Ten Typ Mes: Wszedłem do gry, żeby gadać konkretami i operować detalami z życia (WYWIAD)
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. Mateusz Czech / @mczechu

Nowa płyta jest radośnie niechętna wobec głupoty, chamstwa i narzucania mi farmazoniarskich poglądów, mówi nam Piotr Szmidt w osobistym wywiadzie przeprowadzonym na kilka dni przed premierą albumu RAPERSAMPLER.

Spotykamy się na dziesiątym piętrze bloku na Wyględowie, któremu poświęciłeś utwór P1ętr0. Wspominasz w nim Jacka Oltera i Magika. Motyw grozy blokowisk w polskim rapie pojawiał się wielokrotnie. Ta złowróżbna aura naprawdę istnieje?

Wszystko zależy od dzielnicy. Tutaj mamy otoczenie pełne rozmaitych urbanistycznych pomysłów i w związku z tym czuję, że nie dotyczy nas problem tych blokowisk, gdzie bloków jest znacznie więcej i gdzie zakwaterowanych jest więcej rodzin, związanych na przykład ongiś z jakimś zakładem pracy, który padł. To faktycznie może rodzić więcej mrocznych, patologicznych zachowań. Więcej zaobserwowałem ich jednak na sąsiedniej Marinie Mokotów, która jest osiedlem nowoczesnym i strzeżonym. Za taką patologię uznaję Checkpoint Charlie, gdzie trzeba zameldować kim się jest i do kogo się jedzie. Albo odgradzanie metalowym płotem placu zabaw od trawnika, trawnika od domu, domu od chodnika.

Mieszkasz tu od ponad dekady i teraz w utworze Wyględów rzeczywiście tworzysz sielski mit tego miejsca. To nie jest życzeniowe myślenie?

Ten numer powstał w samym środku generalnego remontu mieszkania, do którego się teraz przeprowadzam. Również na Wyględowie i w starym bloku – 300 metrów stąd. W tym czasie mocno docisnęło mnie kilka urbanistycznych sytuacji typu za małe windy, moje zamiłowanie do mieszkania na wysokościach czy metraż miejsca, w którym przeczekaliśmy ten remont. Tęskniłem za kamienicą i grubymi murami. Piosenka Wyględów powstała po to, żebym ponownie odpowiedział sobie na pytania czemu się tu osiedlam i czemu chcę tutaj spędzić wiele lat swojego życia. Sto powodów, żeby ponarzekać by się znalazło, ale nie o to chodziło. To miał być numer, który mnie dobrze nastroi do rozpoczęcia dnia właśnie w tej dzielnicy. Wyględów nie jest życzeniowy, tylko kierujący obiektyw na dobre sytuacje.

Jest w tej piosence coś niezobowiązującego, ale wydaje mi się, że pisanie o własnym domu musi być intymnym doświadczeniem. A może nie mam racji i po wszystkich autobiograficznych trackach to już nie jest dla ciebie żadne wyzwanie?

Nie. To nie robi na mnie wrażenia. Jestem szkolony w tym temacie i wszedłem do gry, żeby gadać konkretami; operować detalami z życia, bo tego samego oczekuję od ludzi, którzy otwierają buzię i przez szesnaście wersów razy ileś tam zwrotek i piosenek zajmują mój czas.

O ile dobrze pamiętam, pracowałem nad Wyględowem na Mazurach. To jest znana przypadłość ludzi piszących, że wiele rzeczy na temat własnego domu zauważają, kiedy są z dala od niego. Zależało mi na możliwym zdetalizowaniu tej historii. Oczywiście grozi to tym, że w połowie pisania piosenki twój wewnętrzny, pełny wątpliwości Mes podpowie ci Słuchaj, nie przeceniasz siebie? Zadaj sobie czasem pytanie – chuj to kogokolwiek obchodzi?, ale przy całej tej płycie pozbawiłem się takich rozterek. Stwierdziłem, że od rzeczy bardziej uniwersalnych i międzyludzkich był mój poprzedni album, AŁA. Tutaj jadę z tym, co osobiste. Wchodzisz ze mną w te historie albo nie. Taki jest próg.


