Czemu muzyka z Jamajki ma tak wielki wpływ na to, jak dziś wygląda hip-hop?
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Od soundsystemowych korzeni didżeja Kool Herca przez całe pokolenie boom-bapowych toasterów z Mad Lionem na czele, po rozkochanego w dancehallu Kanye – hip-hop zawsze czerpał inspiracje z Jamajki. Tyle, że rzadko się o tym mówi.

W naszym pięknym (i dalekim od Karaibów) kraju reggae jest zwykle traktowane z buta – jego rodzima odmiana służy za popularny synonim obciachu, tylko Bob Marley jest szeroko rozpoznawalnym głosem gatunku, a Shaggy, Sean Paul i – ewentualnie – Damian Marley – jego jedynymi spadkobiercami. Trudno więc się dziwić, że o popkulturowej spuściźnie Jamajki zbyt wiele się u nas nie dyskutuje, a jej wpływ na rodzimą muzykę dostrzega się jedynie w post-punkowych poszukiwaniach Roberta Brylewskiego i spółki, czy w twórczości – a dokładnie sukcesach – takich artystów jak Jamal, Grubson czy… Kamil Bednarek. Gdyby jednak nie jamajscy selektorzy i deejay’e, całego tego zamieszania zwanego dzisiaj rapem moglibyśmy się nigdy nie doczekać, a – co za tym idzie – i nasza rodzima odmiana rapu prawdopodobnie brzmiałaby zupełnie inaczej. I nie mamy tu na myśli tylko Bez ciśnień Zipery czy licznych featów Junior Stressa u JWP, Palucha czy Bilona. Bo nieważne czy na warsztat weźmiemy old school, złotą erę czy new school, hip-hop zawsze zerkał czujnym uchem w stronę tej niewielkiej karaibskiej wyspy. Gdyby jamajscy emigranci nie dorastali w otoczeniu głośników, pewnie nie rozstawialiby ich później na nowojorskich block parties, bez ich udziału w 90’sowym rapie byłoby bez porównania mniej melodii, a jeśli Kanye nie zasłuchiwałby się w ich nagraniach, to ogrom jego produkcji – z Yeezusem na czele – brzmiałby zupełnie inaczej. Zanim jednak dojdziemy do długiej listy sampli z dancehallu, jakie przewijają się przez twórczość Ye, cofnijmy się na moment o jakieś 45 lat i przenieśmy na Bronx.

Uznawany za jednego z ojców założycieli kultury hiphopowej Clive Campbell (znany lepiej jako DJ Kool Herc) urodził się w Kingston i dopiero będąc nastolatkiem przeniósł się wraz z rodzicami do Nowego Jorku. Ale będąc dzieckiem widział i słyszał już na Jamajce wszystko to, co miało w latach 70. stać się fundamentem rodzącej się na Bronxie nowej formy wyrazu zwanej rapem. Skupione wokół sound systemu rozstawionego gdzieś na świeżym powietrzu imprezy taneczne z didżejem w roli głównej odbywały się cyklicznie w większości jamajskich miast i miasteczek. I to na długo zanim w Nowym Jorku ktoś po raz pierwszy wyciągnął głośniki na boisko. Tak charakterystyczne dla hip-hopu krótkie, rytmicznie zapętlane fragmenty bitu, jeden z pionierów techniki studyjnej zwanej dubem, King Tubby, wykorzystywał już w swoich produkcjach z lat 60. Jamajscy wokaliści natomiast, od kiedy ktoś – jak głosi legenda – przez przypadek wytłoczył na winylu instrumentalną wersję jakiejś piosenki, coraz częściej nie śpiewali, lecz spontanicznie gadali, melodeklamowali i toastowali do jej – i jej następczyń – wtóru na okolicznych balangach. Kool Herc wiedział już, jak zorganizować block party, czym jest bit i jaka jest funkcja mistrza ceremonii na imprezie. I choć te jamajskie podwaliny to nie jedyne korzenie hip-hopu, bo w Nowym Jorku splotły się one prędko z post-funkowymi, poetyckimi tradycjami takich nawijaczy jak Gil Scott-Heron czy grupa The Last Poets i brzmieniem późnego disco, to wydają się one jednymi z najważniejszych i najbardziej stabilnych. A szybko zamazaną pamięć o nich należałoby chyba zrzucić na karb niechęci nowojorczyków do migrantów z Karaibów, którzy – jak mówił Herc – byli postrzegani jako brudni i śmierdzący.

