W końcu nie wszystkie numery muszą operować przepiękną frazą, błyskotliwym żartem i wysmakowanym podkładem. Let's have some fun!
Wiecie, że chętnie wyżywamy się na różnej maści wykwitach polskiego rynku rapowo-wydawniczego – i tych, które pojawiają się w podziemiu podziemia, i tych znanych z ogromnych wyświetleń.
Musimy jednak przyznać, że czasem pojawiają się nad Wisłą tracki, które powinny być uznane za takie sobie, ale mają przy tym w sobie potężny pierwiastek jakości. Paradoks? Za to lubimy polski rap. I za to lubimy te tracki.
