Lata świetlne od mistrzowskiej formy. Nad Niemcami Flicka nadal krąży duch Loewa

Zobacz również:Jeśli reagować, to właśnie teraz. Zawalić możemy nie jeden turniej, a z automatu dwa (KOMENTARZ)
Joshua Kimmich
Paul Chesterton/Pressfocus

Wrześniowa przerwa reprezentacyjna przyniosła dopiero pierwszą porażkę ich nowego selekcjonera. Ale mecz z Anglią był kolejnym, który pokazał, że Niemcy nie pojadą do Kataru jako kandydat do tytułu.

Dwa gole Kaia Havertza na Wembley, w tym jeden absolutnie znakomity, mogłyby sugerować, że na dwa miesiące przed mundialem Hans-Dieter Flick rozwiązał przynajmniej jeden problem z długiej listy zostawionej mu przez poprzednika. Od zakończenia kariery przez Miroslava Klosego w 2014 roku, Joachim Loew nie był w stanie wymyślić, kogo wystawiać w ataku. Na Euro 2016 próbował reanimować karierę Mario Gomeza, przed mundialem w Rosji starał się wciągnąć na poziom reprezentacyjny Nilsa Petersena, regularnie kombinował, jak wykorzystać atuty Timo Wernera, a po klęsce w Rosji spróbował przestawić zespół na grę z dynamiczną trójką z przodu przypominającą tę liverpoolską Juergena Kloppa albo Manchesteru City sprzed transferu Erlinga Haalanda. Niepowodzenie na Euro 2020 potwierdziło ostatecznie, że doszedł z tą kadrą do ściany. A na pytanie o obsadę ataku od roku musi odpowiadać już jego następca.

Wystawienie na szpicy zawodnika Chelsea, który u Thomasa Tuchela grał na tej pozycji dość regularnie, nie miało być rozwiązaniem idealnym, bo mimo olbrzymiej wszechstronności oraz słusznego wzrostu, napastnikiem zawsze będzie w najlepszym razie fałszywym. Ale lepszym od nieustannego ciągnięcia za uszy Wernera. Niedawne starcie z Węgrami (0:1) było kolejnym, które pokazało, że choć zawodnik Lipska w pierwszym roku rządów Flicka strzelił w reprezentacji najwięcej goli, na pewno nie jest zbawicielem, na którego czeka naród. Występ Havertza miał dać odpowiedź, czy przypadkiem to nie on będzie lepszym rozwiązaniem. Miało to znamiona eksperymentu, bo choć 23-latek dobija do trzydziestu występów w reprezentacji, na środku ataku wystąpił w niej tylko trzy razy. Bez większych sukcesów, bo strzeliwszy tylko jednego gola Armenii.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Komentarze 0