Możemy spodziewać się legalizacji marihuany w Polsce w perspektywie od roku do pięciu lat (ROZMOWA)

Zobacz również:Marihuana została oficjalnie usunięta z listy najbardziej niebezpiecznych narkotyków świata
DSC07060.jpg

Z okazji współpracy newonce by Full Spectrum (linii produktów CBD i CBG, które znajdziecie tutaj) porozmawialiśmy z Przemkiem Lahutą – prezesem Full Spectrum i prowadzącym audycję Co Będzie Dziś w co drugą niedzielę o 18:00 na antenie newonce.radio oraz serię podcastów – o zastosowaniu CBD i przyszłości rynku konopnego w Polsce.

W czym specjalizuje się firma Full Spectrum?

Full Spectrum to brand, który działa w zakresie tworzenia całej gamy produktów konopnych, które mogą być traktowane jako żywność, suplementy diety, kosmetyki czy pasze dla zwierząt. Z konopi włóknistych staramy się zrobić różne produkty, które docierają do całego społeczeństwa i odpowiadają różnym potrzebom.

Dlaczego tak ogólnie? Z jednej strony robimy olejki konopne, które pozwalają przywrócić układ endokannabinoidowy do dobrostanu. To układ paralelny do układu nerwowego i wpływa na to, jak się czujemy, czy jesteśmy nerwowi, czy mamy dobry metabolizm. Ten układ bardzo często jest zaniedbany. To jedna grupa produktów. Mamy też takie produkty dla zwierząt, bo zwierzęta – tak samo jak ludzie – są przez naturę wyposażone w ten układ. Mamy też w ofercie żywność: ziarno konopne, prażone czy olej konopny, czyli po prostu dodatek do kanapek czy sałatek, jeśli ktoś szuka zdrowych zamienników dla sezamu czy słonecznika. Dodatkowo mamy kwiaty do waporyzacji i zaparzania. Pracujemy aktualnie nad kosmetykami, które będą przyjazne dla skóry. Chcemy dostarczać jak najwięcej tego, co jest w konopiach zawarte w jak najmniej przetworzony sposób.

ROŚLINA 1 9x16.jpg

Jak powstają olejki CBD?

Jak mamy roślinę, która rośnie na polu lub tak jak u nas – w szklarni, kwiaty zostawiamy, a całą resztę mielimy. Później ten pył wkładamy do reaktora, zamykamy i wpuszczamy tam dwutlenek węgla, który pod wpływem dużego ciśnienia zmienia stan skupienia. Następuje rozerwanie biomasy i powstają dwa produkty: woda i pasta, czyli ten ekstrakt z konopi – wszystkie substancje, które były w roślinie. Chlorofil, tłuszcze, substancje zapachowe, kannabinoidy – wszystko, co miała roślina zostaje wyciągnięte i w skondensowanej formie pozwala opracować produkty dla konsumentów. Ten proces zachodzi bez użycia rozpuszczalników. To metoda z XIX wieku – funkcjonuje od dawna, jest przebadana, bezpieczna i wielokrotnie wykorzystywana. Stosując taką metodę przetwarzania konopi, robimy to w temperaturze pokojowej, dzięki czemu żadne substancje, które znajdują się w konopiach nie ulegają degradacji – nie przetwarzają się w inne substancje, które są w kannabinoidach. Kannabinoidy, które są w roślinie, czyli te pożądane substancje jak THC czy CBD to substancje, które roślina produkuje po to, by się bronić w okresie fazy wzrostu jej istnienia po to, by szkodniki jej nie jadły i po to, by wzmocnić swoje funkcjonowanie, kiedy ma czynniki stresu np. brak słońca, wody czy nadmiar wiatru. Te kannabinoidy występują w roślinie w formie kwaśnej, a w wyniku podgrzania zamieniają się w formę neutralną.

Ten proces uzyskiwania suszu czy olejków zawsze jest taki sam? To jest jakoś odgórne uregulowane czy w zależy od firmy?

