Ta płyta była najlepszym soundtrackiem do życia na warszawskim osiedlu w latach 90. I możliwe, że nigdy o niej nie słyszeliście
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

20 lat temu cała Polska poczuła siłę stołecznego środowiska. O ile jednak Skandal Molesty czy Produkcję Hip Hop DJ’a 600 V wspomina się równie często, jak zasłużenie, o tyle o Hip hopowym raporcie z osiedla w najlepszym wykonaniu mówi się nad wyraz rzadko. A to właśnie ten krążek, a szczególnie jego pierwsza połowa, najlepiej oddawał szare i beznadziejne realia mojej własnej ośki – pisze Filip Kalinowski, redaktor newonce.net

Czas zapierdala, a colęda (pisana przez c bo każdy robi błędy – przyp. red.) nie ustaje / Mam swoje nawyki i swoje zwyczaje / Społeczniaków nie uznaje, mam swoich koleżków i z nimi się zadaje / Mam się za realistę, na świat patrzę realnie / Wiem co mogę zdobyć, a co jest nieosiągalne – nawijał Pepper na otwierającym ten krążek jednym z pierwszych numerów MorW.A. Coś się rozkręca. I nie dość, że ten równie podniosły, jak mroczny bit Volta do dziś pozostaje jednym z naszych faworytów z jego przepastnej dyskografii, a wczesne tracki tegoż ursynowskiego składu wciąż robią na nas największe wrażenie, to jeszcze każde z tych słów pasowało jak ulał do podwórkowych realiów, w które wrastał właśnie kilkunastoletni chłopaczek. Chłopaczek, jakim wówczas byłem. Bo choć w wersie: młoda nasza data w niczym nie przeszkadza Wigor nie miał raczej na myśli czternastolatków, to w tej linijce znajdowałem zawsze usprawiedliwienie dla tego, by colęda w moim gówniarskim życiu również nigdy nie ustawała, stare baby, które obserwowały nasze poczynania z rozłożonych na parapetach poduszeczek, dzwoniły na policję zawsze ciut za późno, a to wszystko, co chciałem wówczas mieć – a nie chciało mi się do tego miarowo dążyć i na to pracować – uważałem za realistycznie nieosiągalne.

Wątek społeczniaków, starych bab czy też całego wrogo nastawionego do rapu establishmentu i mediów pociągnęli dalej reprezentanci Molesty i Zip Składu w numerze Koncerty. Pełen ścinków z telewizyjnych doniesień i wywiadów, zapis tego, jak postrzegane było wówczas środowisko hip-hopowe przez dziennikarzy głównego nurtu, został zainspirowany przez legendarny już wręcz artykuł z Gazety Wyborczej, w którym anonimowy reporter opisał promocyjny koncert Produkcji Hip-Hop jako pole bitwy. Akurat tego dnia w Stodole nie byłem, ale już na wszystkie inne koncerty czy imprezy z tamtych lat, na które przemycały mnie starsze ziomy, utwierdzały mnie w tym, że do podobnych wniosków dojść było dosyć… łatwo. Melanże, awantury w Hybrydach to jeszcze wówczas nie były dzieje i właściwie na każdym rapowym spędzie dochodziło do mordobicia. Bardziej jednak niż z kulturą hip-hopową, utożsamiałbym je z ciężkim klimatem miejskim, który w ówczesnej Warszawie był wyczuwalny na każdym winklu i o to, by dostać w kły, nie trzeba było się zwykle prosić.

