Miasto gastrodoznań. W ramach akcji #JemUSiebie pojechaliśmy na szamę do Poznania

WWW artykuł.png

Podobno wszystkie poznańskie przepisy kulinarne zaczynają się od słów: pożycz od sąsiada jajka, mąkę, mleko i przyprawy... Naaah. Pogłoski o tamtejszym skąpstwie są fałszywe, skoro poznaniacy ugościli nas po królewsku.

Parę słów o akcji #JemUSiebie. Jest tak, że wsiadamy w newonce'owego busa i ruszamy w Polskę. Do tej pory byliśmy w Krakowie, Warszawie (daleko nie było), we Wrocławiu i teraz w Poznaniu. Tam próbowaliśmy się dowiedzieć, co dobrego skrywają zakątki przeróżnych dzielnic - zarówno tych modnych, jak i mniej oczywistych. Testującym jest nasz Piotrek Kędzierski, a przewodnikami po lokalnych światach smaków byli do tej pory Tycjana (Warszawa), Szyman (Kraków) i Marek Fall (Wrocław). Czas na Poznań i kolejny człowiek z teamu newonce.net oraz newonce.radio - Jacek Sobczyński. Któremu oddajemy w tym momencie głos.

Sztos

Jak nie wiadomo, od czego zacząć, to zaczynamy od pizzy. Ta tutaj jest prostokątna, podana na chrupiącym, cienkim cieście, bez wariackich eksperymentów, za to stawiająca na minimalową klasykę. Dacie mi włoski ser, chorizo, szynkę parmeńską i jestem kupiony. Jedyne co, to pomidory. Nie lubię, ale Kędzior poświęcił się i zjadł za mnie. Poza tym Sztos to robota młodych zajawkowiczów włoskich placków, a takie lokale szczególnie warto wspierać w tych trudnych czasach.

Nagoya Sushi

Kiedyś na Wildzie mieszkał szatan, teraz mieszkają tam ludzie serwujący naprawdę konkretne sushi. Świeżutko, smacznie i w sporych ilościach. Ja jestem mocno rybny, to wjechałem też w nigiri z tilapią, kalmarem, krewetką i rybą maślaną. Walczącym z oponkami zwracam uwagę na niskokaloryczność tej szamy.

Gołębnik

Lecimy dalej. Trochę fusion, dlatego sięgam po coś, co jeszcze dzisiaj nie było grane - kuchnia polska! W takich lokalach z reguły sprawdzam potrawy z grzybami. Zwłaszcza teraz, bo jesienią są zawsze najlepsze. No to zamówiłem gołąbka z kaszą gryczaną i grzybami leśnymi, których smak pięknie przełamał się z burakiem i śmietaną. Sto procent polskości plus delikatna nuta wielkopolskości, bo tutaj śmietanę dodaje się do wielu rzeczy. Na przykład ziemniaka, ale o nim za chwilę.

Pastwisko

Kocham Amerykę i amerykańskie żarcie, ale z wiadomych względów nie wrzucam go na talerz zbyt często. Druga sprawa - najadłem się już dzisiaj mięsa, to teraz czas na wege. A wiadomo, że burgery i wege wcale się nie wykluczają. Dlatego z Pastwiska zabieram hambugsa z kotletem jaglano-warzywnym, cheddarem, sałatą, rukolą, cukinią, grillowaną cebulą z przyprawami oraz papryką.

Pyra Bar

Na studiach jadałem tu przynajmniej raz w tygodniu. Zupełnie niesamowite miejsce, w którym każde danie ma w sobie ziemniaka. Jak zapraszacie kogoś spoza Poznania, to najlepiej tutaj. Ja zaserwowałem Piotrkowi plyndze (w sensie: placki ziemniaczane), szare kluchy, pyrę z gzikiem, zapiekankę ziemniaczaną i frytki. Potem krótka lekcja gwary poznańskiej i mamy to, tej.

materiał powstał przy współpracy z pyszne.pl

Podziel się lub zapisz
Redakcja newonce
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.