11 absurdalnych powodów, żeby pokochać polską piłkę
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Musicie coś o nas wiedzieć – uwielbiamy dobry humor. I jeszcze jedno, część z nas uwielbia polską piłkę nożną. Uwierzcie, że jedno z drugim potrafi się pięknie połączyć.

Dzisiaj startuje sezon 2017/18 Lotto Ekstraklasy. Pewnie, że będziemy oglądać, ale kibicowanie to jedno, a polowanie na potężną bekę – drugie. Tej akurat polska piłka nożna dostarcza w ilościach hurtowych. Dla tych, którzy nie do końca są z nią za pan brat, mamy zestawienie najzabawniejszych / najgłupszych / najbardziej absurdalnych wydarzeń z polskiej ligi kilku ostatnich sezonów. Uwierzcie, że było tego więcej. Dużo więcej.

Przemysław Trytko i magia Świąt

Gierki kontraktowe to sól ekstraklasy. Nigdzie indziej z taką finezją nie tyra się zawodników, którzy podpisali umowę z innym pracodawcą lub takich, których chce się zmusić, by rozwiązali kontrakt przed czasem. Za naszą ulubioną historię na ten temat odpowiada Jagiellonia. Grał u nich kiedyś taki napastnik Przemysław Trytko. Grał to w zasadzie dużo powiedziane, bo klub z Białegostoku najpierw wysłał go na wypożyczenie do niemieckiego czwartoligowca, a następnie rozpoczęła się kombinatoryka jak się w ogóle Trytki z Jagi pozbyć. Po tym, jak wypożyczenie wygasło, piłkarz dostał wezwanie do klubu na drugiego stycznia. – Przyjechałem i nikogo nie zastałem – opowiadał w rozmowie z portalem Weszło. – Przyszła tylko pani dyrektor zarządzająca i poinformowała, że każdego dnia mam się stawiać w klubie na osiem godzin. Nie mam pojęcia w jakim celu, bo na razie tylko bezczynnie siedzę. Poprosiłem o informację, jakie są moje obowiązki, jaki zakres godzin i co mam tutaj robić, ale dostałem odpowiedź, by złożyć wniosek na piśmie, na który klub odpowie w ciągu 14 dni. Korona mi z głowy nie spadła, nie mam najcięższej pracy na świecie, ale to trochę śmieszne, że muszę składać pisemne prośby, żeby się dowiedzieć, co mam robić – dodawał.

Zastanawiacie się pewnie, jakie to obowiązki ostatecznie przydzielono Przemkowi? Otóż w pierwszej kolejność miał zająć się rozebraniem choinki i oporządzeniem klubowej gablotki. 

Romuald Szukiełowicz i taternictwo

Po zwolnieniu Tadeusza Pawłowskiego ze stanowiska trenera Śląska Wrocław, a następnie wyrzuceniu Grzegorza Kowalskiego (był szkoleniowcem wrocławian przez… 90 minut), podjęto zaskakującą decyzję o zatrudnieniu na jego miejsce blisko 70-letniego Romualda Szukiełowicza. Pan Romuald, jak przystało na trenera starej daty, szybko postanowił, by na zimowy obóz przygotowawczy pojechać do Zakopanego, mimo, że w klubie proponowano mu jednak słoneczną Turcję. Okazało się, że mordercze marszobiegi po Tatrach w stylu Huberta Wagnera nie przyniosły oczekiwanych skutków. Podobnie jak badania socjometryczne, jakie Szukiełowicz serwował swoim zawodnikom, pytając ich np. o to, którego z kolegów zaprosiliby na imieniny. W marcu ubiegłego roku,  po serii czterech kolejnych meczów bez zwycięstwa, Szukiełowicz stracił pracę.