Swoje tragiczne żniwo na stołecznych osiedlach zbierała wówczas nowa heroina, czyli brown sugar, oznaczający kradzież z użyciem przemocy (ówczesny) paragraf 210 był jednym z najczęściej popełnianych przestępstw nawet w centralnych punktach miasta, a napięcie wynikające z rosnących różnic społecznych i pesymistycznych nastrojów schyłku millenium wyczuwalne było również w temperamentach wychodzących wieczorem na miasto młodych warszawiaków. I naprawdę nie miało znaczenia, czy słuchali oni w wolnym czasie rapu, techno czy studenckiego rocka. W przeciwieństwie do reprezentantów innych subkultur, hip-hopowcy jednak byli jedynymi, którzy o wszystkich tych bolączkach mówili szczerze, otwarcie i dobitnie. Bo jak nawijał w tym numerze Sokół – Jeśli myślisz że tu chodzi o to żeby się pokiwać i sialala / Trzymać w górze płonących zapalar. Nara!

Obok młodszej o rok, drugiej płyty Molesty Ewenement, najlepszym przykładem takiego podejścia – i też jednym z najmroczniejszych dźwiękowych obrazków z Warszawy schyłku lat 90. – jest kolejny track z Hip-hopowego raportu, czyli Na krawędzi. Pierwszy legalnie wydany numer Hemp Gru został zarejestrowany w czasach gdy ten klasyczny duet nie nosił jeszcze swojego późniejszego miana, Wilku podpisywał się WWDZ (Wściekły Wilk Demon Zła), a Bilon – Bilka (swoją drogą drugiego z nich trudno wręcz rozpoznać w tym nagraniu, głos mu się zmienił do poznania).

I nie dziwi nas zupełnie, że ten właśnie track – jako jeden z niewielu rapowych numerów – trafiał później na ścieżki dźwiękowe stołecznych filmów grafficiarskich, bo naprawdę trudno znaleźć w historii polskiego rapu równie hermetyczne, mroczne i niejednoznacznie opisujące uliczne realia nagrani,a jak właśnie ta kryminalna mantra płynąca z Mokotowa bram. Ba, przy Na krawędzi większość amerykańskiej podwórkowej klasyki z dokonaniami Queensbridge na czele zdaje się nagle całkiem pozytywna i optymistyczna. A kiedy Wilku nawija, że: Nocą bryką z ziomkami po rewirach śmigamy / Jaramy skręty i w prawdy gramy / Dobro i zło dla mnie są tym samym / Zrozum to, nie oceniaj, bo to ma znaczenie / Jak uosobienie wszystko wokół pochłaniam / Coś zajebać trza, a potem się najarać / Tak wygląda rzeczywistość szara / Z dala trzymaj się, jeśli śmierdzi ci / Nie tykaj mnie bo prawdziwy jest mój syf wciąż przechodzą mnie ciarki, a w tym ’98 roku zwrotki przyszłego HG towarzyszyły mi na ripicie w dziesiątkach wieczornych eskapad na osiedle i nocnych przejażdżek furą któregoś ze starszych kumpli. Wersy pokroju: jak koszmarny sen gwałcę twoje sny czy: zapamiętaj Holocaust jest, nie szukaj winy do dziś wydają mi się niesamowicie mocne, a nawet jeśli – próbując silić się na obiektywizm – mógłbym dziś podważyć jakość tego nagrania, to jego klimat góruje nad skillami. I każdemu, komu to nie pasuje, mogę tylko zacytować refren – bij strzałę jeśli ci śmierdzi, ja i moi ludzie żyjemy na krawędzi. Albo wtedy żyliśmy, albo może jeszcze celniej – wtedy wydawało nam się, że żyjemy.

