Sprawdźcie, o czym nawijają Kosi i Vienio w kawałku #UliczneLegendy
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Legendy to są na mapie – powiedział nam Vienio w niedawnym wywiadzie przeprowadzonym z okazji nagrania utworu #UliczneLegendy. Idąc tym tropem rozpisaliśmy więc objaśnienia do wspólnego numeru Vienia i Kosiego. Na Geniusie będą mieli mniej roboty.

Najpierw wideo…

… i lecimy.

 

600V

Sebastian Imbierowicz znany również jako DJ Volt czy V.O.L.T. to jeden z pierwszych DJ-ów grających hip-hop w polskich klubach i jeden z pierwszych producentów składających rodzime bity, a przez chwilę również jeden z pionierów składania słów do bitu. Jego charakterystyczne podejście do układania bębnów i cięcia sampli na lata ustaliło kanon brzmienia nadwiślańskiego hip-hopu, a jego pierwszy album producencki Produkcja hip-hop nie dość, że pozwolił zadebiutować całym zastępom krajowych MC’s, to jeszcze ustalił istniejący poniekąd po dziś dzień podział sceny na stronę jasną – pozytywną i ciemną – uliczną.

 

Das EFX w Lokomotywie

Jeden z historycznych, warszawskich występów amerykańskich hiphopowców, które na przełomie mileniów można było policzyć na palcach obu rąk. Beastie Boys, Run-DMC, Jeru the Damaja, Afu-Ra, Capadonna, Group Home czy właśnie związany z Hit Squadem, szalony duet Dray’a i Skooba, to wszystko wywodzący się z Nowego Jorku zawodnicy rapowej wagi ciężkiej, którzy pod koniec lat 90. i na początku zerowych dawali naszym krajanom pierwsze lekcje tego, jak przejmować scenę i porywać publikę, a przy okazji też szansę zagrania przed nimi supportu.

 

Deskorolka

Choć w Stanach deskorolka nie raz flirtowała z hip-hopem, to nigdy te dwa środowiska nie były tak mocno połączone jak w Polsce. Warszawski – choć nie tylko – światek skejtowy w latach 90. mocno jednak inspirował się poczynaniami nowojorskiej ekipy Zoo York, która jeździła w baggach i w swoje filmy zawsze wrzucała jakieś rapowe numery, a że w międzyczasie jeszcze zaczęły docierać nad Wisłę pierwsze płyty Cypress Hill czy Onyxu, to oba te kręgi zainteresowań mocno na siebie nachodziły. Skejtowe miejscówki służyły za miejsca spotkań pierwszych hiphopowców, deskorolkowy Ślizg prędko zaczął publikować recenzje płyt i wywiady z raperami, a o związkach modowych obu tych środowisk pisaliśmy niedawno w zestawieniu 17 najsłynniejszych polskich hip-hopowych i skate’owych brandów odzieżowych z lat 90.

 

Deszcz pada, wybucha Skandal i boom

Pierwszy numer Molesty, ludzie spoza – mniej lub bardziej – ścisłego kręgu przyjaciół mogli usłyszeć w 1997 roku na składaku Smak B.E.A.T. Records, pierwsze, oficjalne nagrania formacji Warszafski Deszcz – która wyewoluowała ze składu 3H – na wspomnianej już Produkcji Hip-Hop 600 Volta z 1998 roku. 23 marca tegoż roku wyszedł natomiast Skandal Molesty, a Nastukafszy… WFD blisko rok później – 5 stycznia 1999 roku. Te dwa krążki to najprawdziwsze #UliczneLegendy – płyty, które zmieniły zupełnie krajobraz stołecznego (a także krajowego) rapu. To bomby, które wybuchały w głowach całego pokolenia, dla którego hip-hop stał się jedynym adekwatnym sposobem opisu świata i życia w nim.

