Nomen omen. Co hasła promocyjne polskich miast mówią o tamtejszych klubach

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Radomiak
Łukasz Sobala/Pressfocus

Łódź kreuje, w Mielcu rozwijają się skrzydła, a Płock daje wrażeń moc. Slogany reklamowe czasem potrafią powiedzieć sporo o klubach, które w nich grają. Ale bywa, że fałszują piłkarską rzeczywistość.

Ilekroć jakiś gracz Radomiaka posyła niechlujne dośrodkowanie w pole karne, pudłuje w doskonałej sytuacji albo podaje prosto pod nogi rywala, w powtórkach na pierwszy plan wybija się umieszczone na koszulkach tego klubu hasło “Siła w precyzji”. Polskie miasta od kilkunastu lat za punkt honoru stawiają sobie posiadanie haseł promocyjnych, które zwięźle powiedzą o nich coś więcej i będą stanowić proste skojarzenie. Zwykle autorzy wyłanianych za setki tysięcy złotych sloganów nie mają na myśli piłki nożnej — chyba że w Chorzowie, tamtejsze hasło “Wprawia w ruch” jest chyba jedynym jawnie odnoszącym się do najsłynniejszego klubu w danym mieście — ale to nie ma znaczenia. Kto choruje na futbolową szajbę, ten piłkarskie skojarzenia znajdzie wszędzie. A interpretowane w ten sposób hasła mogą zarówno fałszować, jak i całkiem nieźle opowiadać piłkarską rzeczywistość. Oto nie do końca poważny przegląd miejskich sloganów, które, przyznajmy: bardzo mocno naciągając, można odnieść do futbolu.

1
Łódź kreuje
ŁKS
Pressfocus

Aż trudno uwierzyć, że ten slogan naprawdę nie odnosił się do futbolu, lecz do przemysłów kreatywnych, z którymi chciałoby się kojarzyć miasto. Przy każdym meczu Widzewa i ŁKS-u można sobie o nim z łatwością przypominać. Idealnie pasuje przecież do jednych i drugich. Beniaminek Ekstraklasy daje się na razie w tym sezonie poznać jako zespół, który często gra dobrze, stwarza sytuacje, może się podobać, zyskuje sympatię. Niekoniecznie przekłada się to na punkty, ale na kreowanie sytuacji już jak najbardziej. ŁKS tą drogą idzie już od kilku lat. Przecież Kazimierzowi Moskalowi, Wojciechowi Stawowemu, Kibu Vicunii czy Krzysztofowi Przytule, którzy od kilku lat tworzyli nową tożsamość ŁKS-u, nawet bardziej chodzi o kreowanie niż o strzelanie i wygrywanie.

2
Zakochaj się w Warszawie
Legia Warszawa
Rafał Oleksiewicz/Pressfocus

W założeniu hasło promujące stolicę miało być dwuznaczne. Apelowało, żeby zakochać się w mieście, ale też przy okazji sugerowało, że to miejsce, w którym można znaleźć miłość. Odnosząc je do realiów piłkarskich, dwuznaczność pozostaje zachowana. Z jednej strony można je potraktować jako apel do najlepszych piłkarzy, by nie traktowali Legii jako ostatniego przystanka przed wyjazdem na Zachód i się w niej zakochali (z Vadisem Odidją-Ofoe nawet trochę się udało). Z drugiej pasuje jako delikatna prowokacja wobec kibicowskiej Polski, która tłumnie przychodzi na lokalne stadiony, by zobaczyć, jak ich drużyna pokonuje Legię. A przy okazji chętnie wyraża swoje negatywne uczucia wobec Legii i Warszawy. Wtedy można im wywiesić na płocie flagę" “Jesteśmy waszą stolicą” i jeszcze poszczuć apelem: “Zakochaj się w Warszawie”.