Każdy może podchodzić do tego procesu indywidualnie. Metod na uzyskiwanie olejków czy surowca jest kilka. Można te olejki tworzyć tylko z kwiatostanów, dlatego że one naturalnie są bardzo bogate w CBD. My, dzięki temu, że mamy bardzo dobrą genetykę roślin i duże doświadczenie w uprawach, mamy też bogatą zawartość CBD w pozostałych częściach rośliny, więc nie musimy robić tego z kwiatów, możemy z liści i łodyg. Wszystko zależy od rośliny. W zależności od tego, jak roślina jest prowadzona, uzyskamy inną zawartość substancji, inny zapach, smak i kolor.

DSC07332.jpg

Wspomniałeś już o właściwościach zdrowotnych olejków CBD. W czym jeszcze mogą one pomóc?

Z CBD jest tak, że kannabidiol jest substancją, którą WHO kilka lat temu zdeklasyfikowało z listy narkotyków, wykazując, że ta substancja mimo tego, że pochodzi z konopi – w tym z konopi, które mają THC – jest bezpieczna dla organizmu. Nie odurza, nie otępia i nie wykazuje żadnych negatywnych efektów zdrowotnych. To stwierdzenie Światowej Organizacji Zdrowia, które potem zostało podtrzymane przez ONZ.

Jeżeli chodzi o to, jak kannabidiol może działać: wiemy, że kannabidiol może wpływać na funkcjonowanie układu endokannabinoidowego. Wiemy też, że kannabidiol może być stosowany jako uzupełnienie żywności, ponieważ w niewielkich ilościach po prostu poprawia codzienne funkcjonowanie. Może być też stosowany w dużych ilościach jako lek. Tak, jak jest to na przykład z miętą. Herbata miętowa jest po prostu herbatą, a zintensyfikowany wyciąg z mięty może być wykorzystywany w produkcji lekiem. To, co najczęściej widzimy, kiedy mamy zachowany układ endokannabinoidowy w równowadze (a CBD jest odpowiedzialne stricte za utrzymanie tego układu w równowadze), to że jesteśmy spokojni, mniej nerwowi, mamy lepszy metabolizm, lepsze funkcjonowanie naszego układu nerwowego, lepsze samopoczucie.

Ale badania nad właściwościami kannabidiolu cały czas trwają. Może okazać się, że CBD znajdzie kolejne zastosowania?

Oczywiście. CBD występuje na przykład jako składnik leku dla dzieci, które mają padaczkę lekooporną i ten lek działa, czyli zmniejsza liczbę ataków. Ta substancja jest też używana w leku stosowanym u osób, które mają stwardnienie rozsiane. Mamy badania, które prowadzone są w zakresie wpływu CBD na stany depresyjne czy lęki. Okazuje się, że obniża się poziom strachu, lęku czy poczucia niepokoju. Są badania, w których kannabidiol jest weryfikowany pod kątem wykorzystania w zwalczaniu raka, bakterii czy wirusów. Podczas pandemii prowadzono badania, które dotyczyły wpływu kannabidiolu na łagodzenie przejścia przez COVID i szybsze dochodzenie do siebie po tzw. mgle covidowej. Z analiz wynika, że osoby, które stosują CBD rzadziej chorują i łagodniej przechodzą przez choroby, a jeśli chorowały, to czas regeneracji w zakresie górnych dróg oddechowych jest krótszy niż u osób, które nie stosują kannabidiolu, co wskazuje na to, że kannabidiol może mieć działanie przeciwzapalne i łagodzące stany zapalne w organizmie. To nie jest tak, że sam kannabidiol leczy, ale wpływa na funkcjonowanie układu endokannabinoidowego, a sam układ jest układem dobrostanu, porównywanym do policjanta, który kieruje ruchem, a często brakuje go w organizmie, bo mamy złą dietę. Kannabinoidy pojawiają się w naszym ciele, gdy zasypiamy, uprawiamy sport czy seks, a u kobiet także w trakcie porodu czy karmienia piersią.