Warszafski Deszcz

 

Funky Boss

Klasyczny numer Beastie Boysów pochodzi z ich trzeciego krążka, wydanego w 1992 roku Check Your Head i dla wielu ówczesnych nastolatków stanowi wręcz idealny wstęp do hiphopowego światka, gdzie funkowy groove spotyka się z reggae’owymi samplami i na poły rapowanym, a na poły po punkowemu wykrzyczanym tekstem. I nieważne, czy byłeś wówczas punkiem, regałem czy wcześnie zadeklarowanym hiphopowcem, to ten ledwie półtoraminutowy utwór po prostu bujał.

 

Gang Starr na Służewcu

Koncert klasycznego nowojorskiego duetu, który odbył się 20 grudnia 2003 roku w jednej z pofabrycznych hal na Bokserskiej, przeszedł do historii ze względu na swoją niesamowitą energię i budzące szacunek umiejętności Guru i Premiera, na których występ czekała przez lata ogromna część krajowego środowiska rapowego. 19 kwietnia 2010 roku – gdy zmarł przedwcześnie nieodżałowany MC – dla wszystkich tych, którzy owego wieczoru zdzierali gardła, krzycząc na przemian Gang i Starr, nabrał on natomiast jeszcze większego znaczenia.

 

Giżycko

To właśnie w tym niewielkim, mazurskim mieście, od ponad 15 już lat odbywa się najstarsza plenerowa impreza hiphopowa w Polsce – Mazury Hip-Hop Festiwal. Od pierwszej, niewielkiej jeszcze, jednodniowej edycji, która odbyła się w 2002 roku, po teraźniejsze w pełni profesjonalne, trzydniowe święto niesamowicie barwnej i różnorodnej rodzimej sceny rapowej schyłku drugiej dekady XXI wieku, Twierdza Boyen okazuje się być jednym z najlepiej obeznanych świadków historii kultury ulicznej w naszym kraju.

 

Hybrydy

A pamiętasz jak ’94? Na Złotej Hybrydy i wieczne afery – nawija Juchas z Numerem Razem w ich wspólnym numerze z albumu producenckiego Volta Szejsetkilovolt, a wtóruje mu Kosi w naszym niedawnym wywiadzie mówiąc, że poza samym klubem też pasaż pomiędzy Hybrydami a Rotundą przez pewien okres pełnił rolę takiego miejsca spotkań – w piątek i w sobotę zawsze był tam kocioł i wszyscy siedzieli. Po pierwszych rapowych imprezach w znajdującej się przy placu Narutowicza studenckiej Alfie, rolę naczelnej dyskoteki puszczającej hip-hop przejęły bowiem Hybrydy, w których Volt co piątek grał najświeższe amerykańskie bity. A że tamtejsze awantury przeszły wręcz do legendy, to już… kwestia wspominanych czasów.

 

Mobb Deep

Twardy, osiedlowy duet wywodzący się z nowojorskiego blokowiska Queensbridge, to zespół bardzo ważny w historii amerykańskiego hip-hopu, jednak rola, którą odegrał nad Wisłą, jest jeszcze istotniejsza. Podobnie jak kilka innych składów czy pojedynczych płyt, Havoc i Prodigy – a dokładniej ich dwa albumy The Infamous i Hell on Earth – zainspirowali całe pokolenie rodzimych reprezentantów ulicznego rapu, a szczególnie jego stołeczny odłam. Od brzmienia bębnów, przez hardość i bezczelność tekstów, aż po apokaliptyczny wręcz, mroczny klimat szarych, betonowych opowieści – wpływ tej załogi na lokalnych MC’s i producentów czuć i na Skandalu Molesty, i Chlebie powszednim Zip Składu i na niepoliczalnej ilości podwórkowych krążków powstających po dziś dzień.

 

Montana

Jedna z najlepiej rozpoznawalnych i najlepszych firm produkujących farby w sprayu i też jedna z nielicznych, które nie odżegnują się od swoich grafficiarskich konotacji. Puszka Montany w latach 90. była jednak częściej mokrym snem writera, niż jego codziennym narzędziem pracy, gdyż w krajowych sklepach łatwiej było o Beltony czy Krylony, zwykle jeszcze w szaro-burych, zgniłych barwach.

