Wąchock zamiast Wielkiego Jabłka, czyli słodko-gorzka wymiana Donovana Mitchella. Oceniamy najgłośniejszy letni transfer w NBA

Zobacz również:Bezdomny dzieciak znalazł swoje miejsce w NBA. Jak Jimmy Butler stał się liderem
Donovan Mitchell
Fot. Katelyn Mulcahy/Getty Images

Nie jest to totalne zaskoczenie, ale na pewno duża niespodzianka. Donovan Mitchell od tygodni był już jedną nogą w Nowym Jorku, ale ostatecznie to Cleveland Cavaliers wyciągnęli go z Utah Jazz. Oddali w zamian sporo, choć na tę chwilę wydaje się, że czwartkowy transfer jest jednym z tych niewielu przypadków, gdy to obie drużyny mogą czuć się wygrane. W kategorii przegranych niemal jak zwykle wylądowali za to… New York Knicks. Słodko-gorzki smak ta wymiana musi mieć za to dla samego Mitchella.

Jedna po drugiej padają kolejne sagi transferowe w NBA. Najpierw wycofaniem żądania transferu zakończyła się ta z Kevinem Durantem w roli głównej. Teraz także Donovan Mitchell znika z rynku, ale nie trafia wcale tam, gdzie miał trafić. Od jakiegoś czasu to właśnie zespół z Ohio określano jako czarnego konia w wyścigu po 25-latka, lecz to wciąż spora niespodzianka, bo trzykrotny all-star najbliżej był New York Knicks. Rozmowy ciągnęły się długie tygodnie, lecz ostatecznie w poniedziałek zerwały się na dobre.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz sportowy z pasji i wykształcenia. Miłośnik koszykówki odkąd w 2008 roku zobaczył w akcji Rajona Rondo. Robi to, co lubi, bo od lat kręci się to wokół NBA.
Komentarze 0