Redakcyjne podsumowanie 10 najlepszych numerów Hot16Challenge2 – wybiera Krzysiek Nowak

Zobacz również:Sobota wrzucił swoją zwrotkę #Hot16Challenge2 i ogłasza, że odchodzi z rapu
tetrishot16.jpg

Wiele wskazuje na to, że to idealny moment na pierwsze podsumowania akcji, która dzięki swojej szerokości i charytatywności może na dobre zmienić postrzeganie rapu w polskim społeczeństwie.

Wczoraj swoją dychę wrzucił Jacek Sobczyński, dziś - Krzysiek Nowak. Halo Warszawa, halo Krzyśku, oddajemy głos do studia!

Nie będę wam ściemniał – długo zastanawiałem się, jak powinna wyglądać ta dycha, bowiem wstępna lista liczyła sobie (już po pierwszych odrzuceniach) 30 zwrotek, kawałków czy jak tam jeszcze to możemy spokojnie nazwać.

Ostatecznie w grze zostało nie 10, lecz 12 wrzut, takich z gatunku: nie do ruszenia. Doceniam mocno wjazd Taco Hemingwaya, którym udowodnił niedowiarkom, że jego skille mikrofonowe bez przerwy rosną. Demonstracja siły.

Tuż za czołówką czołówki znalazł się za to Kidd, gość, który już od niemal dwóch dekad z czystej zajawy ogarnia skrzące się od błyskotliwości linijki. W swojej zwrocie sprzedał stylowe, koleżeńskie kuksańce Marcinowi Flintowi, który nominował zarówno jego, jak i mnie, a także wypłacił zupełnie niekoleżeńskie chleby rządzącym.

Cóż, zachęcam w tym nieciekawym czasie do izolacyjnej libacji na Skwerze przy Mekce Wszelkiego Ścierwa, Pansofii i Pesymisji, a teraz lecę dalej, bo to początek, a nie koniec. Sam rap, na nierapy przyjdzie jeszcze czas.

10. Janusz Walczuk

Nie tak dawno napisałem na łamach niuansa tekst zbierający ciekawe, przeoczone kawałki z akcji SBM Starter. Wśród nich nie umieściłem żadnego, którego autorem był Yah00, po czym gość wszedł do drugiej edycji akcji Hot16Challenge i słusznie stał się swego rodzaju wyświetleniowym fenomenem. Oklepanie mówiąc, zgadza się tu wszystko – wjazd na przyspieszeniu, ciekawe wordplaye, mniej lub bardziej czytelne follow-upy oraz płynne przejście na bryzytujący podkład. To musi być WRESZCIE kawał kariery.

9. Dizkret

Hip-hop (?) łamie mi serce, gdy patrzę na kliki pod tym trackiem. O ile lwia część hotsikstinowych powrotów legend tworzy zbiór nostalgicznych ciekawostek dla kumatych, o tyle Dizky wjechał z takim stilo i takimi liniami, że odbiór to po prostu śmiech na scenie. Chociaż aktywny był ostatnio w mezozoiku, wyrapował swoje dorosłe wersy o pandemii, izolacji i opakowanych w folię bez psucia podkładu Returnersów. Ba, zabrzmiał wręcz tak, jakby w trakcie przerwy warsztatowo więcej zyskał niż stracił. Proszę więcej tego trusku-staffu, panie Wojtku!

8. LaikIke1

Jeśli ten facet kojarzy się wam z artystowską napinką, napastliwością i/lub wpadającymi w grafomanię linijkami, powinniście czym prędzej odpalić jego szesnastkę. Na słonecznej, funkującej produkcji nie spuścił z tonu, ale nawinął z niespotykanym wręcz u siebie luzem, kładając wersy napakowane treścią mimo rezygnacji z pierdyliona den. Spokój zdecydowanie mu służy, a dzięki niemu daje światu tak dobre czwórki jak ta: Chcecie powiedzieć, że potrzebujemy miecha / Żeby rozpierdolić to co budujemy przez stulecia? / I jak Kross nie strzeli gola, a ja nie pójdę do baru / Moje dziecko będzie grało, kurwa, w Fallout w realu?