 

Pierwsze koncerty w Stanach

Część naszej redakcji dobrze pamięta moment, w którym rodzime składy rapowe po raz pierwszy wybrały się za wielką wodę, by zagrać koncerty w mateczniku kultury, która zainspirowała ich do wszystkich tych pionierskich nagrywek. I choć dziś, w czasach globalnej wioski, kupowanych z wyprzedzeniem tańszych biletów lotniczych i… świadomości, że większość tych występów i tak ma miejsce przed lokalną polonią, tego typu wojaże nie robią na nikim wrażenia, to na początku nowego milenium były one naprawdę czymś wielkim. I też dlatego tak często przewijają się one w tekstach weteranów naszej sceny.

 

Pierwsze tłoczenia, bity mamy na winylu

Choć pierwszym krajowym, hiphopowym czarnym krążkiem – nie biorąc pod uwagę takich proto-rapowych płyt jak albumy Franka Kimono czy Małego Wu Wu – było najpewniej Bafangoo! Cz. 1 Liroy’a, to wiele zestawień winyli z rodzimą wersją słów kładzionych na bicie zapomina o nieoficjalnych, drugoobiegowych wydaniach, które zespoły tłoczyły sobie na potrzeby koncertów. Na lata zanim DJ-e zaczęli grać z mp3, jedyną możliwością zagrania koncertu na swoich, a nie cudzych produkcjach, było bowiem wytłoczenie własnych dwunastocalowych płyt. I takie właśnie krążki w niskich nakładach powstawały na zlecenie Molesty, Slums Attack czy Pezeta i Noona. I choć często milczy o nich nawet Discogs, to one wciąż gdzieś są – często w case’ach tych samych DJ-ów, którzy grali z nich pierwsze koncerty. Mokre sny resellerów.

 

Płoną składy i ściany

Choć źródeł owej zbitki słownej należałoby szukać zapewne w amerykańskim slangowym określeniu burner, którym zaoceaniczni writerzy określają swoje co bardziej dopieszczone prace, to rodzimy kontekst tegoż czasownika również pasuje tu jak ulał, bo w latach 90. Warszawę ogarnął najprawdziwszy graffiti pożar. Wciąż jeszcze szare jak PRL ulice miasta pokrywały coraz to kolejne srebra, mur służewiecki służył za wciąż odnawianą galerię sztuki miejskiej, a pomarańcze jeździły całe pomalowane. No właśnie, pomarańcze

 

Pomarańcze

Widoczny w klipie do numeru fragment wagonu warszawskiej dyrekcji PKP, to dla lokalnego środowiska grafficiarskiego obraz wręcz ikoniczny. I właściwie nie tylko lokalnego, gdyż w latach 90. Warszawę w celu malowania pociągów odwiedzało wielu writerów z zagranicy. Swoją slangową, owocową nazwę owe składy zawdzięczają kolorowi, na który były wówczas pomalowane, a popularność, jaką cieszyły się wśród przeżywającej wówczas swój największy rozkwit rodzimej sekcji artystyczno-partyzanckiej – systemowi zabezpieczeń, który pełen był dziur i wyłomów.

 

PUMA Suede

Obchodzący w tym roku swoje 50. urodziny klasyczny model zamszowych butów ze skórzaną cholewką wpisał się w historię hip-hopu głównie za sprawą pierwszych b-boyów, którzy w latach 70. zdzierali te dające świetną przyczepność, grube, gumowe podeszwy na rozgrzanym asfalcie Bronksu. Uwiecznione na ikonicznych zdjęciach Marthy Cooper, kolorowe Suede’y prędko stały się jednym ze znaków charakterystycznych oldschoolowego, ulicznego entourage’u i w kolejnych dekadach nosili je również tacy raperzy, jak choćby Jay-Z i tacy grafficiarze, jak… ćśś, pierwsza zasada writerskiego kręgu: o kręgu się nie mówi.

