Pięć lat bez Phife Dawga, 30 lat z „The Low End Theory”. Jak A Tribe Called Quest zmienili hip-hop

A Tribe Called Quest
fot. Al Pereira/Michael Ochs Archives/Getty Images

Nowojorska grupa wstrzyknęła do rapu potężną dawkę jazzu i mądrości, która działa do dzisiaj.

Pięć lat temu, 22 marca, zmarł Phife Dawg z A Tribe Called Quest. W tym roku obchodzimy również trzydzieści lat od wydania The Low End Theory, przełomowego krążka grupy. Trzy dekady to w hip-hopie bardzo długi czas, ale nawet mimo drastycznych zmian w muzycznym krajobrazie, buntownicze idee wyrażane przez A Tribe Called Quest są wciąż aktualne. Ich słuszny sprzeciw wobec pewnych aspektów hip-hopu i samej rzeczywistości rezonuje do dzisiaj, bo o ile pewne rzeczy się zmieniły, inne wciąż stoją w miejscu. Jazzujące, ciepłe brzmienie dopracowane przez Q-Tipa, Ali Shaheed Muhammeda i Phife Dawga zasila różne zakątki rapowego undergroundu do dzisiaj.

The Low End Theory to pod wieloma względami przełomowe wydawnictwo. Pierwsze, na którym Phife Dawg został pełnoprawnym członkiem Quest. Formacyjne jeśli chodzi o jazz-rap. Unikalne, lecz popularne, co dało tchnienie w cały ruch undergroundowego hip-hopu, skupionego na krzewieniu wartości (również artystycznych), które są mniej atrakcyjne dla głównego nurtu. To również rzucenie światła na Busta Rhymesa, wtedy członka grupy Leaders of the New School - w późniejszych latach podobne przedstawienie publiczności ATCQ zgotują legendarnemu J Dilli.

The Low End Theory pokazuje hip-hop zatroskany losami czarnej społeczności, ale opakowany w przystępną czy nawet przyjemną formę. To również najważniejszy dokument epoki Native Tongues - luźnego kolektywu różnych afrocentrycznych grup, artystów i artystek wykonujących bardziej świadomy i jazzujący hip-hop (oprócz ATCQ to m.in. De La Soul, Queen Latifah i Jungle Brothers). Tytuł albumu zdradzał nie tylko intencje produkcji, skupionej na oszczędnym basie i perkusji, ale był także metaforą czarnej społeczności, która w Stanach Zjednoczonych zawsze znajdowała się po gorszej stronie.

Beaty na The Low End Theory to fascynujące studium produkcyjnego sprytu. Bob Rock, który zajął się miksem, kompletnie wyczyścił winylowe sample ze wszelakich naleciałości i brudów, właściwych dla dźwiękowych próbek z wosku. Efekt jest onieśmielająco przejrzysty, a do tego nie odbierający raperom uwagi: bity są klarowne (ale nie sterylne), ale odpowiednio tłuste. Jazz kojarzy się z ekscesem, muzyczną obfitością, ale Q-Tip podszedł do niego radykalnie. Z nosem w skrzynkach z płytami szukał breaków i tytułowego low end: trudno o inną hip-hopową płytę, na której kontrabas brzmi lepiej. W końcu, jak nawija Tip w otwierającym album Excursions, hip-hop i bebop brzmią podobnie!

Właśnie, nawijki. Ze świecą szukać drugiego tak wyluzowanego MC, jak Q-Tip. Są raperzy, którzy bitami dowodzą, Tip po prostu w nich mieszka. Phife Dawg, który na The Low End Theory wreszcie dorobił się statusu właściwego członka grupy, świetnie go dopełnia, a interakcje między dwoma artystami bardziej przypominają naturalną rozmowę, niż lekko sztuczną, zapośredniczoną sytuację piosenki. Umiejętności za majkiem to jedno, treści to drugie i pod tym względem The Low End Theory jest wciąż aktualne. Weźmy Show Business: If you take a shit they want to know/and if you're gonna fall, they won't be around, y'all. Trudno o lepsze podsumowanie błyskawicznych karier memicznych soundcloudowców!

The Low End Theory

The Low End Theory

A Tribe Called Quest

Twoja ocena:

5.0
Ocena Społeczności
5.0
Ocena Redakcji

The Infamous Date Rape podnosi kwestię przemocy seksualnej z wyczuciem niespodziewanym w tamtej erze. Przez The Low End Theory przewija się dyskusja z hip-hopowym maczyzmem i stroszeniem piórek, które tak lubią raperzy. Nie były to czcze zaczepki, ale trzeźwa refleksja, że konfrontacyjna i egocentryczna postawa nie służą społeczności. Takich lirycznych diamentów jest na albumie pełno, a co najważniejsze - nie są to moralistyczne wykłady. Ziomki z A Tribe Called Quest chcą z nami pogadać, spokojnie i luźno wyłożyć, że tu jest przypał, a tam można naprawdę inaczej, z korzyścią dla wszystkich. Chuck D mówił, że rap to czarne CNN, Q-Tip i ferajna to z kolei świetnie zrobiony, mądry serial z pozytywnym przesłaniem.

Kiedy na początku lat 90. wydawało się, że soulfulowy, jazzujący hip-hop spod znaku Native Tongues będzie dyktował ton dekadzie, uderzenie przyszło zarówno z nowojorskiego matecznika, jak i drugiej strony Stanów Zjednoczonych. G-funk i boom bap opanowały zbiorową wyobraźnię w zasadzie niedługo po The Low End Theory. Ale dziedzictwo tego przełomowego albumu trwa do dzisiaj. Jedne z lepszych wydawnictw hip-hopowych ostatnich lat, czyli płyty Quelle Chrisa i Jean Grae, R.A.P. Ferreiry czy Open Mike Eagle’a nie byłyby możliwe, gdyby nie wysiłek Q-Tipa, Phife Dawga i Ali Shaheed Muhammeda. Sięgając dalej w przeszłość mamy choćby Commona i wczesnego Kanyego Westa, mocno zainspirowanych grupą. Kolektyw Soulquarians to przecież wskrzeszenie czy kontynuacja idei Native Tongues. Krajobraz hip-hopu - szczególnie tego, który stoi na uboczu modnych brzmień - nie byłby taki sam, gdyby nie The Low End Theory. Po trzydziestu latach ten album brzmi równie świeżo, mądrze i przyjemnie, co w 1991. RIP Phife Dawg, Thank You 4 Your Service!

A Tribe Called Quest

A Tribe Called Quest

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.