DSC06908.jpg

W jakiej formie możemy spożywać produkty z CBD?

Kwiaty możemy gotować, piec ciastka, wykorzystać do zrobienia masła, infuzować oliwę. Możemy dostarczać kannabinoidy w postaci suplementów diety – olejków, które podajemy razem z pożywieniem czy obok niego i w ten sposób uzupełniamy je w naszej diecie. Możemy też się waporyzować, bo to szybki sposób na uzupełnienie tych braków. To są trzy główne metody. Inną ciekawą, którą też znamy to podawanie wyciągów z konopi naskórnie, bo kannabinoidy mają korzystny wpływ na cerę suchą, trądzik czy atopowe zapalenie skóry. Z jednej strony, możemy je stosować, żeby ukoić nasz układ nerwowy, żeby czuć się okej – tu nie można powiedzieć, że po kannabinoidach czujemy się wow, od tego jest THC, substancja, która powoduje, że mamy haj. Produkty dostępne bez recepty nie powodują, że odlecimy, ale mogą nam pomóc rozluźnić mięśnie, zmniejszyć poczucie niepokoju, ułatwić zasypianie i poprawić odbiór rzeczywistości, bo nie czujemy się źle. To jest kluczowe rozróżnienie.

Kiedy nastąpił przełomowy moment wzrostu zainteresowania produktami z CBD? Wy zaczęliście interesować się tym tematem kilka lat temu, dla mnie ten boom był zauważalny na początku pandemii.

To ciekawe pytanie, bo ten przełom tak naprawdę jest od trzydziestu lat. Zaczął się w Kalifornii w latach 90., kiedy wprowadzono medyczną marihuanę. Jednocześnie na początku lat 90. odkryto, że kręgowce mają układ endokannabinoidowy, że to nie jest tak, że THC działa na mózg i nas ogłupia, tylko działa na układ endokannabinoidowy i to powoduje, że czujemy się tak, a nie inaczej. Odkrycie układu endokannabinoidowego sprawiło, że firmy farmaceutyczne zaczęły poszukiwać, jak poprzez ten układ można leczyć organizm, jak nim sterować. Rozpoczęto prace nad syntetycznymi kannabinoidami, czyli takimi, które można wytworzyć w laboratorium, a nie pobierać z roślin. Pierwsze próby miały miejsce w latach 2000, powstał wówczas lek na metabolizm, który był bogaty w syntetyczne THC i był on dostępny przez kilka miesięcy na rynku w Stanach, ale został zdjęty, bo syntetyczne THC z jednej strony wpływało na metabolizm, sprawiało, że osoby otyłe przestawały być otyłe, ale z drugiej strony miały dużo myśli samobójczych. Syntetyczne THC, które powstaje w laboratorium jest takim wariantem THC, które nie występuje w naturze – natura nie tworzy tak silnego związku. W momencie, w którym firmy farmaceutyczne zauważyły, że syntetyczne kannabinoidy działają gorzej od naturalnych, rozpoczął się proces analizowania, jak kannabinoidy, które są zawarte w roślinach można wykorzystywać w leczeniu. To były lata 2000, kiedy okazało się, że nie trzeba robić leku, którym można było poprawić funkcjonowanie dzieci z epilepsją, bo można zrobić to samo w warunkach, w których konopia jest w ogóle pozbawiona THC, wyciągnąć z niej olejek i efekt jest taki sam, jak z rośliny z THC, czyli można mieć nienarkotyczne rozwiązania. Wówczas olejki CBD zaczęły zyskiwać popularność w Stanach Zjednoczonych i od tego czasu wciąż ona rośnie. W Europie ten trend zaczął się w 2015-2016 roku i tak naprawdę dopiero teraz, gdy w listopadzie 2020 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że CBD jest legalny w Europie, nie można zakazać jego sprzedaży i to nie jest narkotyk, możemy mówić, że CBD będzie stawało się popularne. Na swój sposób obserwujemy pojawienie się tego rynku. To dopiero początek.

