Gdzie są granice bezczelności w polskim streetwearze?

Zobacz również:Jak wesprzeć polski streetwear podczas pandemii? Kupić coś od krajowych brandów!
kita warsaw.jpg
fot. Instagram @kita.warsaw

Naśladownictwo jako najszczersza forma pochlebstwa? Nie w tych przypadkach.

Plagiat to modowa choroba, która w mniejszym lub większym stopniu dotknęła niemal każdą markę. O kopiowanie czyichś prac posądzano topowe brandy na czele z Louis Vuitton, Gucci, Supreme czy Vetements, z czego gigantom - a zwłaszcza tym z rodziny fast fashion - zazwyczaj uchodzi to na sucho. Marki pokroju Shein, kradnące projekty prosto z wybiegów, nie są już żadnym zaskoczeniem - ich przewinieniom poświęciliśmy zresztą osobny tekst. Jednak ostatnie wydarzenia na streetwearowym podwórku unaoczniły ten problem wśród polskich brandów.

Na start: K I T Á Warsaw. Brzmi znajomo? Młoda marka streetwearowa prawdopodobnie miała być odpowiedzią na KITH. Dzięki licznym współpracom i buciarskiemu backgroundowi Ronniego Fiega, nowojorski brand wyrósł na topowego producenta sportowych kolekcji. Pierwszą linią odzieżową KITH Classics wprowadzono już w 2015 roku. Znalazły się w niej basicowe ubrania i akcesoria, w tym jednolite dresy z logo, utrzymane w stonowanych odcieniach. Można uznać je za znak rozpoznawalny marki.

Wyraźnie zainspirował się tym jeszcze mało rozpoznawalny brand K I T Á Warsaw. O samej historii marki jak na razie wiadomo stosunkowo niewiele, bo założyciele prowadzą sprzedaż jedynie na Instagramie. W ofercie znalazły się dresowe komplety w pastelowych odcieniach z haftowanym logo na środku, wyraźnie inspirowane linią KITH Classics. Z tą różnicą, że tu na bluzach znalazły się jeszcze takie hasła, jak grzeczność i zuchwałość. To drugie na pewno. Szkoda, że zapomniano o ważnym elemencie DNA nowojorskiej marki: założeniu Fiega, według którego zakupy powinny być wyjątkowym doświadczeniem, co widać, odwiedzając jego sklepy stacjonarne i oglądając pokazy mody. A tu mamy po prostu zwykły brand.

Nie sposób nie wspomnieć w tym kontekście o MISBHV, marce, która przez wielu była uznawana za godnego polskiego reprezentanta mody streetwearowej na arenie międzynarodowej i jedną z najprężniej działających firm odzieżowych na naszym podwórku. Jednak po zdobyciu globalnej rozpoznawalności, uznania wśród celebrytów i kilku dużych współpracach, coś się... coś się popsuło.

MjAyMTA2YgsgGztnbklvHmNDbz0oEGFINFt3dm4FdV45Vj0hJVchDypXOiQiViNEMRViYXcKeVtwTCtgJVR8WnNJKTF0V3wOcE97ZHcDf112TStsIFF9CyBOfnorQipIPA.jpeg

W październiku 2020 roku fotograf działający pod pseudonimem Hqeivy zarzucił MISBHV bezprawne wykorzystanie jego zdjęć i umieszczenie ich na sześciu itemach z kolekcji. Zeszłoroczna afera, którą opisywaliśmy na łamach newonce’a, nie była ich pierwszą wizerunkową wpadką. Pytania odnośnie inspiracji projektów polskiej marki mnożą się, od kiedy wielokrotnie udokumentowano grafiki różnych autorów, które trafiały na ubrania z metką MISBHV. Wspomnijmy chociażby o obrazkach z Pinteresta, ulotkach z rave’ów czy okładkach albumów Sleep Chamber i Nico. W tym roku kontrowersje wzbudziły niedawno opublikowane zdjęcia butów, które do złudzenia przypominają modele Nike Air Max Tailwind IV oraz Air Jordan 1.

164575338_785361022185673_9026269399303871583_n.png
fot. Memebhv

Temat dyskusyjnego wykorzystania cudzych zdjęć i doniesień o plagiacie dobrze podsumowały Weronika Wojda i Matylda Terlecka w audycji Monogram czy Ola Miernik na kanale Fucks Fashion, a kolejne kopiowanie designów są zbierane na fanpage’u Memebhv.

Monogram - MISBHV subiektywnie
00:41:08

Z licznymi naruszeniami zmaga się także streetwearowy brand Aimé Leon Dore. Szerokim echem odbiło się pozwanie niemieckiej firmy za naruszenia ich znaku towarowego i nieuczciwą konkurencję. Chodzi o Le Garcon Doré, który nawet samą nazwą wyraźnie nawiązuje do nowojorskiej marki. A przypomnijmy, że ALD wzięło się od imienia założyciela, Teddy’ego Santisa i Leona, pseudonimu jego ojca. Jak się okazało, podobieństwo nie było przypadkowe. Na przełomie 2018 i 2019 roku założyciel niemieckiego brandu, Jan Armbruster, miał kontaktować się z przedstawicielami ALD, aby zapytać o możliwość zakupienia ich produktów do dystrybucji w swoich sklepach, twierdząc, że sam jest wielkim fanem marki i ta będzie pasować do jego koncepcji. Propozycja została kilkukrotnie odrzucona. Parę miesięcy później założono Le Garcon Doré i wydano pierwszą kolekcję, która wyglądała uderzająco podobnie do odzieży ALD - z niemal identycznym logo na koszulkach czy grafikami na bluzach. Co więcej, na oficjalnym (już prawdopodobnie usuniętym) koncie na Instagramie Le Garcon Doré podobno pojawiły się zdjęcia utrzymane w tej samej estetyce, jak u poprzednika.

image-asset-3.png
fot. The Fashion Law

Podobny przypadek krótko po tym miał miejsce na polskiej scenie modowej. W listopadzie zeszłego roku na jednej z grupek łączących sneakerheadów zauważono sporo podobieństw do estetyki Aimé Leon Dore w ofercie Aimé Balloon. Brand został założony przez dwóch dwudziestolatków z Poznania: modela Maksa Behra i Mateusza Pietraszko, który pełni rolę brand managera i specjalisty ds. marketingu firmy. Marka szybko zmieniła nazwę na samo Balloon. Nie oznacza to jednak, że przestała inspirować się nowojorskim ALD, co widać po krojach, kolorystyce, utrzymanej w odcieniach zieleni i granatu, czy portretowych ujęciach na Instagramie.

Kroki, jakie należy podjąć, kiedy twoja praca została skopiowana - bez pytania o pozwolenie, oznaczenia jako inspiracji czy zapłaty - kilka miesięcy temu obszernie opisało Highsnobiety. Choć walka z plagiatem - zwłaszcza kiedy dopuszczają się go modowi giganci, cieszący się olbrzymią grupą zaufanych konsumentów - nie jest łatwym zadaniem i często kończy się porażką oryginalnych pomysłodawców, niezależnych projektantów i małych firm, każdą z takich historii należy nagłaśniać. Bo kupujący tak łatwo nie zapominają.

Podziel się lub zapisz
Jedyna dziewczyna w redakcji newonce.net i najmłodszy członek niuansowej ekipy. Pisze o modzie i serialach, ale nie stroni też od zagranicznego rapu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.