Nie tylko Tenet. 6 filmów ze scenariuszami, których nie można zrozumieć

donnie-darko-cover.jpg

Wszystko fajnie, ale niczego nie kumamy. I po seansie musimy zajrzeć do sieci, gdzie pewnie będzie jakieś sensowne wyjaśnienie. Oto 6 filmów - łamigłówek, w które albo się wkręcicie, albo po prostu rozbolą was na nich głowy.

To takie tytuły, które za pierwszym obejrzeniem zachwycą, ale i pozostawią z lekkim uczuciem niezrozumienia, a po kolejnym seansie... może być mniej ciekawie. Sami zresztą ostatnio przeżyliśmy to na naszej skórze. Dwie recenzje Tenet - ta po pierwszym pokazie i ta po drugim - pokazują, jak szybko można zmienić zdanie co do filmu, który jest tak pogmatwany, że nie sposób zrozumieć go na wejściu.

Ale to nie jest jedyny film, który wzbudził w nas takie uczucia. Wybraliśmy parę innych tytułów, przy których seansie niezbędny jest długopis, notes i pilot, żeby zatrzymywać projekcję, gdy tylko czegoś nie zrozumiemy. Najbardziej zawiłe scenariusze w historii kina są tu:

1
Donnie Darko (2001)
donnie-darko.jpg

Bardzo niedoceniony w momencie premiery film, który łączy w sobie kilka tematów: fantastycznonaukową opowieść o podróżach w czasie, portret amerykańskiej prowincji, na której pod fasadą spokoju dzieją się niewytłumaczalne zjawiska (trochę jak w Miasteczku Twin Peaks) i historię dojrzewania nadwrażliwego nastolatka – gra go Jake Gyllenhall. To ostatnie jest chyba w Donniem Darko najważniejsze; reżyser Richard Kelly bardzo sugestywnie pokazał chłopaka, który jest inny i mocno z tego powodu cierpi. Dlatego chociaż faktycznie Donnie Darko po premierze przeszedł bez echa, z czasem stał się filmem kultowym dla masy dzieciaków, które uważały, że świat ich nie rozumie.

Natomiast sam film też trudno zrozumieć, przynajmniej po pierwszym seansie. Bo mamy tu wykręcone science-fiction z tunelami czasowymi i innymi sytuacjami, które bardziej pasują do Nolana aniżeli kina o dojrzewaniu. Ale dzięki temu Donnie Darko jest tak oryginalny. Ileż można filmów o niedopasowanych nerdach.

2
Mulholland Drive (2001)
mulholland-drive.jpg

Co łączy piękną brunetkę, cudem uchodzącą z życiem z wypadku samochodowego, skromną blondynkę, marzącą o zrobieniu kariery w wielkim mieście i sfrustrowanego reżysera, któremu obsadę do najnowszego filmu dyktuje mafia, kierowana przez tajemniczego karła? Można porównać Mulholland Drive do La La Land: i tu, i tu Los Angeles jest miastem utraconych marzeń, tam jednak, gdzie w La La Land rozczarowanie jest równoważone przez nostalgię, Mulholland Drive epatuje strachem i absurdem. Nie próbujcie sami sobie wyjaśniać, o co tu chodzi, bo to wie tylko David Lynch. Lepiej odbierzcie ten film nie tyle rozumem, ile zmysłami, a zatopicie się w nim po czubek głowy.

Ale jeśli już chcecie wyjaśnienia - to rzecz oparta na podobnym patencie, co Zagubiona autostrada. Czyli imaginacjach, zakrzywieniach pomiędzy snem a jawą... Świetne analizy znajdziecie w sieci, tylko przeczytajcie po seansie, nie przed.

3
Primer (2004)
primer.jpg

Wystarczy wam wiedzieć dwie rzeczy. Pierwsza – to film o zwykłych ludziach z przedmieść USA, którzy konstruują maszynę do przenoszenia się w czasie. Druga – nie chcemy ferować wyroków, ale Primer ma chyba jeden z najlepszych scenariuszy w historii kina, a już na pewno najbardziej zagmatwany. Po prostu to obejrzyjcie, nie przejmujcie się, że nic nie zrozumieliście, a następnie poszukajcie jednej z wielu interpretacji, jaką znajdziecie w sieci i odkryjcie pomału, o co chodzi w całości. Niesamowita sprawa. Pomyśleć, że całość została zrealizowana za 7 tysięcy dolarów. To mniej więcej tyle, ile kosztuje używany Golf, a Primera ogląda się dużo lepiej niż Tenet za 200 milionów dolarów.