3
Radom — siła w precyzji
Ekstraklasa
Michal Kosc / PressFocus

Inspiracja dla powstania tego nikomu niepotrzebnego tekstu. Slogan reklamowy Radomia, odnoszący się do miasta jako ośrodka przemysłu precyzyjnego, przebił się na tył koszulek miejscowej drużyny i atakuje co tydzień przy transmisjach z Ekstraklasy. Za czasów wczesnego Dariusza Banasika jeszcze jakoś od biedy pasował. Ale w 2022 już kłuje w oczy. Przy każdym niedokładnym dośrodkowaniu w pole karne, pudle w sytuacji sam na sam czy podaniu pod nogi rywala. Dawid Abramowicz, Thabo Cele czy Leandro jeszcze jako tako są godni, by go regularnie nosić. Jednak przy całej reszcie piłkarzy Radomiaka slogan reklamowy miasta zbyt często ma wydźwięk ironiczny.

4
Płock — wrażeń moc
Ekstraklasa
Paweł Jaskółka/Pressfocus

Jeszcze jakiś czas temu można było myśleć, że jest w tym haśle jakaś ironia, bo Wisła była symbolem ligowej szarzyzny, ze stadionem, na którym każdy mecz źle się ogląda i z pytaniem, które wiele osób sobie zadawało: co ten klub właściwie wnosi do Ekstraklasy? Teraz jednak slogan jest trafny jak nigdy wcześniej. Davo, Rafał Wolski, Dominik Furman, Łukasz Sekulski, jedna z ciekawszych drugich linii w lidze, rozgrywanie akcji od bramki, strzelanie każdemu rywalowi po trzy albo cztery gole na mecz, pozycja lidera. Tak, “Płock - wrażeń moc” bardzo pasuje do drużyny Pavola Stano.

5
Mielec – tu rozwijają się skrzydła
Stal Mielec
Pressfocus

No, właśnie sęk w tym, że nie. Tam rozwijają się bramkarze, obrońcy, środkowi pomocnicy, napastnicy, ale już mniej więcej od czasów Leszka Ojrzyńskiego, czyli od dość dawna, Stal gra systemem bez skrzydłowych. Ci nominalni przesuwani są albo na wahadła, albo na jedną z podwieszonych pod napastników dziesiątek. Nawet gdyby potraktować to hasło luźno i odnieść je ogólnie do zawodników grających na bokach, to i tak będzie pasować tylko do Krystiana Getingera, bo już prawe wahadło już od kilku lat jest problemem mielczan. Dlatego autorom chyba chodziło jednak o produkcję samolotów, a nie o to, jakich cudów z wnoszeniem zawodników na kolejny poziom dokonuje Adam Majewski.

6
Zabrze – Kopalnia możliwości
Arkadiusz Milik
Łukasz Laskowski/Pressfocus

Skąd poszli w świat Arkadiusz Milik, Szymon Żurkowski, Łukasz Skorupski, Prejuce Nakoulma, kiedyś Paweł Olkowski, a ostatnio Przemysław Wiśniewski, Jesus Jimenez czy Adrian Gryszkiewicz? Oczywiście z Górnika. Zarówno nazwa klubu, jak i slogan reklamowy, odwołują się do górniczej tradycji miasta. Ale jak na gust kibiców Górnika, inne kluby traktują hasło promocyjne miasta trochę zbyt dosłownie. I od lat widzą w Zabrzu kopalnię transferowych możliwości, wyciągając z niej co ciekawszych piłkarzy. Górnik od wielu lat nie przestaje jednak kreować lub znajdować następców. Prawdziwa kopalnia możliwości.