Adam Danch i wykrywacz kłamstw

Danch to chłopak z Górnego Śląska, wychowanek amatorskiego klubu z Rudy Śląskiej, a następnie piłkarz Górnika Zabrze, gdzie grał przez dekadę i był kapitanem drużyny. Po kompromitującej porażce z MKS-em Kluczbork w ubiegłorocznym meczu 24. kolejki Nice I ligi, piłkarz został jednak zesłany do rezerw, a kibice oskarżyli go o ustawianie spotkań. O kulisach tej sprawy opowiadał na łamach WeszłoTrochę znam tam ludzi ze środowiska. Mówią mi: Densiu, to trzeba wyjaśnić, bo coraz szerzej ploty idą. Nie było na Śląsku miejsca, a na pewno w Zabrzu i okolicach, gdzie by o tym ludzie nie gadali. Mam rodzinę i dużo znajomych w kopalniach, teściu… W kopalniach nie było innego tematu, niż to, że Danch ustawia mecze Górnika. Wiesz jak to na Śląsku, ktoś powie w kopalni, to zaraz wszyscy burczą o tym. Coraz grubiej to szło, to i żona się zaczęła denerwować. Słyszała o tym wszędzie, a to przecież koleżanki i wszystko… Ją podpięli pod tę sprawę, jakby miała jakikolwiek związek z porażkami Górnika. Dobrze tylko, że pod wariograf jej nie podpięli. 

Pod wariograf podpięto natomiast samego piłkarza: To absurd, ale ja się tam z ludźmi na mieście znam. To mówią mi: zrób badanie wykrywaczem kłamstw i będzie wszystko czarno na białym. Wiesz, tam było paru chłopaków, co mi wierzyło, ale Górnik ma tylu kibiców, że trzeba było to jakoś odkręcić… Oni za to wszystko zapłacili, chcieli tylko żebym przyjechał. No to pojechałem do Katowic. 

Badanie wypadło pomyślnie, co zaowocowało entuzjastycznym oświadczeniem grupy kibicowskiej Górnika.

Angel Perez Garcia i media społecznościowe

Perez Garcia to były piłkarz Realu Madryt (z przełomu lat 70. i 80.), który przez niecały rok sprawował funkcję trenera Piasta Gliwice oraz… klubowego social media managera. Poważnie, świat profesjonalnego sportu nie znał dotychczas tak zwariowanego operatora mediów społecznościowych, jak ten iberyjski sześćdziesięciolatek. Na miano samozwańczego króla Twittera, Facebooka i Instagrama zapracował m.in. takimi wrzutkami:

Like i said with my finger:

#polishboy:

 

#Gliwice #church in #Poland #polishboy

Post udostępniony przez Angel Perez Garcia (@perezgarcia3)

Galeria MS Paint (tak, to jest naprawdę twórczość hiszpańskiego szkoleniowca publikowana na Facebooku):

Wiele ze śladów jego aktywności w mediach społecznościowych jest już niedostępnych, ale wysyłał też na Twitterze pozdrowienia do Baracka Obamy (!) oraz oferował Skype’owi, że może podpromować jego narzędzie wśród swoich followerów (!!). Kurtyna! 

Zawisza Bydgoszcz i taniec śmierci z Castoramy

W Bydgoszczy przez długi czas głośno było o konflikcie ówczesnego właściciela, Radosława Osucha z miejscowymi kibicami. Poszło o to, że w konsekwencji zadymy na meczu z Widzewem, Osuch zapowiedział całkowite wyeliminowanie chuliganów ze stadionu. W ramach wojny z właścicielem, kibice włamali się na stadion, rozwiesili transparent o treści Wkłady, dziwki Osucha, jesteście moralnymi trupami, a na murawie ustawili trumny:

I teraz najlepsze: policja namierzyła sprawców, bo ci nie odkleili nalepek z Castoramy, gdzie kupili deski do sklecenia trumien. Po kodach kreskowych ich poznacie!

Daniel Sikorski i karuzela szydery

Były napastnik krakowskiej Wisły (dorobek strzelecki: 19 meczów – 1 gol), długo pracował na to, by stać się ulubieńcem trybun. Kiedy jednak cierpliwość fanów się skończyła, doszło do jednego z najpiękniejszych pokazów kibicowskiej beki:

Jakub Meresiński i marzenia do spełnienia

Ci z was, którzy polską piłką kopaną interesują się od wielkiego dzwonu, pewnie kojarzą jeszcze Wisłę Kraków jako klub seryjnie zdobywający mistrzostwa Polski i ogólnie team ze ścisłego topu. Cytując Palucha, wczoraj to historia tak jak za szerokie spodnie. Dziś krakowski klub boryka się z problemami finansowymi, a apogeum zła było przejęcie Wisły przez niejakiego Jakuba Meresińskiego, młodego biznesmena, który miał jeden problem – nikt nie wiedział, kim właściwie jest. To na szczęście ustaliła policja: okazało się, że chłop przy zakupie Wisły sfałszował gwarancje bankowe i dokumenty intencyjne, a w rzeczywistości jest takim golcem jak ci muzykujący bracia z gór. My jakoś od początku nie wierzyliśmy, że typ, który przedstawia się jako udziałowiec i prezes formy projekt-gmina.pl miałby możliwości kupna jednego z największych polskich klubów. A tak w ogóle to dosyć smutne – pomyślcie sobie, czy np. w Hiszpanii przeszłaby opcja kupienia takiego Atletico przez jakiegoś podejrzanego no-name’a.