4
Synekdocha, Nowy Jork (2008)
synekdocha.jpg

Charlie Kaufman od lat uchodzi za jednego z najwybitniejszych amerykańskich scenarzystów, co jest o tyle ciekawe, że facet przed ponad 20 lat napisał jedynie osiem scenariuszy. Ale już za ten pierwszy dostał nominację do Oscara - przyznamy, bywały gorsze początki. Znacie go z Adaptacji, Być jak John Malkovich, Zakochanego bez pamięci czy najnowszego, netfliksowego Może pora z tym skończyć. Szybki rzut okiem na te tytuły i już widać, z czym się Kaufmana je. To opowieści o skomplikowanych siatkach ludzkich umysłów, najczęściej artystów, i konfliktach pomiędzy światem wewnętrznym i zewnętrznym.

Dokładnie jak w Synekdosze, Nowy Jork, pierwszym filmie, który Charlie Kaufman nie tylko napisał, ale i wyreżyserował. Tu też zacierają się dwa światy, bo jego główny bohater, grany przez Philipa Seymoura Hoffmanna reżyser teatralny, przez lata pracuje nad sztuką, która ma najlepiej jak tylko się da odwzorować ludzkie życie. Jak można się domyśleć, reżyser stopniowo popada w obłęd, fikcja zlewa mu się z rzeczywistością (albo rzeczywistość z rzeczywistością, skoro sztuka ma być mocno realna), a my oglądamy całość i z punktu widzenia narratora, i bohaterów spektaklu.

5
Incepcja (2010)
incepcja.jpg

Christopher Nolan opowiadał, że punktem wyjścia dla Incepcji był pomysł na heist film. Uznał jednak, że ten subgatunek nie ma zbyt wiele do zaoferowania, jeśli chodzi o eksplorację wewnętrzną bohaterów. Dopiero igraszka ze światem snów pozwoliła mu pogłębić narracje na poziomie emocji. Zwracał też uwagę, że posiłkował się mitem o Tezeuszu i bawił paralelą miedzy śnieniem, a filmmakingiem. Całkiem niezłe założenia jak na hollywoodzkie widowisko, prawda?

Nolan po Mrocznym rycerzu mógł pozwolić sobie na absolutnie wszystko. Wykorzystał więc bombastyczny budżet na stworzenie najodważniejszego blockbustera w historii kina. Został nakręcony z perfekcjonistyczną dbałością o szczegóły (stąd choćby analogowe podejście do sceny walki bez grawitacji) i napisany, jakby za scenariusz odpowiadał Jorge Luis Borges.

6
Atlas chmur (2012)
atlas-chmur.jpg
(L-r) JAMES D’ARCY as young Rufus Sixsmith and BEN WHISHAW as Robert Frobisher in the epic drama “CLOUD ATLAS,” distributed domestically by Warner Bros. Pictures and in select international territories.

A tutaj akurat nie wyszło. Mamy podróż w czasie i przestrzeni, mamy spojrzenie na ludzkie życie z wielu perspektyw. Także tej, która zakłada, że życie tak naprawdę się nie kończy, zamiast tego wpasowuje się w splot różnych wydarzeń. Poza tym film jest i science-fiction, i dramatem, i komedią, bo mamy tutaj wiele wątków, które gdzieś tam na końcu splatają się w całość. I bardzo fajnie, tyle że brakuje tutaj kogoś, kto by to wszystko elegancko scalił, zastępując pretensjonalność dobrym rzemiosłem. Zamiast tego trójka reżyserska: rodzeństwo (wtedy jeszcze nie siostry) Wachowscy oraz Tom Tykwer prawdopodobnie nie dogadała się, bo to wygląda trochę tak, jakby każdy tu chciał nakręcić swój własny film. Szkoda, bo i oni w Matrixie, i on w Biegnij Lola, biegnij pokazali, że z zakrzywieniami czasowymi w kinie potrafią sobie poradzić.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.