Kruchość N’Golo Kante. Czy Thomas Tuchel jest naiwny?

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
N'Golo Kante
Fot. Charlotte Wilson/Offside/Offside via Getty Images

N’Golo Kante nowy sezon rozpoczyna od dwunastej kontuzji w ciągu trzech lat, co znowu stawia pytania na temat, co dokładnie dzieje się z Francuzem i czy warto wokół niego budować przyszłość środka pola Chelsea. Najukochańszy piłkarz świata stał się szklanką. Nie ma sensu podważać jego klasy, ale prawda jest taka, że lepiej już było. Widzi to Didier Deschamps. Powoli zauważa też Thomas Tuchel.

To są spory nie do rozstrzygnięcia: czy rok przed zakończeniem kontraktu dalej inwestować w 31-latka, czy po cichu przygotowywać się na zmianę warty? N'Golo Kante był fundamentem Chelsea, gdy ta zdobywała Ligę Mistrzów. Wciąż jest najważniejszym piłkarzem Thomasa Tuchela, ale za swój intensywny styl gry co jakiś czas płaci podatek. Drugi sezon z rzędu nie rozegrał w klubie nawet 3000 minut. Zaledwie w 16 spotkaniach dotrwał do ostatniej minut, a do czterech urazów dołożył jeszcze dwie przerwy na koronawirus. Popularny cytat, że 71 procent powierzchni ziemi pokrywa woda, a resztę zagarnia Kante, przestaje być aktualny i to nie tylko z powodu globalnego ocieplenia.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Komentarze 0