No właśnie. Deklarujesz w jednym z utworów na RAPERSAMPLER: Poprzednia płyta to zbiór tego co boli, co ważne/Ta będzie zbiorem paraboli okolic doraźnych. Skąd ponownie potrzeba napisania osobistego materiału, zamiast roztrząsania problemów w skali makro?

Wynika to z przemęczenia szyszynki, w której wykluwają się tematy uniwersalne i jednocześnie otworzyła się ta część głowy otwarta na sprawy moje i moich ludzi. To może zabrzmieć jak przewózka, ale ostatnio widziałem taki program o książkach, w którym tłumaczono, że ponad sześćdziesiąt procent Polaków nie tylko nic nie przeczytało, ale nawet nie kupiło książki na prezent.  Jeden z rozmówców zwrócił uwagę, że plemiona czytających i nieczytających nie za bardzo się ze sobą mieszają. Ta nieczytająca większość cieszy się, kiedy rozmówca również jest osobą, która książki ma w poważaniu, bo czuje się przy niej swobodnie. Byłem panplemienny, chciałem dotrzeć do jak największej liczby ludzi o zbliżonej wrażliwości przy AŁA. Odhaczyłem to, bardzo się cieszę i nie odbieram aktualności żadnemu z tamtych osiemnastu utworów. Teraz stwierdziłem, że wiara w sens dialogu między stronami, dopatrywanie się dobra w tym sfrustrowanym człowieku czyniącym zło i puszącym się tym, jest zbyt lajtowe na dzisiejsze czasy. Dlatego skupiłem się na osobistych sprawach. Chciałem sobie trochę dodać siły i porobić takie piosenki, które może mniej skłaniają do dialogu i refleksji, a bardziej są w takim tonie: Słuchaj, ja tak mam i naprawdę głęboko w to wierzę. Jeżeli chcesz się ze mną kłócić, to się pokłóćmy, ścierajmy się, ale będę tego bronił, zostanę przy swoim. Potrzebowałem takiej energii.

Z tego co mówisz wynika, że uważasz RAPERSAMPLER za materiał skrajnie różny od poprzedniego albumu. Jak zdefiniowałbyś tę różnicę?

AŁA. była o tym, co jest w życiu ważne. Nie dyskwalifikowała nikogo i nie była oceniająca. Zawierała wiele takich rzeczy, za które mój terapeuta by mnie pochwalił. Mam nadzieję, że kiedyś przyda się w procesie mojego odchodzenia z tego świata. Kiedy ktoś mi wtedy powie, że całe życie narzekałem, a nie dawałem za bardzo pozytywnego przykładu, odpowiem: Wiesz co? Pierdol się, cała płyta AŁA. jest o tym, czemu się warto poświęcić i jest pełna alternatywnych rozwiązań na frustrującą rzeczywistość. 

Ta nowa jest radośnie niechętna wobec głupoty, chamstwa i narzucania mi farmazoniarskich poglądów. Liczę również, że w skali mikroproblemów udaje mi się raperskie czy show biznesowe plemię troszeczkę sprowadzić na ziemię. Na zasadzie, że wszyscy gdzieś mieszkamy; wszyscy musimy gdzieś kupić jajka czy mydło. Bez względu na to czy ciągle ćpasz, jesteś super na czasie i masz piękne ciuszki, musisz pójść do tego sklepu i dogadać się z panią, który pokroi ci wędlinę. Takie widzenie tych mikroskładowych życia też jest dla mnie ważne. Może to jest minimalny, dodatkowy element misji?

Jak rozumieć tę odporność, o której opowiadasz w pierwszym utworze na płycie?