Pod spędzane pod klatką bądź na klatce (w zależności od aury), pełne wrażeń, a jednak monotonne dni idealną ścieżkę dźwiękową stanowiło również kilka innych numerów z tegoż Hip-hopowego raportu. Na opatrzonej charakterystycznym zdjęciem pordzewiałej i zszarzałej blokowiskowej rzeczywistości debiutował bowiem również Małolat, nieodżałowany Chada po raz kolejny prezentował swoją wersję surowego i ciemnego osiedlowego bluesa, a Molesta zapowiadała już – chwilę po premierze Skandalu – że Teraz nazywać się będzie Ewenement i nie oznacza to zupełnie zmiany ich stylistyki na bardziej rozrywkową, a… wręcz przeciwnie. No i było też na tej taśmie drugie tyle numerów spoza stolicy albo z jej pozytywnej, jasnej strony, ale to mnie wówczas jeszcze zupełnie nie interesowało. Nie pasowało bowiem do otaczającej mnie codzienności, w której ciemne, pesymistyczne realia najlepiej wpisywały się właśnie te mroczne i melancholijne, minimalistyczne bity Volta i harde przewijki nieco starszych reprezentantów mojego miasta. Miasta, które – będąc szczeniakiem z dzielnicy, która dobrze chowa – uważałem oczywiście, że jest najlepsze i w ogóle jedyne. Ale o kibicowskich zaszłościach dzielących środowisko rapowe u schyłku zeszłego wieku może jeszcze przyjdzie kiedyś czas coś na newonce napisać. A na razie posłuchajmy sobie warszawskiego, podwórkowego ambientu sprzed tych 20 już lat.

POKAŻ KOMENTARZE

Najnowsze

7 najbardziej newonce’owych filmów, które zobaczycie na American Film Festival

Terminu newonce'owy nie znajdziecie w słowniku wyrazów obcych ani słowniku języka polskiego, za to jeśli czytacie nas nie od dziś to ...

#American Film Festival

5 powodów, dla których Firma jest jedną z ważniejszych polskich rapowych ekip

Przez lata, które minęły od wydania debiutanckiej płyty tej krakowskiej załogi - a także kolejne, nieszczególnie porywające pozycje ...

#Firma

5 reżyserów, którzy mogliby zekranizować polskie płyty rapowe

Pomysł zrobienia filmu na podstawie albumu muzycznego nie jest niczym nowym. Najbardziej klasyczny przykład to produkcja Alana Parkera w oparciu o konceptualne dzieło Pink Floy ...

30 najlepszych klipów w historii polskiego rapu: podsumowanie + errata

Przez ostatni tydzień prezentowaliśmy wam najlepsze rapowe obrazki, jakie kiedykolwiek powstały nad Wisłą. No i bijemy się w pierś, ...

Czy Joe Budden to zwykły pieniacz? 5 dowodów na poparcie tej tezy

W każdym środowisku znajdziemy ziomka, który mówi szybciej niż myśli. I w rapie też pod tym względem króluje jeden facet. Joe Budden to chodzący hejt - nie trzeba go znać, żeby ...

#Joe Budden

6 najbardziej bekowych beefów w historii polskiego rapu

Beef w języku dumnych synów Albionu oznacza wołowinę. Pokażemy wam, co się dzieje, kiedy krwisty kawał mięsa pochodzi z polskiej krowy zarażonej chorobą Creutzfeldta – Jakoba.

Lil Wayne, Lauryn Hill i… gitarzysta Rage Against The Machine. TIDAL rozkręca wyjątkowy festiwal

Kilkadziesiąt gwiazd, tysiące widzów, a wszystko to w szczytnym celu - tym razem artyści ...

#Tidal

Future i Juice WRLD, Lil Yachty, Khalid, Jessie Reyez, Brent Faiyaz – piątkowe premiery robią nam weekend!

Co tydzień w piątek oczekujemy gorących premier, ale nie zawsze się udaje. Tym razem jes ...

5 utworów, w których Dawid Podsiadło przecinał się z raperami

Kiedy po dłuższej przerwie od showbiznesu Dawid Podsiadło pojawił się na głównej scenie Open’era, zgromadził pod sceną znacznie większą publiczność od Migosów. 

#Dawid Podsiadło

Znamy już absurd dnia: Lil Pump wyjaśnia, dlaczego oddał mocz na Instagramie

Światem codziennie wstrząsają ważne informacje. W konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule zamordowano dziennikarza. Chińska gospoda ...

#Lil Pump
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close