Czy dziennikarze muzyczni są jeszcze potrzebni raperom?
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

W czasach, gdy każdy artysta jest w stanie samodzielnie zbudować kanał bezpośredniej komunikacji z odbiorcami, a polski rap przeżywa okres prosperity, coraz bardziej zasadne wydaje się pytanie: czy media nie stają się zbędnym elementem tej układanki? Wyjaśniamy, objaśniamy.

To pytanie dotyczy w rzeczywistości zmieniającej się roli mediów oraz przyszłości zawodu dziennikarza w czasach, które zdaniem większości medioznawców stanowią okres przejściowy. Nie ma tylko zgody co do tego, jak będzie wyglądało dziennikarstwo, kiedy już opadnie rewolucyjny kurz, a nowe technologie i informacyjne przebodźcowanie przestaną na kimkolwiek robić wrażenie. Na teraz przyszłość media workerów maluje się raczej w czarnych barwach. Na rynku trudno o stabilizację zawodową, pensje są niskie, a gazety drukowane zdychają; podobnie jak standardy i etyka. Konsekwencją tego wszystkiego jest odpływ najzdolniejszych i najmniej zdeterminowanych ludzi do innych branż – a to prowadzi do generalnego obniżenia poziomu. Równocześnie trudno  mówić o jakimkolwiek prestiżu, kiedy do roli dziennikarza może aspirować każda osoba, posiadająca dostęp do Internetu. I można tak biadolić w nieskończoność, ale wszystko sprowadza się do tego, że zawód dziennikarza jest dzisiaj zagrożony jak wyjec jukatański. Zresztą, to słowo zawód nie jest przypadkowe.

Na drugim biegunie znajdują się raperzy. Niektórzy z nas mają jeszcze w pamięci, jak cienko przędli w pierwszej połowie ubiegłej dekady, gdy królowały wydawnictwa z UMC Records, ale teraz mamy do czynienia z całkiem inną rzeczywistością. Ostatnie lata to dla nich złota era na poziomie zasięgów i sprzedaży. Świadczą o tym m.in. dominacja hip-hopu na OliSie czy dziesiątki milionów wyświetleń najpopularniejszych klipów. Serio, w żaden sposób się nie dziwimy, że od takiego hype’u można oszaleć. To szaleństwo stało się codziennością każdego dziennikarza. Nigdy dotąd raperzy nie byli tak humorzaści, chimeryczni i obrażalscy. Wystarczy napomknąć o niezbyt fortunnym zdarzeniu z udziałem takiego gagatka, by z sympatycznej relacji face to face przejść do chłodnego kontaktu przez management. Niewystarczająco entuzjastyczne brandzlowanie się nad nową płytą to z kolei najkrótsza droga do tego, by otrzymać dożywotnie embargo na wywiady. Ba, sądowy zakaz zbliżania się. Prawdziwą plagą stało się także odwoływanie wywiadów – najlepiej w ostatniej chwili i z najbardziej błahego powodu; zmieniłem zdanie albo jednak nie.

Czas nas nauczył pogody, dlatego przyglądamy się temu z przymrużeniem oka, ale i pełnym zrozumieniem. Słowo honoru. Bo czego tu nie rozumieć? Jeżeli artysta samodzielnie dorobił się potężnych kanałów komunikacji z fanami, to nic dziwnego, że w swoim mniemaniu ma prawo uznawać dziennikarza za zbędnego pośrednika. A objawia się to choćby frywolnymi opiniami w stylu: nikt nie czyta recenzji. Niestety jesteśmy zmuszeni zdementować.W środowisku wszyscy czytają recenzje, a co więcej – nie brakuje artystów, którzy potrafią z pamięci zacytować dziennikarzowi jego opinie sprzed lat. Trochę nie wypada, żebyśmy byli sędziami we własnej sprawie, ale postawmy sprawę jasno. Jakkolwiek buńczucznych tez nie stawialiby raperzy, dziennikarze są im potrzebni nawet w czasach największego prosperity.

Na najbardziej podstawowym poziomie chodzi o zwyczajną próżność. Można powywieszać sobie cały apartament złotymi płytami, ale trudno oprzeć się pokusie zapracowania na dobrą prasę. Ta etykietka critically acclaimed artist jest nadal bardzo łakomym kąskiem. Tym bardziej, że wiążą się z nią konkretne korzyści. Zwróćcie uwagę, że jeżeli na największych festiwalach uda się zagrać polskiemu raperowi, to w większości przypadków takiemu, o którym dobrze albo/i dużo się pisze w mediach spoza hermetycznego, hip-hopowego kombinatu. To przypadek takich artystów jak m.in. PRO8L3M, Rasmentalism, Łona czy Ten Typ Mes, a ostatnio – Kamil Pivot i Adi Nowak (tegoroczny Open’er).

Jeszcze jedna prawidłowość. Zdecydowanie łatwiej narzeka się na media, posiadając pół miliona fanów na Facebooku niż wchodząc do gry. Nie zrozumcie nas źle. Zdajemy sobie sprawę, że dziennikarze są często dwa kroki za internetowymi insiderami, a współczynnik opiniotwórczości mediów raczej spada niż rośnie. Tylko to nie zmienia faktu, że wciąż istotną rolą mediów pozostaje rzucanie światła na środowiskowe zajawki i wyciąganie wykonawców bądź zjawisk z pewnej niszy. Nie bez przyczyny raperzy na dorobku potrafią zaspamować redakcyjną skrzynkę, a częstotliwość korespondencji zmniejsza się wraz ze wzrostem popularności. No hard feelings, nikt nie będzie się obrażać ani dąsać– poznaliśmy wystarczająco wielu gości, którzy pozowali na najlepszych ziomków podczas pierwszych wywiadów. Sprzedaliście dziesięć tysi? Między nami spoko.

