Kim jest Adi Nowak? Wyprzedzamy falę hype’u i jako pierwsi rozmawiamy z nowym rozgrywającym na polskiej scenie hip-hopowej.
Kilka dni przed premierą debiutanckiej EP-ki w Asfalt Records Adi opowiedział nam o kulisach powstawania Nienajprawdziwsze EP, nieudanej współpracy z karłem, telemarketingu i prawdziwości w rapie.
Dobra, zacznijmy od tej historii z karłem.
Karzeł potrzebny był do klipu. Miałem wizję karła rapującego o bezpodstawnie wywyższających się pannach. Karłem nie jestem i żadnego nie znam, więc zacząłem poszukiwania. Wrzuciłem post na fejsa. Dostałem sygnały od znajomych o pewnym karle-grandziarzu, który na pewno by się na to zgodził. Mieli mi pomóc przy poznaniu się, ale to trwa do dzisiaj. Pomysł parę miesięcy wisiał w powietrzu aż któregoś dnia w drodze z pracy do domu niestandardowo zahaczyłem o Kupiec Poznański, żeby się wylać i tam przy fontannie siedział taki jeden i majtał nóżkami. Podbiłem, wziąłem numer, umówiliśmy się na gadkę. Na pierwszym umówionym spotkaniu mnie wystawił. Ale chuj, przebaczyłem. Ustawiam się z nim na kolejne. Tym razem przyszedł. Przedstawiłem mu cały pomysł, jego zadania i wynagrodzenie. On po wypuszczeniu klipu miał też stać się na jakiś czas moją twarzą. Spodobało mu się, więc wydrukowałem tekst i ustawiałem się z nim z dwa, trzy razy w tygodniu, żeby poćwiczyć nawijanie i poruszanie przed kamerą. Słabo mu to wychodziło, ale zapewniał, że się nie wycofa z tego i że ogarnie wszystko na czas. Trochę naiwnie podszedłem do tematu, bo mu uwierzyłem. Gdy dotarł na miejsce w dzień zdjęć był jakiś stremowany. Palił peta za petem i brał mnie na jakieś dziwne gadki na bok. W końcu wyznał, że jest tutaj tylko dlatego, że nie chciał mnie wystawić, ale tak poza tym to nic nie umie. W środku się zagotowałem ale mówię: „Spoko, zrobisz to tak, jak będziesz umiał i będzie si”. Nie było si. Po paru godzinach kręcenia kończymy. Daje hajs komu miałem dać, podchodzi do mnie mały i pyta o swój. Mówię, że jego hajsu nie ma, bo nie wywiązał się ze swojej części umowy. To ten się zaczął dosyć agresywnie wykłócać. Wyobraź to sobie. Nic z tego nie wyszło, a on ostatecznie chyba do dziś nie skumał, że zjebał mi fajny pomysł.
Jesteś zupełnie nową postacią, słuchacze znają cię dopiero z kilku kawałków, więc to pytanie musi paść dla porządku: kim jest Adi Nowak?
Tylko czy ja bym chciał w ogóle zdradzać takie rzeczy? (śmiech). Jestem Adi. Rocznik ’94. Z Poznania. Kiedyś pykałem dużo w piłkę. Trenowałem od pierwszej klasy podstawówki. Byłem i w Leszku (Lech Poznań – przyp. red.), i w Warcie. Zaliczyłem nawet epizodzik w trzeciej lidze. Miałem z tym związane jakieś plany, ale kiedy dzieciak wchodzi w świat dorosłej piłki, wszystko jest inne niż sobie to wyobrażał. Łatwo odpuścić, mając większe ambicje w innej dziedzinie. Z perspektywy sytuacji, w której teraz jestem, niby nie mam czego żałować. Czymkolwiek by ta sytuacja nie była.
Szukałem na Nienajprawdziwsze EP fragmentów, które mogłyby pomóc zdefiniować twoją postać. Od razu przyszły mi do głowy te wersy, w których opisujesz, że dresiarze uważają cię za bananowca, bo chodzisz w buckecie i Jordanach.
Wiadomo, to jest jeden z elementów, który naciągnąłem na potrzeby rymu, wersu czy kawałka. Przecież nie wiem, co i czy w ogóle coś ten dres sobie myśli. Nie chciałem się zupełnie definiować. Sama opcja z karłem świadczy o tym, że nie planowałem sygnowania tego swoją twarzą. Dużo smutów mógłbym spisać z autopsji, ale to do mnie nie pasuje.
Powiedz coś więcej. Jesteś bananowcem czy chłopakiem z osiedla? Studiujesz, pracujesz?
