Trener-niespodzianka i najbardziej regularny selekcjoner Europy. Jak oceniać pracę Luisa Enrique

Zobacz również:Od komunistycznego raju do etatowego bicia rekordów. Ansu, będziesz legendą
Spain  v Switzerland  -UEFA Nations league
Fot. David S. Bustamante/Soccrates/Getty Images

Niczego nie wygrał z kadrą w przeciwieństwie do Didiera Deschampsa czy Roberto Manciniego. Nie dysponuje najbardziej imponującą drużyną, jeśli spojrzymy na personalia, ale margines błędu u Luisa Enrique jest zdecydowanie najmniejszy. W ostatnich rozgrywkach zawsze łapał się do czołówki i pozostawiał pozytywny obraz Hiszpanii. Nie wysypał się w eliminacjach MŚ jak Italia, nie spadł z pierwszej dywizji jak Anglicy, nie miał gorszych momentów jak Holendrzy, Francuzi, Portugalczycy, Niemcy czy Chorwaci. Ostatnie cztery turnieje o stawkę stanowią najlepszą recenzję i linię obrony dla pracy Lucho.

Pierwszy wrześniowy mecz ze Szwajcarią pokazał, że Luis Enrique potrafi przekombinować. I dokonał tego po raz kolejny, wystawiając do gry zawodników rezerwowych w swoich klubach i z niewielką liczbą minut pokroju Marco Asensio, Jordiego Alby czy Ferrana Torresa. Brakowało im rytmu i pewności siebie, a to przełożyło się na rozczarowujący końcowy rezultat z ekipą Murata Yakina (1:2). „Mnie i was, dziennikarzy, różni to, że wy oceniacie wszystko po fakcie, a ja muszę zastanawiać się i podejmować wybory przed meczem, biorąc za to odpowiedzialność” – bronił się selekcjoner Hiszpanów, odpowiadając na klasyczne pytania pt. „czy nie lepiej było wystawić tego, a nie tamtego”.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.