Tron jest pusty? Nasze wrażenia po odsłuchu Queen Nicki Minaj
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Czwarty album samozwańczej królowej rapu zastał Nicki w bodaj najtrudniejszym momencie jej kariery. Od lat stojąca w stabilnym rozkroku pomiędzy podwórkiem a popem pierwsza Barbie w branży musiała nim dowieść swej monarszej pozycji. Udało się? Mamy wątpliwości.

Too much money, I ain’t never need a sugar daddy / I’m LaBelle of the ball, you could call me Patti – nawija Nicki w numerze Miami. Trudno się nie zgodzić, że w kwestii finansowej stabilizacji żadna inna raperka nie ma do niej startu. Porównanie do Patti LaBelle w 2018 roku nie jest już jednak tak trafne, bo o ile płytowa scheda divy soulowego r’n’b jest pełna wielkich hitów i przełomowych nagrań, o tyle jej katalog od lat opiera się tylko na wznowieniach kolęd i miałkich, jazzowych benefisach. Minaj wciąż daleko do odcinania kuponów od imponującego tour de force, które odbyła po rapowym światku w ostatniej dekadzie. Ale jej zapewnienia dotyczące tego, że Queen będzie jej pierwszym od lat prawdziwie rapowym krążkiem (a dokładnie a classic hip-hop album that people will never forget), możemy włożyć między bajki jeszcze w trakcie trwania pierwszego numeru.

Czwarty album w jej dyskografii jest bowiem kolejnym, na którym stara się złapać zbyt wiele srok za ogony. Co gorsza, większość z nich ucieka z furkotem, kiedy jej popowe starania nie są szczególnie chwytliwe, a rapowe bangery cierpią na próbach ich uatrakcyjniania dla szerszego odbiorcy. Jak zwykle na jej krążkach można wyłuskać z tego rozgardiaszu kilka świetnych tracków, ale to już właściwie standard jej artystycznego dorobku. Zanim jednak Nicki wyda wreszcie kompilację swoich najlepszych numerów z czterech dotychczasowych albumów – byleby tylko wzorem dla ich selekcji stało się Beez in the Trap, nie Starships – my zastanawiamy się, dlaczego jedna z najbardziej uzdolnionych i charyzmatycznych mistrzyń ceremonii wciąż nie nagrała naprawdę dobrego longplaya.

Nicki Minaj nigdy nie miała zapędów kuratorskich, które w obecnych czasach sprawiają, że albumy takich postaci jak Kanye West, A$AP Rocky czy Travis Scott są dużo ciekawsze niż to, co na nich nawijają ich autorzy. Była zawsze po prostu utalentowaną, intrygującą raperką, obdarzoną dodatkowo umiejętnością nagrywania chwytliwych, popowych szlagierów, które dosyć często przekraczają nasze granice przyswajania kiczu, plastiku i tandetnych melodyjek. A że wielki biznes fonograficzny takowych – ani żadnych innych – granic nie zna, to właściwie każdy dotychczasowy krążek Oniki był rozdarty pomiędzy bezczelnymi, egotrippingowymi, rapowymi tjunami i miałkimi, miłosnymi balladkami, doprawionymi jeszcze garścią zbasowanych, klubowych rozwiązań.

I podobnie jest też na Queen, gdzie równie bezczelna jak zabawna, do szpiku bębnów hip-hopowa reinterpretacja Just Playing (Dreams) Biggiego czy skradziony królowej przez falset Swae Lee, minimalistyczny, przyziemny trap w Chun Swae, towarzyszą wtórnemu, post-Major Lazerowemu duetowi z Arianą Grande czy zupełnie nieznośnemu, ckliwemu jak widok stadionu rozświetlonego komórkami Come See About Me. I choć na rozciągniętym do 19 numerów, cierpiącym na brak ostrzejszej selekcji, nowym krążku samozwańczej królowej sceny jest jeszcze przynajmniej kilka mocnych tracków – od singlowej acz surowej Chun-Li po harde, bitewne Coco Chanel z przykuwającym słuch gościnnym udziałem nieco zapomnianej już Foxy Brown – to całość zdaje się być bardziej zbiorem pojedynczych numerów niż płytą spojoną jakąkolwiek myślą.

