Lana Del Rey: dziewczyna, która wymyśliła pop na nowo
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

Wzięła się znikąd, ale pierwsze opinie były jednogłośne: ktoś tutaj musiał posłużyć się wehikułem czasu. Przez beef z Azealią Banks poznaliśmy ją także od tej innej, bardziej drapieżnej strony.

Gdy w 2011 roku internetowym viralem stało się Video Games, większość zadawała sobie pytanie: kim właściwie jest Lana Del Rey? Stylówa z poprzedniej epoki, głos Nancy Sinatry i amatorski teledysk pobudziły skrywane pokłady nostalgii. Internet to pokochał. Bardzo szybko pokochały to też wytwórnie. Raz – dwa podpisano deal, utwór oficjalnie wydano jako singiel i zapowiedziano płytę – Born To Die.

Co jednak zrodziło się w sieci, nie miało prawa uchować się od hejterów. Jednomyślny zachwyt szybko nadszarpnęły  głosy krytyki. Że za nagłym sukcesem Lany stoi bogaty ojciec-biznesmen. Że cała ta retro-persona jest tylko sprytnie przemyślanym produktem marketingowym. I że, na domiar złego, ma plastycznie powiększone usta. Ogólnie to fałsz i obłuda. I w sumie racja, bo co to ma znaczyć? Laska próbuje nam wmówić, że nie wyszliśmy z lat 50., a równocześnie sięga po estetykę VHS. Żarty na bok.

Oczywiście, że to wykreowana postać, ale czy to z automatu deprecjonuje jej intencje i artystyczny dorobek? Na tym etapie wiecie już pewnie, że pierwsze zdanie artykułu nie jest do końca prawdziwe. Co ciekawe, oryginał Lany Del Rey nie jest wcale tak różny od dzisiejszej wersji, jak mogłoby się wydawać. Elizabeth Grant (prawdziwe imię wokalistki) już jako dziecko śpiewała w kościelnym chórze i chciała zostać poetką. Ojciec, hobbystycznie piszący piosenki country, zajawił ją muzyką, a wujek nauczył grać na gitarze. Pracowała jako kelnerka i żeby dorobić do pensji, zaczęła śpiewać po barach i nocnych klubach muzycznych na Brooklynie. Jej pseudonimy zmieniały się jak w kalejdoskopie. Od Sparkle Jump Rope Queen przez May Jailer po Lizzy Grant. Muzykę traktowała jako hobby – aż dowiedziała się, ile wyświetleń ma jej wrzutka na YouTube.

Od samego początku najlepiej czuła się w retro-klimatach i z czasem niewiele się zmieniło. Ba, jej późniejsze albumy zawierały również utwory napisane jeszcze przed wielką karierą. Przykładem może być właśnie Yayo, które 4 lata po pierwszych, anonimowych występach, znalazło się na EP-ce Paradise.

Co ciekawe, twórczość Lany wydaje się być w równym stopniu dziełem twórcy, co fana. A to przez ogrom wpływów, inspiracji i nawiązań. W gronie muzycznych idoli artystka wymienia m.in. Elvisa Presleya, Franka Sinatrę, Amy Winehouse, Boba Dylana czy Leonarda Cohena. Tylko po to, by zaraz obok, jednym tchem dorzucić Eminema i Britney Spears. I właśnie ten recycling klasycznych wzorców ze współczesnym, popkulturowym zacięciem stanowi sekret jej sukcesu. Długogrający debiut Lany Del Rey to katalog rozmarzonych, melancholijnych utworów rodem z zadymionego hotelowego lobby ubiegłej epoki. Na współczesnej hip-hopowej produkcji. Zadbał o to m.in. Emile Haynie, znany ze współpracy z Kid Cudim czy Kanye Westem. Nie przeszkodziło to jednak w tym, by przynajmniej trzy kawałki (Carmen, Off To The Races i najbardziej bezpośrednio: Lolita) były zainspirowane najgłośniejszym dziełem Vladimira Nabokova.

Na EP-ce, będącej rozwinięciem albumu, Lana czerpie z kolei z poezji Walta Whitmana (Body Electric), Tennesee Williamsa (Ride) czy Oscara Wilde’a (Gods and Monsters). Następny krążek, Ultraviolence to z kolei oczko puszczone w stronę fanów kultowej Mechanicznej Pomarańczy. A to wszystko ponownie wymieszane z dziełami popkultury bliższymi naszym czasom.

Twórczość Lany Del Rey opiera się na kulcie nostalgii. Lizzy Grant jako nonkomformistyczna femme fatale daje nam w pakiecie zmysłowy wokal rodem z lat 50. i filmową produkcję z modernistycznym sznytem. Słuchanie jej albumów nierzadko jest jak przeglądanie kolorowego magazynu ze zdjęciami. Szeroko pojęta melancholia, narkotyczna miłość i seksualność skąpane są tu w miksie popkulturowych nawiązań, co jako całość współgra wyśmienicie. Jak Pepsi Cola.

