Rapowe numery, które trwają poniżej 2 minut i zawsze wciskamy po nich rewind

Zobacz również:W oczekiwaniu na część drugą - sprawdźcie wszystkie numery, które PRO8L3M samplował na mixtape Art Brut
PRO8L3M
fot. Piotr Pytel

Przedstawialiśmy wam wybór najdłuższych numerów w historii rapu. Teraz sięgamy po tych, dla których less is more.

Patrząc na długość trwania hip-hopowych tracków od schyłku lat 70. po dziś dzień, trudno nie zauważyć, że numery stają się coraz krótsze. Od 15 minutowych, oldschoolowych wyliczanek tłoczonych na stronach winylowych singli po dzisiejsze półtoraminutowe tracki, które z każdą kolejną odsłoną nabijają streamingowe wyświetlenia.

Biznes fonograficzny i aktualne technologie dyktują nie tylko brzmienie, ale również formę tego, czym jest właśnie rapowy numer. Już w latach 80. zdarzały się jednak pojedyncze króciutkie numery, które nie były skitami. Kilku artystów podobne ograniczenie potrafiło wykorzystać równie kreatywnie, jak esencjonalnie. Poniżej prezentujemy listę naszych ulubionych krótkodystansowców.

1
Madvillain - Accordion (1 minuta 59 sekund)

Właściwie całe to zestawienie mogłoby się składać tylko z wytworów Madliba. Od 36 sekundowego numeru Stylewild z debiutanckiego longplaya formacji Lootpack po dziesiątki bitowych pętelek, które ten producent, raper i DJ zapisuje na swoich instrumentalnych albumach. Otis Jackson Jr. zawsze cenił sobie zwięzłość wypowiedzi. O ile jednak wiele jego samplingowych kolaży nosi znamiona szkiców, o tyle każdy wyimek - z nagranego wspólnie z MF Doomem XXI-wiecznego klasyka - jest perfekcyjnie dopieszczony. I choć wiele z nich trwa poniżej 2 minut, to oparty na charakterystycznej próbce z harmonii Accordion zawsze przychodzi nam na myśl jako pierwszy. Bo jak nawijał Daniel Dumile: hold the mic and your attention like two swords/Or even one with two blades on it/Hey you, don't touch the mic like it's AIDS on it.

2
Tede - Zawieszka (1 minuta 59 sekund)

O tym, że S.P.O.R.T. jest wciąż naszym ulubionym krążkiem Tedego, pisaliśmy już nieraz. Luz, z jakim Jacek Graniecki dokonał wówczas remanentu na krajowej scenie hip-hopowej - zaliczając przy tym jeden z najlepszych debiutów w dziejach polskiego środowiska rapowego - najlepiej obrazuje ten niespełna dwuminutowy numer. Bo choć temu nagranemu (najprawdopodobniej) na wolno, króciutkiemu trackowi daleko do technicznej perfekcji i TDF na pewno przy jego rejestracji się za bardzo nie wczuwał, to pobrzmiewają w nim wszystkie cechy charakterystyczne jego ówczesnego stylu. Mokotowska duma, RRX-owy rozgardiasz i swoboda, z jaką Tedzik potrafił podjąć tak trudne problemy, jak pogrzeby kumpli i ciężkie narkotyki.

3
Jay-Z - Friend or Foe (1 minuta 50 sekund)

Ten niespełna dwuminutowy numer z debiutanckiego albumu Hovy jest - do spółki z jeszcze jednym trackiem, który pojawi się później - bodajże najlepszym najntisowym króciakiem. Nawinięty pod klasyczny bit Primo, monolog narkotykowego lorda, w którego Hova wcielił się na potrzeby tego kawałka. Nieustannie balansując pomiędzy bezczelną nonszalancją a niebezpieczną pewnością siebie. W oddzielaniu od siebie przyjaciół i wrogów ma na rapowym poletku naprawdę niewielu konkurentów. I choć po kończących ten utwór wersach - before you leave/I guess I ought to let you know, I need those keys/And a promise you never, no matter the weather/Ever ever ever ever ever ever come around here no mo' - wydawało się, że nie ma już nic do dodania, dwa lata później Jay zarejestrował sequel do tej historii na krążku In My Lifetime Vol. 1.