Zmianę w tej kwestii przyniósł dopiero przełom lat 80. i 90., kiedy to właściwie cały hip-hop stał się brudny i śmierdzący. Od momentu premiery klasycznego utworu The Message rap coraz częściej poruszał kwestie społeczne i wraz z latami stał się głosem amerykańskich dzielnic nędzy oraz wszystkich tych, którym establishment odmawiał wcześniej głosu; swoistym CNNem czarnych, jak go określał Chuck D. To bardzo zbliżyło jamajskich – już wtedy raggamuffinowych czy dancehallowych – nawijaczy do amerykańskich raperów, a całą tę kwestię świetnie podsumował legendarny deejay z Kingston, Super Cat: Wszelkie podobieństwa w naszej muzyce wynikają z tego, że w obu przypadkach jest ona tworzona przez ludzi z getta. Jeśli przyjrzysz się amerykańskim raperom, to prędko zauważysz, że oni są wychowankami tych samych, podłych ulic co my. I choć te nasze ulice wyglądają zupełnie inaczej, to śpiewamy o tym samym – o naszej społeczności – o cierpieniu, o opresji, o policyjnej brutalności. W latach 90., więc obie te sceny wielokrotnie łączyły swe siły i nieważne czy weźmiemy na warsztat raggamuffinowe refreny w numerach Eazy’ego E…

…czy wieloletnią współpracę KRS-One’a z nowojorskim toasterem Mad Lionem…

…właściwie w każdym zakątku Stanów znajdziemy przykłady na to, jak karaibskie wpływy przenikały do rapu. Wielki dług wobec jamajskich tradycji zaciągnęli w swoim sposobie nawijania obaj reprezentanci Smif’n’Wessun, Busta Rhymes czy wspomniany KRS-One – z których wszyscy w żyłach mają przynajmniej domieszkę jamajskiej krwi. A ci wszyscy, w których stylówie trudno doszukać się raggamuffinowych naleciałości, chętnie współpracowali z Jamajczykami, przynosząc słuchaczom dziesiątki zupełnie niepowtarzalnych, świetnie płynących numerów, spośród których wymienić należałoby przynajmniej kolaborację Bounty Killera z Mobb DeepPete’a Rocka z Heavym D i Beenie Manem oraz remix, jaki dla Fugees zrobili Sly & Robbie. W rapowych gazetach pokroju The Source’a czy XXL raz po raz pojawiały się reklamy dancehallowych płyt, didżeje nagrywali crossoverowe mixtape’y (w tym także i dwie klasyczne taśmy od naszego rodzimego Krime’a) i… tak to właściwie trwa po dziś dzień, ale jako że nikogo już specjalnie żadne eklektyczne miksy nie dziwią, to przestało się o tym pisać i gadać.

A szkoda, bo choć komercyjne sukcesy Seana Paula, Damiana Marleya czy – z początku mocno związanego z jamajską spuścizną muzyczną – kolektywu Major Lazer dają czasem przyczynek do szerszej dyskusji o tym, jak wielką inspiracją dla światowych twórców jest wciąż ta karaibska wyspa, to często ten kontekst umyka słuchaczom, recenzentom i krytykom. Czy zajmiemy się bowiem nagraniami Rihanny, Drake’a, Kanye Westa czy nawet Joey’a Bada$$a, w dyskografiach każdego z nich znajdziemy mnóstwo jamajskich tropów. Kiedy zaczniemy się doszukiwać korzeni brytyjskiego grime’u, również prędko trafimy na zasilane dancehallową energią soundsystemy z Wysp. A gdy podejmiemy się dociekań, gdzie wykuło się owo kreatywne, melodyczne podejście do auto-tune’a, które słyszymy dziś właściwie zewsząd od Chicago po Seul, też trudno będzie nam ominąć Kingston i przyległości. I choć współczesne karaibskie gwiazdy nie przebijają się zbyt często do szerszej świadomości, a o spuściźnie ich poprzedników pamiętają właściwie tylko fascynaci, to ich wpływ na amerykańską – a co za tym idzie i światową – popkulturę jest nie do przecenienia. Pomijając już wszystkie numery oparte na samplu z klasycznego utworu Sister Nancy Bam Bam, weźmy za przykład choćby takiego Kanye Westa. Od numeru Good Night z Graduation, w którym Ye samplował wspomnianego już Super Cata i pioniera soundsystemowej nawijki, dziadka U-Roya, przez oparty na szlagierze Maxa Romeo, klasyczny bit dla Jay’a Z do Lucifera, aż po Yeezusa, który cały wręcz pęka w szwach od jamajskich featuringów i próbek z twórczości Capletona czy Beenie Mana, trudno sobie wyobrazić katalog Yeezy’go pozbawiony tych wszystkich rozbujanych wyspiarskich wpływów. Żeby więc lepiej zrozumieć podwaliny kulturowe nieważne-jako-szkolnego, amerykańskiego rapu, warto odrobić lekcje z reggae, dubu, raggamuffinu i dancehallu – sprawdzić kim jest Shabba Ranks, którego imieniem A$AP Ferg zatytułował swój największy hit, skąd wywodzi się hasło Pon de Replay, które posłużyło Rihannie za nazwę jej debiutanckiego singla i w jaki sposób Popcaan trafił na featy do Pushy T czy Jamiego XX. A my w tym procesie edukacji pewnie was w najbliższym czasie jeszcze wspomożemy. Bo nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie napisali kiedyś o takim Mavado – wymienionym przez Kaza Bałagane w inspiracjach wypisanych na okładce Narkopopu, protegowanym Bounty Killera, który gościł na wszystkich, ostatnich albumach DJ’a Khaleda; albo choćby o Vybz Kartelu – mającym ogromny wpływ na Drake’a, równie charyzmatycznym jak kontrowersyjnym bossie współczesnego dancehallu, odsiadującym aktualnie wyrok dożywocia w jednym z jamajskich więzień.

