Praise the Lord, czyli kiedy hip-hop przecina się z gospelem

Zobacz również:Steez wraca z Audiencją do newonce.radio! My wybieramy nasze ulubione sample w trackach PRO8L3M-u
2019 Coachella Valley Music And Arts Festival - Weekend 2 - Day 3
Rich Fury/Getty Images for Coachella

Nie będziemy tu pisać o A$AP Rockym i Skepcie. Pojawią się za to Mahalia Jackson, MC Hammer, Kanye West i Chance The Rapper.

Zastanawialiście się kiedyś, czy muzyka kościelna miała jakikolwiek wpływ na kształt hip-hopu? Bo religia i wiara – oczywiście – przejawiały się w rapowych numerach w zasadzie od samego początku. Muzyka kościelna, jak pewnie już zgadliście, także miała wpływ na gatunek. Weźmy na przykład producentów – Timbaland, Pharrell i Zaytoven w zasadzie wychowali się w kościołach i to tam zdobywali swoje pierwsze muzyczne sznyty.

Bardziej namacalnym przykładem przecięcia religijnych patentów muzycznych z rapem jest chociażby Pimp C. Założyciel jednej z najważniejszych rapowych grup brudnego południa, UGK, zasłynął ze swoich produkcji przepełnionych akordami z organów Hammond B3, charakterystycznymi dla gospelu klaskami i używaniem kościelnych wokali. Sam gospel, jako gatunek szczególnie eksploatowany przez Afroamerykanów, znalazł swoje miejsce także w hip-hopie. A hip-hop – w gospelu.

Prześledźmy historię przecięcia muzyki chwalącej Boga z gatunkiem, dla którego początków najważniejszy był bunt. Gotowi na przygodę z MC Hammerem, Mahalią Jackson, Kirkiem Franklinem, Nicki Minaj i Kanye Westem? No to lecimy, Hallelujah!

1
Frank Sinatra gospelu

Święty Augustyn mówił, że kto śpiewa, dwa razy się modli. Kwestia śpiewu ku czci Boga jest zatem całkiem jasna i obecna w religii chrześcijańskiej od dawien dawna. Gospel zrodził się jednak w okolicach 17 wieku, ale spokojnie – nie będziemy zaglądać aż tak daleko. Żeby zrozumieć fenomen tego gatunku wystarczy poznać jedną, po dziś najważniejszą dla natchnionych pieśni personę – Mahalię Jackson.

Muzykolog Henry Pleasants powiedział kiedyś o Franku Sinatrze, że nie był ani pionierem, ani radykałem. Dla Pleasantsa piosenkarz był po prostu muzycznym geniuszem, który pojawił się w perfekcyjnym dla niego momencie. Taka paralela jest też całkiem trafna, gdy mówimy o ważnych postaciach w historii gospelu: Thomasie Dorsey i Mahalii Jackson. To ta druga utorowała gospelowi drogę do fenomenu na ogromną skalę, stając się Królową Gospelu. Jej styl zakładał niesamowicie natchnione i przepełnione boskim patosem występy, którym towarzyszył niesamowity głos – jeden z najbardziej rozpoznawalnych kontraltów XX wieku. Bywalcy jej koncertów twierdzili, że jest jedyną wokalistką, przy której naprawdę mogli poczuć dotyk Ducha Świętego. Gdyby nie Mahalia Jackson i jej gigantyczny wpływ na afroamerykańską kulturę, możliwe że hip-hop sięgnąłby po gospel zdecydowanie później. Kto w takim razie był pierwszy?

2
Gospel rap? To się sprzedaje!

Jednoznaczne określenie prekursora połączenia dwóch gatunków, które często zdają się sobie zaprzeczać, nie jest łatwe. Większość dziennikarzy muzycznych wskazuje jednak na… MC Hammera. Zapewne spodziewacie się, jaki jest największy hit tego przecierającego szlaki hip-hopu w mainstreamie rapera. U Can’t Touch This, prawda? A co by było, gdybyśmy wam powiedzieli, że gospelowy numer Pray znalazł się od niego wyżej na liście Billboardu? Tak rzeczywiście było, bo ten pochwalny kawałek doczłapał się do drugiego miejsca zestawienia, a U Can’t Touch This – zaledwie do 8.

