
Rzeczywistość często wygrywa z fikcją, dlatego zaglądamy w sądowe akta i przypominamy najlepsze thrillery i sensacje, opowiadające o łamiących prawo badassach.
Artykuł opublikowany w 2020 roku
Chłopcy z ferajny (1990)
Co rzuca się po latach przy oglądaniu Chłopców z ferajny, to na pewno wyjątkowa – jak na kino mainstreamowe – brutalność w połączeniu z nietypowymi środkami filmowymi; tylko u Scorsesego masakruje się oponentowi twarz przy akompaniamencie wzruszających, romantycznych ballad. To także historia życia członków mafii, widziana oczyma Henry’ego Hilla, przestępcy, który zdecydował się na współpracę z policją, ale opowiedziana nietypowo, achronologicznie, co tylko nadaje filmowi oryginalności. A poza tym… To bardzo specyficzny obraz – z jednej strony wizerunek mafii w Chłopcach przeraża, tu nawet przyjaciel jest w stanie z uśmiechem na ustach zamordować drugiego przyjaciela, i to w sposób, jakiego nie powstydziłby się klown Pennywise u Stephena Kinga. A z drugiej ten film ma w sobie coś takiego, że gdyby istniały internetowe zapisy do mafijnego półświatka, połowa widzów zrobiłaby to tuż po wyjściu z kina. Bloody Cool – tak pisało się o filmach Tarantino, tak pewnie pisanoby o Chłopcach z ferajny, gdyby tylko powstali po Pulp Fiction.
Donnie Brasco (1997)
Niby nic takiego, a trudno wyrzucić ten film z głowy. Tytułowy Donnie to w rzeczywistości agent Joe Pistone, który by rozpracować lokalnych mafiosów wstępuje w ich szeregi pod przykrywką. Też bardziej kino psychologiczne niż strzelanka, ale trio Johnny Depp-Al Pacino-Michael Madsen oglądalibyśmy nawet w filmie niemym. Donnie Brasco aż buzuje od emocji, bo i bohaterowie są nakreśleni mocną kreską: śledczy, który poświęca kontakty z rodziną na rzecz niebezpiecznej pracy, wypalony gangster i młody wilczek, który chce zająć jego miejsce. Kinowy najntis w najlepszym wydaniu.
Francuski łącznik (1971)
Czysty klasyk. Tytułowy francuski łącznik to typ, który odpowiada za szmuglowanie heroiny z Marsylii do Nowego Jorku. Jego tropem podążają Buddy Russo (Roy Scheider) i przede wszystkim on, jeden z najbardziej charyzmatycznych śledczych w historii kina, Jimmy Doyle (Gene Hackman), znany bardziej jako Popeye. To nie jest facet, który zanim cię spisze, to grzecznie zapyta, czy aby wszystko w porządku. Popeye lutuje w dzban bez powodu, jest groźniejszy niż przestępcy, których ściga - aż ciężko uwierzyć, że to z wyglądu taka poczciwina. Po latach ogląda się wciąż dobrze, zwłaszcza ze względu na fenomenalnie nakręconą scenę pościgu samochodu za nowojorską kolejką. Co ciekawe, pościg nakręcono na ulicach Nowego Jorku bez żadnych pozwoleń, ryzykując życie innych kierowców i przechodniów.
Hoffa (1992)
Trochę zapomniany film z lat 90., gdzie rolę Jamesa Hoffy, autentycznej postaci - lidera związku zawodowego kierowców ciężarówek gra ucharakteryzowany nie do poznania Jack Nicholson. Hoffa przez cały okres swojej działalności był oskarżany o masę rzeczy, m.in. sprzeniewierzanie pieniędzy i kontakty z mafią. Aż tu nagle pewnego dnia zaginął. Za kamerą Danny DeVito, scenariusz autorstwa wybitnego dramaturga Davida Mameta. Bardzo solidne kino, po latach przywołujące niezapomniany czar wypożyczalnianych kaset video. Jak macie w domu stary magnet, to spróbujcie poszukać Hoffy na VHS i zróbcie sobie retro-wieczór.
