Nasza redaktorka ocenia film Cuties z punktu widzenia dziewczyny. I pyta: jest się o co bulwersować?

Zobacz również:Adam Sandler, Kevin Garnett, The Weeknd i... świetne recenzje. Na ten netflixowy film czekamy jak źli
netflix-cuties-1.png
Kadr z filmu "Cuties" w reż. Maïmouny Doucouré

Prowokujący plakat, prawie 2 miliony łapek w dół pod trailerem i petycja, ktora nakłania do rezygnacji z subskrypcji Netfliksa. Cuties wywołało spory szum - i to jeszcze zanim trafiło na platformę. Ale czy słusznie?

Choć po premierze filmu na festiwalu Sundance produkcja zgarnęła wiele pozytywnych recenzji, całe zamieszanie rozkręciło się dopiero po tym, jak do sieci wpadł trailer projektu. Jeszcze przed wrzuceniem filmu na platformę streamingową, na podstawie plakatu i półtoraminutowej zapowiedzi twórcom zarzucono seksualizację nieletnich i promocję dziecięcej pornografii. Słusznie? Tu opublikowaliśmy nasz komentarz dotyczący zupełnie nietrafionej kampanii promocyjnej. Teraz przeczytajcie recenzję filmu.

Zaczynało się od podbierania mamie butów na obcasie (koniecznie tym najwyższym) i malowania ust (zawsze w najbardziej jaskrawych odcieniach). Było też rytualne marnowanie czasu na rozmowach wideo z przypadkowymi użytkownikami z całego świata. Tak wyglądają młode lata u wielu dziewczyn. Jednak Cuties idzie o krok dalej i portretuje dorastanie nastolatek tak, jak to wygląda w kulturze przepełnionej seksem. Historia Amy to wielowątkowa opowieść o dojrzewaniu w dzisiejszych czasach, gdy poziom seksualizacji ogólnodostępnych treści cały czas się podnosi. I nikogo nie bulwersują już lubieżne pozy u idolek i idoli dzieci.

Nie, zamiarem twórców na pewno nie było promowanie dziecięcej pornografii. A ci, którzy przyjęli tę produkcję w taki, a nie inny sposób, chyba odbierają treści nie mózgiem, a inną częścią ciała. To przede wszystkim subtelna opowieść o akceptacji. Także... samej siebie.

Wracając jeszcze do niechlubnego plakatu i trailera. To naprawdę niezwykłe, jak łatwo przychodzi nam odwoływanie, wzywanie do bojkotu i palenie tego, czego jeszcze do końca nie poznaliśmy. Przyznaję, sama w trakcie oglądania Cuties kilkukrotnie marszczyłam brwi na widok skąpo ubranych, twerkujących dzieci. I pewnie wszyscy przerażeni zapowiedzią filmu w tym momencie już zacierają ręce i pędzą dopisać się do petycji, ale moment! Spróbujcie zagłębić się w tę historię, spróbujcie spojrzeć na nią oczyma bohaterki, która jeszcze jest dzieckiem, a już musi borykać się z problemami dorosłych, albo chociaż poczekajcie do zakończenia. Bo po krótkiej refleksji widz zdaje sobie sprawę, że odbiera te sceny z perspektywy osoby dojrzałej, który owszem, też przesiąkła współczesną popkulturą, ale nie jest w niej już tak zagubiona, jak zagubione jest dziecko.

Maïmouna Doucouré w swoim fabularnym debiucie przedstawia wszystko to, czego brakuje w innych produkcjach przedstawiających dorastających nastolatków. Reżyserka zderza niewinny obraz dzieci zamkniętych w bańce i beztrosko bawiących się lalkami z trudnym okresem, przez który przechodzi każdy młody człowiek. Kiedy mają naście lat, czują się dorośli, chcą naśladować zachowania podpatrzone na teledyskach, ale nadal nie rozumieją pewnych mechanizmów rządzących tym światem. Dlatego z jednej strony członkinie grupy tanecznej chcą upodobnić się do wizerunku kobiet w popowych klipach, a z drugiej - jeszcze przez chwilę poskakać na skakance, zanim rzeczywiście wskoczą prosto w świat dorosłych. A do tego wszystkiego dochodzi portret dorastania w tradycyjnej, senegalskiej rodzinie, wymagającej od 11-latki dojrzałości i godnego wejścia w dorosłość - tym razem poprzez gotowanie na drugie wesele ojca.

Film francusko-senegalskiej reżyserki to nie żadna pornografia, a ważny komentarz społeczny. Komentarz dotyczący skutków dorastania w społeczeństwie, w którym dziewczynki są skazane na przyspieszone dorastanie, a pozbawione porządnej edukacji seksualnej, odkrywają swoją kobiecość, próbując dostosować się do ideału kobiety wykreowanego przez popkulturę. Tak to niestety wygląda na całym świecie. Zamiast oburzać się, lepiej po prostu szczerze porozmawiajcie z własnymi dziećmi.

Podziel się lub zapisz
Karina Lachmirowicz
Jedyna dziewczyna w redakcji newonce.net i najmłodszy członek niuansowej ekipy. Pisze o modzie i serialach, ale nie stroni też od zagranicznego rapu.