Punkowe nastolatki z biblioteki: antyrasistowski viral i propsy od ikon alternatywy

The Linda Lindas.jpg
LA Public Library: https://youtu.be/3msSlr4PkDE

W każdej szanującej się czytelni upraszano zazwyczaj o zachowanie ciszy. Ale to nie jest ten przypadek. Z LA Public Library w świat niosą się hałaśliwe piosenki zespołu The Linda Lindas, tworzonego przez Belę, Lucię, Eloise i Milę. Najstarsza z nich ma szesnaście lat, najmłodsza - dziesięć. Są Azjatkami i Latynoamerykankami; siostrami, kuzynkami i przyjaciółkami, które właśnie przypomniały, że punk ma się dobrze.

W grudniu 1976 roku na łamach zina Sideburns ukazała się - słynna obecnie - ilustracja z gitarowymi chwytami, podpisana: tu masz jeden akord, ten jest inny, a to trzeci - teraz załóż kapelę, co dobrze oddaje spontanicznego i nieskrępowanego ducha punk rocka. Te same właściwości pozwoliły The Linda Lindas zdobyć momentalny rozgłos.

Zanim pandemia rozszalała się na dobre, Mila - filigranowa perkusistka w koszulce Bikini Kill - została zaczepiona przez szkolnego kolegę, który powiedział jej, że ojciec kazał mu trzymać się z dala od Chińczyków. Był to pierwszy akt rasizmu, jakiego doświadczyła w życiu i nie za bardzo wiedziała, jak zareagować. Bezradność przekuła w protest song. - Mam nadzieję, że ta piosenka doda siły wszystkim tym którzy są prześladowani - zadeklarowała Eloise, która pomogła koleżance napisać utwór.

Wykonanie z biblioteki rozeszło się po sieci z prędkością błyskawicy, dziewczyny zgarnęły propsy od Toma Morello z Rage Against the Machine i Thurstona Moore'a z Sonic Youth, a niedługo później podpisały kontrakt z Epitaph Records; wytwórnią, która ma ogromne zasługi dla muzyki punkowej z Zachodniego Wybrzeża. To tam ukazywały się choćby płyty Bad Religion.

Nie jest to jednak pierwszy raz, gdy wokół The Linda Lindas robi się głośno. Pomimo młodego wieku - ta czwórka zdążyła namieszać już wcześniej. Jako grupce niedoświadczonych dzieciaków w 2018 roku udało im się załapać na festiwal Girlschool LA, gdzie przykuły uwagę Bethany Cosentino z Best Coast i Karen O z Yeah Yeah Yeahs. Mogą się dzięki temu pochwalić graniem supportu przed zespołem Bethany, który w swoim czasie uchodził za intrygujące zjawisko amerykańskiej sceny niezależnej.

Belą, Lucią, Eloise i Milą zachwycona jest także Kathleen Hanna, czyli liderka wspomnianej grupy Bikini Kill, która zainicjowała feministyczno-punkowy ruch riot grrrl i stanowiła inspirację dla Kurta Cobaina. The Linda Lindas zostały zaproszone na reunion legendarnego składu w Hollywood Palladium.

Mało? Dziewczyny miały okazję nagrać piosenkę do netfliksowego dokumentu The Claudia Kishi Club, a ponadto zostały zaangażowane do udziału w filmie Moxie, na osobiste życzenie Amy Poehler, która była obecna wśród publiki podczas ich występu przy Sunset Boulevard...

- Nasi rodzice są cool. Dorastamy w duchu DIY, chodzimy na koncerty punkowe i robimy mixtape'y - powiedziała Lucia dziennikarzowi Guardiana, który w Los Angeles rozpracowywał fenomen zadziornego girlsbandu. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że The Linda Lindas nie wzięły się znikąd. Ojciec Mili i Lucii to zdobywca Grammy - Carlos de la Garza, który jako inżynier dźwięku współpracował choćby z Paramore. Tatą Eloise jest z kolei współzałożyciel magazynu Giant Robot.

Właściwie można by im więc zarzucić, że stanowią - wykalkulowany na chłodno - industry plant albo zespół z castingu. Nieśmiało przypominamy tylko, że to samo mówiono kiedyś o Sex Pistols...

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.