4
Tay-K - The Race (1 minuta 45 sekund)

Choć historia rapu pełna jest hardych, podwórkowych opowieści, to naprawdę niewiele z nich zasługuje na miano gangsta rapowego hymnu tak bardzo, jak ten 105-sekundowy szlagier. Nastoletni reprezentant Arlington w stanie Teksas nagrał go, ukrywając się przed policją podczas tytułowego wyścigu z czasem. Ścigany listem gończym, podejrzany o morderstwo swoich - powiązanych z gangiem Crips, niewiele starszych od siebie rodziców - zamknął się w studio, gdzie za pomocą 16 wersów zwrotki i 6 wersów refrenu pokazał organom ścigania środkowy palec. I to dużo bardziej dobitnie niż nawet N.W.A. w hymnicznym tracku Fuck the Police.

5
PRO8L3M - Sick Boy (1 minuta 38 sekund)
PRO8L3MART-BRUT-2fot.Piotr-Kaczor.png

To jest inna forma - biorę bit, który jest właściwie długim loopem, piszę do niego zwrotkę, która ma 10 słów i… pewnie nie zrobiłbym czegoś takiego na płytę, bo by mi się wydawało, że to zbyt proste, bez większego sensu i nie wnosi nic, a tu się nagle okazuje, że jednak tak. Trochę przez przypadek ale w końcu to mixtape i mogę nagrać numer, który ma 10 słów i chuj w to - opowiadał nam Oskar o koncepcji Ground Zero Mixtape, w którego trackliście przewija się sporo numerów trwających poniżej dwóch minut. I choć wydawnictwo duetu najlepiej - naszym zdaniem - sprawdza się, gdy jest odsłuchiwane w całości, to gdybyśmy musieli wyciągnąć z niego tylko jeden numer, najprawdopodobniej postawilibyśmy właśnie na Sick Boya. Ta swoista reinterpretacja monologu jednego z bohaterów Trainspotting nie dość bowiem, że świetnie oddaje brudny i przećpany, klubowy sznyt krążka, to jeszcze stanowi swego rodzaju streszczenie debiutanckiego albumu warszawskiej formacji. I myśli, która przyświeca im na całej drodze twórczej, a którą można podsumować jednym, krótkim słowem - więcej!

6
Lil Pump - Elementary (1 minuta 32 sekundy)

To idealny wręcz przykład na poparcie tezy, którą postawiliśmy we wstępie do tego zestawienia. Zatwardziali oldschoolowcy podśmiechiwali się, że Lil Pump musiał powtórzyć Gucci Gang jeszcze dobre kilkadziesiąt razy, by jego przełomowy track przekroczył dwie minuty trwania. Takie numery jak Boss, Flex Like Ouu czy właśnie Elementary dowodzą, że Gazzy Garcia - jak naprawdę nazywa się raper - na nic się nie sili i właśnie w krótkiej formie sprawdza się najlepiej. A że czasy obecne, wciąż scrollowane i swipe’owane sprzyjają tego typu szybkim do przyswojenia informacjom, które przy okazji kręcą tak ważne dla wszystkich aktualnie internetowe cyferki - to już inna kwestia. Zagadnienie bardziej na artykuł niż tę krótką notkę. Zatrzymajmy się więc na tym, że ten wyprodukowany przez Smokepurppa traczek to jeden z naszych ulubionych numerów tego florydzkiego wunderkida.