Jak wygląda sytuacja w Polsce, jeżeli chodzi o marihuanę medyczną i rekreacyjną?

Jeżeli lekarz uzna, że terapia lekami nie przynosi pożądanych efektów, a medyczna marihuana może pomóc pacjentowi, to może ją przepisać. Każdy lekarz: pediatra, okulista. W niektórych państwach, na przykład w Niemczech czy Izraelu, lekarz musi mieć specjalizację, żeby określić, czy można komuś przepisać medyczną marihuanę. Polska ma najbardziej liberalne prawo w Europie, jeżeli chodzi o medyczną marihuanę. I to jest paradoks, bo o tym się nie mówi. Od 2017 roku medyczna marihuana jest legalna, od 2018 roku jest dostępna na receptę i tak naprawdę raczej borykamy się z większym popytem na medyczną marihuanę niż podażą medycznej marihuany w aptekach z tego względu, że nie mamy prawa, które umożliwiałoby uprawę konopi innej niż włókniste. Ale nie można powiedzieć, że nie mamy dostępu do medycznej marihuany.

DSC07118.jpg

Jeżeli chodzi o marihuanę rekreacyjną, możemy spodziewać się pełnej legalizacji w perspektywie od roku do pięciu lat w zależności od tego, jak będziemy o tym rozmawiać. Mamy do wyboru dekryminalizację i depenalizację. W tej chwili w Sejmie znajdują się ustawy depenalizujące posiadanie marihuany na własny użytek, ale to nie rozwiązuje kwestii legalności. Depenalizacja oznacza, że osiedlowy diler, który przenosi towar z domu do klienta i z powrotem czuje się bezkarny. Handluje nielegalnym towarem, ale jedyne co mu grozi to grzywna, czyli z perspektywy grup przestępczych to jest świetne rozwiązanie, bo ryzyko spada. Natomiast z perspektywy budżetu państwa, samopoczucia obywateli i bezpieczeństwa konsumenta, jedynym rozwiązaniem jest legalizacja w rozumieniu takim, że marihuana będzie sprzedawana jako legalna substancja, która jest uprawiana w określonych przez prawodawcę warunkach, podlegających weryfikacji przez np. Inspektorat Sanitarny. Pozwoli to uniknąć sytuacji, w których okazuje się, że produkt jest zanieczyszczony przez metale ciężkie czy pestycydy. Czy Polacy korzystają z marihuany? Tak, korzystają. Czy dużo palą? Bardzo dużo. Ale co konkretnie palą: czy produkt jest naturalny, czy syntetyczny, czy jest uprawiany w warunkach ekologicznych, czy podlewany ciężką chemią? Tego w obecnych warunkach nie zweryfikujemy. Można powiedzieć, że to jest podwójne karanie obywatela. Po pierwsze obywatel, który chce zapalić łamie prawo, a po drugie ryzykuje uszczerbek na zdrowiu, jeżeli diler go oszuka, ponieważ nikt nie wie, co kupuje. Powiedziałbym, że z jednej strony Polska jest w awangardzie, jeżeli chodzi o kraje europejskie, a z drugiej cały czas bardzo konserwatywnie podchodzi do tego, jakie są kolejne kroki. Postrzegam zmianę prawa jako kwestię zrozumienia przez rząd wartości wpływów z konopi dla budżetu państwa. Jeżeli parlament i minister gospodarki zrozumieją, jaka jest wartość wpływu z akcyzy, VAT-u, z tytułu sprzedaży konopi innych niż włókniste zamiast alkoholu – mając na uwadze szkody społeczne – to okaże się, że jest to rozwiązanie, po które rząd może sięgnąć tylko po to, żeby naprawić budżet państwa.

DSC07389.jpg

Podziel się lub zapisz
Najmłodsza z niuansowej ekipy. Związana z redakcją newonce.net od 2019 roku. W przerwach od scrollowania TikToka i binge-watchingu najnowszych premier serialowych pisze o zagranicznym i polskim rapie, zjawiskach internetowych oraz modzie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.