Lekcja podwójna. Doczekaliśmy się multimedalistek olimpijskich!

Zobacz również:TOKIJSKIE NADZIEJE #12. Atak z drugiego rzędu. Jak przebić lekkoatletyczny szklany sufit?
Igrzyska olimpijskie Tokio - Justyna Święty-Ersetic, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik, Anna Kiełbasińska
Fot. Matthias Hangst/Getty Images

Przedostatni dzień igrzysk przyniósł dwa medale dla Polski, jednak najciekawszy jest fakt, że oba te krążki dały nam aż sześć olimpijek z więcej niż jednym medalem na tokijskich igrzyskach. Obecność multimedalistów świadczy często o sile danej reprezentacji olimpijskiej, a ta, w naszym przypadku, jest znacznie wyższa niż w poprzednich latach.

Karolina Naja, Anna Puławska, Justyna Iskrzycka i Helena Wiśniewska na sam początek tego dnia zdobyły brąz, czym dokonały jednocześnie dwóch naprawdę wielkich rzeczy. Pierwsza – Naja i Puławska mają na tych igrzyskach już po dwa medale, druga, która jest może nawet ważniejsza – klątwa K4 500 metrów została złamana. Wiecznie czwarte (na każdych igrzyskach od Sydney do Londynu), z wiecznie niespełnionym potencjałem. I nareszcie się udało, w dużej mierze dzięki naszym multimedalistkom.

Co więcej, ta grupa jest wciąż bardzo młoda. Nie licząc Nai, która jest główną postacią kajakarskiej reprezentacji od bardzo dawna, żadna z naszych medalistek nie ma więcej niż 25 lat. Paryż już za rogiem, a nawet Naja nie wykluczyła, że może uda się tam wystartować.

Kajaki mają się dobrze i o tym jeszcze będziemy pisać w innych tekstach, ale limit multimedalistek na Nai i Puławskiej się nie wyczerpał. Kilka godzin później pojawiło się ich aż cztery – Justyna Święty-Ersetic, Natalia Kaczmarek, Iga Baumgart-Witan i Małgorzata Hołub-Kowalik zostały wicemistrzyniami olimpijskimi w sztafecie 4x400 metrów. Jak same mówią – przyjechały po brąz, a wracają ze złotem i srebrem.

Każda z nich była znakomita, łącznie z Anną Kiełbasińską, która co prawda nie jest multimedalistką (nie biegała w sztafecie mieszanej), ale przeszła być może najwięcej. Kilka tygodni przed igrzyskami wciąż miała problemy z treningami, podobnie jak Święty-Ersetic. Teraz obie wspólnie dokonały czegoś, o czym jeszcze niedawno nie myślały. Jadąc na igrzyska martwiliśmy się czy Justyna w ogóle pobiegnie. Ba, sama o tym nie wiedziała. A jeśli już, to na jakim poziomie. Teraz już wiemy – pobiegły wszystkie i pobiegły znakomicie.

Te igrzyska dały nam wielu polskich medalistów, którzy mogą uchodzić za wzór w kwestii wytrzymałości i radzenia sobie z przeciwnościami losu. Kiełbasińska i Święty-Ersetic, które niemal do końca nie wiedziały, czy wystąpią, Anita Włodarczyk, która jeszcze niedawno uczyła się chodzić na nowo, Tadeusz Michalik po dwóch operacjach serca, Maria Andrejczyk, która w pewnym momencie mogła nawet skończyć karierę czy nawet Paweł Fajdek, walczący z własnymi demonami. Przykładów wiele, więc drodzy sportowcy - kiedy w karierze przytrafi się trudniejszy moment – wiecie gdzie macie patrzeć.

Sześć multimedalistek – kobiety rządzą w polskim sporcie. W XXI wieku jedynie trzech mężczyzn zdobyło więcej niż jeden medal olimpijski, w tym dwóch zrobiło to razem (Tomasz Majewski oraz duet Robert Sycz i Tomasz Kucharski). Poza tym – aż dziesięć pań, z czego osiem pojawiło się na tych igrzyskach (do wyżej wymienionej szóstki dołączają jeszcze Agnieszka Kobus-Zawojska i Maria Sajdak), a dziewiąta (Anita Włodarczyk) dołożyła kolejny medal. Kajaki i wiosła stoją kobietami, choć nie ukrywamy, że liczymy na wyrównanie poziomu w kolejnych latach. W lekkoatletyce jest mniej więcej po równo, ale tam nasz Wunderteam jest niezwykle mocny, o czym jeszcze będziecie na naszych łamach czytać.

A na razie – cieszmy się ostatnim dniem igrzysk. Medali dla Polski może nie będzie, ale warto zerknąć, co się dzieje. W końcu następna okazja dopiero (albo już!) za trzy lata.

Tekst powstał we współpracy z Samsung Polska

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.