Co do wywiadów – wielu się wyprze, ale twórcy potrzebna jest ta konfrontacja z własnym dorobkiem, którą zapewnia rozmowa z kompetentnym dziennikarzem. I nie zastąpi tego kolejne chu**we Q&A na YouTube czy Instagramie. W tym nie ma dynamiki, dziennikarskiego rzemiosła, merytorycznego przygotowania i dystansu. W skrócie: można ubrać Ryszarda Kalisza w trykot i wypuścić go na Łazienkowską, żeby ganiał za futbolówką, ale to zawsze będą tylko przebieranki, a nie prawdziwy, piłkarski spektakl. Nie jest przypadkiem, że tak dużym powodzeniem cieszy się obecnie książka To nie jest hip-hop. Rozmowy; że Quebonafide wydaje wywiad-rzekę, za który odpowiedzialny jest Kuba Stemplowski, a integralną część Café Belga stanowi rozmowa z Taco Hemingwayem.

Komunikacja prowadzona bezpośrednio przez raperów w zestawie z zalewem produktów dziennikarsopodobnych pozostawia niedosyt. Przerobili to niedawno kibice reprezentacji z kanałem Łączy nas piłka. Do pewnego momentu wszystko było w porządku, ale przyszedł łomot na mistrzostwach i nagle okazało się, że to nie jest żadne dziennikarstwo; że Łukasz Wiśniowski nie pokazuje prawdziwego obrazu kadry, tylko dystrybuuje wymuskany, PR-owy obraz rzeczywistości. Wielu artystów ma uzasadnioną pokusę, by komunikację z odbiorcami prowadzić właśnie na zasadach Łączy nas piłka. W idealnym świecie tak byłoby wygodniej i korzystniej dla wizerunku. W tym miejscu ma jednak obowiązek wejść dziennikarz (cały na biało!); weryfikować, dementować, patrzeć szerzej. W przeciwnym razie pozostanie tylko miałka propaganda sukcesu.

Ten trójkąt raper-dziennikarz-fan z natury musi być nacechowany zgrzytami i wzajemnymi pretensjami (BTW, kilku osobom wypadałoby przypomnieć, że dziennikarz nie jest od kolegowania się z raperem), ale najwyższy czas pogodzić się z tym, że to związek do grobowej deski.

POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

7 najbardziej newonce’owych filmów, które zobaczycie na American Film Festival

Terminu newonce'owy nie znajdziecie w słowniku wyrazów obcych ani słowniku języka polskiego, za to jeśli czytacie nas nie od dziś to ...

#American Film Festival

5 powodów, dla których Firma jest jedną z ważniejszych polskich rapowych ekip

Przez lata, które minęły od wydania debiutanckiej płyty tej krakowskiej załogi - a także kolejne, nieszczególnie porywające pozycje ...

#Firma

5 reżyserów, którzy mogliby zekranizować polskie płyty rapowe

Pomysł zrobienia filmu na podstawie albumu muzycznego nie jest niczym nowym. Najbardziej klasyczny przykład to produkcja Alana Parkera w oparciu o konceptualne dzieło Pink Floy ...

30 najlepszych klipów w historii polskiego rapu: podsumowanie + errata

Przez ostatni tydzień prezentowaliśmy wam najlepsze rapowe obrazki, jakie kiedykolwiek powstały nad Wisłą. No i bijemy się w pierś, ...

Czy Joe Budden to zwykły pieniacz? 5 dowodów na poparcie tej tezy

W każdym środowisku znajdziemy ziomka, który mówi szybciej niż myśli. I w rapie też pod tym względem króluje jeden facet. Joe Budden to chodzący hejt - nie trzeba go znać, żeby ...

#Joe Budden

6 najbardziej bekowych beefów w historii polskiego rapu

Beef w języku dumnych synów Albionu oznacza wołowinę. Pokażemy wam, co się dzieje, kiedy krwisty kawał mięsa pochodzi z polskiej krowy zarażonej chorobą Creutzfeldta – Jakoba.

Lil Wayne, Lauryn Hill i… gitarzysta Rage Against The Machine. TIDAL rozkręca wyjątkowy festiwal

Kilkadziesiąt gwiazd, tysiące widzów, a wszystko to w szczytnym celu - tym razem artyści ...

#Tidal

Future i Juice WRLD, Lil Yachty, Khalid, Jessie Reyez, Brent Faiyaz – piątkowe premiery robią nam weekend!

Co tydzień w piątek oczekujemy gorących premier, ale nie zawsze się udaje. Tym razem jes ...

5 utworów, w których Dawid Podsiadło przecinał się z raperami

Kiedy po dłuższej przerwie od showbiznesu Dawid Podsiadło pojawił się na głównej scenie Open’era, zgromadził pod sceną znacznie większą publiczność od Migosów. 

#Dawid Podsiadło

Znamy już absurd dnia: Lil Pump wyjaśnia, dlaczego oddał mocz na Instagramie

Światem codziennie wstrząsają ważne informacje. W konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule zamordowano dziennikarza. Chińska gospoda ...

#Lil Pump
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close