14 najmocniej oczekiwanych premier filmowych 2023 roku

Zobacz również:12 kultowych nierapowych soundtracków, które warto znać
Zapowiedzi filmowe 1200x800.png

Wróżka Niuansa przepowiada: nowi klasycy stworzą historię, starzy klasycy będą czuli współczesne kino, a blockbustery okażą się tak dobre, jak Top Gun: Maverick. Ale w sumie dlaczego miałoby być inaczej? Na papierze rok 2023 zapowiada się w kinie rewelacyjnie.

Chyba nie stanie się tak, że jeden tytuł zdominuje cały box office. Ale to dobrze, bo zainteresowanie widzów rozłoży się na wiele produkcji. Zobaczcie, o jakich filmach będzie się najwięcej mówić przez najbliższe 12 miesięcy.

14
„Mission: Impossible Dead Reckoning part 1” (reż. Christopher McQuarrie)
mission impossible dead reckoning.jpg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Gdyby ostatnie lata były normalne, Dead Reckoning leciałoby już w telewizji – pierwotnie premiera była przewidziana na lato 2021 roku. Ale pandemia przełożyła tytuł aż trzykrotnie, siejąc przy tym spustoszenie na planie filmowym. Podobno część scen miała być kręcona w naszym kraju, ale nic z tego nie wyszło. Jest za to polski akcent w postaci Marcina Dorocińskiego, natomiast nie wiemy za dużo o jego roli. Zresztą tak samo, jak o fabule. Co jeszcze? Siódma i ósma odsłona Mission: Impossible były kręcone równocześnie; obie te części będą finałem całej sagi. To także tytuły, które mają być tegorocznymi motorami napędowymi platformy Paramount+. W Polsce nie jest dostępna, za to w lutym 2023 roku będziemy mogli cieszyć się SkyShowtime, czyli wspólnym streamingowym projektem Paramount i Comcast. Spodziewajcie się, że – parę miesięcy po premierze kinowej – to właśnie tam traficie na nowe przygody Ethana Hunta.

premiera: 14 lipca

13
„Creed 3” (reż. Michael B. Jordan)
creed 3.png
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Czekanko, bo cały czas mamy w pamięci kapitalną, pierwszą część Creed. Niemal tak samo dobrą, jak jedynka Rocky'ego. To nie słowa na wyrost. Ale są też powody do obaw. W obsadzie nie ma Sylvestra Stallone – bez Rocky'ego ta seria straci jakieś 90% magii. Jak za kamerą poradzi sobie debiutujący w podwójnej roli reżysera i aktora Michael B. Jordan? Poza tym – chociaż drugi Creed był nie najgorszy, dało się już tam wyczuć pewne zmęczenie tematem. Widzowie dość zgodnie przyznawali, że kibicowali jego rywalowi, Victorowi Drago, bo ta postać miała ciekawszą historię. Podobno Stallone odmówił udziału w tej części, bo nie podobało mu się, w którą stronę idzie cała seria. Nie brzmi to za dobrze.

premiera: 3 marca

12
„Nosferatu” (reż. Robert Eggers)
The IMDb Studio At Acura Festival Village On Location At The 2020 Sundance Film Festival – Day 4
fot. Rich Polk/Getty Images

fot. archiwum dystrybutora

Po Czarownicy. Bajce ludowej z Nowej Anglii oraz The Lighthouse nikt nie powinien być zdziwiony, że historia wampira Nosferatu jest dla Roberta Eggersa projektem życia. Amerykanin specjalizuje się w oldschoolowym kinie grozy, inspirowanym horrorem gotyckim i niemieckim ekspresjonizmem. A przecież oryginalny Nosferatu to sztandarowy przedstawiciel tego drugiego nurtu i jednocześnie pierwszy naprawdę ważny horror w dziejach kina. Opowiada o niejakim Hutterze – ubezpieczeniowcu, który wbrew ostrzeżeniom ludzi rusza do zamku hrabiego Orloka, żeby podpisać z nim umowę na sprzedaż posiadłości. Na miejscu okazuje się, że hrabia jest wampirem i poluje na ludzką krew. Aktualnie na krew Huttera, bo ten akurat jest w pobliżu. W rolach głównych Bill Skarsgård (Pennywise z To) oraz Lily Rose Depp, grająca prześladowaną przez wampira kobietę. Najbardziej klimatyczny horror roku jest tu. Wiemy, chociaż przecież go nie widzieliśmy.

