Płyta Kukona z Ka-Meal'em to pomost pomiędzy Ogrodami i Aferą. Bardzo dobry pomost

kukon.jpg

Nagrać jedną dobrą płytę w roku to już coś. Nagrać dwie dobre - to już naprawdę spore osiągnięcie. Kukonowi się udało.

Przyznamy, że ze sporym zaciekawieniem wsłuchiwaliśmy się w Kraków, Marzec 2020. Płyta opisywana jako historie i przemyślenia, spisane podczas jednej z chłodnych marcowych nocy w jednej z krakowskich kamienic od samego początku brzmiała jak kolejne delikatne odświeżenie wizerunku muzycznego Kukona. Wypuszczony przed premierą Celebryta brzmiał jak coś pomiędzy wydaną w czerwcu Aferą, a bardziej stonowanymi Ogrodami. I faktycznie, podobny kurs został obrany na cały album. Bardzo wiele zależało tu od formy Ka-Meal'a, dla którego jest to jeden z pierwszych projektów stricte rapowych od bardzo dawna. W niczym to jednak nie przeszkadza. Jeden z najciekawszych producentów polskiego undergroundu rzucił na album kilka pięknie vibe'ujących sztosów, które doskonale pasują do chłodnych, marcowych nocy.

Kukon w naszym wywiadzie przy okazji premiery Afery na pytanie o to, czy nie zdarza mu się za dużo mówić na bitach, odpowiedział: Bardzo rzadko, ale czasem się gubię i zapominam, że piszę dla odbiorców z całego kraju, a nie moich czterech kumpli. Nie zdaję sobie sprawy z tego, jak dużo osób to przesłucha i zrozumie na swój sposób. Nie wiem, czy to jest mój problem, że zapominam o sferze publicznej.

Przy takim podejściu ciężko poddawać pod jakąkolwiek dyskusję teorię, że raper z Biłgoraja może być na swoich numerach nieszczery – wszystkie jego linijki są wypuszczane w eter bardzo straight-forwardowo i bez zbędnej kalkulacji. Nie inaczej jest na płycie z Ka-Meal'em. Kukon po raz kolejny bezkompromisowo rozlicza się ze wszystkim, co siedzi mu z tyłu głowy. A to dostaje się niewiastom (no, w tekstach nie do końca są niewiastami), a to celebrytom w jedynym wypuszczonym wcześniej utworze. Znowu mamy tu miejscami koncepcję nieco pod szyldem: szybkie, sportowe samochody i jeszcze bardziej sportowe wersy, ale album na pewno nie jest drugą Aferą. A tu już spora zasługa Ka-Meal'a.

Ten stanowi bowiem dla gospodarza pewnego rodzaju bezpiecznik przed zbytnim rozpędzeniem się i jednoczesnym wpędzeniem w monotematyczność. Płyta jest bardzo dobrze wyregulowana i gdy jej tempo wzrasta w kilku numerach z rzędu, to nagle nieoczekiwanie dostajemy na odsłuch nieco bardziej stonowany walek, by oddech złapał zarówno słuchacz, jak i raper. Dzięki temu album częściowo przypomina przywoływaną wcześniej Aferę, ale ma swoje momenty, które muzycznie są nieco mocniej związane z projektem Ogrody (sam Celebryta trafił zresztą na ich kanał przed pojawieniem się na albumie). Jeżeli płyta faktycznie została spisana podczas jednej z marcowych nocy, to Kukonowi należy się spory szacun za to, jak fenomenalnie odnalazł się pośród tego rozstrzelonego stylu. Z nagrań kipią czyste, kłębiące się w autorze emocje. Z każdym odsłuchem przekonujemy się o tym coraz mocniej.

Tej płyty zdecydowanie należy słuchać w całości i prawidłowej kolejności, by w pełni docenić, jak bardzo kompletny, pozbawiony zbędnych wypełniaczy jest to album. Trochę jak z Latem w Ghettcie: jasne, Gangi są bardzo fajnym singlem, ale wkomponowane w pełny odsłuch mixtape'u wielokrotnie zyskują na klimacie. Tutaj swoistymi Gangami jest Dziewczyna z Biblioteki, która już teraz całkiem nieźle hula w internecie – słusznie, bo w całym natłoku hustlerskich numerów, jakimi zasypują nas w ostatnich latach raperzy, fajnie usłyszeć kawałek o wymarzonej kobiecie, która jest kompletnym przeciwieństwem typowej trap queen. Jeśli takie przyjemne materiały mają powstawać na skutek siedzenia w domu, to życzymy jeszcze kilku wieczorów w czterech ścianach. Dwie dotychczasowe płyty z pewnością znajdą się w naszych tegorocznych podsumowaniach, więc może jest okazja na rapowego hat-tricka?

Podziel się lub zapisz
Kuba Skalski
Autor tekstów, których tematyka krąży wokół wydarzeń popkulturowych - również tych w cyberprzestrzeni, czyli dotyczących premier najnowszych gier i wydarzeń ze świata esportu.