7 hip-hopowych dokumentów, które trzeba znać. Z różnych powodów

Travis Scott
fot. Tim Mosenfelder/Getty Images

Oni zrobili sobie filmy; Bertolucci - a my wskazujemy te szczególnie godne uwagi. Przy założeniu, że najciekawsze scenariusze pisze samo życie. Ostatecznie więc - jak to często w przypadku rapu bywa - chodzi o real talk.

Chłopaki, dziewczyny, zaraz was trafi - archiwum kinematografii i dokumentalna podróż z Jeżyc przełomu wieków aż do Astroworldu.

1
Travis Scott: Look Mom I Can Fly

Jeden z naszych redaktorów pokusił się niedawno o stwierdzenie, że Travisa nawet bardziej niż człowieka nowej ery rapu - należy postrzegać jako odważnego wizjonera popu, który formatuje sobie mainstream pod kątem uwarunkowań trzeciego dziesięciolecia XXI wieku. Rzeczywiście trudno znaleźć innego artystę, który do tego stopnia rozpalałby masową wyobraźnię bez względu na obszary zainteresowań i pokoleniowe doświadczenia. Dość odnotować, że tym dokumentem zachwycił się nawet Artur Rojek: w pewnym momencie obejrzeliśmy film Travis Scott: Look Mom I Can Fly. Jego koncerty pokazane w filmie są dla mnie przykładem tego, jak powinien wyglądać dobry show. Wydaje mi się, że niewielu artystów hip-hopowych w Polsce to potrafi. Czyli mamy tutaj także remedium na głód występów na żywo, który towarzyszy nam niezmiennie od wielu miesięcy...

2
Blokersi

Dla nich rap to było zło siedlisko patologi/I za to ch*j w dupę łapie Sylwester Latkowski, rapował Solar. Zwykła piz*a Latkowska na rozkładówce Playboya!, podgrzewał konflikt Peja. Ty - kto otwierał mordę przed Latkowskim?, wyśmiewał Tede swojego naczelnego antagonistę. I to nieźle oddaje negatywne emocje, towarzyszące filmowej pocztówce z czasów, gdy trudno było przyzwyczaić się do myśli, że może być polski hip-hop. Wszyscy bohaterowie szybko pożałowali współpracy z szemranym reżyserem, a Blokersi po latach są wciąż słabiutcy, ale nie ma bajery o korzeniach gatunku w naszym kraju bez znajomości kontrowersyjnej produkcji Latkowskiego. To wciąż jest punkt odniesienia - skoro dziennikarzom zdarza się pytać młodych raperów o to, czy ich pokolenie nie potrzebuje własnych Blokersów.

3
Beastie Boys Story

Elo! Miłość, przyjaźń, dobre słowo - tego nauczyliśmy się, oglądając Beastie Boys Story. Mamy nabożny stosunek do Beastie Boys Book - co więcej, jako newonce poczyniliśmy pewne ruchy, by ta książka ukazała się w języku polskim. Nabożny stosunek mamy także do wizualnej emanacji tej historii mówionej w postaci Beastie Boys Story. Ad-Rock i Mike D z pomocą Spike'a Jonze'a w - niecodziennej dla dokumentów - formule TED Talk wyszli poza zwykłą opowieść o przełamywaniu gatunkowych stereotypów, wizjonerstwie Paul’s Boutique, etc. Dzięki temu dostaliśmy poruszające coming-of-age movie; uniwersalną historię o przyjaźni, przemijaniu i stracie. Nie tylko dla tych, którzy nadal są chudzi tak, jak raperzy z Beastie Boys.

4
Scratch

Pionierom stylu zdarza się narzekać, że żółtodzioby zapominają o tradycyjnych elementach hip-hopu - ze szczególnym uwzględnieniem DJ-ingu. Może ten stan rzeczy byłby diamentralnie inny, gdyby każdy miał za sobą seans dokumentu Scratch? Reżyser Doug Pray postawił tu wspaniały pomnik turntablizmowi; sztuce podlegającej ciągłej ewolucji, a przy tym równie konkurencyjnej jak samo rapowanie (copyright: New York Times). Sensacja Sundance Film Festivalu 2001 to Mix Master Mike, DJ Shadow i kilkanaście innych, zasłużonych postaci, które przypominają o pięknie tej kultury w całej okazałości.

5
Beats, Rhymes & Life

Słuchaliście Tribe'ów Calledów Questów jak ten Ten Typ Mes? Jeżeli odpowiedź jest twierdząca, na pewno macie odhaczony reżyserski debiut Michaela Rapaporta. Jeśli nie, to must-watch. Beats, Rhymes & Life stanowi przykład muzycznej dokumentalistyki, której trudno zarzucić cokolwiek, a przy tym uwiecznia lata dziewięćdziesiąte w ich pełnej krasie. Nie do przemilczenia pozostaje przy tym aspekt ludzki, a więc wiwisekcja relacji Q-Tipa i Phife Dawga. Wiele lat później Oscarem nagrodzono Some Kind of Monster za rzucenie nowego światła na chemię panującą w zespole, ale wiadomo, kto zrobił to lepiej.

6
Skandal. Ewenement Molesty

Kiedy za oceanem A Tribe Called Quest sposobili się do wydania The Love Movement, a przy tym znajdowali się w przededniu rozpadu - na warszawskim Ursynowie działa się rzecz, która na długie lata wyznaczyła kierunek rozwoju polskiej sceny. O Skandalu napisano właściwie wszystko, a po ubiegłorocznej premierze dokumentu Bartosza Paducha można dodać, że także sporo nakręcono, he he. Wspominaliśmy wcześniej o dalece niedoskonałych Blokersach - w kontekście Ewenementu Molesty nie brakowało opinii, że powstał wreszcie dokument, na który nasz hip-hop zasługiwał od dawna. Czy faktycznie tak jest? Sprawdźcie recenzję autorstwa Jacka Sobczyńskiego.

7
Style Wars

Numer jeden w zestawieniu The 25 Best Hip-Hop Documentaries redakcji Complex. Sam szczyt zestawienia 10 Hip-Hop Documentaries That Are Absolutely Essential od Crack Magazine. Zasłużone miejsce wśród 29 of the Greatest Hip-Hop Documentaries of All-Time u XXL. Czy trzeba dodawać coś więcej? Style Wars to ikoniczny obraz, który nie tylko udokumentował narodziny całej kultury u jej nowojorskich, 80sowych źródeł, ale też - patrząc trochę szerzej - pomógł w pewnym stopniu ją ukonstytuować. Mocną stroną produkcji Tonyego Silvera jest przy tym precyzyjne odmalowanie społecznego krajobrazu, towarzyszącego movementowi. Parafrazując Piha: to jest hip-hop i zawsze będzie hip-hopem.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.