5 świetnych, ale zapomnianych polskich płyt rapowych

red.jpg

Świat jest niesprawiedliwy. Nie wierzycie? Niestety zdecydowanie zbyt mało słuchaczy kojarzy z odsłuchów bardzo dobre płyty, o których piszemy poniżej. Jeśli je znacie, będziecie mieli fajną przypominajkę. Jeśli nie - najwyższa pora nadrobić zaległości.

1
1. Pijani Powietrzem - Zawieszeni w czasie i przestrzeni

W tekście o najlepszych latach dla polskiego hip-hopu pisaliśmy, że w 2001 roku Paktofonika była na ustach całej Polski. Tym większy szacunek dla Rahima i Fokusa, że twardo odcięli się od wszelkich prób ustawienia się na lata dzięki Paktofonice; po śmierci Magika zagrali parę koncertów pożegnalnych, po czym rozwiązali zespół. Razem stworzyli Pokahontaz, ale Fokus wplątał się jeszcze w dość mało znany, za to niezwykle ciekawy projekt Pijani Powietrzem, który stworzył wspólnie ze Śliwką Tuitam (Ego). Istnieli krótko, wydali tylko jeden album - Zawieszeni w czasie i przestrzeni - dziś biały kruk (dwie stówki na Allegro). I to właśnie tam Fokusmok najpełniej objawił swoją zajawkę muzyką elektroniczną; płyta to świetny miks jungle, drum'n'bassu, muzyki orientalnej i hip-hopu ze znakomicie uzupełniającymi się flow Fokusa i Śliwki. Teksty? Metafora na metaforze, niemożliwe do rozgryzienia za pierwszym razem. No właśnie, ta płyta wydaje się nieprzystępna, ale jeśli uda wam się do niej wrócić, to zostaniecie z nią na zawsze.

2
2. Red - Al-hub

A propos muzyki orientalnej - ta płyta jest praktycznie w całości zbudowana na samplach z dźwięków Orientu. I jest totalnym sztosem. Redowi udało się tutaj zebrać konkretną listę gości (Eldo, Dizkret, O.S.T.R., Eis, Pezet czy debiutujący Mes), to jeszcze stworzył na Al-hub coś absolutnie wyjątkowego, muzykę z jednej strony przenoszącą na pustynny bezkres Bliskiego Wschodu, z drugiej - nawiązującą do syntetycznych bangerów Timbalanda. Nie klei wam się jedno z drugim? Nam też by się nie skleiło, gdybyśmy nie poznali tej płyty.

3
3. Dizkret/Praktik - IQ

Jedna z najlepiej bujających płyt w polskim rapie i piękny hołd złożony ukochanej muzyce obu panów - filadelfijskiej scenie soulowej czy nurtowi conscious rap. Doskonały duet raper - producent, których twórczość była jednak chyba zbyt ambitna dla przeciętnego polskiego słuchacza. My najbardziej pamiętamy kawałek 3, w którym Dizkret dowcipnie rozlicza się ze swoimi byłymi pannami. Poznaliśmy się w znanym warszawskim klubie, tam gdzie selekcja jest, kiedyś było - wejść nie możesz, po pół roku byłem w środku, bo hip-hop jest w modzie, jej znajomi, sami idioci po pierwsze, zaczęli mnie pytać jak to jest być blokersem... A takich tekstowych kocurów jest tam więcej.

4
4. Emil Blef - Mam taką twarz, że ludzie mi ufają... Billing

Nie wiadomo, co tu najbardziej zawiniło - promocja? Gorszy okres dla polskiego rapu? Fakty są takie, że bardzo dobra solówka Blefa została zapomniana niemal tuż po premierze. Wielka szkoda, bo to materiał bardzo oryginalny, do dziś świeży muzycznie (sporo organicznego grania + m.in. Daniel Drumz i Twister na beatach) i fajny tekstowo. Weźmy chociażby Wywiad, czyli liryczną rozmówkę pomiędzy Blefem a Eskaubei, refleksyjny i bardzo literacki Dzień mija w dobrym tempie czy emocjonalną Inicjację - znacie? No właśnie, a to są tracki, które powinny być kojarzone przez wszystkich.

5
5. Emade - Album producencki

To z kolei trochę inny przykład - po premierze faktycznie wokół Albumu producenckiego było sporo szumu (w tamtych czasach bracia Waglewscy byli pieszczochami dziennikarzy muzycznych, zwłaszcza tych niezwiązanych z rapem), ale po wielu latach pierwszy solowy krążek Emadego nieco przykryły jego inne dokonania. Jak najlepiej określić ten album? Jedno słowo - wkręcający. Tej płycie można dać się zahipnotyzować już od pierwszych dźwięków, zestawiających ze sobą elementy ambientowej elektroniki i minimalistycznego jazzu. I tak jak hip-hopowi puryści narzekali, że tylko część tej płyty to kawałki z rapem, a druga część - instrumentale, tak po czasie widać, że naprzemiennie ułożona setlista tylko sprzyja odbiorowi Albumu producenckiego. Słucha się go jak tajemniczego słuchowiska radiowego na wiele głosów. Zazdrościmy wszystkim, którzy przesłuchają tę płytę po raz pierwszy.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, prowadzący audycję Nevermind w newonce.radio. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej ze sprawami społecznymi.