25 lat temu powstał jeden z najbardziej szokujących filmów w historii, którego hejterem był nawet... Quentin Tarantino
Created with Sketch.

RADIO

Gramy 24h/7

POKAŻ WIĘCEJ
fot. materiały prasowe

W latach 90. Urodzonymi mordercami dosłownie straszono ludzi. Jak ogląda się ich dzisiaj? O zgrozo, zaskakująco… aktualnie. Zmienił się w zasadzie tylko nośnik przekazu, ale ogłupienie zachowaniem zdegenerowanych idoli pozostało takie samo.

Ten film trzeba obejrzeć przynajmniej dwa razy. Pierwszy – żeby dać się porwać wizualnemu szaleństwu, drugi – żeby go zrozumieć – napisał tuż po premierze Urodzonych morderców Roger Ebert, bodaj najsłynniejszy krytyk świata. I przyznał filmowi maksymalną liczbę gwiazdek. Ale recenzenci nie byli zgodni; trafiali się i tacy, którzy odsądzali dzieło Olivera Stone’a od czci, nazywając je amoralną rozrywką i bezsensowną gloryfikacją przemocy. Słusznie?

Chyba jednak nie. Ale po kolei.

Bohaterami Urodzonych morderców są Mickey i Mallory Knox, małżeństwo zabójców, którzy jeżdżą po Stanach i wycinają, kogo popadnie. Ich krwawa wendetta jest relacjonowana przez większość stacji telewizyjnych, które podłapały, że omamieni płynącą z ekranu papką widzowie znaleźli w nich idoli – w końcu pojawił się ktoś, kto ma odwagę, żeby zburzyć zastany ład i podłożyć pod niego bombę. Co ważne, Knoxowie zawsze zostawiają przy życiu jedną osobę, by ta mogła opowiedzieć innym o wątpliwej przyjemności spotkania z nimi; tu chodzi oczywiście o sławę. Tropem morderców podążają też detektyw Jack Scagnetti, który wyraźnie zauroczył się Mallory, oraz reporter – karierowicz Wayne Gale, autor popularnego programu o seryjnych zabójcach.

Widzom najtrudniej było przyswoić to, że Mickey i Mallory zabijali dla czystej rozrywki, a później także dla zwiększenia swojej i tak ogromnej popularności. Oraz to, że zwykli Amerykanie naprawdę ich pokochali, oczywiście dopóki ci nie stanęli na ich drodze. Czy to właściwie w porządku, żeby filmowcy pokazywali okrutnych zabójców jako cool ludzi? Zwłaszcza że tego samego roku premierę miało Pulp Fiction, również opakowujące motyw zbrodni w popowe sreberko. A ledwie 12 miesięcy wcześniej do kin trafił mocno niedoceniony Upadek – tam Michael Douglas grał sfrustrowanego faceta, który nagle, stojąc w ulicznym korku, poczuł, że ma wszystkiego dość, chwycił za strzelbę i ruszył w miasto.

To nie przypadek, bo w połowie lat 90. Amerykanie czuli autentyczny przesyt wszechobecną telewizją. Na antenach pojawiało się coraz więcej bzdurnych programów rozrywkowych i seriali, co zresztą pięknie sparodiował Oliver Stone, robiąc z brutalnej sceny zabójstwa rodziców Mallory coś na kształt wykręconego odcinka sitcomu. Filmowcy czuli, że społeczeństwo na dobre zadomowiło się przed telewizorami, z piwem, chipsami, napojami gazowanymi i coraz większymi brzuchami. Więc postanowili sprzedać im mocne remedium.

Przełóżcie treść Urodzonych morderców na współczesne realia i zastanówcie się – uwierzylibyście, gdyby nagle ktoś wam powiedział, że w Stanach grasuje taka parka, on przystojny, ona piękna, a streamingi z ich skąpanej we krwi trasy biją rekordy popularności w sieci? No pewnie, że nie. I o tym jest właśnie film Olivera Stone’a. Tu nie chodzi o żadną gloryfikację przemocy, zwłaszcza że, jakby nie patrzeć, film nie zawiera jakichś super efektownych scen zabijania; nowy kanon w tej dziedzinie wyznaczyli twórcy serii Piła czy Raid. Idzie raczej o wyśmianie umysłowej pasywności społeczeństwa (tak, wyśmianie, sam Oliver Stone, jakkolwiek makabrycznie to nie brzmi, powiedział w jednym z wywiadów, że kręcił Urodzonych morderców z myślą o zrobieniu lekkiego filmu). Na pewno podczas seansu zdziwicie się, dlaczego sceny są kręcone w różnych formatach, czemu raz ekran jest czarno-biały, raz wszystko jest na starej taśmie, a raz na VHS. Stone chciał w ten sposób wczuć widza w rolę bezmózgiego odbiorcy, który bez zastanowienia przerzuca kanały i jest mu w sumie wszystko jedno, co leci. Za co zresztą został skrytykowany; wytykano mu, że upraszcza istotę telewizji i nabija się z white trashy, czyli biednych, białych mieszkańców Ameryki, którzy są stereotypowo postrzegani właśnie jako wpatrzone w migający ekran głupki.

Ale przy tym osiągnął swoje i dzięki filmowi o ludziach, którzy dla sławy robią okrutne rzeczy, sam czerpał konkretne benefity. Jego spętany obostrzeniami wiekowymi obraz nie odniósł wielkiego frekwencyjnego sukcesu na całym świecie, co więcej, w niektórych krajach (np. w Irlandii) w ogóle nie mógł być pokazywany. Za to o Urodzonych mordercach mówili wszyscy. Naprawdę wszyscy. Nawet w Polsce, gdzie film ten był zarówno pokazywany w kinach, jak i dostępny w wypożyczalniach kaset video, pamiętamy zresztą namechecking w piosence To nie był film Myslovitz. To Stone’owi wystarczyło, bo chciał przyczynić się do dyskusji na temat kondycji współczesnych mediów. Chociaż przy okazji zrobiono z niego szatana; ponoć w paru miejscach trafiali się autentyczni zbrodniarze inspirowani przygodami fikcyjnych Mickeya i Mallory. Mieli do nich należeć m.in. sprawcy słynnej szkolnej masakry w Columbine, o której Michael Moore nakręcił później swój słynny dokument Bowling For Columbine.

Obejrzyjcie Urodzonych morderców, bo warto, nie tylko z racji 25-lecia premiery. Dobrze mieć własne zdanie na temat tego, dokąd my, jako odbiorcy medialnego przekazu doszliśmy, czy faktycznie znaleźliśmy się w dupie i czy damy radę z niej wyjść, a może dopiero zaczęliśmy się w niej urządzać. No bo czy odyseja Mickeya i Mallory wiele różni się od patostreamów? Nie, niewiele. Wejdziecie też w sam środek psychodelicznego, kinowego najntisu, dodatkowo wzmocnionego świetną ścieżką dźwiękową, na której znaleźli się m.in. Leonard Cohen, Bob Dylan, ale i Dr Dre. I dowiecie się, jak wyglądał jeden z pierwszych scenariuszy… Quentina Tarantino. Tak, to on wymyślił Urodzonych morderców, ale finałowa wizja Olivera Stone’a nie podobała mu się na tyle, że zażądał usunięcia swojego nazwiska z napisów filmu. I przestrzegał swoich fanów, żeby nie szli na seans, bo to zupełnie inny, obcy mu rodzaj kina.

Czy na pewno? Pulp Fiction i Urodzeni mordercy to dwie inne bajki, popowo-nostalgiczna i halucynogenno-społeczniacka, ale w zasadzie chodzi o to samo – zerwanie z kanonem i pokazanie, że jeśli czegoś w kinie nie można, to… już można.

#Urodzeni mordercy
POKAŻ KOMENTARZE
  • pawel Contrastor

    Genialny film, jeden z najlepszych w historii kina, wszystko w tym obrazie, to majstersztyk. Też oceniam to na maksymalną ilość gwiazdek.

Najnowsze

Grafika do artykułu: To są 4 seriale, dzięki którym zrozumiecie, o co i dlaczego walczą współczesne kobiety

To są 4 seriale, dzięki którym zrozumiecie, o co i dlaczego walczą współczesne kobiety

Plotkara i Pretty Little Liars są spoko, ale przecież mamy sporo mocniejszych tytułów, które musicie sprawdzić. I kierujemy te słowa ...

#HBO GO
#Netflix
Grafika do artykułu: Razem z newonce.sport wybraliśmy koszulki piłkarskie, za którymi kryją się ciekawe historie

Razem z newonce.sport wybraliśmy koszulki piłkarskie, za którymi kryją się ciekawe historie

Dzięki specjalnemu, crossoverowemu odcinkowi audycji La Polemica, Dominik Piechota z redakcji newonce.sport i Kuba Skalski z newonce ...

#La Polemica
#newonce.radio
Grafika do artykułu: To lato ma szanse być najlepszym ever? Samsung w swojej kampanii nie spisuje 2020 na straty

To lato ma szanse być najlepszym ever? Samsung w swojej kampanii nie spisuje 2020 na straty

Pandemia pokrzyżowała wszystkim letnie plany. Nam, tobie, tobie też. Ale, ale – nie musicie wcale lecieć na drugi koniec globu, by s ...