Mordercze lato (1999)
Historia lata 1977, erupcji kultury disco i... czasu, w którym Nowy Jork był terorryzowany przez Davida Berkovitza, słynnego Syna Sama, czyli jednego z bardziej hardkorowych seryjnych morderców ever. Gość miał naprawdę bałagan na strychu. Świadczyć o tym może m.in. to, że uważał labradora sąsiada za demona, który zmuszał go do popełnienia zbrodni. Demoniczny nie był z kolei sam Berkovitz: były pracownik pocztowy, pucułowaty chłopaczek, raczej wyjątkowo samotnicza postać. Kiedy został złapany, grzecznie przedstawił się policjantowi: Jestem Sam. David Berkovitz. Policjanci, którzy mieli okazję się z nim zetknąć, twierdzili potem, że spodziewali się potwora, a po przesłuchaniach było im już tylko żal tego typa. Nie zmienia to faktu, że kiedy w połowie lat 70. wpadł na pomysł, by przemierzać Queens i Bronks z czterdziestką czwórką, ukrytą w papierowej torbie i mordować kobiety, te dwie nowojorskie dzielnice niemal całkowicie się wyludniły.
Nietykalni (1987)
Być może wielu kojarzy ten tytuł z uroczą francuską komedyjką o przyjaźni dresiarza i inwalidy, ale my wolimy Nietykalnych z lat 80. Ależ to była paka: reżyser Brian De Palma (Człowiek z blizną), jeden z najlepszych scenarzystów świata, wspomniany już przy Hoffie David Mamet, zaś przed kamerą Robert De Niro, Sean Connery i Kevin Costner. A wszyscy spotkali się, żeby opowiedzieć o jednym z najsłynniejszych popkulturowych mitów Ameryki, legendzie Ala Capone, najsłynniejszego gangstera ery prohibicji. Udało się lepiej niż dobrze. Nietykalni to fantastycznie poprowadzona, mafijna opowieść, pełna napięcia (nie na darmo De Palma wzorował się przede wszystkim na Hitchcocku), błyskotliwych dialogów i cytatów z klasyki kina. Może i mafia nie jest tu tak odstręczająca jak w Gomorrze, ale pamiętajcie, że lata 80. rządziły się w kinie innymi prawami, a ten film to jedna z lepszych rzeczy, jakie dała nam tamta dekada.
Wilk z Wall Street (2014)
Przestępcy niejedno mają imię - jakby nie patrzeć, Jordan Belfort i ten psychol z Morderczego lata też mogą być postawieni na równi jako ludzie drastycznie łamiący prawo. A poza tym tu nie ma za bardzo się rozpisywać. 75-letni Martin Scorsese w formie 20-latka, kręcącego na zajawce swój pierwszy film, życiówka Leonardo DiCaprio, Margot Robbie, która roztopiłaby nawet lodowiec i składający jej niewybredny hołd Jonah Hill. Oraz Black Skinhead Kanye'ego w trailerze. Wybitne kino!
Zodiak (2007)
Prawdziwa gratka dla miłośników filmów śledczych opartych na faktach. Zodiak to opowiedziana z chirurgiczną precyzją historia seryjnego mordercy, który w latach 60-tych i 70-tych terroryzował San Francisco i wysyłał tajemnicze listy oraz zagadki lokalnej policji, mające ujawnić jego prawdziwą tożsamość. Morderca pomimo wieloletniego dochodzenia nigdy nie został ujęty, a film Finchera to dokumentalizacja tego śledztwa. Jeżeli Siedem można nazwać najlepszym filmem o fikcyjnym seryjnym mordercy wszechczasów, Zodiak na pewno jest najlepszym obrazem o prawdziwym zabójcy.