Sztafeta po Lewandowskim. Jak I-ligowi snajperzy radzą sobie w Ekstraklasie

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Cracovia
Biuro Prasowe Cracovii

Transfer Patryka Makucha z Miedzi Legnica do Cracovii to jeden z najciekawszych dotychczasowych ruchów lata na polskim rynku wewnętrznym. Pasy liczą, że rozwiązały nim trwający od dwóch sezonów problem w ataku. Ale ostatnie lata pokazały, że nie każdy napastnik wzięty z I ligi okazuje się Robertem Lewandowskim. Skuteczność szczebel wyżej zachowują tylko bardzo nieliczni nowicjusze.

Umiejętności Patryka Makucha potrafią zrobić piorunujące wrażenie. Tak można przynajmniej wywnioskować z reakcji dziewczyny, którą napotkał przy ulicy Kałuży, gdy niby od niechcenia podbijał sobie piłkę. “O kurde!”. “Matko jedyna!” - wykrzykiwał żeński głos. “Coś niecoś potrafię. Ja się nie chwalę, ja mam talent” - rzucił nonszalancko w odpowiedzi. Uchwycona przez klubową telewizję scenka była ustawką. Miała stanowić kreatywne przywitanie nowego piłkarza Cracovii, nawiązujące do popularnej na TikToku scenki z mężczyzną trenującym sztuki walki. 27-sekundowe nagranie przyniosło “Pasom” zasłużone gratulacje w mediach społecznościowych. Ale kibice liczą, że nie wszystko w tym powitaniu było z przymrużeniem oka. I że nowy napastnik ich klubu naprawdę coś niecoś potrafi.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.