Żyjemy w dobie subskrypcji. Którym płatnym serwisom i magazynom warto zaufać?

The New Yorker magazine
fot. Robert Alexander/Getty Images

Czy tego chcemy, czy nie - obecny świat opiera się w dużej mierze na formie subskrypcji. Spora część użytkowników woli płacić abonament, w ramach którego otrzymuje dostęp do ekskluzywnych treści, niż zostać zalanymi wątpliwej jakości materiałami.

Jakiś czas temu wspominaliśmy o różnych formach regularnych subskrypcji. To nie tylko HBO GO, Netflix czy muzyczne serwisy streamingowe. W ten model biznesowy coraz chętniej wchodzą również marki gamingowe, a najlepszym przykładem oferta Microsoftu i ich usługa Game Pass. Co dalej? Podcastowi giganci - Apple czy Spotify - również zapowiadają zmiany w tym kierunku. Coś, co kilka lat temu było rzadkością i pionierstwem staje się normą. My sami za parę miesięcy chcemy częściowo wejść za paywall, o czym wspominaliśmy choćby w tym podcaście:

Przy okazji tekstu o erze post-torrentowej pisaliśmy: Ewidentnie w odbiorcach internetowych treści zachodzą coraz mocniejsze mentalne zmiany. Jeszcze w 2015 roku Netflix nie był dostępny w Polsce, a miliony userów ściągały filmy i seriale nielegalnie. Tymczasem styczeń 2021 był rekordowym miesiącem dla polskiego Netfliksa, którego przeglądarkową wersję odwiedziło 6.94 miliona użytkowników, czyli 23,88 procent wszystkich internautów w Polsce (dane za wirtualnemedia.pl). Rokrocznie zwiększone przychody notują też inne serwisy streamingowe i wypożyczalnie VOD, coraz więcej Polaków decyduje się też na wykupywanie abonamentów, zapewniających im dostęp do płatnych treści pisanych, audio i wideo. Jesienią 2020 roku Gazeta Wyborcza zajęła 10. miejsce w Europie pod względem liczby cyfrowych prenumeratorów - z jej subskrypcji korzysta ok. 260 tysięcy użytkowników. Płacimy coraz bardziej ochoczo, bo... często nam się nie chce korzystać z treści zdobytych nielegalnie. Tracić czas na instalowanie torrentów, ściąganie kopii niewiadomego pochodzenia, na odsłuchiwanie piosenek w fatalnej jakości albo zadowalanie się clickbaitowymi treściami zamiast porządnych, poszerzonych materiałów. Konsument w 2021 roku coraz mocniej wymaga. I jest świadom tego, że za treści podane w zadowalającej go formie musi zapłacić.

Na modelu subskrypcji opierają się liczne światowe magazyny czy platformy. I robią to pod najróżniejszą postacią. Od stałej miesięcznej kwoty poprzez bezpośrednie wspieranie twórców, aż do kreowania bliskiej, wręcz ziomalskiej społeczności. Oto kilka i powszechnie znanych, i bardziej niszowych przykładów tego, jak powinno robić się rzetelny i sensownie poprowadzony biznes oparty na subskrypcji.

1
The Athletic

Wzór dla wielu sportowych mediów na całym świecie. Pomysł banalnie prosty, ale wcale nie taki łatwy do zrealizowania. Wstępny koncept The Athletic polegał na zebraniu wszystkich tuzów dziennikarstwa sportowego w jednym miejscu. Znajdziecie tu m.in. Davida Aldridge’a, ikonicznego reportera zajmującego się NBA czy Kena Rosenthala - wybitnego eksperta od baseballu - oraz Jaya Glazera i Michaela Lombardiego, opisujących NFL. Ale portal nie skupia się tylko na amerykańskich dobrach narodowych. Na drodze ekspansji przejął tematy związane z topowymi europejskimi rozgrywkami piłkarskimi. Od Ligi Mistrzów i Premier League poprzez Bundesligę do hiszpańskiej La Ligi.

The Athletic to pionierzy, jeśli chodzi o wprowadzenie paywalla za treści stricte sportowe. Kiedy wchodzili na rynek w 2016 roku, dominowało powszechne podejście, że materialy w internecie powinny być darmowe. Nie dość, że błędne, to jeszcze krzywdzące względem znakomitych autorów, którzy spędzają długie godziny nad wnikliwymi reportażami i szczegółowymi long-readami. A jak chcecie poczytać, co ma w tym temacie do powiedzenia szef brytyjskiej redakcji The Athletic - sprawdźcie wywiad Pawła Grabowskiego dla newonce.sport. Co ciekawe, za powstanie medium odpowiadają Alex Mather i Adam Hansmann, którzy wcześniej pracowali przy Stravie. Fani szosówek i ostrego koła z pewnością kojarzą.

2
Medium

Powstały w 2012 roku blogowy portal to jeden z najpopularniejszych przykładów przestrzeni otwartej niemalże dla każdego. Oczywiście względem kreowania treści, bo dostęp czytelniczy wymaga opłat. Formuła nie należy do skomplikowanych. Na łamach Medium mogą publikować zarówno profesjonalni autorzy i autorki, jak niezależni writerzy - amatorzy. Czytelnicy mogą korzystać ze strony w ograniczonej darmowej formie, ale pełne spektrum możliwości odkrywa opcja membership. A płacić zdecydowanie warto, bo Medium jest pełne wnikliwych reportaży, naukowych analiz i pogłębionych treści. Piszący zdecydowanie zasługują na formę gratyfikacji, jaką jest wsparcie finansowe za wkład włożony w powstanie artykułów. Nielimitowany dostęp to jedno, ale bezpośredni hajs idący do twórców to drugie. Oba zachęcające, oba warte kilku dolarów miesięcznie. Ciekawostka: twórcą Medium jest współzałożyciel Twittera - Evan Williams, a jednym z członków zarządu słynny gracz NFL Colin Kaepernick.

