The Rock w swoim debiutanckim singlu z Tech N9nem chce zbawić rap. Zgadnijcie, jak wyszło

The Rock
Tech N9ne - Face Off (feat. Joey Cool, King Iso & Dwayne Johnson) | Official Music Video

Czy to kolejna część Death to Mumble Rap? W sumie to tak.

Dwayne Johnson podbił świat wrestlingu stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zapaśników wszech czasów. W Hollywood stał się synonimem blockbusterów, jednym z najlepiej zarabiających aktorów w historii oraz niezbędnym komponentem niemal każdego filmu, którego akcja toczy się w dżungli. Nic więc dziwnego, że The Rock, poza deklaracjami, że nadal rozważa ubieganie się o nominację w wyborach na prezydenta USA, chciałby podbić kolejny wielki rynek – świat rapu.

Jak inauguruje tę wielką przygodę? Gościnką u swojego osobistego herosa Tech N9ne’a. Horrorcore’owy unikat wydał właśnie swój nowy album ASIN9NE, na którym, oprócz stałego bywalca Szybkich i wściekłych, pojawili się m.in. Lil Wayne, Russ oraz E-40. Ale do konkretów – Face Off, na którym udzielają się Joey Cool, King Iso i Dwayne Johnson to medialna lokomotywa, która skutecznie przypomni światu o raperze z cyfrą w ksywce.

Jak wyszło? Rap zbawiony. Absolutne zwycięstwo technicznych skillsów nad autotune’owym gaworzeniem. Niestety, Face Off brzmi jak autoparodia – sequel do Death to Mumble Rap i apoteoza stylu lyrical miracle – największej broni Eminema, ale także symbol hybris, które w historycznej perspektywie portretuje go jako wkurzonego gościa krzyczącego na chmury. Każdy z trzech pierwszych raperów w kawałku, N9ne, Cool i Iso, musiał się porwać na swój ekwiwalent gitarowej solówki Slasha masującego struny w łanach zboża. Jest więc bardzo męsko i poważnie – to zajawka tylko dla obrońców prawdziwego rapu. I wtedy wkracza The Rock, którego sama obecność nawiązuje do namecheckingu Rambo i Bez Twarzy Johna Woo w pompatycznym refrenie.

Pan Skała przechwala się, że nagrał swoją zwrotę za jednym podejściem. W takich wypadkach zawsze należało zapytać czy faktycznie nie wypadało zrobić drugiego albo trzeciego take’u. Anthony Fantano wyraźnie drąc sobie łacha z tego numeru, zwrócił uwagę na fakt, że jednak słyszy sporo postprodukcji w finalnym produkcie. Cóż, prawdy nie poznamy pewnie nigdy. Ale niezależnie od manipulacji ciężko być pod wrażeniem skillsów Johnsona – można za to docenić, że chłop robi to, co chce. A to w sumie najważniejsze.

Podziel się lub zapisz
Do newonce.net przybył w letnim oknie transferowym sezonu 2021. W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei - niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. Aktivist, K-Mag, Poptown czy Art & Business.