The Best Albums Of 2020 (so far)? Oto 10 najlepiej ocenianych rapowych płyt roku

Zobacz również:Ktoś wrzuca na YouTube nieznane wcześniej numery Maca Millera!
ART-750-x-500.jpg

Wraz ze zbliżającym się końcem pierwszego półrocza można zaobserwować wysyp zestawień Best Albums of 2020 So Far. Takie rankingi wpadły już od redakcji m.in. Rolling Stone’a, Billboardu czy Complex. My postanowiliśmy podejść do tematu inaczej i - korzystając z popularnych agregatorów recenzji - sprawdzić, które rapowe wydawnictwa cieszyły się największym uznaniem światowej krytyki na przestrzeni ostatnich miesięcy.

W kwietniu samodzielnie wskazaliśmy 12 najlepszych albumów, które ukazały się w pierwszym kwartale, więc tym razem dla odmiany skorzystaliśmy z wiedzy zbiorowej. Posiłkując się ADM Rating i Metascore, podjęliśmy próbę ułożenia możliwie najbardziej obiektywnej listy najwyżej ocenianych krążków 2020 roku. Aha - pod uwagę braliśmy tylko tytuły uwzględnione w obu agregatorach i w ten sposób poleciały m.in. Eternal Atake czy Unlocked. I co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz!

1
10. Lil Wayne – Funeral (31 stycznia)

ADM: 5.9

Metacritic: 62

Kontynuacja Rebirth nie wzbudziła takich emocji jak długo oczekiwany Tha Carter V sprzed dwóch lat, ale wystarczyło na dziesiątkę i... kolejny numer jeden Lil Wayne'a na Billboard 200. Recenzent Pitchforka słusznie odnotował, że być może jest tu mniej storytellingów niż na poprzedniej płycie, ale wciąż nie brakuje błyskotliwych i nieprzewidywalnych wersów.

2
9. Future - High Of Life (15 maja)

ADM: 6.3

Metacritic: 71

Leci nowy Futurea recenzenci - jak zwykle w jego przypadku - nie szczędzą pochwał. Ikoniczny artysta z Atlanty zdołał wypracować sobie przez lata pozycję przynależną dotychczas dinozaurom rocka - High Of Life może więc nie mieścić się w ścisłej czołówce jego dyskografii, ale na rapową czołówkę roku okiem dziennikarzy powinno wystarczyć. A jak my się na to zapatrujemy? Sprawdźcie tutaj.

3
8. Princess Nokia - Everything Is Beautiful / Everything Sucks (26 lutego)

ADM: 6.8

Metacritic: 75/74

Destiny złamała nam serce na wysokości mixtape'u A Girl Cried Red, gdzie starała się nieudolnie reinterpretować alternatywne influencje, ale zestaw Everything Is Beautiful / Everything Sucks to pierwszy krok do odbudowania zaufania. Wciąż nie jest to skala 1992, ale między nami spoko.

4
7. Shabazz Palaces - The Don Of Diamond Dreams (17 kwietnia)

ADM: 7.1

Metacritic: 77

Kiedyś o The Velvet Underground zwykło mawiać się, że sprzedali niewiele płyt, ale każdy kto kupił ich album, założył zespół. Eksperymentalny duet z Seattle nie jest z pewnością aż tak wpływowy, ale od debiutu niezmiennie trzyma poziom i dostarcza nagrania, które z miejsca zyskują status critically acclaimed. Tak było z dyptykiem Quazarz z 2017 roku, tak jest i tym razem.

5
6. Skepta, Chip & Young Adz – Insomnia (27 marca)

ADM: 7.5

Metacritic: 82

Kiedy świat stanął w miejscu na skutek epidemii koronawirusa, Skepta wraz z innym weteranem grime'u - Chipem i jednym z członków D-Block Europe podkręcił tempo. W zaledwie ciągu pięciu dni zapowiedział, a następnie wjechał z kolektywnym wydawnictwem Insomnia. Miał być groundbreaking album i właściwie się udało.

6
5. Jay Electronica - A Written Testimony (13 marca)

ADM: 7.5

Metacritic: 83

Chinese Democracy rapu? Duke Nukem Forever hip-hopu? Jay Electronica kazał czekać na swój debiutancki album studyjny blisko 13 lat od momentu, kiedy ukazał się mixtape Act I: Eternal Sunshine (The Pledge). A Written Testimony zapisze się ostatecznie w historii jako muzyczny artefakt pierwszych dni globalnego lockdownu.

7
4. Riz Ahmed - The Long Goodbye (6 marca)

ADM: 7.8

Metacritic: 83

Riz Ahmed kojarzony był dotąd głównie z ról w Wolnym strzelcu, VenomieRogue One czy tej w serialu Długa noc, która przyniosła mu Emmy i nominację do Złotego Globu. To jednak może zmienić się wraz z jego tegorocznym materiałem The Long Goodbye, którym rozbił bank na brytyjskiej scenie rapowej. Co nie zdarza się często - Ahmed zgarnął doskonałe oceny nie tylko na własnym terenie (NME, Guardian), ale również za oceanem (Pitchfork).

8
3. Mac Miller – Circles (17 stycznia)

ADM: 7.8

Metacritic: 83

Zjawisko  posthumous albums budzi olbrzymie kontrowersje, ponieważ w tej kategorii ukazywały się zarówno płyty koszmarne, jak i dzieła niezapomniane. Circles to może nie jest Life After Death albo Closer, ale Mac Miller zostawił po sobie archiwa, którym zdecydowanie bliżej właśnie do tej drugiej podgrupy. Kamil Szufladowicz twierdzi wręcz, że to najbardziej dojrzała pozycja w dorobku przedwcześnie zmarłego rapera.

9
2. J Hus - Big Conspiracy (24 stycznia)

ADM: 8.1

Metacritic: 87

Londyńczyk gambijskiego pochodzenia odkrywa karty zwichrowanego życiorysu na niebanalnym i świetnie brzmiącym Big Conspiracy. Jak to jest być dzieckiem afrykańskich imigrantów, żyjąc na ulicach największego miasta Wielkiej Brytanii? Dlaczego kilkukrotnie był aresztowany za posiadanie noża w przestrzeni publicznej i jak wpłynął na niego incydent, w którym skończył z pięcioma dźgnięciami? Oczywiście jako ofiara. Media i fani budują wokół życiorysu J Husa niezliczone historie, z którymi ten rozprawia się za pomocą Big Conpiracy. I to w elegancki sposób – rapując i śpiewając, a także łącząc elementy czarnej muzyki z całego świata - ekscytował się tym materiałem Kamil Szufladowicz. Zagraniczni krytycy w większości podzielają jego opinię.

10
1. Run The Jewels – RTJ4 (3 czerwca)

ADM: 8.8

Metacritic: 91

W obliczu protestów, jakie rozlały się po zabójstwie George'a Floyda - Killer Mike i El-P zdecydowali się przyspieszyć premierę swojego czwartego wspólnego materiału. Fuck it, why wait - zaanonsowali RTJ4 w mediach społecznościowych, a następnie wjechali z naprawdę niebezpieczną muzyką w sam raz na naprawdę niebezpieczne czasy. Run The Jewels piszą na nowo zasady rapowej gry - ocenił Jeremy Gordon z The New York Times.

Podziel się lub zapisz
Redakcja newonce
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.