Kiedy od dziewiętnastego roku życia pracujesz w show biznesie to jest duża szansa, że oszalejesz. Britney Spears zajęło to ile, z siedem lat? Ja nakurwiam trochę dłużej i cieszę się, że nie zwariowałem, natomiast nie da się ukryć, że niektóre rzeczy nie robią już na mnie wrażenia. Tę swoją odporność kilkukrotnie testowałem dlatego, żeby poznać coś, czego nie poznałem wcześniej; żeby doszło do jebnięcia w mózgu w ośrodku nagrody, takiego wystrzału, który wcześniej nie miał miejsca. Chciałem coś poczuć.  Kilkukrotnie nie skończyło się to najlepiej dla zdrowia, więc trzeba pamiętać, żeby tę odporność szanować, nie przeginać pały, mówić sobie w odpowiednim momencie wystarczy. A ja nie jestem w tym ekspertem. Jestem pełen różnych słabości. I to jest jedno rozumienie tej pieśni.

Drugie jest takie, że samo życie podsuwa ci sytuacje, które testują odporność. Jeszcze dobrze pamiętasz, jak mama cię gdzieś zawoziła, a teraz ty jesteś tym człowiekiem, który musi odwieźć mamę, ponieważ ledwo przetrwała ciężką operację. Może nie ledwo – a szczęśliwie. Jasne, łatwo jest utrzymywać dobre relacje z matką, kiedy jest się fajnym synem, który dostarcza płyt i wysyła zdjęcia z różnych stron świata, ale czy nie przekracza twojej odporności bycie dobrym synem w sytuacji, która jest bardziej wymagająca niż jakaś tam stabilna codzienność?

Powiedziałeś mi ostatnio takie słowa: Bardzo wierzę w to, że jesteśmy swoimi genami i całym tym historycznym bagażem, który niełatwo wyrzucić z głowy. Z tego wzięła się piosenka Krzyczał na synka?

Tak. To typowa przypadłość trzydziestolatków, że wszystkie nudne historie rodzinne zaczynają nagle ciekawić. Dojrzewasz i zastanawiasz się skąd jesteś. Tworzysz swoją tożsamość już nie ze względu na grupę rówieśniczą. Ta tożsamość zależy nagle głównie od tego czy wziąłeś sobie babę, która ci suszy głowę za wyjście z ziomkami, czy taką, która sama ma życie towarzyskie. Albo od tego do jakiej pracy poszedłeś czy jakie miejsce pracy sam sobie stworzyłeś. W najmniejszym stopniu nie ma na nią wpływu to, kto włożył dzisiaj jakie spodnie albo co pijemy i ćpamy. A skoro odpadają te emblematyczne wyróżniki tożsamości, to zastanawiasz się: WTF?! To o chuj ze mną chodzi? Po trzydziestych urodzinach pojawiają się te myśli, że moją tożsamość to rodzina, miejsce. Ubarwia ją język, a zatem – naród. Przed tym też się nie ucieknie.

Krzyczał na synka to utwór ciepły czy dramatyczny?

Absolutnie luźny! Musisz wziąć pod uwagę, że powstał z mało wzniosłych pobudek. Miałem sampel, który mnie autentycznie zafascynował. Po portugalsku krzyczano Xica da Silva, co jest imieniem i nazwiskiem. Chciałem skorzystać z tego, że tam jest taki piękny brazylijski chór w tle. Zastanowiłem się, jak to brzmi i rzeczywiście brzmiało jak krzyczał na synka. Narzuciłem sobie zadanie i napisałem tekst. W to mi graj, ponieważ słyszałem różne opowieści na temat surowości mojego dziadka, a jeszcze bardziej obrazowe – na temat temperamentu ojca. Widziałem go zresztą parę razy w akcji, kiedy truchleli przed nim młodzi lekarze.

