Ludzie, którzy nie powinni brać się za rap - ale to zrobili. Najman, Rutkowski i inni

WWW .png
MMA-VIP: https://youtu.be/8X0QfjH2zO0

Największą korzyścią płynącą z akcji Hot16Challenge - poza aspektem charytatywnym - była weryfikacja faktycznego poziomu trudności rapowego rzemiosła. Miliony były świadkami klęsk, poniesionych w konfrontacji z melodeklamowanym tekstem. W kontekście wyższego dobra - warsztat literacki czy techniczny nie stanowiły może priorytetu, ale lekcja wydawała się oczywista: rym i rytm nie wybaczają. Nie wszyscy jednak wzięli to sobie do serca.

Dotarliśmy na koniec hip-hopu. Oto, co tam znaleźliśmy...

1
Żużlowcy, karatecy, rozkminiacze też

Kusił powrót do Ostrego cienia mgły, ale nie ma potrzeby odgrzewania Hot16Challenge2, skoro każdego dnia życie depcze wyobraźnię na nowe sposoby. Weźmy Marcina Najmana, który do - spóźnionej o prawie czterysta lat - obrony klasztoru jasnogórskiego i kopnięć w walce bokserskiej z Don Kasjo dorzucił właśnie rapowy debiut. Nie wiem, jak wam się to wszystko spodoba, ale robiłem tę muzę razem z moim znajomym na taką nutę, jaka mi się osobiście podoba, więc zobaczymy, czy trafiła w wasze gusta - groził kilka dni wcześniej El Tosteron ze skwaszoną miną, jakby przypuszczał, co narobił. Uderzając w dramatyczne tony, aż chciałoby się zawyć: czy ten naród mało wycierpiał przez rok pandemii, żeby prześladować go w ten sposób w pierwszych tygodniach odwilży? Z drugiej strony - dobrze, że Marcin został sportowcem, liderem opinii i piosenkarzem, a nie inżynierem mostowym albo kardiologiem. Wtedy to dopiero byłby, kur*a, dramat.

2
Bomba, gleba i pozamiatane

Pewien producent zdradził mi kiedyś, że marzy mu się jakościowy, discopolowo-rapowy crossover. Podał nawet zaskakującą ksywkę potencjalnego współpracownika... Te plany zostały jednak pokrzyżowane przez rodzimego Sherlocka Holmesa. Detektyw znany dotąd z kruszenia kobiecych serc (co ja mogę na to poradzić, że one do mnie lgną?), one-linera Wiesz z kim tańczysz? i fryzury typu lotniskowiec dał się na początku roku poznać jako raper w słowiańskiej odpowiedzi na Crazy in love, he he. Jeszcze lepszy od jego zwięzłej zwrotki jest ten złowróżbny kadr w teledysku, przywodzący na myśl Shook Ones, Pt. II. I wszystko się zgadza, bo to faktycznie Hell on Earth.

3
Hello darkness, my old friend

Scena poważnie dostała w kość na przestrzeni ostatnich miesięcy, co nie znaczy, że wcześniej nie bywała ciężko doświadczana. Bo chyba nawet 13 września 1996 roku gatunek nie ucierpiał aż tak bardzo jak wtedy, gdy Krzysztof Ibisz, Agnieszka Włodarczyk, Aleksandra Szwed, Magda Femme, Paula, Alicja Węgorzewska i Piotr Świerczewski wkroczyli do studia, żeby zarejestrować to dobroczynne call to action. Czego tutaj nie ma! Polsatowski Benjamin Button wjeżdża jak Krzysztof Kiljański, Eliza z Rodziny zastępczej nabija się ze Świra, dwóch randomów rapuje. W kontekście promocji pomagania to przedsięwzięcie wydaje się równie skuteczne jak nawijanie Bosskiego po angielsku z okazji Dni Dziedzictwa Polskiego. Sound of Silence by Simon and Garfunkel playing in the background...

4
Bezdomne psy uciekały w głąb wysp

Najlepszy w tym teledysku jest ostatni komentarz - sprzed zaledwie trzech miesięcy: kto podczas trzeciej fali koronawirusa? Generalnie z tym utworem - utrzymanym w stylistyce gastronomicznego pop rocka - jest jak z infrastrukturą kolejową w legendarnym nagraniu z TVP. Wszystko źle. Najgorzej wypada Urszula, która nadchodzi w kapturze jak klima u Molesty, żeby położyć cztery wersy o sile rażenia większej niż tsunami. Autorka Dmuchawce, latawce, wiatr i Malinowego króla najpierw formułuje dziwaczne założenie (Ja wiem - widziałeś już krew), żeby następnie odwołać się do wrażliwości polskiego odbiorcy przy pomocy prostej socjotechniki - na wybrzeżu Indonezji mógł znaleźć się każdy z nas. Polemizowalibyśmy. Na pewno każdy z nas był narażony na dewastujący kontakt z tym utworem interwencyjnym; równie urokliwym jak waterboarding.

5
Plata o plomo

Kilka lat temu Daniel Majewski wywołał skandal, gdy na oczach followersów zamordował jaszczurkę w pokoju hotelowym na Dominikanie. Jesienią ubiegłego roku zaatakował ponownie. Jego ofiarą dla odmiany padł wówczas hip-hop. I moglibyśmy wieszać psy na influencerze, gdyby nie to, że w czasach bezwstydu wykazał się jednak pewnego rodzaju instynktem samozachowawczym. Señor el Mayo to mój hiszpańsko - meksykańsko - kolumbijski brat, na którego zachowania nie mam wpływu. Jedyną osobą, która może sądzić Señora el Mayo jest sam Señor el Mayo. Oglądasz i słuchasz na własną odpowiedzialność - zaasekurował się żartobliwie w opisie. Na jego miejscu nie pokazywalibyśmy się jednak w Juarez i okolicach. Tam tego rodzaju potwarz mogłaby zostać szybciutko wyjaśniona.

6
Braci się nie traci

Co jest gorszego od jednego brata Mroczka, który rapuje? Odpowiedź nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem - dwóch braci Mroczek, którzy rapują. Na przykład w programie Śpiewające fortepiany u Rudiego Schubertha. Żeby dopełnić ten obraz nędzy i rozpaczy - brakuje jeszcze tylko Conrado Moreno, który wjechałby skuterem w publiczność. Odpuszczamy dalsze złośliwości wyłącznie ze względu na sentyment, jakim starsi redaktorzy darzą Marcina. Sztuki flirtu uczyli się przecież na kultowym filmiku Piotrek wprasza się do Kingi na komputer.

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.