7
Bielsko-Biała — Przeżyjesz dwa razy więcej
I liga
Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus

Czy jest drugi zespół zdolny do tego, by pierwszy wyjazd w historii występów w Ekstraklasie zakończyć sześciobramkową klęską z GKS-em Bełchatów, a chwilę później pierwszy w historii mecz z Legią Warszawa wygrać na Łazienkowskiej po bramce przewrotką? Czy jest ktoś, kto wyratował się z takiego bagna, jak Podbeskidzie za czasów Czesława Michniewicza, gdy trzeba było bardziej księdza niż trenera? Albo czy jest ktoś, kto przez dwa dni był w grupie mistrzowskiej, by ostatecznie z niej wypaść przy zielonym stoliku, przegrać sześć z siedmiu meczów, spaść z ligi i nie móc do niej wrócić przez cztery lata? Nie odpowiadajcie, pytania są retoryczne. Notorycznie skołatane serca kibiców Podbeskidzia najlepiej wiedzą, że hasło promocyjne miasta jest aż złowrogo trafne.

8
Tychy – dobre miejsce
GKS Tychy
Łukasz Sobala/Pressfocus

Jest w tym pewna gorzka jak tamtejsze piwo ironia. Bo o Tychach w kontekście futbolu już od dawna mówi się jako o dobrym miejscu, w którym prędzej niż później zagości Ekstraklasa. Bo jest ładny stadion, z kibicami, w miarę poukładany klub w regionie o bogatych piłkarskich tradycjach. Teoretycznie, niewiele mu brakuje, by wejść do Ekstraklasy choćby dzisiaj i od lat jest wskazywany w gronie potencjalnych kandydatów do awansu. Zawsze kończy się jednak robieniem dobrej miny do złej gry. I mówieniem, że siódme albo piąte to naprawdę dobre miejsce.

9
Jasne, że Częstochowa
Stadion
Łukasz Sobala/Pressfocus

Oczywiste nawiązanie do Jasnej Góry, ale akurat w przypadku Rakowa trochę problematyczne. Bo, jakie było przez blisko dwa lata miejsce rozgrywania meczów przez najważniejszy tamtejszy klub? Jasne, że nie Częstochowa. Gdzie Raków rozegrał swoje pierwsze mecze pucharowe w historii? Jasne, że nie w Częstochowie. Na którym stadionie była ostatnia jak dotąd tak poważna awaria prądu, że przez kilkadziesiąt minut na obiekcie było całkowicie ciemno? Jasne, że w Częstochowie. A jeszcze dodając do tego te – dementowane — opowieści o podpisywaniu z niektórymi zagranicznymi zawodnikami kontraktów w Warszawie, by jak najpóźniej zobaczyli, gdzie przyjdzie im grać, hasło “Jasne, że Częstochowa” odrobinę zgrzyta.

10
POZnan*
Stadion Lecha
JAKUB KACZMARCZYK/PRESSFOCUS / PRESSFOCUS

Wybieranie hasła promocyjnego idzie stolicy Wielkopolski jak budowanie klubu, który odjedzie całej Polsce i stanie się liderem tej części Europy. Najpierw miasto reklamowało się hasłem: “Tu warto żyć”, ale potem uznano, że zbyt mocno faworyzuje Wartę kosztem Lecha (żart) i zmieniono je na “Miasto know-how". To z kolei bardzo pasowało do tego, co czasem opowiadają o prowadzeniu klubu jego właściciele, którzy lubią podkreślać know-how, strategię, zrównoważony biznes, a potem okazuje się, że zapomnieli o wyniku sportowym. Hasło też porzucono. Została po nim jedynie gwiazdka, widoczna nawet na trybunach stadionu Lecha. I to też w jakiś sposób pasuje do klubu, o którym cokolwiek się powie, trzeba to mówić z gwiazdką. Mistrz Polski* - bo niby tak, ale obecnie w strefie spadkowej. Najlepiej szkolący klub w Polsce* - tak, ale miliony z wychowanków nie wzmacniają drużyny. Stabilny, poukładany, mądrze prowadzony klub* - tyle że rzadko zdobywa trofea. Poznan* - tak, ale na forach i tak piszą o nich Wronki. Jak widać, nie trzeba mieć nawet hasła promocyjnego. Wystarczy sama gwiazdka, by i tak kojarzyła się z futbolem.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Komentarze 0