Zastanawiam się, na ile ten zeitgeist związany z dzieciocentryzmem i z tym, że każde dziecko jest wyjątkowe, trzeba wnikać w jego potrzeby i być mu na maksa oddanym, zagra z moim wymaganiem posłuszeństwa. Na ile będę w stanie powstrzymać się przed krzyczącymi dialogami ze swoją dziewczyną, a zapewniam, że ona również do spokojnych jednostek nie należy – tylko ze względu na to, że warto wychować kogoś w duchu sielanki. Wątpię, żebym był w stanie zagłuszyć swój temperament i stąd tego typu rozważania.

Sądzisz, że można uciec od swoich rodziców czy to rodzaj determinizmu i jesteśmy skazani na to, żeby przynajmniej częściowo powtórzyć ich scenariusz?

To jest problemem młodych ludzi, którzy uważają swoich rodziców za prostych, podczas gdy oni sami są niby złożeni, żyją w wielkim mieście i nie widzą szans, żeby się z nimi porozumieć. Tylko niestety bardzo często jest tak, że z faktami trudno dyskutować. I zdarzają się historie w stylu: mama urodziła cię jak miała dwadzieścia lat i teraz nagle ty też jesteś w ciąży, bitch, więc może oddaj trochę szacunku matce, bo nie za wiele się nauczyłaś o tych patternach, których podobno nie zamierzałaś powielać. Albo: ojciec lubił wypić i coś zniszczyć, i nagle okazuje się, że robisz dokładnie to samo, więc może nie odcinaj się tak od swoich starych. Nie jesteś aż taką wersją 2.0, jak ci się wydaje.

Czy można od tego uciec? Można to przepracować, zostawić za sobą i utrzymać ciekawą rzecz, jaką jest inspiracja. Właśnie w ten sposób traktuję teraz swoich rodziców. Staram się nie popełniać ich błędów, tylko jarać tym, co mogę od nich wziąć do dopracowania. Studiując ich mogę się nauczyć, jak zrobić coś lepiej. Tylko to jest kwestia podejścia do życia jako pewnego rodzaju pracy nad sobą, a nie pobudki rano na zasadzie: ja już tak mam i chuj.

Kilka terapii temu byłem na etapie narzekania na ojca. Teraz wiem, że typ ma siedemdziesiąt parę lat, ja mam trzydzieści pięć i co to zmieni, że sobie na niego ponarzekam przez całą sesję terapeutyczną, skoro mogę się z nim spotkać i dowiedzieć się, jak osiągnął tak ogromny sukces? Albo – w jaki sposób powstrzymywał się przed kolejną najebką ze Zbigniewem Religą, strzepywali kace z powiek i szli przeszczepiać, Religa – serce, mój stary – inne narządy.

Jak ojciec odnosi się do twojego rapu w tym kontekście, że jest jednym z jego bohaterów?

Raz w życiu z nim piłem. Ma przerażająco mocną głowę, szczęśliwie byłem wtedy trochę młodszy. Piliśmy śliwowicę na łódce. Mazurski klimacik. On kompletnie nie oponował. Przyznał mi rację i uznał, że mam prawo do oceniania jego zachowania w taki sposób. Nie było niesamowicie wybuchowych dyskusji czy spoglądania na sprawy z punktu widzenia kata, który próbuje zrobić z siebie ofiarę, co jest bardzo powszechnym patentem.

Z tego, co się zorientowałem nie ma mi za złe żadnego z moich przytyków, a ja nie mogę się powstrzymywać tylko dlatego, żeby go nie urazić. Nie mogę się ograniczać pisząc. A on może  ma trochę radochy z tego, że przychodzą do niego studenci i łączą jego nazwisko z moim.


Przez brak ojca chciałem, by lubili mnie wszyscy / Wysocy, niscy, idioci i bystrzy, i pizdy / Jak wyzwalające było się tego wyzbyć, pada w kawałku Rudy Kurniawan. Co było najważniejsze w procesie wyzbycia się tej potrzeby?

