Cyrk Antony’ego i moda na Brazylijczyków. Canarinhos od zawsze wyznacznikiem, kto smaruje grubo

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Antony - Manchester United
Fot. Shaun Botterill/Getty Images

Nie wszystkim podobać się będą sztuczki Antony’ego albo to, że już na wstępie pocałował herb Manchesteru United, ale trzeba oddać mu jedno: facet umie huśtać emocjami. Jego debiut już na zawsze kojarzyć się będzie z ograniem rozpędzonego Arsenalu, a sam transfer pokazuje ciekawą tendencję, jak mocno piłkarze Canarinhos zaczynają rozbijać się w Premier League. Selekcjoner Tite już teraz jedenastkę na mundial w Katarze mógłby pozbierać w Anglii.

Erik ten Hag dobrze wiedział, czego się po nim spodziewać. Zmianę w 58. minucie miał wkalkulowaną, bo Antony nie jest jeszcze przygotowany na zabójczą intensywność Premier League. Brazylijczyk w drugiej połowie z przerażeniem patrzył, że poza atakiem istnieje jeszcze obrona, ale swoje tego dnia zrobił. Widać w nim radość, a tego dziś potrzebuje Manchester United.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Komentarze 0