#muzyka
POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

Grafika do artykułu: 10 lat z Up To Date Festival: dlaczego to jedna z najważniejszych imprez w Polsce?

10 lat z Up To Date Festival: dlaczego to jedna z najważniejszych imprez w Polsce?

Ambient, chore rapy i pozdro techno. To jest jeden z naszych ulubionych festiwali, a do tego w tym roku obchodzi 10. urodziny. Z tej ...

#Up To Date Festival
Grafika do artykułu: Wybraliśmy 6 najbardziej absurdalnych polskich teledysków rapowych

Wybraliśmy 6 najbardziej absurdalnych polskich teledysków rapowych

- Absurdalność daje się wyrazić tylko za pomocą humoru - twierdził Alfred Hitchcock. Potwierdzenia słów mistrza postanowiliśmy poszu ...

#Firma
#Furiat NH
#Kali
Grafika do artykułu: 21. notowanie Listy Przebojów prowadziliśmy prosto z Fest Festivalu

21. notowanie Listy Przebojów prowadziliśmy prosto z Fest Festivalu

A w zasadzie to nie my, a Kamil Szufladowicz. Na pierwszym miejscu powrót weterana, dalej też było ciekawie.

#newonce.radio
Grafika do artykułu: Jesteśmy na Tidalu! Możecie tam posłuchać wybranych audycji newonce.radio

Jesteśmy na Tidalu! Możecie tam posłuchać wybranych audycji newonce.radio

Pytaliście, prosiliście i macie. Kilka z waszych ulubionych radiowych audycji jest już na Tidalu, a wy możecie je sprawdzić.

#newonce.radio
#Tidal
Grafika do artykułu: 6 najciekawszych serialowych premier jesieni

6 najciekawszych serialowych premier jesieni

Dni stają się coraz krótsze, wieczorne powietrze coraz chłodniejsze… Tak, nadciąga ulubiona pora roku dla serialomaniaków. Teraz już nie trzeba szukać wykrętów od imprez i możn ...

#Netflix
#peaky blinders
#Rick and Morty
Grafika do artykułu: Nie tylko Wu-Tang Clan i Rocky: 16 słynnych rapowych koncertów w Polsce, które zostały odwołane

Nie tylko Wu-Tang Clan i Rocky: 16 słynnych rapowych koncertów w Polsce, które zostały odwołane

Jednemu przewróciła się cysterna, innemu zaciążyła dziewczyna, a u jeszcze innego za organizację wzięła się firma-widmo. Oto 16 konc ...

#Wu-Tang Clan
#A$AP Rocky
Grafika do artykułu: Tego się nie spodziewaliśmy – film o Travisie Scottcie trafi na Netflixa już w środę!

Tego się nie spodziewaliśmy – film o Travisie Scottcie trafi na Netflixa już w środę!

Co więcej - nawet nie wiedzieliśmy, że taki film powstaje. A jednak. Obraz ma nazywać się Look Mom I Can Fly i będzie dokumentem o ż ...

#Travis Scott
Grafika do artykułu: Wu-Tang Clan nie zagra na Fest Festivalu. Zamiast nich Schoolboy Q

Wu-Tang Clan nie zagra na Fest Festivalu. Zamiast nich Schoolboy Q

Przykre wieści z chorzowskiego festiwalu. Organizator właśnie ogłosił, że jeden z najbardziej wyczekiwanych headlinerów niestety nie ...

Grafika do artykułu: 5 kawałków z kanału Kstyka, które najbardziej lubimy

5 kawałków z kanału Kstyka, które najbardziej lubimy

Młody aktywista dołożył więcej niż pięć groszy do karier paru dotąd podziemnych graczy – my za to przeszperaliśmy jego profil YouTube i wiemy już, co powinniście sprawdzić w pi ...

#Gverilla
#Kstyk
#młody osa
Grafika do artykułu: Odpalamy warsztaty i wykłady True Music x newonce.workshop. Nauczycielami Steez83, Falcon1 i Kuba Sojka!

Odpalamy warsztaty i wykłady True Music x newonce.workshop. Nauczycielami Steez83, Falcon1 i Kuba Sojka!

Jeśli lubicie tzw. muzykę miejską, chcecie dowiedzieć się o niej jak najwięcej, a przy o ...

POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close