premiera: 2023

11
„Killers Of The Flower Moon” (reż. Martin Scorsese)
killers of the flower moon.jpeg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Film ma opowiadać historię, która rozgrywała się w Oklahomie w latach 20. minionego wieku. W dziwnych okolicznościach zaczynają ginąć kolejni Indianie ze szczepu Osagów, zwani najbogatszymi Indianami Ameryki, bo na terenach ich rezerwatu znajdują się niezwykle bogate złoża ropy naftowej. Kto za tym stoi? Martin Scorsese nie należy do ludzi, którzy lubią eksperymentować z obsadą. Ma swoją stałą, sprawdzoną ekipę, która od zawsze gwarantuje świetne kreacje, dlatego często korzysta z tych samych osób. Robert De Niro wystąpił u niego w 11 filmach, Leonardo DiCaprio w 7, ale obaj panowie nigdy nie spotkali się u Scorsesego przed kamerą. To będzie ten pierwszy raz. W dodatku za zdjęcia będzie odpowiadać kolejny stały współpracownik nowojorskiego reżysera – Rodrigo Prieto. Pierwsze zapowiedzi Killers Of The Flower Moon pojawiły się sześć lat temu, mamy 2023 rok, a filmu wciąż nie ma. Podobno premiera na wiosnę. I najpierw na wybranych pokazach kinowych, a potem w Apple TV+.

premiera: 2023

10
„Egzorcysta” (reż. David Gordon Green)
egzorcysta.jpg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

I jeszcze jeden remake horrorowego klasyka. Pierwszy Egzorcysta był megahitem i przełomem w postrzeganiu kina grozy nie tylko jako zabawy, ale i regularnego kina artystycznego. Teraz – równiutko 50 lat od premiery – wjeżdża remake. Pytanie tylko, czy David Gordon Green udźwignie złożoność oryginału? W końcu Egzorcysta był nie tylko pojedynkiem tytułowego bohatera z potężnym demonem Pazuzu, ale i mocno przerażającą historią rodzinną, gdzie źródłem grozy bynajmniej nie były siły nadprzyrodzone. Green to reżyser odpowiedzialny m.in. za remake trylogii Halloween i o ile część pierwsza wyszła mu świetnie, o tyle im dalej w las, tym gorzej. Ale wciąż mówimy o Egzorcyście. Zdaniem wielu – najlepszym horrorze w historii. Nawet gdyby remake miał kręcić Tyler Perry, to i tak nie można byłoby przejść obok niego obojętnie.

premiera: 13 października

9
„Strażnicy Galaktyki 3” (reż. James Gunn)
null
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Jednym z powodów, dla których wróciłem do tego filmu, było to, że czułem, iż muszę opowiedzieć historię Rocketa. Byłbym bardzo smutny z wielu powodów, gdybym nie ukończył trylogii, ale po prostu jestem bardzo związany z Rocketem i czuję, że nikt nie byłby w stanie opowiedzieć jego pełnej historii tak, jak ja – powiedział James Gunn, wyjaśniając powody realizacji ostatniej części trylogii i zarazem swojego ostatniego projektu dla Marvela. Tak – Rocket jakoś nigdy nie trafiał na pierwszy plan Strażników Galaktyki, a to postać intrygująca, czas więc skierować na niego reflektory. Szkoda żegnać się z cyklem, który wprowadził do komiksowego uniwersum sporo beki i zdrowego chamstwa, ale lepiej tak niż gdyby miało się to ciągnąć latami.