3
Substack

Nieco podobna opcja, jak w przypadku Medium, ale skupiająca się na newsletterowej formie. Uważanej obecnie za jedną z najciekawszych i najskuteczniejszych pod względem dotarcia do określonej grupy odbiorców. Zapomnijcie o mailach wypełnionych treścią marketingową i nachalnymi reklamami. Tu chodzi o rozbudowaną wiedzę. O Substacku zrobiło się głośno w ostatnich miesiącach, a portal przyciąga coraz większe grono dziennikarzy i dziennikarek.

Na czym polega subskrypcja? W skrócie: pieniądze trafiają prosto do twórców, a platforma pobiera jedynie 10% fee. Dzięki temu czytelnicy otrzymują wyselekcjonowane, dobrane pod ich preferencje treści. Mniej wypełniaczy, a więcej konkretów. W 2021 roku szefostwo ogłosiło powstanie usługi Pro, co wzbudziło kontrowersje ze względu na brak klarownych informacji, kto byłby objęty tego rodzaju programem. W kwestii liczb: cztery lata temu Substack miał 11 tys. płatnych subskrybentów. Rok 2020 przyniósł prawie dziesięciokrotnie większą liczbę osób płacących za chociażby jeden newsletter. Wniosek jest prosty: panuje tendencja wzrostowa.

4
NTS Radio

Co prawda słynne, niezależne radio nie dysponuje ofertą artykułów, ale nic nie szkodzi. Zrobimy wyjątek, bo między nami sztama nad sztamami. Londyńska platforma oferuje możliwość zostania supporterem. NTS był - i jak głoszą włodarze, zawsze będzie - darmowy, ale do normalnego funkcjonowania i opłacania wszystkich hostów związanych z radiem potrzebuje wsparcia fanów. Uczestnictwo w ekskluzywnym klubie wiąże się oczywiście ze zniżkami na merch oraz innymi ekstrasami. Pieniądze to symboliczna kwota, która zaczyna się od niewiele ponad 3 funtów miesięcznie, ale tu dominuje podejście: płać tyle, ile uważasz za stosowne. A bogactwo biblioteki muzycznej, różnorodność audycji i wiedza, jaką można czerpać ze słuchania podcastów, są ogromne. Przypomina to pewne radio z Bolesnymi Porankami, Coś Osobliwego i Dokumentnie w ramówce.

5
New Yorker

Mało jest bardziej charakterystycznych i wyróżniających się magazynów na świecie. Nie tylko pogłębione treści i rzetelne dziennikarstwo, ale również piękna oprawa wizualna i słynne komiksy. Kto raz pokocha specyficzny humor New Yorkera, ten zostanie z nim na zawsze. To samo z emblematycznymi okładkami, które często obiegają cały glob. New Yorker również opiera się na modelu subskrypcji. Dostęp do darmowych tekstów jest ograniczony, a żeby w pełni czerpać z dobrobytu tego medium, należy zapłacić. Czy dużo? Mając na uwadze jakość - niekoniecznie. Wybór zależy od tego, czy chcemy czytać wersję digitalową czy też fizyczną. Lub obie. Jedno jest pewne: warto.

6
Futurism

Rzecz obowiązkowa dla pasjonatów nowych technologii i treści popularnonaukowych. Podbój kosmosu? Kryptowalutowy szał? A może nowe badania nad szczepionkami? Futurism to spora kopalnia przystępnej wiedzy. Za kilka dolarów miesięcznie użytkownik dostaje nielimitowany dostęp do wartościowych treści. Bez żadnych reklam. Podobnie, jak w przypadku innych magazynów, tu również najoszczędniej wypada roczna opcja subskrypcji. A jak wiadomo, nauka to do potęgi klucz.

7
Defector

Alternatywa dla potężnego The Athletic? Defector powstał pod koniec 2020 roku i przyjął bardzo podobny sposób myślenia. Fundamentem modelu biznesowego jest subskrypcja. Taka, która przywodzi na myśl crowdfunding. Płacący użytkownicy stają się częścią serwisu i mogą uczestniczyć w zachodzących zmianach czy wpływać na pojawiające się treści. Kumpelska relacja. Czyli taka, jaką lubimy najbardziej. Gra w otwarte karty i z poszanowaniem odbiorcy. W zależności od wybranego pakietu, sportowy magazyn oferuje mnogość atrakcji i różnorodność kontentu. Najdroższa subskrypcja - w wysokości 1 tys. dolarów rocznie - nazywa się Wspólnik. Wchodzisz w to? Jeden z dziennikarzy nagra video z życzeniami urodzinowymi. Więcej? Możliwość współprowadzenia podcastu i obecność w Hall of Fame. Włodarzom Defectora zależy na niezależności i wyselekcjonowanym, świadomym odbiorcy, nie na milionowej masie. W zamian oferują wysoką jakość prezentowanych treści i wspomniane ekstrasy. Brzmi jak rozsądny deal.

Podziel się lub zapisz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.