Bo jeśli koncepcją Queen miał być powrót do karaibskich korzeni Oniki Tanyi Maraj i oddanie hołdu szeregom jamajskich wokalistów, którzy rewolucjonizowali sposób nawijania pod bit – co sugeruje również wyliczanka ksywek w zamykającym krążek Inspirations Outro – to nie została ona wystarczającą wyeksponowana. Będąc jedynie przewijającym się przez album tropem niknie w cieniu mody na dancehallowe brzmienia, które od kilku już lat znajdują się w twórczości Rihanny, Beyoncé czy Drake’a. I choć Nicki Minaj ma wszelkie predyspozycje wokalne, by stworzyć płytę, która wyspiarskie rytmy wyniesie z powrotem na świecznik, na jakim znajdowały się one w latach popularności Seana Paula czy… Boba Marleya, to jej czwarty album na pewno tą płytą nie jest. Jest kolejnym niezdecydowanym, chaotycznym zbiorem numerów, pośród których każdy znajdzie coś dla siebie, a taki właśnie format kochają rządzący fonograficznym światkiem majorsi.

Rymująca Barbie zarzeka się, że dopiero na nim znalazła prawdziwą siebie. Wszystkie te pojedyncze przykłady kobiecej dumy, która przebija przez jej aktualne teksty, czy cała gama wokalnych patentów nie potrafią przekonać do tego, że wciąż należy jej się tytuł królowej rapowego światka. Bo OK, miała pełne prawo nosić go w momencie dogrania się do Monstera, premiery singlowego Beez in the Trap czy nawet niedawnych featów u Thuggera czy 6ix9ine’a, ale krążkiem Queen nie dowiodła – niestety – że tron wciąż należy do niej. Taki to już monarszy przywilej, że nie trzeba wcale nagrywać wybitnych albumów? Zgoda. Może i przynajmniej kilka numerów jest zdolnych podpalać membrany i stawać się hymnami podwórek czy klubów, ale Cardi B i szereg innych młodych, głodnych raperek czeka już tylko na chwilę, by – pod nieuwagę głowy rodu – przywdziać koronę, którą przez lata hip-hopowej historii nosiły tak wielkie rapowe divy jak Queen Latifah, MC Lyte, Lil Kim, Missy Elliott czy właśnie Nicki. 

POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

Już od piątku przedpremierowy odsłuch nowego PRO8L3Mu… w wirtualnej rzeczywistości. Są jeszcze bilety!

PRO8L3M przekuwa w czyn klasyczne wersy o pisaniu historii i robieniu furory. Holografic ...

Potrzebujemy nowych osób w newonce.media. Udowodnij nam, że chodzi o ciebie!

Nie pytaj, co newonce może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla newonce - moglibyśmy napisać, parafrazując słynne sło ...

Mama Miley Cyrus chwali się paleniem zioła… a kolorowi Amerykanie są oburzeni. Dlaczego?

Wystarczyło, że głowa rodziny, pan Billy Ray Cyrus zamieścił fotkę swojej małżonki Tish - wraz z ilością zioła, którym można byłoby ...

Nowy iPhone ma być… bezprzewodową ładowarką dla innych urządzeń

Kiedy już myśleliśmy, że Apple nie zaskoczy nas niczym nowym, okazało się, że technologiczny gigant trzyma jeszcze kilka asów w ręka ...

#iPhone
#ładowarka

Netflix mówi „nie” serialom Jessica Jones oraz Punisher. I anuluje ich produkcję

To jest koniec pięknej przyjaźni na linii Netflix - Marvel. Współpraca produkcyjna przy obu serialach została oficjalnie zakończona. ...

W końcu! Wiemy już, kiedy ukaże się książka Quebonafide

Jacek Pałkiewicz, Wojciech Cejrowski, Martyna Wojciechowska, a teraz Quebonafide. Kuba dołącza do grona twórców tzw. beletrystyki podróżniczej, a pierwsze literackie dziecko Qu ...

Chcecie wkręcić się w amerykański stand-up? Zacznijcie od skeczów tych 10 komików

Jaki kraj, taki żart. Podczas gdy nasi starzy zapuszczają sobie Mazurską Noc Kabaretową, my zamiast podcinania sobie kabli wybieramy ...

schafter w teledysku Otsochodzi. Tak wygląda rookie of the 2019?

Kawałek Sezon pochodzi z albumu Miłość, z którym osłuchujemy się od ponad dwóch tygodni. Zwłaszcza w ten numer, bo zestawienie MC's z różnych pokoleń musiało elektryzować.

Kim był Andrzej Zaucha – człowiek, którego wspaniały głos słyszycie na nowej płycie Sokoła?

Najczarniejszy z polskich głosów muzyki rozrywkowej. Gdyby Andrzej Zaucha nadal żył, płacilibyście za jego koncerty gruby hajs, a i ...

Wszystkie momenty, w których rap przecinał się z koszem podczas tegorocznego NBA All-Star Weekend

Kilka godzin temu w Charlotte zakończył się 68. weekend gwiazd. Oprócz najlepszych koszykarzy na świecie podczas wielkiego święta NB ...

POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close