 

Raperzy już nie w mejdżersach, to zwykły krwiożerca

Do legendy już przeszły pierwsze złodziejskie kontrakty, które pionierzy polskiego rapu podpisywali z drapieżnie przejmującymi wczesnokapitalistyczny lokalny rynek fonograficznymi gigantami. Molesta w Pomatonie i Prosto w BMG, to już jednak dzisiaj tylko pożółkłe karty w annałach rodzimego hip-hopu, na które z tęsknotą patrzą tylko nadwiślańskie filie zagranicznych majorsów, których managerowie daliby pewnie sobie rączki poobcinać za przynajmniej jednego rapera w swojej stajni.

 

Remont

Ogromnie zasłużony nie tylko dla hip-hopu, ale wcześniej również dla środowisk punkowych i reggae’owych, a także miłośników filmu (bo tam swoją kinematograficzną misję rozpoczął Roman Gutek), klub studencki znajdujący się zaraz przy stołecznym Rondzie Jazdy Polskiej. To właśnie w tej historycznej przestrzeni swoje premierowe koncerty miało wiele z pierwszych warszawskich płyt hiphopowych, jak choćby debiutancka Molesta, to tam pierwszy raz na scenę weszło wielu rodzimych MC’s, pośród których wymienić można chociażby Eldo. To tam hip-hop poznawało całe kolejne pokolenie dzieciaków, którzy na pytanie – a pamiętasz jak ’93-’94? mogliby tylko odpowiedzieć nie.

 

Rock Steady Crew

Bodajże najlepiej rozpoznawalna załoga breakdancerów w historii kultury hiphopowej, a dokładniej multidyscyplinarna ekipa, która z powstałej w 1977 roku na Bronksie grupy tancerzy, zmieniła się z czasem w międzynarodowy kolektyw raperów, DJ-ów, writerów, b-boyów/b-girls skupionych wokół maty. Crazy Legs, Frosty Freeze, Mr Wiggles, Mixmaster Mike, Rahzel czy Q-Unique to tylko niektóre z legendarnych ksywek, przy których pojawia się nazwa Rock Steady. Ich popisy można zobaczyć w takich kultowych obrazach jak Wild Style, Style Wars czy Beat Street.

 

Spalam się

Choć Kazikowi w kolejnych latach zdarzały się różne werbalne wyskoki, w których obrywali wszyscy z hiphopowcami i samplującymi producentami włącznie, to w 1991 był on prawdziwym pionierem rapu w Polsce. Wywodzącym się z post-punkowych rejonów poszukiwaczem rodzimej wersji flow i vibe’u w próbkach z Sade czy AC/DC, prostym scratchowaniu i rozerotyzowanych gadkach o nauczycielkach. Kazik. Najlepszy raper wschodu – hasło, którym wytwórnia SP Records promowała debiutancki album lidera Kultu – brzmi dziś jak żart, jednak zasług na polu składania polskiego języka do bitu odmówić mu nie można i warto o nich pamiętać.

 

To był ten rok wyobraź sobie, urodził się Travis

30 kwietnia 1992 roku w Houston przyszedł na świat Jacques Webster znany lepiej jako Travi$ Scott. 9 dni wcześniej wyszło wspomniane Check your Head Beastie Boysów, natomiast debiutancki album Kazika dobre kilka miesięcy wcześniej.

 

Wracam do czasów, gdy z kaset na chacie poznałem boom bap

Taśma magnetofonowa przez lata była głównym nośnikiem hip-hopu w Polsce. Na niej robiło się pierwsze loopy z instrumentalnych fragmentów bitów wychwytywanych pod koniec numeru, na niej lądowały pierwsze produkcje rodzimych beatmakerów i na nią też nagrywali swoje debiutanckie wersy pionierzy krajowego rapu. Głównie jednak służyła ona poznawaniu coraz to kolejnych, trudno dostępnych produkcji ze Stanów, bo – jak w naszym niedawnym wywiadzie wspomina Vienio – kiedy już przegrałeś pod Capitolem Souls of Mischief na kasetę – bo Kowal jedyny miał kompakt i wszyscy go sobie zgrywaliśmy, z 20 osób – to słuchałeś tego, aż kaseta cała była zajechana i rozciągnięta.