Zaangażowanie Hammera w gospel nie było dziwne – raper zaczynał swoją przygodę z muzyką będąc częścią chrześcijańskiego zespołu The Holy Boys. Stał się jednak pierwszym raperem, który wyniósł połączenie hip-hopu z gospelem na wysoki, komercyjny poziom. A później przyszli kolejni, którzy chcieli powtórzyć jego sukces.

3
Stomp!

For those of you that think gospel music has gone to far / You think we gotten to radical with our message / Well I got news for you , you ain't heard nothin yet / And if you don't know now you know. Glory, Glory!! – zaczynał swoje Stomp w 1997 roku Kirk Franklin z gospelowym zespołem God’s Property. Kompozytor stał się jedną z ważniejszych postaci w świecie gospelu, zgarniając w swojej karierze 13 (sic!) nagród Grammy, a swego czasu Variety nazwało go urzędującym królem urban gospelu.

Kirk Franklin swoimi kompozycjami udowadniał, że międzygatunkowe granice można przesuwać praktycznie bez ograniczeń. Stomp to nie numer gospelowy, ale… to też nie kawałek rapowy. To coś pomiędzy – piosenka operująca charakterystycznymi dla rapu melorecytacją i west-coastowym beatem, ale także przyległymi do gospelu elementami: chórem i wychwalającym Boga tekstem. To Kirk pokazał jak tak niecodzienne połączenie można zrobić w dobrym guście i… zgarniać za nie najważniejsze muzyczne nagrody. Franklin był kolejnym prekursorem gospel rapu, a z jego pantentów zaczęli później korzystać Kanye, Chance The Rapper czy… Snoop Dogg.

4
Gospel rap w XXI wieku

Kiedy na debiutanckim albumie Kanye’ego The College Dropout znalazł się numer o bezpośrednio chrześcijańskim zabarwieniu, wszyscy byli w szoku. West stał się jednym z pierwszych raperów z topki tworząc numer tak otwarcie mówiący o Bogu i… korzystający z elementów gospelowych. Numerowi towarzyszą chóralne zaśpiewy Jesus walk with me, a tekst (God show me the way because the Devil's tryna break me down) mówi sam za siebie. 12 lat później Kanye zrobi to po raz kolejny, tym razem idąc nawet o krok dalej.

Mówimy o płycie The Life of Pablo i kawałku Ultralight Beam, który ponownie dał gospelowi w rapie 5, a nawet 10 minut. Gospelowe elementy przewijały się zresztą przez całe TLoP, ale treściowo… no cóż, skoro Kanye nawija: Now if I fuck this model / And she just bleached her asshole / And I get bleach on my t-shirt / I’ma feel like an asshole, to nie możemy uznać całej płyty za gospelowy album. West utorował jednak ścieżki takim raperom jak chociażby Chance, The Rapper, który zresztą pojawia się na Ultralight Beam, a z gospelu korzysta namiętnie w całej swojej dyskografii. Zaryzykujemy nawet stwierdzenie, że dzięki Kanye’emu na topkę Billboardu był się w stanie wdrapać chrześcijański raper Lecrae.

Cały gospelowo-rapowy ambaras nie zatrzymał się jednak w 2016 roku. Płyty Chance’a The Rappera, trwający ponad 2 godziny gospelowy album Snoop Dogga z 2018 roku (Bible of Love) czy pojedyncze wyskoki Nicki Minaj (I’m Getting Ready Tashy Cobbs Leonard) pokazują, że chrześcijański gatunek znalazł swoje miejsce w hip-hopie. A jeśli nadal nie wierzycie, to posłuchajcie sobie jakiegokolwiek występu Sunday Service czy Jesus Is King.

Podziel się lub zapisz
Kamil Szufladowicz
Za radiowym mikrofonem w zasadzie od początku istnienia stacji, a do redakcji netu dołączył kilka miesięcy później. Z kolei z muzyką wszelaką za pan brat od dzieciaka.