Kolejny głośny serial Netfliksa dobiegł końca. Finał Rzymskich dziewczyn to ważna lekcja nie tylko dla Chiary i Ludo (RECENZJA)

Zobacz również:Adam Sandler, Kevin Garnett, The Weeknd i... świetne recenzje. Na ten netflixowy film czekamy jak źli
baby1.jpg
Kadr z serialu "Rzymskie dziewczyny" w reż. Anny Negri

To było zakończenie w pełnym tego słowa znaczeniu. Fani serii Netfliksa powinni być zadowoleni z finału produkcji, w którym każdy wątek doczekał się dosyć naturalnego wyjaśnienia.

Pierwsze dwa sezony przedstawiały Chiarę i Ludo, które zaczęły świadczyć usługi seksualne. Baby to rzeczywiście dosyć powierzchowna, podobna do wielu innych młodzieżowych serii produkcja, skupiająca się wokół życia grupy licealistów jednej z prywatnych szkół - pisaliśmy w zeszłorocznej recenzji. W trzecim i ostatnim sezonie włoskiego dramatu tempo akcji przyspiesza, atmosfera zagęszcza się, a afera seksualna zostaje wyjaśniona w sądzie. I nadal nie jest to mrożący krew w żyłach thriller, ale w końcu w finałowej części serii z pozoru niewinne zagubienie się nastolatek nabiera poważnego charakteru.

Zapewne ci, którzy po obejrzeniu dwóch pierwszych sezonów Rzymskich dziewczyn zarzucili Netfliksowi promowanie handlu ludźmi i seksualnych usług nastolatek teraz odwołują swoje słowa (swoją drogą całe szczęście, że jeszcze wtedy nie panowało cancel culture). Twórcy postawili na dosyć optymistyczne, ale jednak całkiem sprawiedliwe zakończenie. W ostatnich sześciu odcinkach nie zabrakło i policyjnych pościgów, i przesłuchań, i łez. Płaczu było zdecydowanie najwięcej, bo główne bohaterki rozprawiają się z błędami przeszłości i starają się odkręcić fatalne w skutkach decyzje, które przestały już dotyczyć tylko ich samych.

I tu być może znowu momentami było zbyt cukierkowo, a Ludo i Chiara do samego końca pozostały zagubionymi, niewinnymi nastolatkami, które po prostu chciały zrobić coś złego (tak, to cytat). Z drugiej jednak strony, ta z pozoru lekka seria, luźno inspirowana skandalem baby squillo fabuła, zwraca uwagę na bezradność kobiet w przemyśle seksualnym, walkę o ich reputację i próbę uwolnienia od toksycznego środowiska.

W ostateczności główne bohaterki odnajdują się w tej niezwykle skomplikowanej sytuacji i odkrywają, że chwilowa zabawa, a raczej fascynacja w rzeczywistości nie jest tym, czego kiedykolwiek chciałyby doświadczyć. Chociaż kluczowy wniosek z historii nastolatek pojawia się dopiero w ostatnich minutach na sali sądowej, to powinien się on nasunąć widzom już na początku seansu. Bo kiedy z ust Chiary padają słowa: Patrząc w lustro, nie widzę ofiary. A potem rozglądam się i myślę, że koniec końców wszyscy jesteśmy winni dociera do nas, że to nie jest kolejny przyjemny seans, a smutna wizja rzeczywistości.

Podziel się lub zapisz
Karina Lachmirowicz
Jedyna dziewczyna w redakcji newonce.net i najmłodszy członek niuansowej ekipy. Pisze o modzie i serialach, ale nie stroni też od zagranicznego rapu.