4 słynne serie filmowe, które bardzo chcielibyśmy zobaczyć w serwisach streamingowych

Zobacz również:Adam Sandler, Kevin Garnett, The Weeknd i... świetne recenzje. Na ten netflixowy film czekamy jak źli
Terminator.jpg

W ofercie HBO GO właśnie pojawiły się kultowe trylogie Władca Pierścieni i Hobbit w reżyserii Petera Jacksona, a do tego doszła jeszcze trylogia Ojca chrzestnego. W ubiegłym roku na tej samej platformie udostępniono całą antologię Jamesa Bonda oraz kilkanaście tytułów z uniwersum Marvela. Netflix odpowiedział na to choćby ekranizacjami Harry'ego Pottera. Na czas globalnego lockdownu przypadła więc złota era dla tych spośród domowych kinomanów, którym szczególnie bliskie są filmowe epopeje. Co nie znaczy, że nie mogłoby być lepiej.

Świat licencji przypominał dawniej pole minowe. Wraz z nową normalnością premiery streamingowe zostały zrównane z debiutem na wielkim ekranie, a jedynym problemem okazało się rozproszenie tytułów pomiędzy poszczególnymi serwisami. Ale wciąż nie każda legendarna seria jest na wyciągnięcie ręki...

1
Terminator

Po Genisys (2015) i Dark Fate (2019) łatwo ulec pokusie odesłania Elektronicznego mordercy na szrot, ale Terminator pozostaje emblematyczną franczyzą dla fantastyki naukowej. Skoro trzy dekady po premierze jedynki Stephen Hawking zapowiadał przejęcie władzy nad światem przez sztuczną inteligencję w ciągu stu lat - nie zapowiada się, żeby idée fixe Jamesa Camerona miało stracić na aktualności. Wielki wizjoner kina dorastał w cieniu kryzysu kubańskiego, co mogło mieć wpływ na to, że jako dorosły mężczyzna w gorączce ujrzał zarys futurystycznej sagi - tak, Terminator powstał, kiedy Cameron miał wysoką temperaturę. Robot w ciele Arnolda Schwarzeneggera przybywa z przyszłości, żeby zlikwidować matkę chłopca, mającego poprowadzić bunt przeciw maszynom? To brzmi jak zapowiedź Black Mirror, a przecież wydarzyło się w połowie 80sów. Idąc dalej - Judgment Day z 1991 roku może trącić myszką, na nikim nie zrobi wrażenia pionierskie CGI czy grzyb atomowy nad Los Angeles, ale sama koncepcja w żaden sposób się nie zestarzała. Późniejsze Rise of the Machines (2003) oraz retromaniackie Salvation (2009) również mają swoich wyznawców.

Terminator doczekał się więc sześciu części, które znajdują się w różnych wypożyczalniach i serwisach abonamentowych. W dobie popularności dystopicznych wizji wypadałoby zebrać je w jednym miejscu, umożliwiając zorganizowanie maratonu poświęconego walce ludzkości ze Skynetem.

2
Gwiezdne Wojny

Star Wars znalazły się w swoim czasie na szczycie zestawienia 50 filmów, które najmocniej wpłynęły na kształt współczesnej popkultury. Jacek Sobczyński stawiał wówczas niejako znak równości między sagą George'a Lucasa i popkulturą. Rzeczywiście jest coś w tym, że od czasów bibilijnych ludzkość nie stworzyła drugiej tak wpływowej mitologii. Biorąc pod uwagę kulturotwórcze znaczenie tego galaktycznego cyklu, on powinien być zawsze i wszędzie dostępny w streamingu. Tymczasem jesienią zniknął z oferty HBO GO.

Ratunek nadszedł ze spodziewanego, choć niekorzystnego dla Polaków kierunku. W 2012 roku George Lucas sprzedał Disneyowi prawa do swojego opus magnum za cztery miliardy dolarów. W związku z tym powstało pięć pełnometrażowych produkcji osadzonych w kultowym uniwersum, nakręcono The Mandalorian, a na platformę trafiła oryginalna trylogia. Pierwszy raz w jakości Ultra HD i z dźwiękiem w technologii Dolby Atmos. Pojawiają się jednak głosy, że wszystkie filmy powinny pojawić się tam także w oryginalnych wersjach. Oby nastąpiło to, gdy oferta serwisu będzie już dostępna u nas. My jesteśmy kibicami Star Wars i nas tu nie wkur*iajcie!

3
Szczęki

Wróćmy ponownie do naszego rankingu filmów wszech czasów, gdzie Moby Dick Spielberga uplasował się na ósmym miejscu. W połowie lat siedemdziesiątych za oceanem nastąpił renesans blockbusterów, związany ze zmianą pokoleniową w środowisku filmowym i wejściem na całego do gry takich twórców, jak m.in. George Lucas i Steven Spielberg. W ramach tego movementu określonego przez Jerzego Płażewskiego mianem Kina Nowej Przygody – goście z wytwórni Universal Pictures zdecydowali się właśnie dwudziestoparolatkowi od Pojedynku na szosie powierzyć misję nakręcenia wysokobudżetowego widowiska, bazującego na powieści Petera Benchleya. Długo mogło się wydawać, że pożałują tej decyzji. Robota na planie szła fatalnie, liczba dni zdjęciowych została trzykrotnie wydłużona, budżet trzeszczał w szwach, a Richard Dreyfuss opowiadał, że kręcono bez scenariusza, obsady… i rekina. Spielberg obawiał się wręcz, że Szczęki zakończą jego karierę, co z dzisiejszej perspektywy może brzmieć jak żart...

Przyszły reżyser Poszukiwaczy zaginionej Arki, E.T. czy Parku Jurajskiego ostatecznie rozbił bank za sprawą Jaws i z budżetu na poziomie siedmiu milionów wyczarował pół miliarda. Najważniejsze jednak, że chociaż minęło prawie pół wieku od premiery - rekin Spielberga wciąż stylowo straszy. Na podobne zachwyty nie zasługuje kontynuacja w reżyserii Jeannota Szwarca, a części trzecia i czwarta tryptyku to już autentyczny teatr absurdu, ale zebranie ich wszystkich w jednym miejscu to nie najgorszy pomysł na zarażanie kolejnych pokoleń galeofobią przed sezonem wakacyjnym.

4
Mad Max

Zdarzyło nam się pośmiechiwać z Grzegorza Auguścika od Arche. Czyste zło, że porwał się na robienie na superprodukcję science fiction bez doświadczenia. Dość podobnie sprawy miały się z genezą Mad Max, gdy George Miller zebrał czterysta tysięcy dolarów, a na casting zaprosił Mela Gibsona, który pojawił się z piz*ą pod okiem po bójce. Pierwsza część okazała się na tyle spektakularnym sukcesem, że follow-up powstawał już nie w Australii, a w Hollywood. Obecnie bez oryginalnych Mad Maxów trudno wyobrazić sobie popową futurologię. Bo przecież bez tych filmów nie byłoby California Love czy Falloutu.

Ta franczyza to przy tym jeden z rzadkich przykładów, gdy późniejsza kontynuacja nie odbiega poziomem od pierwowzoru. Produkcja Na drodze gniewu przeciągała się w nieskończoność, ale czas pokazał, że było warto. W tym momencie na Netfliksie dostępny jest wyłącznie instant classic z Tomem Hardym i Charlize Theron, więc czas, żeby ktoś pomyślał o full experience pod kopułą gromu.

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.