Alexis Sanchez i jego kościółek na Instagramie. Jeszcze się piłka nie poturlała, a Marsylia już wygrała

Zobacz również:Bolesne nauki polskich bramkarzy w Ligue 1. Pomyłki Bułki i Majeckiego
Alexis Sanchez
Fot. FC Internazionale/Inter via Getty Images

Alexis Sanchez i jego gorąca prezentacja w Marsylii pokazują, jak bardzo kluby muszą dziś myśleć dwutorowo: sport coraz mocniej wisi na marketingu, a to oznacza, że trzeba robić wszystko, żeby było głośno, bo to inaczej pozycjonuje klub w globalnej hierarchii. Marsylia w przyszłym sezonie zagra w Lidze Mistrzów. Wreszcie ma gwiazdę z zasięgami, która grała w Barcelonie i Manchesterze United, a na Instagramie zbudowała grono 13 mln wyznawców.

Znowu potwierdza się, że ludzie bardziej podążają dziś za konkretnymi zawodnikami niż za klubami, które pewnie mają wielką historię, ale zawsze będą bytami bezosobowymi. Sanchez pod względem followersów sześciokrotnie przebija Olympique Marsylia, a to przecież ten jedyny raz w historii francuskiej piłki wygrała Ligę Mistrzów. Fani na południu są tak fanatyczni, że potrafią zgotować piłkarzowi prezentację jakby właśnie podpisał kontrakt w Turcji. Kluby mogą bawić się w ukrywanie transferów, ale potem i tak ponad tysiąc osób rzuca się w ramiona bohatera jeszcze zanim na dobre pojawił się w mieście. Sanchez wylądował w Marsylii we wtorek o 20.50. Od tego czasu szaleństwo nie ma końca.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Pisze, bo lubi. Autor reportaży w Canal+.
Komentarze 0