Terapia i jeszcze raz terapia. A utwierdziłem się w tym przekonaniu w ciągu ostatnich miesięcy. Kiedy w teorii zdasz sobie sprawę, że pewnych ludzi nigdy do siebie nie przekonasz, niestety ten porzucony chłopiec w tobie będzie ci dalej podpowiadał, że może to ty coś źle robisz. To ten głosik, który mówi: Hej, hej, niech wszyscy się zgodzą. Niech mama i tata będą znowu razem! W momencie, w którym się przeprowadziłem, udało mi się teoretyczne myślenie przekuć w praktykę; wyciszyć ten głos. Miałem na głowie trasę koncertową, sprawy związane z Alkopoligamią i remont, więc gdy wracałem do wspomnianego już małego metrażu to fakt, że ktoś coś o mnie gdzieś naprawdę mało mnie interesował. A jeżeli tego kogoś znałem, to przypierdalałem mu w ryj i już.

Jak jest dziś z twoją wiarą w człowieka? Na RAPERSAMPLER są dwa, biegunowo różne utwory na ten temat, czyli Nie bądź kurwą i Jeszcze.

W zły dzień, kiedy ktoś z chujową naklejką na zderzaku zajedzie mi drogę, to nie mam litości. Z kolei w lepszy – jestem w stanie nagrać taką piosenkę jak Jeszcze, w której staramy się z Emilem Blefem przyjrzeć sytuacjom, w których bliźni robi wobec ciebie coś dobrego, choć wcale nie musi.

W czasach odwilży dla wrażliwców łatwo jest napisać więcej takich piosenek, jak Jeszcze. W czasach, kiedy uczennica mojej dziewczyny, Syryjka, która razem z rodzicami uciekła przed wojną, dostaje w głowę od dresiarza z tekstem Witamy w Polsce – nie chcesz widzieć w tym dresiarzu uprzejmego sklepikarza. Rozumiesz? Niestety nie jestem na tyle spójny, żebym przyjął jeden sposób widzenia świata bez względu na okoliczności. W skali roku są miesiące dramatycznie obniżające wiarę w człowieka i takie, kiedy myślisz, że może jednak nie zmierzamy w kierunku lat trzydziestych w Europie.

Rozwiniesz słowa Jebać tę grę. Sama gra jest obskurna z piosenki Moda na palenie sziszy? To  dosyć mocna deklaracja.

W tych wersach znajdziesz tyle samo irytacji, co pobłażania. Kiedy wchodziłem do świata hip-hopu, wyszkolony przez Stare Miasto, Pezeta czy Noona, od początku uważałem, że ta gra jest obskurna. Najpierw była taka, gdy wystarczyło powiedzieć coś delikatnie obnażającego wrażliwość, żeby znalazła się banda prawilniaków gotowa ganiać cię za to z maczetami po mieście. Potem było koniunkturalne hip-hopolo, drenujące potrzebę usłyszenia przez Polaków rymowanych słów na beatach. A że były to chujowe słowa i beaty, to już dla wielu nie miało znaczenia. Teraz jest obskurna, bo za dużo w niej wczuwki w pieniądze i ciuszki.

Momentami myślę, że te czasy są dziwne i w jakiś sposób nowe. W inne dni sądzę natomiast, że polski hip-hop składa się tylko z dwóch biegunów. Jest agresywna ulica, która służy jako soundtrack do agresywnego życia albo do wannabe takiego życia i jest hajs. Niby pod przykrywką tego lub owego, ale jednak hajs. Te same plemiona odkąd pamiętam. Jeżeli chcesz wjechać między te kategorie lodołamaczem, który nie ma napędu atomowego i nie składa się z wysokobudżetowych teledysków, pomysłów na promocję czy chwytliwych refrenów, to niestety ulica i hajs będą cię zgniatać. I to też będzie obskurne.