Stary, strasznie żałuję, że nie mogłem pójść na studia. Musiałem robić hajs. Matka mnie tyrała: Adi, ty masz takie możliwości. Rzeczywiście, nigdy nie miałem problemów w szkole, ale nie chciałem brać od niej pieniędzy, tym bardziej, że znałem sytuację, więc trzeba było iść do pracy. Gdybym do tego studiował, zaocznie choćby, kiedy bym to wszystko napisał? Nigdy. U mnie w rodzinie nie było za fajnie. Starzy zupełnie bez porozumienia ze sobą i z dziećmi. Płyta powstawała w ten sposób, że zamykałem się w pokoju półtora na półtora metra, który dzieliłem z bratem, gdzie stało piętrowe wyro, szafka, biurko i mikrofon gdzieś tam wcisnąłem. Gdy były do tego warunki, czyli na przykład ktoś się nie kłócił za ścianą, to nagrywałem. Potem wychodziłem do kuchni, gdzie siedziała matka i narzekała na moje bezcelowe krzyki, które chleba mi nie dadzą.
�
To, o czym mówisz jest bardzo zaskakujące. Chyba się zgodzisz, że te cięższe przeżycia nie znalazły odbicia w albumie?
Płyta jest optymistyczna i robiona z uśmiechem, bo to było dla mnie fajną odskocznią. Zresztą, nie uważam, żeby ten cięższy okres negatywnie na mnie wpłynął. Tak po prostu było, trzeba wyciągać wnioski i sobie z tym radzić. Żalenie się na los jest słabe.
Numery nagrywałeś po godzinach regularnej pracy.
Taa… Każdy regularnie pracujący wie, jak praca może nudzić i pozbawić werwy do dalszego działania. Po ośmiu godzinach ludzie przechodzą w zupełnie inny tryb. Chcą odpoczynku. Ja ten odpoczynek wolę przełożyć na później. Na co dzień siedzę na słuchawce. Nawijam ludziom makaron na uszy. Gadam, szlifuję bajerę. Siedzę tu od ponad roku. Wcześniej rozwoziłem pizzę i też nie miałem z tym żadnego problemu. Porównując te dwie miejscówki – teraz non-stop napierdalam przy telefonie i nie mam czasu na myślenie o tekstach w pracy. Gdy jeździłem z pizzą po znanej okolicy, dało się to robić. Nieraz coś tam na światłach w Androidzie naskrobałem.
Znajomi z pracy już wiedzą, że jesteś nie tylko telemarketerem, ale też „tym” Adim Nowakiem?
Nie odczułem, żeby na kimś to zrobiło wrażenie. Zresztą, co miałoby je zrobić? Sam traktuję to bardzo przyziemnie. Mają pewnie jakąś świadomość, że jestem trochę inny. Wyróżniam się swoim podejściem do różnych spraw i zachowaniem. Razi mnie mocno prostactwo, minimalizm. Chciałbym rozmawiać z ludźmi o czymś ciekawszym niż mi się zdarza, sprzedać albo usłyszeć dobrą rozkminkę. Często mi tego brakuje w wielu rozmowach ze znajomymi, z nieznajomymi. Pojawiają się jakieś duperki nie wiadomo skąd i nie potrafią nic sobą zaprezentować. Nudzi mnie to. Dlatego często wolę posiedzieć sam.
Jak oceniasz dzisiejszą scenę rapową w Polsce?
Kocham ją jako całość. Dużo sprawdzam, jaram się nią, śmieję się z niej. Uczę się na błędach innych. Fajnie, że niektórzy, mniej lub bardziej udolnie, poszerzyli granice, w jakich możemy się poruszać. W Polsce to działa już od jakiegoś czasu. Obecnie trudno jest zrobić coś, za co by mnie spierdolili z uwagi na to, że posunąłem się za daleko. Z drugiej strony fajnie, że są tacy goście jak na przykład Mielzky, którzy mają do rapu inne, mniej luźne podejście niż ja i reagują, gdy jakaś granica znowu w niesmaczny sposób zostanie przekroczona i przypadkiem komuś to się jeszcze spodoba. Cenię go, choć mogę zgadywać, że mu do gustu nie przypadnę. Sam nie potrafiłbym komukolwiek czegokolwiek wytknąć, bo zwyczajnie nie umiem się tym przejąć.
Będziesz pewnie stawiany w jednym rzędzie z Taco Hemingwayem czy Małymi Miastami. Nie przeszkadza ci to?
Taco jest okej. Małe Miasta też. Bycie stawianym w rzędzie z ludźmi, którzy robią fajne rzeczy nie przeszkadza.
Kiedy pierwszy raz usłyszałem twoje kawałki, od razu pomyślałem, że jesteś takim Taco, tylko nawijającym o seksie i narkotykach.
Nie wiem, jak się do tego odnieść. Może w postrzeganiu tych kawałków zmieni coś fakt, że nagrane były jeszcze zanim zapoznałem się z EP-kami Filipa? Seks i narkotyki? Na pewno nie tylko, ale to temat jak każdy inny, który można na wiele sposobów ugryźć. Zrobiłem to w sposób luźny, ale niebanalny. Dużo tu zabawy. Matematycy rapowi też mają co policzyć i myślę, że w przyszłości również będą mieli.
Swoją drogą, to ciekawa sprawa, że twoja EP-ka dopiero trafia do sprzedaży, a ty już nie identyfikujesz się z tekstami, które na nią trafiły.
