Co się odje*ało nieistotne: Patościeżka dobiega końca

Patościeżka.jpg

Ta maszyna nigdy nie znajdowała się na właściwym kursie. Tydzień w tydzień była inba lub amba fatima, ale zamiast katastrofy wyszedł z tego, kurcze, movement. Podobno jeśli raz wkroczysz na tę ścieżkę, więcej z niej nie zboczysz, ale 24 marca 2021 roku kończy się Patościeżka w newonce.radio.

Często wracam do tego szczególnego kadru z popkulturowego fotoplastykonu. Sex Pistols udzielają w 1976 roku krótkiego wywiadu, który zostaje opublikowany przez NME. Steve Jones mówi tam: Actually we're not into music. We're into chaos. Chaos jest też domeną Patościeżki, chociaż nie leciał tam punk rock. Prędzej Miliony monet, Tatuażyk, ŻLB albo Lord Kruszwil. Siema, jestem Marek. I tak od 2018 roku.

DSC00898.jpg

W tamtym czasie przeprowadziłem się do Warszawy. Pewnego dnia - siedząc w wannie w pierwszym mieszaniu tutaj - włączyłem newonce.radio. Akurat Janek, którego jeszcze wtedy znałem średnio, puszczał polski rap. W przerwał gadał rzeczy typu: ej, joł - to dla ziomali; teraz mocny gaz, pozdro. Uznałem, że to zajebiste i wkrótce zapytałem go, czy nie mógłbym się podłączyć. Tak się stało, że usiedliśmy razem w studio. I to studio zapłonęło na dwa lata.

To było tak, że Niko P miał nocne sety i wpadłem na pomysł, żeby robić po nich pasmo muzyczne. Na początku grałem patusiarski hip-hop. Wycinałem fragmenty wypowiedzi raperów i miksowałem je z muzą; Bałagana, Bonusa RPK, dojazdy Oyche Doniza w stronę Belmondziaka. Pierwszy raz na mikrofonie faktycznie pojawiłem się w Club Menu pod egidą Patościeżki.

IMG_5564.jpg

Fala hype'u rosła wprost proporcjonalnie do bólu głowy wszystkich, którzy starali się zapanować nad tym żywiołem. Interwencja goniła interwencję, a tymczasem movement rósł w siłę. I to nie tylko w eterze. Doszło do tego, że w samym środku zawieruchy związanej z wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych #patosciezka stała się najpopularniejszym hashtagiem na polskim Twitterze.

Na pewno wiele razy program wymknął się spod kontroli. Nie wszyscy rozumieją przy tym, że to, co się dzieje na antenie, a co się dzieje w życiu, to dwie różne rzeczy. Youtuberzy często zwracają uwagę, żeby rozgraniczać działalność internetową od prawdziwego życia. W ich przypadku ludzie już to raczej kumają, ale z radiem bywa różnie. Z drugiej strony - jeśli ktoś obserwuje nasz Instagram to wie, że nie ukrywamy, z czym się je Patościeżkę. Pora emisji też jest taka, że nie trafiają tam przypadkowe osoby. Wielką siłą tej audycji było zbudowanie społeczności. Ona trafiła do serc słuchaczy właśnie przez to, że jest czymś szokującym. Włączasz radio, telewizję czy internej i ni chuja - nie znajdziesz niczego podobnego.

Jeżeli kiedykolwiek poczułem popularność Patościeżki, miało to miejsce na festiwalach. Albo jak zrobiliśmy melanże w Prozaku i Mewie Towarzyskiej. Ustawiła się kolejka do wejścia i nie można było przebić się do DJ-ki, żeby zagrać muzę. Było zapierdolone pod korek. Wtedy zrozumiałem, że ktoś w ogóle może kojarzyć mnie z audycji. To samo przy najebanych akcjach w innych miastach, jak chłopy podchodziły, żeby fotę zrobić.

Patosciezka_4.jpg

Ale - jak u Stana Lee - z wielką mocą wiąże się także wielka odpowiedzialność. A Patościeżka to kozackie wieczory i bolesne poranki. Przelane łzy życiowych partnerów, rozmowy dyscyplinarne. Jakby tego posłuchał ktoś z kapituły Grand Press, to by tu wiercili zamki jak Mariusz Pudzianowski w Andrychowie.

Na początku robiliśmy Patościeżkę w poniedziałki i cały tydzień miałem ustawiony pod znakiem kacówy. Po jednym albo dwóch sezonach przenieśliśmy się na środę. Na szczęście mam taką pracę, że w czwartek przychodzę na osiemnastą i siedzę do drugiej, więc jest czas, żeby odetchnąć. Nie jest tak hardkorowo, jak mogłoby się wydawać.

image00026.jpeg

Lepiej to zrobić, kiedy mamy peak niż jakby ludzie mieli się pruć, że konwencja się wyczerpała. Kończymy z audycją, ale będzie można nas szukać po melanżach w klubach całej Polski, jeśli sytuacja pandemiczna pozwoli. A jeśli nie - zrobimy to nielegalnie na plaży nad Bałtykiem.

Każda historia kiedyś dobiega końca. Szkoda by było, gdyby ktoś podjął decyzję za nas, ale to nasz wybór. Nie dlatego, że przestało nas to bawić. Po prostu uznaliśmy, że – chociaż słucha nas coraz więcej ludzi - doszliśmy do ściany. Trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć sobie dość. Nie można odpierdalać w nieskończoność. Nie chcę wybiegać w przyszłość, ale ewentualny powrót to pewnie perspektywa co najmniej dwóch, może trzech lat. Na razie temat zostaje zamknięty.

Ale zanim to nastąpi: 22:00 w newonce.radio.

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.