7
Black Sheep - U Mean I’m Not (1 minuta 24 sekundy)

To jeden z nielicznych najntisowych numerów, które mogą konkurować z Friend or Foe w wyścigu po miano najlepszego rapowego króciaka zeszłego wieku. I jednocześnie jeden z licznych przykładów ironicznego przerysowania stylistyki, z którą jego autorom nie było szczególnie po drodze. O ile większość tego typu rymowanych parodii jest śmieszna tylko za pierwszym razem, to ten prztyczek wymierzony w zadarte nosy kalifornijskich gangsta raperów przez powiązany z kolektywem Native Tongues duet Black Sheep jest równie zabawny, jak wciągający. Bo kiedy śniący o tym, że jest najgroźniejszym harpaganem w mieście Dres nawija o tym, jak to któregoś dnia wszedł do łazienki i: beat the rush/Yo, who the fuck used my toothbrush?/Went to my sister's room, yo bitch, wake up/You stupid ass, dirty ass, nasty ass slut/Shot her in the leg, shot her in the thigh/Kick her in the pussy and punched her in the eye/Slapped her in the head, stepped on her corns/Don't fuck with mine bitch, word is born nie dość, że śmiejemy się, jak oglądając Ricka i Morty’ego po wąsie, to jeszcze jaramy się tym bitem jak głupi.

8
The Roots - Panic!!!!! (1 minuta 21 sekundy)

To jedyna hip-hopowa (super)grupa, która pojawiła się w naszym niedawnym zestawieniu najdłuższych numerów w historii rapu i teraz gości na liście najkrótszych. Filadelfijska, korzenna załoga zawsze jednak uwielbiała nowe wyzwania. I pewnie właśnie z chęci zmierzenia się z ledwie ponad minutową formą na swój trzeci krążek zarejestrowali numer Panic!!!!!. Te dwadzieścia kilka wersów, które nawinął w nim Black Thought, stanowi jeden z najmocniejszych i najbardziej dotkliwych rymowanych, telewizyjnych newsów z amerykańskich ulic, na których co rusz ginie od kul kolejny niewinny, bezimienny Afroamerykanin. Podsycane strachem i wkurwieniem storytellingowe zacięcie pierwszego głosu The Roots zyskuje tu jedną ze swoich najczystszych form, a kończące ten numer wersy: Funny how this whole thing changed, an off minute/Yo, dig it, Panic!!!!!/None of this is ever granted/Drowning in a nightmare, stranded na długo jeszcze zostają w pamięci. Przypominają wstrząsający finał filmu, po którym nie potrafimy wstać z fotela dobre kilka minut po tym, jak napisy znikają z ekranu.

9
Ice-T - Fried Chicken (58 sekund)

Pochodzący z czwartego krążka jednego z pierwszych gangsta raperów w historii, niespełna minutowy numer można podzielić na trzy segmenty. Na początek otrzymujemy chamski, podwórkowy żarcik, później kilka luźnych wersów o tworzeniu bitów i nagrywaniu tracków, a na koniec jeszcze trzeszczący acz bujający winylowy loop, który spokojnie mógłby trafić na któryś album Beastie Boysów. Wszystko zrobione jest stylowo i bezczelnie, jak na Ice’a T przystało. Dodatkowo stanowi swoistą esencję hip-hopu i spokojnie można komuś wytłumaczyć, czym w ogóle jest ta nasza ulubiona podwórkowa kultura na bazie tego właśnie 58-sekundowego tracka. I choć nie będzie to prezentacja najbardziej chlubnych cech rapu, ani wartości, które potrafi on niekiedy przekazywać, to zawiera się w niej wszystko najważniejsze: prostota i surowość, chamstwo i autotematyzm, sampling i groove.

10
DJ Shadow - Why Hip Hop Sucks in ‘96 (44 sekundy)

Mimo że w tworzeniu tego zestawienia odrzuciliśmy wszystkie instrumentalne produkcje, z których ogrom - od J Dilli po wspomnianego tu Madliba - ma właśnie poniżej dwóch minut, to dla tego jednego tracka zrobiliśmy wyjątek. Bo choć DJ Shadow o stan ówczesnego hip-hopu pytał już ponad dwadzieścia lat temu, to odpowiedź jaką wplótł w ten oparty na próbkach z Cleo McNett i Samsona and Delilah samplingowy kolaż wciąż wydaje się najistotniejszym czynnikiem, który wpłynął na ewolucję rapu w przeciągu ponad czterech już dekad jego istnienia.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz muzyczny, kompendium wiedzy na tematy wszelakie. Poza tym muzyk, słuchacz i pasjonat, który swoimi fascynacjami muzycznymi dzieli się na antenie newonce.radio w audycji ZA DALEKI ODLOT w co drugi czwartek od północy.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.