Tyler, The Creator nie przejął się zniszczeniem jego sklepu podczas zamieszek w Los Angeles

Wielu może się zdziwić: co jest, pomazali mu sklep sprayem, a on to rozumie? Warto jednak wsłuchać się w to, co mówi Tyler.

#Tyler The Creator
Grafika do artykułu: Piotr Cartman wyda niedługo debiutancki album w QueQuality. I jest to płyta, której nie warto przegapić

Piotr Cartman wyda niedługo debiutancki album w QueQuality. I jest to płyta, której nie warto przegapić

Na tle newcomerów przed oficjalnym debiutem enigmatyczny MC jawi się jako ktoś, kto może ...

#Piotr Cartman
#QueQuality
Grafika do artykułu: Floyd Mayweather zobowiązał się, że pokryje koszty pogrzebu George’a Floyda

Floyd Mayweather zobowiązał się, że pokryje koszty pogrzebu George’a Floyda

To symboliczny gest ze strony pięściarza – postanowił zapłacić za wszelkie uroczystości, które będą związane z pożegnaniem zamordowa ...

#Floyd Mayweather
#George Floyd
Grafika do artykułu: Zabójczo dobre seriale dokumentalne: wybraliśmy 6 najlepszych true crimes Netflixa

Zabójczo dobre seriale dokumentalne: wybraliśmy 6 najlepszych true crimes Netflixa

W artykule sprzed miesiąca zastanawialiśmy się nad przyszłością Netfliksa w kontekście takich premier jak Too Hot To Handle. Nie ma ...

#Conversations with a Killer
#Evil Genius
Grafika do artykułu: Ruszyła przedsprzedaż pierwszej książki w wydawnictwie Sokoła. To debiut Wojtka Friedmanna

Ruszyła przedsprzedaż pierwszej książki w wydawnictwie Sokoła. To debiut Wojtka Friedmanna

Klimat do bólu warszawski, ale historia uniwersalna. Baśkę chwalą Żulczyk i Strachota, a wy już niedługo możecie mieć ją na własność ...

#Baśka
#Wydałem
Grafika do artykułu: Cała SB Maffija nagrywa płytę! Jest już pierwszy wspólny numer i ogłoszenie preorderu

Cała SB Maffija nagrywa płytę! Jest już pierwszy wspólny numer i ogłoszenie preorderu

Wyjaśniło się, o co chodziło w enigmatycznych zapowiedziach z ostatnich dni. Wszyscy reprezentanci SBM wyruszyli na Kaszuby, żeby ko ...

#SB Maffija
#SBM Label
Grafika do artykułu: 10 raperów i składów z polskiego undergroundu, których szczególnie lubimy słuchać

10 raperów i składów z polskiego undergroundu, których szczególnie lubimy słuchać

Rapować każdy może, nie każdy potrafi. Dziś pokażemy wam tych, którzy potrafią, ale nie trafili jeszcze na salony. Jeszcze.

#VKIE
#Pazzy
#Sarcast
Grafika do artykułu: Chłopiec z opakowania Kinder czekolady, side-eyeing Chloe… Ile lat mają dziś słynne dzieciaki popkultury?

Chłopiec z opakowania Kinder czekolady, side-eyeing Chloe… Ile lat mają dziś słynne dzieciaki popkultury?

Zanim się obejrzeliśmy, te małolaty zdążyły już (w większości) dorosnąć i rozwijać swoje ...

#Dzień Dziecka
Grafika do artykułu: Startuje Pride Month, najbardziej kolorowy miesiąc w roku. Jaka jest jego geneza? Wyjaśniamy

Startuje Pride Month, najbardziej kolorowy miesiąc w roku. Jaka jest jego geneza? Wyjaśniamy

Warto przy tym zaznaczyć, że nie tylko czerwiec, ale też każdy miesiąc jest dobrą okazją, by uświadamiać ludzi na temat społeczności ...

#LGBT
#Pride Month
Grafika do artykułu: Kosmiczne rozczarowanie! Space Force od Biura dzielą lata świetlne (RECENZJA)

Kosmiczne rozczarowanie! Space Force od Biura dzielą lata świetlne (RECENZJA)

Szumnie zapowiadana nowa produkcja od twórców The Office ze Stevem Carellem w roli głównej okazała się sukcesem porównywalnym do sta ...

#Netflix
#Space Force
POKAŻ WIĘCEJ

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close