#Lana Del Rey
POKAŻ KOMENTARZE
  • Karolina Charęza

    na UV jest jeszcze cover „he hit me and it felt like a kiss” z 50s czy tez 60s 🙂

Najnowsze

Grafika do artykułu: Niech nas ktoś uszczypnie: Gang Starr wypuszcza kolejny singiel i tym samym zapowiada nowy album!

Niech nas ktoś uszczypnie: Gang Starr wypuszcza kolejny singiel i tym samym zapowiada nowy album!

Każdy po cichu liczył, że ostatnie działania i wypowiedzi DJ-a Premiera krążące wokół legendarnego składu faktycznie zwiastują nadej ...

#Gang Starr
Grafika do artykułu: Dzień spoilerów! Kaz Bałagane puszcza promomix, TUZZA tworzy most między starym i nowym

Dzień spoilerów! Kaz Bałagane puszcza promomix, TUZZA tworzy most między starym i nowym

Z polskim rapem w ostatnim czasie nie sposób się nudzić – jak nie hajpowane premiery płytowe i wypełnianie największych stadionów i ...

#Kaz Bałagane
#TUZZA
Grafika do artykułu: 10 najbardziej niedocenionych płyt tej dekady w polskim rapie

10 najbardziej niedocenionych płyt tej dekady w polskim rapie

Przez ostatnie dziesięć lat krajowa rapgra rok w rok wypluwała z siebie setki materiałów, więc siłą rzeczy niektóre z nich, przez różne okoliczności, nie doczekiwały się odpowi ...

Grafika do artykułu: Trochę sport, a trochę impreza – już za moment The Night Mile, najbardziej klimatyczny bieg w Polsce

Trochę sport, a trochę impreza – już za moment The Night Mile, najbardziej klimatyczny bieg w Polsce

Bieg po zmroku, przez jedną z najbardziej urokliwych części Warszawy, do wysiłku zagrzew ...

#adidas
#The Night Mile
Grafika do artykułu: Syny opowiadają o swoich 11 ulubionych rapowych albumach

Syny opowiadają o swoich 11 ulubionych rapowych albumach

Choć zdania co do twórczości Piernikowskiego i 1988 mamy w redakcji mocno podzielone, to wszyscy się chyba zgodzimy, że równie autorskich, stylowych i… wygrzanych projektów na ...

#Syny
Grafika do artykułu: PZPN uruchomił piłkarski Netflix! Oto 5 klasycznych spotkań kadry, przy których mamy ciary

PZPN uruchomił piłkarski Netflix! Oto 5 klasycznych spotkań kadry, przy których mamy ciary

Czyżby święta przyszły wcześniej w tym roku? Tak właśnie poczuliśmy się, odpalając Bibliotekę Piłkarstwa Polskiego. PZPN w jednym mi ...

Grafika do artykułu: Badania nie kłamią: Bella Hadid jest najpiękniejszą kobietą świata!

Badania nie kłamią: Bella Hadid jest najpiękniejszą kobietą świata!

Są gusta i guściki, ale trudno kłócić się z wynikami badań – szczególnie tych, które wykorzystują sprawdzone wzorce i nowoczesne, za ...

#Bella Hadid
Grafika do artykułu: Gotowi na ciary żenady? Oto najbardziej cringe’owe polskie sitcomy wszech czasów

Gotowi na ciary żenady? Oto najbardziej cringe’owe polskie sitcomy wszech czasów

Według słownika Urban Dictionary czerpanie przyjemności z uczucia zażenowania to cringe-joyment. Jeśli również cierpicie na tę przyp ...

#Bao-bab czyli zielono mi
#Daleko od noszy
Grafika do artykułu: Pamiętacie, że już wkrótce dwa polskie koncerty Skepty? Na supporcie AJ Tracey!

Pamiętacie, że już wkrótce dwa polskie koncerty Skepty? Na supporcie AJ Tracey!

Król grime’u wraca do naszego kraju po... ponad 4 miesiącach od festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Czyli czekaliśmy niedługo. I do tego z ...

#Skepta
Grafika do artykułu: To nie żart: współzałożyciel KSW stworzy we współpracy z Netfliksem film na podstawie książki Blanki Lipińskiej

To nie żart: współzałożyciel KSW stworzy we współpracy z Netfliksem film na podstawie książki Blanki Lipińskiej

Ekranizacja 365 dni, nazywanych polską odpowiedzią na 50 twarzy Greya, pojawi się już 14 ...

#Blanka Lipińska
#Maciej Kawulski
POKAŻ WIĘCEJ
Store

newonce.paper #2

39.99 PLN

newonce.hoodie

199 PLN

newonce.paper #1

29.99 PLN

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close