7. Dwa Sławy

Sentymental. To słowo bardzo dobrze oddaje sytuację raperską, która się tu zadziała. Astek i Rado Radosny pokazali słuchaczom sztukę, która pod względem formy przychodzi skojarzenia z początkiem ich wspólnej drogi. Na surowawym bicie zwyczajnie bardzo dobrze się bawią, sypiąc jakby od niechcenia przemyślanymi barsami. A że chemia tego duetu jest nie do podrobienia, sposób przekazywania mikrofonu ma w sobie coś z uroku zainscenizowanych zmian dokonywanych w ringu WWE. Czyste dobro.

6. UNDADASEA

Dystans, dystans, zachowajcie dystans, parafrazując Junesa (nagrasz coś, wierzę). Ale pod względem jakości UNDA wleciała do akcji jak po swoje. Na słodkim, polegającym na groovie podkładzie zademonstrowała wszystko to, za co ją pokochano – fyrtelowy, niespieszny klimat, hołd dla prostych, kumpelskich przyjemności i sumę stylów bardzo różnych, ale doskonale działających pod jednym szyldem. Skład, co się zowie, fakt jest to.

5. Łona

Tę zwrotkę, dzięki charakterystycznej produkcji Webbera, możemy spokojnie potraktować jak nieco bliższe polskiej muzyce przedłużenie Śpiewnika domowego. Łona to fenomen – nawet jeśli nie sili się na Bóg wie jak wykoncypowane wersy, i tak trafia w środek tarczy lub tuż obok. Jego Hot16 to komunikatywna miniatura spod nadwiślańskich strzech, które zmieniły się w czasie pandemii. Tyle i aż tyle. No i nie zapominajmy, że dzięki szczecinianinowi raz jeszcze przypomnieliśmy sobie, kto ma tu ten scat.

4. Wyga

Powrót Afrontu, dokonany za sprawą Hot16Challenge2, przeszedł zupełnie bez echa. Chciałbym powiedzieć – to dlatego, że Kas i Wyga nagrali swoje zwroty oddzielnie, ale to nieprawda. Po prostu ci goście, mimo częstych-gęstych propsów sprzed lat, nigdy nie zaistnieli tak szeroko jak powinni, więc należy podejść do tej sprawy bez nerwów, bez złudzeń. Nic to, ważne, że Janek najpierw przefiltrował przez lata wkurwy, a później zebrał się w sobie i odpowiedział na nominację w wymiarze trzech minut i trzydziestu sekund. W tym czasie nie padł ani jeden zbędny wers, wszystko skrojone pod cytowanie. Oby nie po raz ostatni...

3. Gural

Można donGURALesko lubić lub też nie, ale ten, kto ma słuch, musi stwierdzić, że to MC pełną gębą. Nic więc dziwnego, że świetnie sprawdza się w momencie, gdy trzeba pokazać skilla, rzucając szesnaście przewózkowych wersów. Nieoczywisty, braggowy bit Lex Caesara tylko mu w tym pomógł – to jest styl przez duże S, który nie potrzebuje żadnych studyjnych make-upów, by w swojej najprostszej formie zrobić robotę.

2. Te-Tris

Pozmieniało się dookoła. Gość, który na początku poprzedniej dekady stał się jednym z elementów wielkiej szarży Aptaun Records i jeszcze przez kilka lat objeżdżał Polskę z hajpowanymi koncertami, teraz działa w rapie w nieco innej roli i raz na jakiś czas przypomina o sobie słuchaczom. Nie mam żadnych wątpliwości: ta podwójna szesnastka Te-Trisa będzie kiedyś wspominana jako najlepsza wizytówka jego najdojrzalszego etapu twórczości. Rozedrgany bit z pojawiającym się raz na jakiś czas przekształconym dęciakiem i emocjonalny flow niosący mieszaninę truskulowych wordplayów i społecznych linii tworzą definicję ciar. Coś pięknego i wielkiego zarazem.

1. Mielzky

Jak te pancze nie rozjebią koronawirusa, to już nie ma dla nas nadziei. To słowa Taco Hemingwaya, który zrobił duże oczy przy dwuwersie: Bez kapoka walę banię, prawie Hasselhoff / Kleję zdanie jak najlepsi gracze; Nas, L, Hov. I na tym w zasadzie moglibyśmy skończyć, bo już to pokazuje, jak wielki szał zrobił swoim występem Mielon, lecz należy mu się jeszcze parę słow. Lata mijają, a Gruby nie tylko ciągle jest w grze, ale wręcz jest jednym z najwspanialszych uosobień hip-hopu. W starciu między nim a muzyką – on jest Nikołajem Wałujewem w swoim primie, a bit bumem kategorii papierowej. Pozamiatane, pozamykane.

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.