 

Z, W, M

Pojawiające się w klipie do #UlicznychLegend symbole składane z rąk i palców, to żadne znaki gangów – które swoją drogą lata temu MTV blurrowało w amerykańskich klipach – ale insygnia pionierskich stołecznych zespołów i samej Warszawy. Złożę dwie victorie, lewa na górze – nawijał swego czasu Sokół w numerze Damy radę, dając instrukcje całemu pokoleniu swoich słuchaczy, co mają robić na koncertach ZIP-ów, a lata później do owego klasycznego wersu na Tworzymy historię JWP odwołał się Eros, rapując złożę dwie victorie, jedną po lewej, drugą po prawej, za moje miasto Warszawę. Odwrócone W to z kolei M. M jak Molesta.

#foralltime
#Kosi JWP
#Puma
#Suede
#ulicznelegendy
#Vienio
POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

Streetwearnomads pojawią się w Krakowie – będziecie mogli i obejrzeć zdjęcia, i trochę się wydziarać

Na zgłoszenie swoich prac macie czas do końca tygodnia – później wystarczy zarzucić plec ...

#streetwearnomads
#tattoofest
#Zulu Kuki

W nowych koszulkach od Carhartt WIP nie dostaniecie po kieszeni

Głównie dlatego, że to po prostu niegrzeczne i niepraktyczne, a w dodatku nikt przecież nie lubi przepłacać.

#Carhartt WIP

Przełom w branży koncertowej? Live Nation chce wam zeskanować twarz zamiast biletów

Ten pomysł bardzo nas ciekawi... ale i mocno wjeżdża w prywatność. Uratowane drzewa i zaoszczędzona bateria to niewątpliwie jakieś t ...

MISBHV szykuje w Warszawie duży pokaz mody

Skoro Ortega Cartel nawijała swego czasu, że polski jazz to historia, to właśnie zataczamy piękne koło. Warszawski Pałac Kultury i Nauki już za kilka dni zmieni się w miejsce r ...

#MISBHV

Znamy tracklistę nowej płyty Kaza Bałagane. Wśród gości m.in. Peja, Young Igi i Hewra

Wczoraj wieczorem ruszyła przedsprzedaż wersji deluxe albumu Chleb i Miód. Równolegle ze startem preorderu został ujawniony zestaw u ...

#Chleb i Miód
#Kaz Bałagane

A$AP Rocky ujawnia datę premiery Testing i własny model Under Armour

Za nami wiele miesięcy oczekiwań i domysłów, ale wychodzi na to, że trzeci album długogrający Flacko ukaże się lada moment. Pytanie ...

#A$AP Rocky
#Testing

Kendrick Lamar pozwolił białej fance zarapować M.A.A.D. City. I wybuchł skandal

A kolor skóry akurat w tym przypadku był istotny. Na szczęście nie mamy tutaj do czynienia z zaawansowanym poziomem żenady w stylu s ...

#Kendrick Lamar
#m.a.a.d. city

11 najbardziej szalonych piłkarzy w historii

Piłkarskie wariactwo w Rosji rozpocznie się w połowie czerwca, a skoro jesteśmy przy wariactwie, okazuje się, że ze stadionów świata do szpitala psychiatrycznego wcale nie jest ...

Jeszcze wiosna, a Street Supply i ich nowy rzut już przywołują lato

I mimo tego, że podobno to nie szaty zdobią człowieka, pokażcie nam choć jedną osobę, która nie zwróci uwagę na dobrze wyglądający c ...

#Street Supply

Supreme x Levi’s szykują drop swojej pasiastej kolekcji

To nie jest tak, że od razu będziecie niewidoczni na przejściu dla pieszych, natomiast warto przyjrzeć się tym pasiakom, zwłaszcza że - co ciekawe - branding Supreme jest tu mo ...

#Levi's
#Supreme
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN