10 one hit wonders, które pamiętacie z dzieciństwa

ct.jpg

Przypominamy 10 wykonawców jednego przeboju, których w latach 2000-2009 słuchał cały świat. Co prawda tylko przez chwilę.

Co do części artystów z naszej 10-tki nikt nigdy nie miał żadnych wątpliwości, ale kilku z nich przewidywano naprawdę długą karierę. Niestety w każdym z tych przypadków coś nie siadło.

My wygrzebujemy ich z mroków niepamięci, odpalamy wehikuł czasu i cofamy się do minionej dekady.

1
3 Doors Down - Here Without You

liczba wyświetleń: 39 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: w Radiu Zet

słuchalność po latach: 1/5

Czy było coś gorszego od nu metalu? Tak, nu metalowe ballady. 3 Doors Down ewidentnie popłynęli na fali popularności Nickelback i choć w Stanach zrobili jakąś tam karierę, to w Europie szczęśliwie zaistnieli tylko asłuchalnym Here Without You. Jak to bywa w przypadku nu metalowych kapel, także i członkom 3 Doors Down po okresie prosperity wiodło się nie najlepiej: jeden zmarł na skutek przedawkowania narkotyków, drugi spowodował wypadek, w którym zginął człowiek - w trakcie kontroli okazało się, że chłop był lekomanem i przewoził w samochodzie pół apteki.

2
Afroman - Because I Got High

liczba wyświetleń: 157 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: na imprezie w akademiku

słuchalność po latach: 2/5

Swego czasu nieoficjalny hymn wszystkich miłośników wolnych konopi, który wywindował Afromana na pierwsze miejsce UK Singles Chart. Humor może niezbyt wyszukany, ale Jaya i Cichego Boba do teledysku udało się zaprosić. A co tam dziś u Afromana? W 2015 aresztowano go za pobicie fanki na scenie. Ponadto 45-letni dziś raper nagrywa jak zwariowany: jego licznik zatrzymał się w 2017 roku na 31 płycie! Niestety nie wiemy, czy ktoś ją nabył.

3
Crazy Town - Butterfly

liczba wyświetleń: 90 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: na ironicznym secie tribute to 00's

słuchalność po latach: 0/5

Z Crazy Town, piosenki Butterfly i ich stylówki wszyscy mieli ubaw nawet za czasów popularności nu metalu, więc widzicie, że było naprawdę słabo. To także niezły przykład na to, jak kończą sezonowe gwiazdki - na początku minionej dekady grali na największych festiwalach, a parę lat temu występowali w klubach studenckich w Krakowie i Wrocławiu. Nie wierzycie? No to macie:

4
Duffy - Mercy

liczba wyświetleń: 76 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: w Starbucksie

słuchalność po latach: 4/5

Parę lat temu, po wielkim sukcesie Amy Winehouse, producenci muzyczni zrozumieli, że vintage pop to wcale nie taki głupi pomysł. Wtedy w rozgłośniach radiowych zaczęto katować piosenki dwóch debiutantek z Wysp Brytyjskich, nagrywających właśnie w podobnym retro-klimacie. Dziś jedna z nich mówi nam Hello from the other side i jest jedną z najpopularniejszych wokalistek na świecie, drugą kojarzymy z Mercy i tego, że nazywa się tak jak ten kaczor z kreskówki.

5
Estelle - American Boy

liczba wyświetleń: 91 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: w remixach na wielu melanżach

słuchalność po latach: 3/5

Do tej piosenki w zasadzie nie ma się o co przyczepić. Produkcja poprawna, wokal też, Kanye w gościach, nikt tu nikomu nie robi krzywdy. I na tym chyba właśnie polegał problem Estelle, która była tak poprawna, że zupełnie bez wyrazu - trochę jak Jamelia, pamiętacie Superstar? Swoje jednak dziewczyna zarobiła, dziś częściej niż na wielkich festiwalach grywa na branżowych imprezach i pewnie nadal jest poprawnie i w sumie to bez zarzutu.

6
Gnarls Barkley - Crazy

liczba wyświetleń: 10 mln (ale nieoficjalne video ma koło 100 mln)

gdzie dziś można go usłyszeć: na festiwalach, gdy leci z głośników parę minut przed rozpoczęciem koncertu największej gwiazdy

słuchalność po latach: 5/5

Ich akurat szkoda. Spodziewaliśmy się, że collab Danger Mouse - Cee-Lo Green zostanie z nami na dłużej, ale każdy z nich daje radę także solowo. Obok Hey Ya Crazy jest jednym z niewielu udanych hitów 00's, które znakomicie radziły sobie i wśród rapowego, i popowego audytorium.

7
Hoobastank - The reason

liczba wyświetleń: 583 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: w jakiejś młodzieżowej komedii romantycznej, o której istnieniu nie mamy pojęcia

słuchalność po latach: 1/5

15 lat temu to był niekwestionowany hit wśród wszystkich smutnych licealistek, piszących blogi o utraconej miłości i noszących przyczepione do plecaków breloczki z maskotkami. Być może Hoobastank ukoili niejedną dziewczęcą duszę, tym niemniej ich przebój był koszmarny. Zresztą sam wokalista wyznał już na początku swojej konfesji, że I'm not a perfect person. I nie, nie pomyliliśmy się - to naprawdę ma ponad pół miliarda viewsów.

8
Jet - Are you gonna be my girl?

liczba wyświetleń: 86 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: na imprezach, kiedy didżej musi puścić coś gitarowego, a akurat nie ma pod ręką Song 2

słuchalność po latach: 3/5

Niewielu artystów new rock revolution przetrwało próbę czasu, tym większy szacunek mamy do Jet, którzy nie robili sobie jaj i wiedząc, że nie przeskoczą już swojego jedynego hitu, po prostu się rozwiązali. Wielki przebój ery MySpace'a, grzywek na oko i jeżdżenia na pierwsze Open'ery. Inne indie bandy z tamtych lat, o których dziś już nikt nie pamięta? The Darkness, The Fratellis, The Vines, The Maccabees, The Ting Tings. Inne indie bandy z tamtych lat, o których dziś już nikt nie pamięta, a nie zaczynają się na The i nie kończą na s? Maximo Park, Hard-Fi, Razorlight.

9
Mario Winans - I don't wanna know

liczba wyświetleń: 14 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: na znalezionym podczas przeprowadzki pendrivie

słuchalność po latach: 0/5

Najbardziej upiorny przykład radiowego r'n'b z minionej dekady. A zarazem niezły fenomen - nie pamiętamy drugiej piosenki, w której wokalista płacze przez bite trzy minuty. Za album z tym utworem Mario Winans dostał nominację do Grammy, co tylko świadczy o tym, że akurat te nagrody czasem trudno brać poważnie.

10
Peter, Bjorn and John - Young Folks

liczba wyświetleń: 39 mln

gdzie dziś można go usłyszeć: w hipermarkecie budowlanym, reklamach kredytów chwilówek, autopromocyjnych spotach kanałów TV - wszędzie tam, gdzie potrzebny jest utwór, wywołujący dobry nastrój

słuchalność po latach: 2/5

We don't care about the young folks, zwłaszcza że w 1984 byli lepsi od nich - nazywali się Die Woodys i gwizdali tak:

Podziel się lub zapisz
Jacek Sobczyński
Współzałożyciel i media owner serwisu newonce.net. Jeśli zastanawiacie się, kto wymyśla te wszystkie absurdalne opisy przy wrzutkach na niuansowym Facebooku - z reguły on.