Steven Vitoria i angaż do zespołu Piotra Rubika

To jest tak cudowny absurd, że aż nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, co siedziało w głowie Stevena Vitorii, obrońcy Lechii Gdańsk, który na nieudaną interwencję swojego kolegi z zespołu, Michała Chrapka, zareagował… No właśnie, jak? Rzucił się naprawiać błąd wślizgiem? Efektownym wejściem zatrzymał szarżującego rywala? Nieee, to za banalne. Steven postanowił ironicznie oklaskać jego zagranie. W tym samym czasie, za plecami wiwatującego Vitorii, Wisła strzeliła gola.

No właśnie, co siedziało w głowie Vitorii? Pewnie ten numer. 

Petteri Forsell i jego wielkie żarcie

A to już przykład sprzed kilku tygodni, kiedy inny krakowski ekstraklasowiec, Cracovia, sięgnęła po Fina Petteriego Forsella, wyróżniającego się pomocnika z polskiej I ligi piłkarskiej. I wszystko fajnie, tyle, że chwilę potem do klubu zawitał nowy szkoleniowiec Michał Probierz, przyjrzał się swojej drużynie, przyjrzał się Forsellowi i zawyrokował – chłop do odstrzału! O co chodzi, skoro tamten nie zagrał jeszcze ani minuty? Jak podaje Przegląd Sportowy, fiński pomocnik przy wzroście 170 cm waży aż 81 kilogramów, legitymując się w dodatku 20% poziomem tkanki tłuszczowej. Zaglądamy na serwisy o odchudzaniu i czytamy: widoczna nadwaga u facetów zaczyna się od 22%. Czyli poziom Forsella to mniej więcej klasyczny dad-bod z opcją: brak siłowni, trochę piwek i coli w tygodniu oraz jadam na mieście, nie zawsze w fast-foodach. Przypominamy, mówimy o najwyższym poziomie piłkarskich rozgrywek w Polsce. I o jednym z najlepszych piłkarzy I ligi. 

Sandecja Nowy Sącz i człowiek-ogórek

Klub z Kotliny Sądeckiej zawitał do ekstraklasy po raz pierwszy i coś nam mówi, że z góralami będzie wesoło. Parę epizodów z życia Sandecji w kilku ostatnich latach? W 2013 roku przed treningiem, na oczach całej drużyny piłkarz spuścił łomot trenerowi. Rok później niejaki Łukasz Grzeszczyk założył się z kolegą z zespołu, że po strzelonej bramce podbiegnie do własnych kibiców i pokaże im elkę, czyli popularny gest fanów… Legii Warszawa. Zakład wygrał, niestety był to jego ostatni mecz w barwach nowosądeckiego teamu. Co poza tym? Wielki, zielony ogórek, który w głosowaniu na oficjalną maskotkę zespołu wybrali kibice Sandecji (głosowanie unieważniono) i Freddy Adu, kilka lat temu uznawany za największy talent piłkarski świata, który miał zameldować się na testach w Nowym Sączu. Z niewiadomych przyczyn Freddy w polskich górach się nie pojawił.