Tak, dlatego tytuł EP-ki jest dla mnie jak najbardziej komfortowy. Mogę nim wytłumaczyć wszystko, co się tam dzieje. Skłamałbym z kolei, gdybym nazwał ją Nieprawdziwe. Te treści też nie wzięły się znikąd. Wydaję mi się, że ta, od lat odgórnie narzucona prawdziwość, trochę ogranicza wielu raperów. Później przenoszą jeden do jednego tę ich realną chujnię na kartki i nie wstydzą się tego nawinąć, bo to prawdziwe w końcu.
Na ile ty w ogóle jesteś wczuty w teksty, które trafiły na Nienajprawdziwsze?
Wczuty - śmieszne słowo. Na pewno w Day Off i I Love Me. Pamiętaj, że to zeszłoroczny materiał. Jest już w dużej mierze nieaktualny. Nie najprawdziwszy. Wychodzi, bo nie chciałem go do szuflady wrzucić, ale nie w każdym momencie to jestem ja. Rozmawiałem o tej EP-ce z wieloma ludźmi. Mało kto pyta o okładkę, na której pojawia się przecież kilka postaci. Może to coś znaczy? Mało trafnym pomysłem jest więc wyrobienie sobie zdania na mój temat, patrząc na mnie przez pryzmat tych paru piosenek. Myślę, że każdy po gadce ze mną zauważy ten rozdźwięk.
Nienajprawdziwsze EP ukazuje się nakładem Asfalt Records. Jak doszło do tej współpracy?
Tytus napisał, spotkaliśmy się i wydajemy. Nic skomplikowanego. Przed premierą wysłałem jeszcze demówki do Alkopoligamii i QueQuality. Nie wiem czy pierwsza dotarła, gdzie miała. Druga na pewno nie. Zostawiłem na krążku numer do siebie. Niedawno dzwonił jakiś gość, raczej z nimi niepowiązany i mówił, że ma paczkę z płytą i pytał, co z nią zrobić.
Co najbardziej ekscytuje cię w zamieszaniu wokół ciebie, jakie ma teraz miejsce?
Ekscytuje? Nic. Ale fajnie, że doceniono to, co robię, ponieważ od dłuższego czasu jestem pewien, że chcę się tym zajmować. Wiem, że będę to robił i trzepał z tego siano (śmiech). Głupie jest pierdolenie, że ktoś tego nie robi dla siana. Zwłaszcza, jeżeli siedzi się przy tym tyle, ile ja. Wracałem z pracy i poświęcałem temu każdą chwilę. Ziomki do mnie wpadały, robiliśmy wąsa na balkonie, starzy się wkurwiali, bo śmierdziało w chacie, oni się zawijali, a ja wracałem do pisania.
Rzucasz na płycie kilka wersów o wciąganiu koksu. Należy je traktować poważnie czy jako fikcję literacką?
Nie no, temat koksu nie jest mi bliski. Nie jestem narkomanem, mimo że nawijam tak w otwierającym kawałku. Po fragmencie Podzielimy koks i w melanż, wchodzi przecież dalej Nie ćpaj, nie ćpaj, nie ćpaj. To coś w rodzaju liścia na ogarkę dla każdego, kto mógł pomyśleć, że go do tego nakłaniam. Po wszystkim zaznaczam: Stary, nie ćpaj.
Miałem cię zapytać jeszcze czy częściej aplikujesz w nos, czy wziewasz, ale widzę, że nieaktualne.
Wziewam oczywiście! (śmiech)
W bardzo dosłowny i bezpruderyjny sposób piszesz o tematach damsko-męskich. Skąd się to bierze?
Może z wielu rozczarowań i dystansu, z jakim podchodzę do tych tematów. Nie jest powiedziane, że nie chcę, żeby to było kłamstwem. Wiesz, żyjąc tak, jak żyłem do tej pory i mając w głowie utrwalone sprawy, o których słyszysz choćby w Day Off, oczekujesz od siebie produktywności, by zmienić stan rzeczy na lepsze. Szukasz też tego podejścia w innych. Gdy spotykasz się z dziewczyną, która swoim zachowaniem mówi ci jasno: Tracisz ze mną czas, to stopniowo pojawia się i ta bezpruderyjność. Z powodu znikomego znaczenia tego, co się wydarzyło podczas tracenia czasu z nią. Brakuje mi u dziewczyn głębszej rozkminy. Czasem coś pierdolnę i one nie wiedzą, o co chodzi. Przez wzajemne niezrozumienie robi się dziwnie. Wtedy mam coś jak: Spierdalaj, nie zrozumiałaś, to chociaż się jakoś zachowaj (śmiech).
Jesteś gotowy na większą popularność czy oszalejesz?
Wiadomo! Chcę to sprawdzić. Mam chłodną głowę. Byłem świadkiem wielu rzeczy, od których można by oszaleć i jeszcze mi się nie udało.
Debiutancka EP-ka Adiego Nowaka Nienajprawdziwsze EP ukaże się nakładem Asfalt Records 20 marca. Płytę można już zamawiać tu
�
Materiał jest też dostępny do ściągnięcia za darmo tu