#Samsung Galaxy S20
Grafika do artykułu: Czy Timbaland właśnie potwierdził drugą część FutureSex/LoveSounds Justina Timberlake’a?

Czy Timbaland właśnie potwierdził drugą część FutureSex/LoveSounds Justina Timberlake’a?

Dziś jest dzień dobrych newsów. Najpierw wyszło, że Dr. Dre i Nas pracują razem w studiu, a teraz pojawiło się info o sequelu najlep ...

#Justin Timberlake
Grafika do artykułu: Dr. Dre i Nas pracują razem w studiu! Wspólny numer? Wspólna płyta?

Dr. Dre i Nas pracują razem w studiu! Wspólny numer? Wspólna płyta?

Czyżby szykowała się jedna z najgrubszych współprac w hip-hopowym świecie? Zdjęcia ze studia są dość jednoznaczne. 

#Dr. Dre
#Nas
Grafika do artykułu: Twórcy The Sopranos, Goodfellas i Wilka z Wall Street łączą siły! Razem zrobią nowy serial gangsterski

Twórcy The Sopranos, Goodfellas i Wilka z Wall Street łączą siły! Razem zrobią nowy serial gangsterski

Jak ustalił serwis Deadline - Showtime szykuje dla nas propozycję nie do odrzucenia. Wsp ...

#Goodfellas
#The Sopranos
Grafika do artykułu: 10 najbardziej kultowych polskich programów TV z lat 90.

10 najbardziej kultowych polskich programów TV z lat 90.

Może trudno w to uwierzyć, ale były czasy, w których telewizję oglądali także ludzie poniżej 50. roku życia. Błąd - oglądali ją wszyscy.

#KOC
#Czar par
#T-Raperzy Znad Wisły
Grafika do artykułu: Asfalt Records na Minecrafcie? Spoko ruch, ale… trochę za późno

Asfalt Records na Minecrafcie? Spoko ruch, ale… trochę za późno

Asfalt wjeżdża w promocję zupełnie nowymi kanałami. Jak przyjmie to publika, zarówno starsza, jak i ta młodsza? 

#Asfalt Records
#Minecraft
Grafika do artykułu: Nie wydajesz płyty raz w roku – nie istniejesz. Wyjaśniamy, dlaczego to złe czasy dla wielu muzyków (FELIETON)

Nie wydajesz płyty raz w roku – nie istniejesz. Wyjaśniamy, dlaczego to złe czasy dla wielu muzyków (FELIETON)

Ostatnie wypowiedzi CEO Spotify Daniela Eka wzburzyły branżą muzyczną. Ale tak może wygl ...

#Daniel Ek
Grafika do artykułu: Kto by pomyślał, że najlepsza raperka, jaką ostatnio słyszeliśmy, jest z Zimbabwe?

Kto by pomyślał, że najlepsza raperka, jaką ostatnio słyszeliśmy, jest z Zimbabwe?

Ambicja, kreatywność, brak przywiązania do konkretnej stylówy. Tego szukamy u nowych twarzy na scenie. Tkay Maidza ma każdą z tych c ...

#Tkay Maidza
POKAŻ WIĘCEJ

Szanowny Użytkowniku,

W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 roku nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych (RODO), pragniemy przypomnieć Ci podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszego serwisu. Klikając w przycisk z napisem „W PORZĄDKU”, potwierdzasz, że zgadzasz się na wymienione niżej działania.

W PORZĄDKU

Cookies, czyli ciasteczka

Wraz z naszymi partnerami wykorzystujemy pliki cookies, potocznie zwane ciasteczkami, oraz inne pokrewne technologie. Mają one na celu zapewnienie Twojego bezpieczeństwa i udoskonalanie naszego serwisu poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych. Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w preferencjach przeglądarki. Jeśli nie wprowadzisz zmian ustawień, informacje te mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Pragniemy Cię zapewnić, że przechowywane przez nas dane osobowe są bezpieczne. Ich administratorem jest firma Skills Warsaw Michał Michalski z siedzibą w 00-161 Warszawa, ul. Anielewicza 9/25. Twoje dane osobowe są przetwarzane na zasadzie dobrowolności i będą przetwarzane tylko tak długo, jak długo są niezbędne do realizowania ww. celów lub do momentu, gdy wyrazisz skuteczny sprzeciw wobec ich przetwarzania. Co ważne, dostęp do nich ma tylko wyznaczony inspektor, a Tobie przysługuje prawo żądania dostępu do treści danych, ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz przenoszenia. Masz też prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych na podstawie uzasadnionego interesu z przyczyn uzasadnionych Twoją szczególną sytuacją. Gdy uznasz, że firma Skills Warsaw Michał Michalski narusza przepisy Rozporządzenia RODO, masz prawo wnieść skargę do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

okiPopupPlugin-close