premiera: 5 maja

8
„Dune part 2” (reż. Denis Villeneuve)
diuna.jpg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Tutaj chyba nie potrzeba się rozpisywać. Od początku było wiadomo, że Diuna będzie podzielona na dwie części. Ta pierwsza zebrała opinie od dobrych po entuzjastyczne. Denis Villeneuve nie wyłożył się w starciu z wymagającą prozą Jamesa Herberta. Elegancko wyjaśnił o co w tym wszystkim chodzi i podsycił atmosferę przed wielkim finałem. Poza tym – wizualka olśniewała do tego stopnia, że warto było dla samych obrazków. Ale nie tylko.

premiera: 3 listopada

7
„Beau Is Afraid” (reż. Ari Aster)
beau is afraid.jpg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Facet w średnim wieku dowiaduje się, że zmarła jego apodyktyczna matka. Wyrusza w rodzinne strony – na pogrzeb, ale okazuje się, że ta podróż zamienia się w wyprawę przez... kolejne kręgi piekieł, a całość jest surrealistycznym, komediowym horrorem. Brzmi to jak film z tych zakątków Netfliksa, do których trudno trafić, ale dwa nazwiska: reżyseria Ari Aster; w roli głównej Joaquin Phoenix. Ten drugi w minionym roku pociągnął promocyjnie C'Mon, C'Mon; ten pierwszy ma metkę zbawcy współczesnego horroru psychologicznego, legitymując się Hereditary i Midsommar. Swoją drogą to może być rok Astera, który dla A24 produkuje też Dream Scenario, historię zwykłego nauczyciela, pojawiającego się niespodziewanie w czyichś snach i granego przez Nicolasa Cage'a.

premiera: 2023

6
„Mad Max: The Wasteland” (reż. George Miller)
mad max the wasteland.jpg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Kiedy wydawało się, że wskrzeszenie trupa ery kaset wideo ma tyle sensu, co spekulowanie piaskiem na pustyni, sędziwy George Miller wjechał na pełnej i zrobił z Na Drodze Gniewu fenomenalne, superefektowne widowisko, antycypujące smutne przewidywania tego, co stanie się za pewien czas z naszą planetą. Długo wydawało się, że kolejnego Mad Maxa po prostu nie będzie – Miller pokłócił się o pieniądze z wytwórnią Warner Bros. – ale jednak finalnie dostaniemy i The Wasteland, i Furiosę, czyli film dedykowany głównej kobiecej postaci serii. Marzymy o kolejnym kakofonicznym, masakrującym zmysły filmie, który pachnie spalenizną i wysooktanową benzyną. Czymś, czym osiem lat temu okazało się obsypane Oscarami Na Drodze Gniewu.

premiera: 23 czerwca

5
„Asteroid City” (reż. Wes Anderson)
"The Grand Budapest Hotel" New York Premiere - Inside Arrivals
fot. Mike Pont/FilmMagic/GettyImages

fot. archiwum dystrybutora

Lata 50., era Zimnej Wojny, konfliktu nuklearnego i kosmicznego wyścigu ZSRR i USA o prymat w przestworzach. Ten czas, widziany z perspektywy nastolatka, udokumentował w zeszłym roku Richard Linklater w bardzo udanej netfliksowej animacji Apollo 10 1/2. I do tych lat wrócimy w Asteroid City – filmie o konwencie młodych astronomów w fikcyjnym amerykańskim miasteczku. Wiele więcej o fabule nie wiadomo, ale pachnie nam to na kilometr klimatami Kochanków z Księżyca. Oby! Jak to u Andersona – obsada fantastyczna: Tom Hanks, Margot Robbie, Adrien Brody, Bryan Cranston i Scarlett Johansson. Miał być też Bill Murray (pierwsze filmowe spotkanie ze Scarlett od czasów Między słowami), ale tuż przed rozpoczęciem zdjęć dopadł go na dłużej koronawirus, więc jego rolę przejął Steve Carell. Jedyny znak zapytania? Zarówno Wyspa psów, jak i Kurier francuski z Liberty, Kansas Evening Sun były powszechnie uznane za mocne rozczarowania. Czy to jest ten moment, w którym Wes Anderson na dobre stracił reżyserską parę?