Na RAPERSAMPLER padają też słowa, że nie musisz już nic udowadniać. Taki brak głodu nie jest pułapką dla artysty?

Ta deklaracja dotyczyła posiadanej pozycji, tak jakby przypisu przy haśle w encyklopedii. Właśnie o taki przypis chodziło mi od piętnastego roku życia. Osiągnąłem ten stan nagrywając RAPERSAMPLER. Ale jeśli chodzi o udowadnianie sobie, co jeszcze mogę w muzyce – to jest głód, którego absolutnie nie zamierzam nakarmić Danio. Będę go utrzymywał i pielęgnował przez cały czas.

fot. Daniel Jaroszek

#RaperSampler
#Ten Typ Mes
POKAŻ KOMENTARZE
  • oficjal zawsze

    18:10

Najnowsze

To oficjalne: Ameer Vann wyleciał z Brockhampton

Nie jest to najlepsza wiadomość dnia i nie skłamiemy pisząc, że będzie to wielka strata dla całego zespołu, ale postawmy sprawę jasno: każdy ma to, na co zasłużył.

#Ameer Vann
#Brockhampton

Równo 10 lat temu do sieci trafił klip W Aucie

Ile znacie polskich kawałków hip-hopowych, które były coverowane przez weselne kapele? W Aucie było więcej niż hitem - ten kawałek miał swego czasu taki status, jak dziś Miłość ...

#Sokół
#Pono

Młode Wilki: komu udało się zaistnieć dzięki plebiscytowi, a komu nie?

Zanim Popkiller odsłoni wszystkie karty tegorocznej edycji, zerkamy wstecz i sprawdzamy, czyje późniejsze kariery nas zaskoczyły, kt ...

#Młode Wilki

Baltic Snap otwiera sezon na fale surfingowym piknikiem

Zanim na dworze zacznie się naprawdę robić wavy, Quiksilver i Lib Tech przygotują dla was kilka wodno-plażowych atrakcji, które odpowiednio przygotują was do zawodów Baltic Sna ...

#Baltic Snap

15 lat (i parę dni) temu Mezo wydał swoją Mezokrację. Broni się po latach?

Ja tu tworzę ustrój, cały świat mam u stóp - nawijał Mezo w openerze albumu. Wyszło tak, że cały świat mieszał go z błotem. Pytanie ...

#Mezo

Drake dissuje Pushę-T i wystawia mu fakturę za promocję albumu

Po tym, jak usłyszeliśmy kawałek Infrared z nowego albumu Pushy, ostra wymiana zdań pomiędzy Kanadyjczykiem a Amerykaninem była po prostu do przewidzenia. Tyle, że nikt nie spo ...

#Drake
#Pusha T

Jan-rapowanie i NOCNY opowiadają w newonce.radio o Nocnej Zmjanie (PODCAST)

Zmjana jest nocna, a tradycja jest świecka i nowa. W jej ramach najciekawsze rozmowy prowadzone na antenie newonce.radio trafiać będ ...

#Jan-rapowanie
#newonce.radio

Czy Malik Montana jest spoko?

Gdy cały świat żyje premierą Testing A$AP Rocky'ego i Daytona Pusha T, w Polsce ukazał się również album Tijara i jest to odpowiedni moment, żeby odpowiedzieć sobie jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: czy ...

7 dowodów na to, że nie rozumiecie Star Wars

Bycie fanem sagi to robota na pełen etat. To nie tylko wywijanie mieczem świetlnym z najwyższej jakości plastiku i udawanie astmatyka. To coś więcej niż zakładanie gumowych mas ...

#Chewbacca
#Ewoki
#Gwiezdne wojny

Polecieliśmy na Ibizę i sprawdzamy tegoroczny Burn Residency Showcase

I to bez żadnych pigułek, bo nie musimy nikomu nic udowadniać. Na hiszpańskiej wyspie odbywa się właśnie International Music Summit, ...

#BURN Residency
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka
Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.