Dlaczego Borixon jest ważniejszym raperem niż może się wydawać

Zobacz również:6 oldskulowych raperów, których Borixon mógłby wypromować w drugim sezonie chillwagonchallenge
brx.jpg

Był hypemanem Liroya, nagrywał klasyczne płyty ze Wzgórzem Ya-Pa-3, odkrywał dla Polaków bauns, romansował z dubstepem, a razem z Popkiem dosłownie zaorał rynek muzyczny. Borixon przez ponad 20 lat kariery niezmiennie wyprzedzał swoje czasy i definiował się na nowo.

Ryzykownym jest pisanie o niedocenieniu w kontekście faceta, który potrafił opędzlować łącznie ponad sto tysięcy egzemplarzy krążków macierzystego zespołu, a wiele lat później zrobił Diamentową Płytę z Gangiem Albanii. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Borixon wciąż nie jest darzony taką estymą, na jaką zasługuje. Gdyby to od nas zależało, na placu Piłsudskiego w miejscu schodów donikąd z Tytusa, Romka i A'Tomka, stałby monument pioniera z Kielc.

Jeżeli problem z wpisaniem Borixona do ścisłego kanonu rzeczywiście istnieje, wynika wyłącznie z tego, że jakoś łatwiej docenić artystę, który łechce aspiracje intelektualne słuchacza. Tymczasem Borygo nigdy nie świrował filozofa ani profesorka; zawsze miał prosty i knajacki styl, nagrywał płyty na nieświadomce i zasadniczo nie pierdolił się w tańcu. Równocześnie od połowy lat dziewięćdziesiątych cechowała go niebywała odwaga artystyczna, a w dynamizmie przebiegu jego kariery jak w zwierciadle odbijała się historia polskiego hip-hopu.

Kluczowe pojęcie: cultural impact. Borixon zawsze tutaj był, a jego kolejne przedsięwzięcia to kamienie milowe, które definiowały nasz rap. Jeździł z Liroyem promującym Alboom, na klasycznym Centrum zahaczył o psychorap, ale na następnym krążku Wzgórza ugościł już Molestę i Warszafski Deszcz, w alkoholowym szale pisał historię wytwórni RRX Krzysztofa Kozaka, na Hardcorowej komercji odkrywał hedonistyczny rap inspirowany amerykańskim Południem, a potem wyjechał do Londynu, co zaowocowało najbardziej udanym flirtem rodzimego rapu z dubstepem czyli Rap Not Dead (credits: Antologia Polskiego Rapu). Wreszcie – na nowoszkolnym longplayu Koktajl z ubiegłego roku u czterdziestoletniego Borygo gościnnie udzielili się dwudziestokilkuletni ReTo i Żabson. Tę zdolność mimikry i rewolucyjnej ewolucji widać jak na dłoni, kiedy pod lupę weźmie się kolejne klasyczne utwory rapera: definicyjny Język Polski z Kalibrem 44, hymniczne Ja mam to co ty z TDF-em i Numerem Raz, rozpasane Platynowe sombrero, memogenne Papierosy. Przecież jak tak dalej pójdzie to Karol Darwin wylezie z grobowca w Opactwie Westminsterskim, żeby czule wyściskać naszego poczciwego Borygo.

Drugi faktor: charyzma, której nie da się zignorować. Znamienne, że z szacunkiem o magnetyzmie osobowości i zadziorności wokalu Borixona wypowiadał się off the record po wywiadzie z naszym redaktorem nawet Tau, któremu ideologicznie jest do niego bardzo daleko. W czasach, gdy na rapowej scenie na pęczki mamy chłystków i gości z kina, w wersach Boryckiego i sposobie ich podania momentalnie da się wyczuć, że mamy do czynienia z doświadczonym zakapiorem, który swoje przeżył. Ekspozycji tej charyzmy bardzo dobrze zrobiły beaty charakterystyczne dla up-to-date rapu. Borixon obok Włodiego jest jednym z tych gigantów starej daty, którzy nigdy nie należeli do woltyżerów flow, ale doskonale odnaleźli się na nowych podziałkach rytmicznych. Jeżeli potrzebny wam namacalny przykład, czym są charyzmaty i bagaż doświadczeń w głosie, włączcie numer WEEDBANGER420 z udziałem ReTo i Żabsona. Z całym szacunkiem dla gości, ale wygląda to tak, jakby Jurka Podbrożnego w szczycie formy wpuścić na boisko w meczu drużyn U-21.

Polski oldschool jest kozacki. Jak usłyszałem Skandal, to bałem się słuchać tej płyty, o Tedefie myślałem, że naprawdę ma tylko jedno płuco, Borixon to dla mnie zawsze będzie Rekin - mówił z uznaniem Smarki Smark w dawnym wywiadzie dla Ślizgu. Piękny hołd Boryckiemu oddali Steez i Oskar, konstruując Stówę wokół wersu z Platynowego sombrero. Żabson bez zająknięcia przyznaje, że raper z Kielc to jego mentor. Za kilka dni Borixon może doczekać się kolejnych propsów, kiedy na półki sklepowe trafi jego dziewiąty studyjny album Mołotow. I nie zapowiada się, żeby miał w planach zawieszenie majka na kołku. Jak powiedział kiedyś w wywiadzie dla Onetu: Mnie się wydaje, że jestem jednym z pierwszych, którzy teraz robią coś zupełnie innego. Ja się z tego tak naprawdę cieszę i nie zamierzam tego zmieniać. Bardzo dobrze bawię się przy nowych rzeczach, które wychodzą w Polsce i Stanach. Możliwe, że ktoś może mi zarzucić, że jestem już stary i powinienem mieć swoją szufladkę, ale jestem Borixonem...

Podziel się lub zapisz
Marek Fall
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.