premiera: 16 czerwca

4
„Spider-Man: poprzez Multiwersum” (reż. Joaquim Dos Santos, Kemp Powers, Justin Thompson)
spiderman.jpg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Mogą być kontrowersje, ale trudno – animowany Spider-Man Uniwersum to najlepszy filmowy Człowiek-Pająk XXI wieku. Dlatego kolejna odsłona przygód Milesa Moralesa elektryzuje. Zwłaszcza, jeśli zobaczy się pierwszy zwiastun. Film został stworzony przy użyciu różnych technik animacji i wygląda to obłędnie! Uniwersum było tak dobre, bo wyglądało, jakby zrobione przez kompanię Sony na zajawce. Bez gapienia się w Excela i bez księgowego firmy nad głową. Tutaj może być słabiej, bo zniknie ten efekt wow z pierwszego filmu. Ale niech będzie tylko trochę słabiej, nie za bardzo.

premiera: 2 czerwca

3
„The Killer” (reż. David Fincher)
the killer.jpg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Tak, jak Martin Scorsese urodził się po to, żeby robić kino o gangusach włoskiego pochodzenia, tak Stwórca dał światu Davida Finchera, żby ten brał się za psychologię seryjnych morderców. Albo morderców jako takich. Film The Killer powstanie na bazie francuskiej powieści graficznej. Główny bohater – tytułowy zabójca, żyje w świecie, w którym zatarła się granica pomiędzy dobrem a złem. On sam ma powoli zatracać się w meandrach własnej podświadomości i czuć, że jego robota przestała mieć sens. Brzmi jak cross thrillera i kina psychologicznego - i właśnie taki ma być ten film. Ale z nutką kryminału noir. I teraz uwaga – za scenariusz odpowiada Andrew Kevin Walker, czyli człowiek, który napisał Siedem. A w roli tytułowego killera – Michael Fassbender, który może czuć się niedoceniony. Dwie nominacje do Oscarów, trzy do Złotych Globów, cztery do nagród BAFTA, a półka z nagrodami wciąż pusta. To może teraz...?

premiera: 2023

2
„Oppenheimer” (reż. Christopher Nolan)
oppenheimer.jpg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Najnowsze dzieło Nolana poświęcone będzie Robertowi Oppenheimerowi – amerykańskiemu fizykowi, który z uwagi na zaangażowanie w Projekt Manhattan podczas II wojny światowej, nazywany jest ojcem bomby atomowej. Superprodukcja w tym momencie ma zaledwie teaser, ale intrygująca wiadomość właśnie napłynęła z planu. Jeżeli komuś wydawało się, że Nolan nie przebije samego siebie, rozbijającego Boeinga 747 w Tenecie za pół roku z hakiem może się mocno zdziwić. Na łamach Total Film reżyser ujawnił, że eksperyment Trinity przeprowadził bez użycia CGI. Czyli chłop zdetonował prawdziwą bombę? Samo to z marszu daje mu podium, a przecież mówimy o chyba najważniejszym reżyserze świata, który mógłby nakręcić ekranizację ulotek z Carrefoura, a i tak zrobiłby z tego film roku.

premiera: 21 lipca

1
„Barbie” (reż. Greta Gerwig)
barbie.jpeg
fot. archiwum dystrybutora

fot. archiwum dystrybutora

Trochę zrobił się z tego film-mem i pewnie najwięcej do powiedzenia ma tu nie reżyserka Greta Gerwig, a dział promocji Warner Bros. Pictures. Natomiast wszyscy jesteśmy tym tytułem poważnie zainteresowani, bo w rękach Gerwig (Małe kobietki, Lady Bird) oraz jej życiowego partnera, autora scenariusza do Barbie – Noah Baumbacha (reżysera m.in. White Noise i Historii małżeńskiej) opowieść o lalce – symbolu konsumpcjonizmu będzie czymś naprawdę dużym. Stawiamy na to, że Barbie będzie crossem musicalu, serialu Girls i Spring Breakers. Ale jedno jest pewne – to jedyny tytuł z całego zestawienia, który może być i arcydziełem, i arcygównem. Choćby dlatego należy mu się to miejsce pierwsze. O Barbie będzie mówił cały świat.

premiera: 21 lipca

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, prowadzący audycję „Nevermind” w newonce.radio. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych.
Komentarze 0