Korona Kielce i Calvin Klein

A właściwie: Korona Kielce i całokształt twórczości. Kiedy patrzymy na działania wewnątrz tego klubu, mamy wrażenie, że w strukturach Korony świetnie odnalazłby się Deadpool – to ten sam poziom szaleństwa i chaosu. No bo czy jesteście w stanie uwierzyć, że kielecki zespół miał być najpierw sprzedany Jakubowi Meresińskiemu, czyli temu ananasowi od Wisły Kraków, o którym pisaliśmy wyżej, potem tajemniczym senegalskim inwestorom, gwarantującym pokazywanie meczów Korony w tamtejszej telewizji dla 15 milionów widzów (w Senegalu mieszka 12 milionów osób), później były prezes klubu zadzwonił do centrali Calvina Kleina, żeby zaproponować współpracę (chodziło o to, że w herbie Kielc widnieją litery CK – od Civitas Kielcensis, autentyk!), a jak już Koronę sprzedano… No, to zrobiło się grubo, bo stery w Kielcach objął niemiecki biznesmen Dieter Burdenski, w dodatku świeżo po najlepszym sezonie w historii klubu, gdy Korona zajęła 5 miejsce w ekstraklasie. Co zrobił wesoły Dieter? Wyrzucił trenera i większość podstawowych zawodników, w ich miejsca angażując typów z czwartej ligi niemieckiej oraz, w bonusie… własnego syna. Nowy szkoleniowiec zespołu, szerzej nieznany Gino Lettieri, już na pierwszych treningach obrażał piłkarzy, nazywając ich polskimi świniami, a wyróżniający się pomocnik Miguel Palanca poleciał z klubu, bo na wspólny obiad przyszedł w klapkach. Wszystko to jeszcze przed startem rozgrywek. Koronia życzymy innego bilansu ligowego niż 0-0-37, Palance podsyłamy ten artykuł.

#Adam Danch
#Angel Perez Garcia
#Daniel Sikorski
#Górnik Zabrze
#Jagiellonia Białystok
#WKS Śląsk Wrocław
#Zawisza Bydgoszcz
POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

5 i pół roku więzienia dla Bonusa RPK – raper skomentował wyrok na Facebooku

Pisaliśmy już o sprawie zatrzymania Bonusa w związku z gangiem handlarzy narkotykami i tym, że publicznego wsparcia udzielił mu m.in ...

Trochę z futbolu, trochę z Rosji – buty adidas Sobakov do powinięcia od soboty w Sneakerstudio

To nie jest rosyjska odmiana nazwiska jednego z naszych redaktorów, ale zbitka słów Volk ...

To jest nasz przewodnik po Polish Hip Hop Festival

Lipiec mija nam bardzo przyjemnie, ale przyznajemy, że już czekamy na sierpień. PLHHF, Kraków Live i Hip-Hop Kemp w końcu nie nakładają się terminami, a my mamy w planach zalic ...

#PLHHF
#Polish Hip-Hop Festival

Blondey McCoy: kim jest dyżurny model marki Palace?

...a przy tym jedna z najbardziej kojarzonych twarzy młodego londyńskiego streetwearu? No właśnie - kojarzenie twarzy jest tu szczególnie istotne.

Freddie Gibbs i Madlib nagrali drugi wspólny album! Ale jest też zła wiadomość

W czasach, gdy Kanye planuje wydawanie 52 płyt rocznie i generalnie idzie się w ilość, cierpliwość Gibbsa wydaje się czymś zupełnie ...

Nowa EP-ka Taco Hemingwaya jest już dostępna w sieci

Minialbumu dołączonego do fizycznego wydania płyty Café Belga można posłuchać na YouTube i w serwisach streamingowych.

#Cafe Belga
#Flagey
#Taco Hemingway

Kid Cudi zapowiada kolejne albumy Kids See Ghosts z Kanye Westem

Raperzy mają ostatnio monopol na okładki amerykańskich pism. Najgłośniej jest rzecz jasna o Travisie z Kylie w GQ, ale na froncie jutrzejszego Billboardu pojawi się Cudder.

#Kanye West
#Kid Cudi
#kids see ghosts

50 najbardziej ikonicznych bitów w historii zagranicznego rapu, miejsca 10-1

Nasz beatowy ranking kończymy oczywiście z przytupem - w tej dziesiątce m.in. Wschód, Zachód, XXI wiek, oldschool i... jazz.

Znamy tytuł i datę premiery filmu o Jokerze. Wiemy też, że będzie w klimacie… Chłopców z ferajny

Dopiero połowa 2018, a my mamy już drugą najbardziej oczekiwaną premierę przyszłego roku ...

Opublikowano top100 najlepiej sprzedających się płyt pierwszych 6 miesięcy 2018 roku w Polsce

To już tradycja - w podsumowaniu całorocznym za 2016 rok pierwsze miejsce zajął O.S.T.R., za 2017 Quebonafide i wszystko wskazuje na ...

POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka
Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.